Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

łóżko jest wąskie jak kładka. brak miejsca by być
obok. wokół słowa. bezwonne i nieważkie cisną się
do gardła jak woda. papierowe łódki niosą to
czego nie ma. ona jest

struną nigdy muzyką. nie wie czy wystarczy jej
altruizmu by się wyłączyć. natręctwo myśli
uciec uciec czekać w ogniu. aż nikt nie przyjdzie

Opublikowano

wokół słowa. bezwonne i nieważkie wciskają się
do gardła jak woda. papierowe łódki niosą coś
czego nie ma.

tu bym pomajstrował.
słowa nieważkie...jak woda - woda to jednak konkret, fizyczność.
słowa - to woda/ treść, łódki - niosą/ nieniosą co ? również treść ? treść na treści ? trochę karkołomne.
W sumie materiał na dobry wiersz.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Sprawne (jak zawsze) - w przerzutniach, w gierkach dwuznacznościami, w oszczędnej gospodarce słowem. Zawsze warto zajrzeć "pod ten nick":)


ps. nucę sobie:

Dzięki :) Też sobie nuciłam. Oglądając koncert z Chicago :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A liczyłam na to, że między północą a 7 rano nikt nie zajrzał!!! :/ Żubrówka nie jest najlepszym doradcą w kwestiach warsztatowych ;)
Dzięki :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dzięki :)
Wiersz w pierwszej wersji miał dedykację. Usunęłam ją sądząc, że tytuł będzie wystarczającą wskazówką. Woda określa bardziej zwrot "cisnąć się" niż "słowa" - ma to związek z osobą, której wiersz był dedykowany. Jak wrzucisz "Mojo pin" do wyszukiwarki, znajdziesz jej nazwisko, a potem również jej bio :) Pomyślę nad łódeczkami, może rzeczywiście są zbyt karkołomne, choć mi wydają się dość oczywiste "w świetle wydarzeń", którymi wiersz był inspirowany. Jakby co - chętnie wyjaśnię mój tok skojarzeń na privie - nie chcę psuć innym zabawy :)
Bardzo dziękuję za przeczytanie i refleksję.
Pzdr. j.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @kasia652 trochę jak modlitwa błagalna :)
    • pokora jest tym czerwonym dywanem po którym pełni miłości idziemy do nieba
    • @Leszczym No dobrze, opis spory, ale o kim tu mowa? No i to jest raczej bon mot, nie fraszka.  Trochę się tu wymądrzam, ale to nie ze złośliwości. Po prostu staram się pomóc. Jeśli to kogoś wk... Wk... Denerwuje,  to zamilknę. ;) 
    • @Ernest Guzik żeby sobie to przypomnieć, wystarczy mniej chcieć:) Czekam na pełne lato:)
    • Salę balową opuszczały cudaczne pary – nieomal bliźnięta. Patrzyła jak wbiegają wbiegają po schodach i myślała: a więc to stąd a więc biorą się tam te wszystkie rzeźby, obłe i matowe…    Biła dziesiąta, gdy wszyscy zgromadzili się na tarasie. Na środku, przybrana w turkusy i korale, stała kobieta w średnim wieku. Mąż otaczał ją ramieniem, a ona jedną dłonią gładziła krągłość brzucha. Tłumaczyła zasady gry, choć nie było tu osoby, który ich nie znała. Niekiedy spoglądała w stronę córki, ale Babette nie chwytała tych spojrzeń; wraz zresztą gości rozglądała się za kopułami. Szklane te cacka nietrudno było dojrzeć – odbijały byle światło.     Nowa gospodyni szepnęła coś do męża; ten przywołał lokaja w upudrowanej peruce.    Tłum drgnął, gdy wystrzelono racę.     W gęstwie ogrodu mignęły jej pióra z czyjegoś kapelusza. Wcześniej biel rękawiczki. I choć podejrzenia gości były zupełnie naturalne i do przewidzenia, świadomość, że jest śledzona, była nieznośna.     Z wypiekami na twarzy odkryła wszystkie dziesięć kopuł w pobliżu fontanny. Miała teraz dziesięć metalowych monet. Ułożyła je na liściu parzeplinu; i wystarczyło już tylko przechylić liść, ażeby z dźwięcznym – „plusk!” – wpadły do wody.     Kolejna godziny upłynęła jej na podobnych figlach. Spróbowawszy żonglerki, zyskała niemały podziw dla klaunów…    Przed dom wróciła o północy. Przyjęła od lokaja kieliszek słabego wina i spojrzała na siedzących przy okrągłych białych stoliczkach goście. Spytajcie, dlaczego się poddali – a odpowiedzą wam, że gra po prostu się im znudziła.    Pod drzewem siedział zmizerniały chłopak. W padającym przez liście blasku księżyca oglądał szklaną kopułę. Usta miał rozchylone, żałosny wyraz jego twarzy nabrał szlachetności. Można by podbiec i go pocałować, a on wierzyłby, że oto całuje księżniczkę z pałacu krytego właśnie takim szkłem, które właśnie tak załamuje światło…     Środkiem trawnika szedł starzec. Mleczne włosy leżały miękko na czaszce. Szedł wolno, ze wzrokiem wbitym w jeden punkt.    Tam, gdzie kończył się trawnik i rozciągały się krzewy hortensji, rosło drzewo z rozrzuconymi na ziemi korzeniami. We wgłębieniach zbierała się woda.    W jednym z takich gniazdek mieniła się wątle szklana kopułka.    Babette wcisnęła lokajowi kieliszek. Biegła, a serce dzwoniło jej w uszach; słyszała jak tupią te posypane pełowym proszkiem raciczki, tak niedawno gotowe ją rozkopać!    Minęła starca i dotarła do korzeni drzewa.    Kopułka była zimna w dotyku. Babette uniosła ją i odkryła srebrną monetę.    Na chwilę wszystko ucichło – tylko chłopiec śmiał się z czegoś pod drzewem - a był to śmiech dźwięczny i głośny, śmiech tylko dla śmiechu!              
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...