Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Oprócz tego obiecuję, a może postaram się, że sobie porządkuje warsztat i koniec ze: słowem, literą i innymi pierdołami. Będa nowe pomysły. :))
________________________________________________________________

Na spalenie Aleksandryjskiej Biblioteki


Dedykuję:
- straconym wierszom Norwida
- dziełom spalonym na Bebelsplatz
- dziełom spalonym przez Inkwizycję


I

Wiesz skąd są chmury w czarne futra zdobne,
co w dzień burzowy Niebem podróżują?
To cienie dymów tuszem jeszcze mokre,
co z Aleksandrii do Słońca wzlatują.
Ich podróż trwa już, tyle, ile czasu
potrzeba skale na wzrośnięcie w górę,
ile by ziaren złotych zebrać piasku,
by z nich usypać ludziom piramidę!
Wtem się zapytasz: Jak tak długo płonie?
Jak tysiącletni może istnieć ogień?
Na to odpowiem: zważ czy w ludzkiej mowie
Jest tyle głosek, ile myśli w słowie,
Tej siły, którą człek wydarł z papieru,
Której nie dano trwać na stronie-niebie,
Którą szaleniec zniszczył by bez-celu
Czarne litery trąc ciągle o siebie
Krzyczały z sensem - tak głośno, tak cicho -
Jak w głębi morza to uśpione echo?

II

Spalił szaleniec gmach świątyni wiedzy
w przyszłość chcąc wzlecieć, by jego osoba
na wieki przeszła z dymem, z którym legły
nie dusze zwojów - regałów kohorta!
Wsiąknął w papirus – ten - z którego słowa
Jakby w panice wiatru się chwyciły
by w księgi kartach całym się uchować
przed własnym życiem – przed ludźmi żywymi!
Ale na darmo! Chociaż oddział upadł,
Choć na dziesiątki rozbili imperium
Mówili starcy, że widzieli ducha
jak w smugach tuszu biegł do świata kresu.
Był czarnym płaszczem i ziemi nawozem,
Co rozproszonym przez ognia iglice
Miał opaść znowu, myśli zrodzić młode
I stworzyć dzieło – oraz stworzyć życie.
Sen się doczeka kiedy w obcym głosie
Znów się ucieleśni w swym ostatnim locie…

III

Cóż że ją spalił, gdy marzenie jego
Jak cienka żyłka upleciona chciwie
Z obłudy, z wiary, rozpruła się w piekło.
I umierając, wiedział tylko tyle:
Czas nie zna głupców, ich pozwala roztłuc
W dal prze szaleństwo - zaś szaleńcom pomóc
Wydostać [się] z mózgu, ze świata krzywego
Nikt już nie pragnie: bo nie żyje człowiek -
- żyje szaleństwo!
IV

Leczy ty,
Lecz ja?

Jakże mamy wejść w progi tej spalonej?
Pamiętasz jak wczoraj w bój poszły regały -
Jak dowodziłem prowadząc na wojnę
O naszą Ziemię - ja wiersz nie-poznany?
Słyszę litery! Teraz są tak wolne!
Już ich nie wiąże papierowa krata!
Już nie w kajdanach! - Już ja ich nie wiodę:
padłem pod słowa, padłem jak ich karta!
Chwała przegranym! chwała naszej klęsce!
Bo oto prawdą i ziszczeniem marzeń
(Jak ruin ciała dziś zdobiące Grecję)
Jest nie zwycięstwo: ale wieczna pamięć!
Orężem duszy, co w teksty zaklęta,
Wciąż powtarzana przez zdań błędne chóry
Jest nie tworzywo, a ostrze… bez miecza -
od niego wolne - łamią swych ciał mury!
[ Jak ] drukarz wyciska obraz, piętno Nieba
Tak słów kolumny, to histori słowa!

V

To nic,
Że płoną,
Że ich nie przeczytasz!
Jak myśl, która na rozkaz
Stroi się w słów zbroję,
Jak król, który płaszcz swój,
Ma z papirusu,
Tak ja: wiatr
Który niczym duchy
Cieleśni się kiedy świat upada
podniosłem
Serca strzępy
I poniosłem
Do Boga!

Opublikowano

ostatnia strofa w zasadzie nie do uratowania w kontekście całości.

wierszyk poprawny, w solidnej manierze (plus!), bogaty w znaczenia, ale jednak dla mnie, jako wybrednego czytelnika: powierzchowny. te poukrywane znaczenia (ziarna złote, piramidy, itp/itd) byc może byłyby świetną pożywką dla licealistów w klasach maturalnych, dla mnie jednak są wprostwmordowskie.

