Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nienasycona dusza przepychem życia.
Ciało łakome na dotyk słowa.
Wiara leżąca pod gruzami prawdy.
Tęsknota niczym iskra pochodni
Jeszcze się żarzy.
Moje myśli?
Rozbiegane po zakamarkach twierdzy,
Niewiedzy,
Czystością przekłamane,
Niewinne
W ciszy odziane.
Pragnęłam zapomnieć o chwili ulotnej,
O darze miłości, przepychem rządnej.
Słyszę, tę nutę,
Gdzieś w oddali.
Melodie piękne niczym tonie fali.
I choć słów nie wypełni księgi bicze,
Ja będę wierna,
Jak ptak, co za lot oddaje serca bicie.

Opublikowano

nieśmiało zwracam uwagę, że inne nicki też chciałyby skorzystać z warsztatu
wstawiając naście tekstów nick spycha inne wiersze na drugą stronę
z doświadczenia wiem, że mało osób komentuje pozycje, które spadły z pierwszej strony, zazwyczaj koncentrujemy się na tych, co są na wierzchu

jeśli nicka męczy twórczość, powstał dział 'bez limitu'
warsztat nie powinien być w ten sposób wykorzystywany

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

No cóż , czas na mój własny komentarz.....
z braku doświadczenia na tym portalu, zreszta na pierwszym jakim w ogóle zamieściłam swoje wiersze, nie znając zasad które narzucili sobie sami piszący( bo nie twóca Portalu) faktycznie zamieściłam ich kilka z racji czasu jakim dysponowałam.Jesli tak bardzo chcieli byśmy wnikać w to kto i ile , w jakim czasie zamieścił wierszy , można udowodnić że jestem tym przypadkiem, który ma ich mało w stosunku do innych, choć rzeczywiście jeden po drugim jest umieszczony, nie jest moim zamiarem wypychać innych, dlatego że ktoś albo potrafi pisać albo lubi i tak naprawdę nie ma znaczenia czy zamieścimy ich trzy , czy dziesięć, podobniez prawdziwy talent rodzi się raz na tysiąc osób.....dziś jeszcze chyba nie wiemy kto jest tym szczęściarzem wiec, zostaje mi pozdrowić wszystkich ze swoim talentem

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • "WYŻEŃCA" (Frag. szers. utw.)

       

      (...)

       

      Choć sztorc ścierał na osełce z najlepszego piaskowca,
      I na omłocie starannie utwardzał u klepadła,
      To nie wieścił mu ni zwiastun jeden tak rychłego końca,
      Jak głownia jego wraz z kosiskiem na kamieniu się rozpadła.

      Machajką swą miłą uciesznie rwał do potańca,
      A ześcibolił żniwnie w pojedynkę pewno i spichrz cały,
      Śmiał się "haha" gdy klinga ucinała młodziane pędy,
      I w lekceważeniu oczy jego na swe uczyny nawet nie ukradkowały.

      A kępy siłą stały sztywnie jak pasły zwierzyniec,
      Na ustroniach zagród, i tam gdzie polany,
      I w gwarnicach motłochu jak na ofiarnych stołach,
      Aż po kąt zapuszczony, przez bok dzidą omijany.

      Raz wyciął jak drwalik sosen na podściółce lasu,
      Raz ścinał po sztuce, nim salwą ruszyli z kopyta w popłochu,,
      Wszystko na powagę postronników, by go wyceniali w krocie,
      I zmykali gdy drzewcem wywija jak skrą przy czarnym prochu.

      Sztrych jego zakrzywni wychwasty niżał w obręb ziemi,
      A chwalbował siłą, bo grzebietem taszczył wór puściutki,
      Gdzie ni na wycen cienia choćby tyciej drogoceny,
      Zagodnej czci z poszanowaniem w otoczeniu ludzkim.

      I naliczał, mnożył, odpadał szkodnik za szkodnikiem,
      Dłoń jego karciła karki i przednie fasady, 
      Miast ściskać bratnie łapsko w powitalnym dygu,
      Odganiał paździerz, tak wolał, i był im w się we ślady.

      A jak mówili, że gburny, grubiański, i do skoku wyrywny,
      Bo rzuca się w kije do bicia i zdziczale ryczy, ,
      Rozminęli się z istnym, choć mogła ich brać zaślepota,
      Że choć w hurm ścina kukiełki, to wyłącznie spośród dziczy.

      A dzicz płochliwa, nie wali na znak, na alarm nie bije,
      Bo bezbronna waruje, i ni w grupie to postrachaja,
      A on pożywką rozochocony, że załzawiona stoi,
      I fajura kruszna z niej, a nie obłożny, rychło odzewny rębajło.

      Raz napotkał na swej ścieżce, a ta wiła parkiem,
      Człowiekę niepostawną przez zaczynek znany,
      Co nałkana się przyznała, że w psie ryło dała,
      I tak bracina jej oddany został pochwytany.

      A że nóż bocianisty posiadał nasz pan -
      Ale broń Boże nie do tępicielstwa, bożto jeno tarcza -
      To raz jeden tegoż dnia dobył ostrza za rękojeść,
      Wcześniej zebrał śluzne z szyi, podchodził i harczał.

      Wpierw plwoty wymierzył i rozpylił jej ryju -
      "Kurwina!" - głośnie odmówił człowieczyńce
      Człowieczeństwa, i naharał pod lewne oczęto zylą,
      Upust dał ślince, ponoć widziano też sińce.

      Takie bujały na wietrze czekając swego żeńca
      Jak popy makowe górskiego rolnika,
      Zawsze wyłon ktoś zza winkla na pełnej niedrgnięty
      I nie szczudłał nachodu, bez gry polnego konika.

      Ni najmniejszej chwaścicy nie oszczędził w pojebie,
      Szramił szewro na odroślach i rozcinał, co wyrosłe z rówieśnych
      Nasion, i rzędem, po jednym padali oniemiali
      I nasiąkiem gnili w otchłannej wilgoci ściół podleśnych.

       

      (...)


       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...