Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W FAZIE PRZEBUDOWY



Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




-I-
"Taniec narodów - w konwulsjach"


Nie zadrży więcej! Nie zadrżał świat wcale,
Gdy się osunął Rosyjski lód nagle!
I się oberwał, spadł w Gruzinów ziemię
Dźgnął serce igłą, zmroził lud swym cieniem.

Gruzjo, Chrystusie! Szaty twe rozdarli
Prochem i stalą, teraz kości rzucą...
Chociaż upadasz wyraz twojej twarzy
Wielce surowy! Oni cie nie wz-ruszą!

Nie zadrżał świat! Nie! Nie chce zadrżeć wcale!
Gdzie płacz? Łzy mrożą! Tuż przed złotym balem!
Tu pocisk nagle z czołgu wystrzelony...
Szampana korek - szampan jest wyborny.

A w zaciszonych, przestronnych pokojach
( Pokojach! Ludzie! Nam jeden by starczył)
Ze- zło-ceni snem, śnią w papieru zbrojach!
Pakty, umowy... śpią, ale: Na tarczy!

Bo chociaż sale pełne są tancerzy
Takt im wybija wór pełen pieniędzy
Nie starczy nuty, skrzypce się zadławią
Gdy krzyknie śpiewak: Gruzini... powstają!

Jak to? - się spyta szlachta papierowa -
A nasze złoto, a nasza poezja?
Jak trup Gruzina śmie powstawać z kolan?
Śmiał się zaśmiać, sir ! A poezja... jest piękna!

Bo chociaż sale pełne są tancerzy
Takt im wybija wór pełen pieniędzy
Nie starczy złota by ducha przekupić
Gruzję odduszyć, do pokory zmusić!

Przeklęci bądźcie, słudzy-diamentowi
Jak Atlas Ziemię, państwa podnosicie
Lecz na bogactwie a wbrew Chrystusowi!
Choć dziś krzyczycie... - w głosie czuć panikę!

Wtem łańcuch górki - jak struna wzburzona
przez pocisk, zagrał: Gruzja... ona kona!
Podniosły [się] karki, jak szable złociste
Ostre i cięte: gińmy więc za... Gruzję!

[Choć] ręka poety wiotka niczym pióro
Ledwo miecz nosi, nosi także piorun
I tym piorunem rozzłoci dziś w jutro
Rozedrze sale gniotąc fałsz nie-bogów!

O dzieci Gruzji matkę waszą piękną
Chce Barbarzyńca w włosiennice ciemną
Odziać a potem w haremie uwięzić
Nie dajcie się mu! Słońce niech krwią świeci!

.............................................................
............................................................
............................................................
............................................................

Gdy krzyki starców, z krwią się zlały młodych
I w Gruzy Gruzji padły święcąc groby
Węgier - król Francji, car choć bez korony-
Wzięli [się] za ręce. Taniec będzie nowy!

Ja was przeklinam! Dziś choć w karty gracie
Za ludzkie życia, jutro wam instrument
Nastroję straszny - nastroję na gardle
Że pociągniecie
Szubienicy strunę!

-II-

"Złoty Bal"


Wtem bal się zaczął, a tuż pod oknami
(piętro to było tak bardzo wysokie)
dwa korowody tańczące się starły -
o wpuść ich Królu, lub rzuć na nich... okiem!

Nie rzucił, nie wpuścił - ponoć nie rozumiał, a z daleka ludzie jak ziarenka pieprzu,
byli zbyt ostrzy, za ostrzy króla


Ja się wdarłem, choć bal nie dla ludu
"Z dołu nie widać, powiedz mi o Królu:
Korek szampana, gdy ja go wystrzelę
Zabije nam króla, czy wolności wenę?"

Król zamilkł - dziwne - a czarna korona -
Mówią mi błaźni czarna bo to ropa,
Co serca czerni - spadła na podłogę!
O Królu padnij… i podnieś koronę!



Gruzinów serca, tak karmazynowe
Biją zamiast kul - artyleria wiary!
Król padł do kolan, chce podnieść koronę
A ta się topi! Bal to będzie… czarny!

-III-

"Uwertura kresu"


Wersalu sala w takt broni zadrżała
Lustra z ram wyszły szkląc z ciała posadzkę
I w dal spojrzały - łza odpadła szklana
Łza odbita w łzie: szkło jęknęło strasznie.