Opublikowano

Znów powiało rozmatyzmem. Fajnie ;)

Powiem tak: dużo lepiej, mości Adolfie: teraz to da się czytać ;p Jeszcze wciąż jest za długi, ale to w sumie też część tej romantycznej maniery, którą tak uwielbiasz. Początek jest bardzo dobry, zakończenie też fajne. W środku bywa różnie, ale już nie nuży tak, jak poprzednie. To drugi plus.

Mieszane uczucia mam względem personifikacji literatury. Z jednej strony ciekawy zabieg, taka mistyka romantyka ( ;p ), a z drugiej to takie - właśnie brak mi nawet dobrego słowa - może "typowe". Ale przynajmniej typowe dla literatury dawnej, niedzisiejszej - to też jakaś krztyna oryginalności w powtarzaniu ;) Poza tym, przyznam się szczerze, nie mam pojęcia, czemu ma ona służyć. Wydaje mi się czczym ozdobnikiem i to chyba najbardziej sprawia, że mnie nie przekonuje. Tym nie mniej jest wprowadzona zręcznie i całkiem dyskretnie. To też duży plus.

Przesłanie dosyć oczywiste, ale też nie mogę się z nim zgodzić. Niestety, nie jestem tak skłonny, jak Waszmość, do mityzowania i mistycyzowania poezji i poety. Chociaż, jeśli słowo jest ciałem dla myśli, to paralela do ludzkiej duszy jest trafna: nic ludzkości po niej, gdy braknie nośnika: tu ciała, tam - słowa. Takie moje zadnie na ten temat - może wkrótce o tym napiszę ;) Inspirujesz Waść do polemiki ;p

Ale mimo, że nie zgadzam się z przesłaniem, forma przypadła mi do gustu.

Gratuluję i pozdrawiam,
Drax

P.S. Aha zapomniałbym: teraz przesłanie jest czytelne. Nareszcie :D Czy znazbyt oczywiste? Może. Ale dla mnie w sam raz ;)

P.P.S. Przepraszam, że nie wysiliłem się na pełną interpretację, ale zbyt długi byłby to elaborat ;)

Opublikowano

ktoś napisał:
"rękopisy nie płoną"
i wg mnie miał rację

przywiązujemy się do tytułów

a myśli są samodzielne

buszują w nas i są niepalne

długie ten wiersz
i pewnie coś zostanie
i może wyrwie się w innej postaci

nie znam się na poezji, na literaturze
ale lubię takie pisanie
:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie słuchaj Adolfie fałszywych Proroków, co to nie potrafią nawet trzywersowego
haiku dobrze sklecić a wypowiadają się na temat sensu elaboratów w poezji :)
Pozdrawiam.

Boski nie musisz się martwić, bo nijak nie przekonasz mnie do moich wierszy ;) Kiedyś się upajałem własną twórczościa, dzisiaj to nawet nie uraczysz u mnie jakiegokolwiek wydruku... a czemu... bo żaden wierszmi się nie podoba :/ zpaisuję je sobie na komputerze, ale to tylko żeby mieć ot dowody psotepu, bo ja wiem ((?))
Otóż opróćz tej ładnej skórki która tu widzicie (choć jak dla mnie jest mało interesująca - nie ma tu wyrafinowego użyciajęzyka, opisu, a myśl... podejrzewam, że jest stara jak świat) ale nie oto chodziLcohdzi o warsztat, ja wiem, że tak naprawe to jest na razie zlepka Słowackiego, Norwida i ... Jastruna (w te wakacje się nim zaczytuję). I móże iudaje mi się to łądnie przykryć ;/ ale ja widzę, że mój blok marmuru mimo prób jest tylko wciąż nie udaną pseud-kopią i zapożyczaniem ;/
np
Pare wierszy pisałem jakby norwidowo, ale potem sobie zorbięłm moją ukochaną próbę: tj. czytam najpierw moj wiersz, a potem Norwida... i... moged udawać, że coś nowego tworze, ale ja czuję, że wioersznorwdia jest jakby głesazy, wypuklejszy, podczas gdy moje to zdjęcie stylu.. płaskie i niezbyt głebokie,, bo jak miałbym się równać temu geniaolnemu wierszowi Norwdia

NA ZGON POEZJI
(ELEGIA)

Ona umarła!... są-ż smutniejsze zgony?

I jak pogrzebać tę śliczną osobę?

Umarła ona na ciężką chorobę,

Która się zowie: pieniądz i bruliony.

Pamiętasz dobrze oną straszną dobę,

Gdy przed jej łożem stałem zamyślony,

Łzę mając wielką w oku, co szukało,

Czy to, co gaśnie, jest duch albo ciało?



