Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano


Tam gdzieś się kropla rozbija o liście
I melancholię wyciska z ich soków,
Na rannym niebie, ptaków czarne kiście
Już wyglądają zza pędów - obłoków

Drobny deszcz pada i światłocień zmywa
Widok się cały w jedną szarość zlewa
Zapach zamiera i szum cichy słychać
Wszystko się miesza... i trawa... i drzewa

Tam na spróchniałej , tej drewna spragnionej
Kapliczce starej, krzyż się wyleguje ...
Śpi, i deszcz spija, myśląc o uśpionej
W kielichach nucie, kwiatów woni drugiej.

I glebą pachną, rośliny przemokłe
I przypomina, dokąd w życiu idę
Stąpam i depczę, grób zieleni: łąkę
W którą się dzisiaj... wtapiam i w niej... ginę!

Opublikowano

przepraszam, że tak mieszam, nie gustuję w rymowankach, więc pokrzyżowałam nieco szyki...

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pewnie jeszcze można by pozmieniać, ale na mój gust zrobiło się lżej i mniej zbędnych słów
cz.p.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



dziękiza wgląd... ciekawy twój pomysłt, najbardziej mi się podoba lekkie wygładzenie "barwy i tonu".. zastanowie sie,.

dzieki za wglad
pozdr.
Opublikowano

nieśmiało:
polecenie bold, zbędne.

propozycja czarnej perły warta przemyślenia,
czyli możliwe że czeka cię praca nad zakończeniem utworu.

dwie pierwsze strofy niesamowicie pochłaniają
radzę nie zmieniać

lecz, I przypomina, dokąd w życiu idę
czego to dotyczy, krzyża?
gubi mi się to w sensie,

jak na razie tyle.
em

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Witam serdecznie. Nie wiem czy to dobre miejsce jeśli pomyliłem proszę o wyrozumiałość. Pracuje nad opowiadaniem psychologicznym. O mężczyźnie, który jest uzależniony od hazardu. Stracił kontrolę, jest na etapie obsesji. Itd. 

      Początek na razie zachowań dla siebie. Ale napisałem jedną z kolejnych scen, która wpisuje się w nurt psychologii bohatera. Uprzedzę, że czerwone pięć pojawia się w całości jako obsesja na punkcie tej cyfry K jest uzależniony od ruletki.

      Co myślicie o takim fragmencie?

       

      Jeszcze uwaga techniczna: Kafkowski "K" został wprowadzony technicznie, na razie nie mam pomysłu, ale raczej będzie to postać całkowicie anonimowa.

       


       - Słucham? - w słuchawce zabrzmiał kobiecy głos. K poczuł się jakby rozmawiał z asystentem sztucznej inteligencji. W sumie czego oczekiwał? Namiętności? Romantyzmu ? Przecież wiedział, że pod tym numerem telefonu ich nie znajdzie.

       - Masz teraz czas?

       - Tak - głos stał się jeszcze bardziej chłodny.
      - Gdzie?

         Dalsza rozmowa potoczyła się już szybko. Kilka szczegółów. Miejsce i czas. Kwota.
         Przez moment K poczuł się jak w podrzędnym kasynie. Przenika Cię jakaś surrealistyczna, absurdalna nadzieja na odmianę losu, choć twoja podświadomość mówi coś zupełnie innego. Słuchasz jej z lekceważeniem. Po czym zanurzasz się w świecie swoich fantazji, mgieł i ciemnego światła.
         Gdy było już po wszystkim, K wyszedł na ulicę. Był nieco skołowany. Zamiast ukojenia znalazł rozdrażnienie. Pewność siebie zmalała do zera. Mijając kolejnych uśmiechających się życzliwie przechodniów miał wrażenie, że na czole na wytatuowane - skąd wyszedł, co robił przez ostatnie pół godziny. Wiedział, że to nierealne. Przecież był anonimowy.
         K przez całe życie cenił anonimowość. Anonimowy był na ulicy; anonimowy w kasynie. Anonimowy przy barze flirtując z barmanką. Anonimowy w swoich ideałach. Zapętlił się w anonimowości i nagle zaczął miotać się na wszystkie strony. Zaczęło do niego docierać że powoli traci w tym wszystkim orientację. Widział w tym wszystkim jeszcze nadzieję - czerwone pięć (...).