„Na pięciolinii z autostrad splecionej
Są nuty-czołgi, ciała jak pół-nuty
I człowiek płacze nad wojny wrzecionem
Na którym przędzie kir dla świata-trumny!
A pośród gruzów stoi Bóg-błądzący
I się zapala, a to znowu gaśnie
Lecz Go nie widać, bo skryły neony
Czernią tak jasne, że przy ich poświacie
Zda się, że Chrystus ledwo białą mrówką
Że sam nie może wybić się tak znacznie
By lud zobaczył, że złamanym usnął!
Na nic gniew Nieba, czerwone pioruny
Choć biją mocno, walą znacznie słabiej
Niż broń współczesna, którą krwiste smugi
Mniej poruszają niż atomu znamię!
Gdzieś pośród pyłu z którego się nowe
Próbują zrodzić obłoki nieziemskie
Pod którym pnie się, ziele, co na wojnę
Iść zapragnęło...W niej zyskało ciernie!
Gdzieś było źródło, co aortą górską
Wytryskiwało diament upłynniony.
Lecz dziś stanęło bo kamieńców wojsko
Padło pod siłą: krwi i ludzkiej wojny.
I tylko szczęściem, że są chmurne liany
Aż tak wysoko, że nijak pociągnąć:
Bo gdyby nagle Niebo na dół spadło
I się roztłukło... świat by w szkle utonął…
Wtem nad wszystkimi śmiech się rozległ straszny
Z banknotów króle poczęli uciekać
Bo oto rycerz, potężny żelazny
Zdeptał krzyż święty… przyłbicę otworzył
Na szczycie świętym - na karku Golgoty!
Z klatki wylęgło srebrników się morze
Był paladynem – wielki sejf zbrojony”


I wtem się lustro zadławiło twarzą
człeka, co stanął przed jego stanął obliczem
I z przerażenia silnie grom-szkło trzasnął:
lustro przetrwało - rozbili się ludzie!

- IV -

? ? ?


Choć wiem, że nijak Bogiem nie zapłacę,
że pieniądz wartość większą ma na świecie
Choć ślepcem jestem – wzrok raz drugi stracę,
Gdy krzyknę widzę jak nas złoto gniecie!
Choć wiersz ten przeklną, ci, co w krwi swej mają
Nie małe krwinki - czerwone rubiny
Pieśń tą za bełkot - szalony - uznają
A wszystek głosem pustym i przedziwnym
Ale czekajcie - czekajcie czasu:

Że choć raz jeden, raz jeden na świecie
Prawda niż pieniądz zyska światła więcej!
I się zawali zacznie wiersz fałszować
Aż w końcu wartość treść jego utraci
Gdy krzyknie człowiek „Gruzja już nie kona”
Gruzja jest wolna - świętujcie wraz z nami

A wiersz ten upadnie
I sens się rozpryśnie
Na miliony iskier
Oby jak najszybciej!
Opublikowano

Prastare korzenie chrześcijaństwa

Gruzini są jednym z najstarszych narodów chrześcijańskich. Wiarę Chrystusową mieli tu przynieść już w pierwszym wieku apostołowie, przede wszystkim Andrzej Pierwszy Powołany (takim tytułem darzy go całe prawosławie, które obrało go sobie za patrona), jak również Szymon i Maciej, a według innych źródeł – także Bartłomiej i Tadeusz.

Legendy głoszą też, że jeszcze przed św. Andrzejem w Gruzji przechowywano płaszcz proroka Eliasza, pozostawiony tam ponoć przez tych Żydów, którzy w okresie prześladowania ich przez Nabuchodonozora schronili się na ziemi gruzińskiej.

z www.misyjnedrogi.pl/artykuly.php?tresc,481

----------------------------------------------------------------------------------------

Armenia i Gruzja - pionierzy chrześcijaństwa

Nie Rzym, ale właśnie te dwa kaukaskie państwa pierwsze uznały chrześcijaństwo za religię państwową. Dzięki działalności św. Grzegorza Oświecieleia chrzest przyjęła Armenia. Nieco później, około 317 r. uczynił to władca gruzińskiej Iberii.