Ona zaś (mówię: Poezja), swe ramię

Blade ku oknu niosąc, znak mi dała,

Bym światło przyćmił, bo uśmiechy kłamie,

Jakby jej w oczy wiosna urągała.

Nie wiem, czy ranę dostrzegłem, czy znamię,

Pod lewej piersi cieniem, gdy zadrżała?...

O, byłem smętny, jak odtąd nie bywam,

Gdy mam już cmentarz i na nim kwiat zrywam.



Umarła ona (Poezja), ta wielka

Niepojednanych dwóch sfer pośrednica,

Ocean chuci i rosy kropelka,

Ta monarchini i ta wyrobnica -

Zarazem wielce wyłączna i wszelka,

Ta błyskawica i ta gołębica...

Gdy ci, co grzebać mają za rzemiosło,

Idą już piaskiem zasypywać wzniosłą!



Odtąd w przestronnym milczenia kościele,

Po brukowaniu się przechodząc płaskiem,

Nie jej ja depcę grób... lecz po tych dziele

Stąpam, co cmentarz wyrównali piaskiem.

Aż się zamyślą myśli niszczyciele,

I grom zawołam, by uderzał z trzaskiem,

Wiedząc, iż ogień dla bez ognia ludzi,

Choćby w krzemieniach spał, w niebie się zbudzi


Z Jastruna zaczerpnąłem troche luźniejszą formę niż tą ktorą miałęm od Słowackiego i pewne uwspółcześnienie...

ale i to nie jest najgorsze ;/ otóż te wiersze wcale nei są takie jakie miałvbym wyobrażenie o nich: wiesz Boski ja sobie mogę wyobrazić piekny obraz...ale namalowac.. to nie.. tak samo tutaj- jedno to zamysł - drugie wykoanie i nie będę oszukiwał, że (powiem prawde, bo co mi) czasem to wiersz, mnie prowadzi a nie ja wiersz.. bo jak wqyjaśnić tą zmianę, ktroa zmiemniła całe znaczenie wersa:

JEST
Sen się doczeka kiedy w obcym głosie
Znów się ucieleśni w swym ostatnim locie…

BYŁO:
Sen się doczeka kiedy w swym głocie…
Znów się ucieleśni w swym ostatnim locie…


Widzisz, to wtroche narazie jak zepsuty samolot, pół to mój pomysł, pół kajadany wiersza...
Nie będę już mówił, że dopóki ktoś na nIeszufalsdzie pod Elegią napisał mi, "O nei kojelny wiersz o wierszu" dopiero wtedy zobaczyłem, że wciąż moj warsztat ejst zbyt ogranicozny.. a tematy... nudne! ;

Pozatym jesteś jeszcze ty... :) wystarvzy mi przeczytać jeden toj apotem mój... już mi się nawet nie chce bronić mojego iwersza ;)

pozdr. i dzięki za wgląd ;)
Opublikowano

Znów powiało rozmatyzmem. Fajnie ;)

Powiem tak: dużo lepiej, mości Adolfie: teraz to da się czytać ;p

- Nie czytałeś mości Draxie moich najpierwszych dzieł, przez nie się przebrnąć nie da ;)


Jeszcze wciąż jest za długi,

ale to w sumie też część tej romantycznej maniery, którą tak uwielbiasz.

-nie będę kłamał, że czasem ponosi mnie wiersz, a nie wena, jeżeli wiesz o co cohdiz, pzoatym ostantio się Jastruna oczytąłem i Sen nocy zimowej, a on kotki nei był :)


Początek jest bardzo dobry, zakończenie też fajne. W środku bywa różnie, ale już nie nuży tak, jak poprzednie. To drugi plus.

- otóż, to co dla mnie powszechne to zatracenie mysli w środku :) chociaż i tak postep... pisąłem raz sonet o Wiedniu o uliczkach i parka... a na końcu w puencie dowaliłem:
Wiedniu Noe też idealny nie był' terazprzynajmniej jest początke, środek i zakończenie :)


Mieszane uczucia mam względem personifikacji literatury. Z jednej strony ciekawy zabieg, taka mistyka romantyka ( ;p ), a z drugiej to takie - właśnie brak mi nawet dobrego słowa - może "typowe". Ale przynajmniej typowe dla literatury dawnej, niedzisiejszej - to też jakaś krztyna oryginalności w powtarzaniu ;) Poza tym, przyznam się szczerze, nie mam pojęcia, czemu ma ona służyć. Wydaje mi się czczym ozdobnikiem i to chyba najbardziej sprawia, że mnie nie przekonuje. Tym nie mniej jest wprowadzona zręcznie i całkiem dyskretnie. To też duży plus.