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • (Wiersz pisany parę miesięcy po śmierci przyjaciela. Jest on dowodem na to, że tęsknota sama pisze wiersze)     Pływam w morzu - morzu łez, gdzie zatonęło statków wiele. Podróż nigdy prosta nie jest - poświęcasz coś, by osiągnąć cele.   On Posejdon, co je stworzył, a woda miała smak słodyczy, wkrótce, bez władcy wir się utworzył, pełny słonych łez i goryczy.                                      ***   Teraz po kamykach stąpam, u złocistej plaży boku, wiem, że Jego już nie spotkam, i nie zobaczy ów ślicznego widoku.   Wciąż wracają te wspomnienia, jak ciepło otulał falami. Lista jednak zbyt wiele wymienia, więc to zostanie między nami.   Ach Posejdonie, biada ci biada, iż nie ujrzysz już piękna Ziemi. Nikt morza wodami nie włada, a ja wciąż tęsknie, i to się nie zmieni.  
    • Myśl wypadła  z głowy Rozległ się jej cichy skowyt Wilcze serce zadrżało O co Ci chodzi? Nic się nie stało.      

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @KOBIETA Ty to tak na próby lubisz mnie wystawiać, zauważyłem :)  Bardzo mi to pochlebia.
    • Witam serdecznie. Nie wiem czy to dobre miejsce jeśli pomyliłem proszę o wyrozumiałość. Pracuje nad opowiadaniem psychologicznym. O mężczyźnie, który jest uzależniony od hazardu. Stracił kontrolę, jest na etapie obsesji. Itd.  Początek na razie zachowań dla siebie. Ale napisałem jedną z kolejnych scen, która wpisuje się w nurt psychologii bohatera. Uprzedzę, że czerwone pięć pojawia się w całości jako obsesja na punkcie tej cyfry K jest uzależniony od ruletki. Co myślicie o takim fragmencie?   Jeszcze uwaga techniczna: Kafkowski "K" został wprowadzony technicznie, na razie nie mam pomysłu, ale raczej będzie to postać całkowicie anonimowa.    - Słucham? - w słuchawce zabrzmiał kobiecy głos. K poczuł się jakby rozmawiał z asystentem sztucznej inteligencji. W sumie czego oczekiwał? Namiętności? Romantyzmu ? Przecież wiedział, że pod tym numerem telefonu ich nie znajdzie.  - Masz teraz czas?  - Tak - głos stał się jeszcze bardziej chłodny. - Gdzie?    Dalsza rozmowa potoczyła się już szybko. Kilka szczegółów. Miejsce i czas. Kwota.    Przez moment K poczuł się jak w podrzędnym kasynie. Przenika Cię jakaś surrealistyczna, absurdalna nadzieja na odmianę losu, choć twoja podświadomość mówi coś zupełnie innego. Słuchasz jej z lekceważeniem. Po czym zanurzasz się w świecie swoich fantazji, mgieł i ciemnego światła.    Gdy było już po wszystkim, K wyszedł na ulicę. Był nieco skołowany. Zamiast ukojenia znalazł rozdrażnienie. Pewność siebie zmalała do zera. Mijając kolejnych uśmiechających się życzliwie przechodniów miał wrażenie, że na czole na wytatuowane - skąd wyszedł, co robił przez ostatnie pół godziny. Wiedział, że to nierealne. Przecież był anonimowy.    K przez całe życie cenił anonimowość. Anonimowy był na ulicy; anonimowy w kasynie. Anonimowy przy barze flirtując z barmanką. Anonimowy w swoich ideałach. Zapętlił się w anonimowości i nagle zaczął miotać się na wszystkie strony. Zaczęło do niego docierać że powoli traci w tym wszystkim orientację. Widział w tym wszystkim jeszcze nadzieję - czerwone pięć (...).    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...