z www.kaukaz.pl/kaukaz/ciekawostki/pionierzy_chrzescijanstwa.php

--------------------------------------------------------------------------

co do wiersza to zbyt dużo w nim bałaganu
uporządkuj Adolfie, a potem rzucaj na szeroką
wodę
MN

Opublikowano

Napiszę to co już przeczytałeś na innym portalu. Patos. Stylowo też zgrzyta. Kolosalne wręcz przegadanie. "Cie". Gubi rytm w wielu miejscach, co przy rymie jest ultraważne. Pierwsze cztery wersy kursywy podobały by mi się gdyby nie ich alogiczność (szyć-świat-trumna??). Chrystus powinien zobaczyć zamiast "zobaczył", co byłoby konsekwencją zastosowanego czasu teraźniejszego. Okropne i denerwujące pogrubienia, które nie wiem czemu służą. Podobnie jak trzy linie kropek, rozdzielenia wersów w kilku miejscach, słowa w nawiasach kwadratowych (?)[?]>. Moim skromnym zdaniem wiersz traci na tych udziwnieniach zamiast zyskiwać. Do tego wielka litera stosowana w środku wersów...
"człeka"... dlaczego nie człowieka?
"Choć ślepcem jestem – wzrok raz drugi stracę,
Gdy krzyknę widzę jak nas złoto gniecie!" - ten fragment wydaje mi się być zupełnie pozbawiony sensu.
Na koniec dodam jeszcze, że bardzo trudno pisać o ludzkiej krzywdzie (co dopiero krzywdzie narodów) kiedy doświadcza się jej jedynie poprzez oglądanie Wiadomości (chyba, że jest Pan Gruzinem, w tym wypadku zwracam honor).

Wydaje mi się, że potencjał jest. Momentami brzmi bardzo ładnie, gdyby tak tylko znaczenia współgrały z brzmieniami byłoby dobrze.

Widzę, że na tym portalu wszyscy przykładają ogromną wagę do plusów i minusów.
Aż sobie zanucę. "Plus i minus to jedyne, co widzę. Plus i minus to jedyne co słyszę. Plus i minus to jedyne czym żyję."

Pozdrawiam autora.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Mozliwe. Ale musze się przyznać, że pisząc ten wiersz popełniłem kardynalny bład, którego nie popełniałem już od dłuższego czasu - a dokładnie: pisałem go pod wpływem chwili, wyrzucając z siebie tworząc niezbyt jasny zamysł - a jest to grzech największy :( W wersji poczatkowej było o wiele tragiczniej, dopiero po kilku przemianach otrzymaliśmy tą wersje, która też nie jest genialna ;) (jeszcze dzis poprawiałem błąd, bo użyłem sofrmuowania twarz stanęła przed lustrem :| sic!)


Niestety prawda, walczę z tym, ale nie jest łatwo ;))


Niestety wciaż się uczę rytmu i rymow i nei zawsze wychodiz gładko, a czasem mam konflikt forma-treść. Uważam, że lepiej poświecić formę niż treść i złamać rytm czy nie dac rymu, choć wiem, że oszpecam wiersz. cóż.. ucze się, jako obrona ma chyb tlyko ;))


hmmm :| nie patrzyłem nato.. chodziło, że ćłzowiek tka tkaninę,na której wyszywa obraz świata zniszczonego... teraz jak to cyztam to racja niezgrabnie wyszło


chodizło, że to swiat zobaczyć, przejrzę jeszcze



Rozstrzelanie by wyglądąło gorzej ;) A szczerze: to są klucze interpetacji które karza sie wczytać w słowo, rozszerrzyć znaczenie i przez jego perpketywę czytąc resztę


Całość jest 11-złoskowcem, wieć nadmiar sylab trzeba wyłaczać do nawiasow. Też tego nie lubię, ale jak mówię: wolę treść

"człeka"... dlaczego nie człowieka?
bo cżłek = 1 sylaba, pozatym w pierwszym wersie jest już śłowo człowiek!

