Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Edward Stachura zmarł śmiercią tragiczną 24 lipca 1979 roku.Niech zatem ten krótki wiersz,w 25 rocznice śmierci ,będą podziękowaniem dla poety za to ,że tak pięknie wykorzystał daną mu przez los,krótką jak lot błyskawicy,nieśmiertelność .

Opublikowano

Oczywiście w moim wierszu,też nie chodzi o ludzi piszących wiersze w niedziele,którzy zapisują świat, od siebie,od swoich wrażeń’,od opowiadania o tym, co widzą,czują,czego pragną,ponieważ często jest to prawdziwa poezja i tzw. poeci prymitywni,ludowi,amatorzy i niedzielni są ważnym ogniwem w każdej literaturze.

Niedzielni poeci to są ci, którzy piszą wiersze tak jakby ich rodzinna i duchowa ojczyzna nigdy nie istniała budują poetyckie zamki na lodzie,które spłyną i roztopią się wraz z autorem.Pałac lodowy może być dekoracją,na dom do życia fizycznego lub duchowego nigdy się nie nada.Z miejsc naszych urodzin i dojrzewania wywodzą się nasze wszechświaty w nich duchowo żyjemy i nich duchowo umrzemy,choć najczęściej żyjemy i umieramy w innym miejscu na ziemi..Nasze duchowe i rodzinne ojczyzny trwają w nas,choć najczęściej ich nie ma poza nami i trwać będą do naszego końca.Poeta,jeśli i dopóki jest poetą,nic jego ziemi zniszczyć nie zdoła.
W JEGO TWÓRCZOŚCI TRWAĆ ONA MOŻE DŁUŻEJ NIŻ ON.
Pozdrawiam bardzo serdecznie .

Opublikowano

Dziękuje za wypowiedzi.Mój komentarz odnosił się do wypowiedzi na innym portalu,pomyłkowo został wklejony przez moją córkę wszędzie gdzie istniał wiersz "Niedzielni poeci"w imieniu swoim i córki przepraszam.
PS.
Wczoraj byłem po dobrym... meczu Holandia-Czechy i jak się domyślacie następny komentarz był jej ,że lubi swojego ojca i poezje Edwarda Stachury ujdzie jej to na sucho .Pozdrawiam bardzo serdecznie .

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @aff Wołyń? Gaza? Lub każdy wojenny dzień. Bardzo przejmujący i bolesny obraz. Pozdrawiam.  
    • @karenkaMiło mi ze się podobało - serdecznie pozdrawiam 
    • @Berenika97 Świetny wiersz, bardzo bliski sercu, ale zaczynam się martwić... Wiele serdeczności

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Popielicy sierść zalśniła, przetarła czarne perły łapką. Korzenie zwisały nad nią, zbyt krótkie, zziębnięte na wysuszenie podłoża. Brunatne liście zaszeleściły. Przewróciła się na drugi bok, oddychając powoli. – Zgromadziłam te wszystkie listy? – patrzyła spod ukosa na stertę upchaną w rogu pieczary. Myślała wolno, odświeżając wydarzenia sprzed zapaści zimowej. Przegarnęła ziemię losowo wybierając jeden liść bez adresu. Potarła go ostrożnie. – Przesyłam tobie matko... urwała korespondencję. Spojrzała jeszcze raz i posmutniała. Nadawcą było młode drzewo Bukowiny. Stracone podczas wycinki jesiennej razem z krzakami. Wzięła drugi listek, pismo zdobione, pozłacane żywicą, szlachetne. – Moja kochana... pnę się ku Tobie... czytała wyrywkowo. Pośpiesznie, unikając wzruszenia. On tam nadal rośnie stary Wiąz, przywiązany do płotu wyciąga gałęzie do niej. Popielica ujrzała Lipę z dziurą w konarze w trzecim wysłanym i niedostarczonym skrawku kory. – W mojej torbie jest list do mnie — pomyślała i przeczołgała się w stronę wejścia do dziury.   Papeteria była w polne kwiaty. Otwarta koperta ukazywała atramentowe pismo. Kaligrafia nienagnana. Popielica rozłożyła czerpany papier, ogromny arkusz utworzył dywan w legowisku.   Potarła łapką, jak miała w zwyczaju róg strony i nic. Lekko zirytowana ponowiła próbę. Nadal nic. Przeskoczyła na drugą stronę. Ponowiła odczytanie, nic nie zrozumiała oprócz szelestu. Zdziwiona pośliniła paluszki. Nacisnęła pierwszą literę. – Jest! Pisnęła głośno. Dotyk był coraz bardziej niemiły. Na środku oderwała łapkę.   "Piszę do Ciebie te słowa, ponieważ tylko duch mi został... Przeszedłem proces wycinki, zmielenia i... jestem wyczerpanym papierem z drzewa." *** Popielica wpatrywała się długo w skrzynki na listy przy ludzkich domach. ***
    • Zmysłowość z synestezją; ironicznie, naturalistycznie, metaforycznie, ciekawie i tajemniczo

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...