Czwarta część też mi isę nie pdoba i jest chwilowo ;((( póki nie wymyślę lepszej puenty :(((

"Na koniec dodam jeszcze, że bardzo trudno pisać o ludzkiej krzywdzie (co dopiero krzywdzie narodów) kiedy doświadcza się jej jedynie poprzez oglądanie Wiadomości (chyba, że jest Pan Gruzinem, w tym wypadku zwracam honor). - stąd wykropkowanie w środku.. nie pisze jak przebierga wojan ,bo mnie tam nie ma :)

Momentami brzmi bardzo ładnie, gdyby tak tylko znaczenia współgrały z brzmieniami byłoby dobrze.

Można rozszerzyć? Bo niezbyt rozumiem?


Dzięki za obfiti i szczery komentarz ;)) Przjerże wszytko jeszcze raz

raz jeszcze dzięki

pozdr.
Opublikowano

nie proś o wybaczenie
bardzo się cieszę, że nie jestem odosobniony - dziękuję

co do wiersza - trafia we dwie moje słabości:

do Norwida

oraz

do "okolicznościówek"

czytam "okolicznościówki" namiętnie - pomijam własne, którymi się brzydzę
ale przynajmniej wiem jak trudno je pisać
:)
ale trzeba

Opublikowano

zaczynam poprawiać,

a) co byście powiedzieli na taką kolejność pierwszych trzech strof? Zdaje mi się, że teraaz uwystani isę ten szampan (najpierw toast po ttem kości rzucą - cghyba nada spójności)

Nie zadrży więcej! Nie zadrżał świat wcale,
Gdy się osunął Rosyjski lód nagle!
I się oberwał, spadł w Gruzinów ziemię
Dźgnął serce igłą, zmroził lud swym cieniem.

Nie zadrżał świat! Nie! Nie chce zadrżeć wcale!
Gdzie płacz? Łzy mrożą! Tuż przed złotym balem!
Tu pocisk nagle z czołgu wystrzelony --
Szampana korek - szampan jest wyborny.

Gruzjo, Chrystusie! Szaty twe rozdarli
Prochem i stalą, teraz kości rzucą!
Chociaż upadasz wyraz twojej twarzy
Wielce surowy! Oni cie nie wz-ruszą!

Opublikowano

b) kolejne poprawki teraz się zgrywa strona o pokojach ze strofą o balu połaczone sdofrmułowanie co legną- przewidywanie + tłumaczenie :bo

Dziś w zaciszonych przestronnych pokojach
(Pokojach! Ludzie! Nam jeden by starczył)
Ze- zło-ceni snem, śnią w papieru zbrojach -
Paktów i umów, co legną na tarczy!

Bo chociaż sale pełne są tancerzy
Takt im wybija wór pełen pieniędzy
Nie starczy nuty, skrzypce się zadławią
Gdy krzyknie śpiewak: "Gruzini... powstają!"

Jak to? - się spyta szlachta papierowa -
A nasze złoto, a nasza poezja?
Jak trup Gruzina śmie powstawać z kolan?
Śmiał się zaśmiać, sir ! A poezja... jest piękna!

Bo chociaż sale pełne są tancerzy
Takt im wybija wór pełen pieniędzy
Nie starczy bogactw by ducha przekupić
Gruzję odduszyć, do pokory zmusić!

Opublikowano

Usuniętyy 1 strofa (zbyt niesjne jej pcoohdzeni i położenie), próba wygładzenai rytmiki i większego sprecyzowania strofy z altasem


Przeklęci bądźcie słudzy-diamentowi
Jak Atlas Ziemię państwa podnosicie
Lecz na bogactwie a wbrew Chrystusowi!
i własne ciała wpychacie na krzyże!

Wtem łańcuch górski wzburzony pociskiem
Zadrżał jak struna, wrzasnął Gruzja ginie!
Podniosły [się] karki, jak szable złociste
Ostre i cięte: walczmy więc za Gruzję!

Bo oto matkę, kolebkę kościoła
Chce Barbarzyńca w włosiennice odziać
I w swyim haremie na wieki uwięzić.
Podnieście broń swą, plując trupiej bieli!

dojdzie jescze dyrygent któy wytłumaczypotem ten chasosd z rymsami i tematami

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
    • śnię o umarłych nie widząc ich twarzy nigdy nie widziałem   cień pod ścianą stary przyjaciel którego porzuciłem   woła mnie matka ma otwarte ramiona za późno na miłość   jestem jak ona w krainie nieżywych tęsknię za życiem  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...