- Mnie też nie przekonuje. Bo nie ja pierwszy płakałem nad literaturą niszcozną.. a co gorszanei byłem nawet świadkiem takiego zdarzneia, więc rzekłym małą sztuczność.


Ale mimo, że nie zgadzam się z przesłaniem, forma przypadła mi do gustu.

- z przesłaniem też się przejechałem: chodizło po prostu o to, że nei rpzeczytanei książki nie muszą się martwić, bo po spaleniu idą do Boga i sam Bóg je przeczyta (jakbyh wyróżnienie) a mysli nie przepadną tylko będą krąśżyć aż w końcu

Sen się doczeka kiedy w obcym głosie
Znów się ucieleśni

Gratuluję i pozdrawiam,
Drax

- fajnie, że się podobało. Dzięki

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dokładnie.. ale to nie tylko w świecie literatury... chodzi o to, że jesteśmy cały czas niwolnikami formy, szkicu, ramy czegoś... a mysli nie umrą nigdy

dizęki zawgolad i pozdr.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No tak, ale będzie już parę lat, jak Norwid nie żyje. Gdybyś ubrał się tak jak on i wyszedł na ulicę,
ludzie pukaliby się w czoło. Podobnie rażą te staroświeckie zwroty, czy stary sposób wnioskowania w pisaniu nowoczesnego człowieka - poety.
A przecież podobno Norwid wyprzedzał swoją epokę, a nie cofał się 100 lat do tyłu.
Jeśli to prawda, Ty wyprzedź naszą! Chyba nie sądzisz, że... wracamy do domu?

. .
. . . .
. . . . . . .
. . . .
I
I


Pozdrawiam ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Moim zdnaiem to on nie tyle co wyprzedzał epokę, co stworzył coś co jest naderoryginalne wśród poezji, a czego nawet i dziś współcześni poeci. któzy tak bardzo pragną opanowac, zniewolić słowo i uwydatnić przekaz nie wychodz... czemu? Bo Norwid pozwala słowom życ,nie karze im znaczyć tego, co on chce i nie ocenia po wyglądzie słów... nie tworzy właściwie klasycznego wiersza-obrazu jak Słowacki, czy Mickiewcz, ale tworzy... świat.... który nie składa się z klocków-wersów wypindrzonych, ale...niczym miozg z pajęczyny nerwów, u niego zamyśłów... :) Takl czy inaczej Słowacki, Norwdi i Baczyński To moja Trójca Poetycka Swięta ;)

twoprzyć cos nowego... staram się Boski... ale mój zamyśł jest, żeby coś nopwego wysinąć właśnie azp oezji starej ;)

pozdr ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @lena2_ @Stukacz serdecznie dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @violetta "Wszystko się może zdarzyć"...  czuję, że będzie ciekawie w najbliższych latach. Będzie twórczo, co nie oznacza nowego związku, a tym bardziej prokreacji (przepowiednia mówi inaczej, a kysz, gusła), zrobiłem swoje. Nikt z nas się nie obroni przed "wolą Bożą". A ty od razu ślub?! Nienowoczesna jesteś :-)  
    • 91. Granice, które nosimy w sobie (narrator: grecki najemnik w służbie Dariusza)   1.   Uciekamy w ciszy. Cóż powiedzieć, gdy świat nie słucha?   2.   Dwór się kruszy — tak działa natura: słabe łamie się pierwsze.   3.   Gdy wiara w wodza gaśnie, każdy szuka światła, gdziekolwiek jest.   4.   Jedni wybierają nowych panów. Inni nowych bogów.   5.   To, co się rozpada, rozpadało się już dawno — my tylko patrzymy.   6.   Najemnik zna granice. Najpierw rozpoznaje je w sobie, potem na mapie.   7.   Lojalność jest drogą. Idę nią, póki nie przecina jej przepaść.   8.   Nie zdradzam, ale i nie zginę za to, co już umarło.   cdn.
    • ".   "  في هاوية التعاسةسقطت" هاوية التعاسةسقط تفي"   Nad Aleksandrią niebo życiem pijane jak marcowe zające Niebo tak łaskawe jak znów nów miesiąca A o zachodzie, morza hymn śpiewają Słońcom - W perspektywę bezkresną hymn pieją "Alleluja”! Szukaj Yasalam, gdzie przedstawić sobie można Iż ta jesień jest Julią, Ofelią, czy Laurą A te niebo jest z prawego łoża - Zaślubieńcem Aleksandrii! Masz tu port na zachodzie - dla życia rozbitków Na wschodzie - przystań (dla trudnych przypadków) Na północy lotnisko - pełne wraków Na południu - latarnię, po wypadku... Ale niebo czyste (jak forma Magritte'a), W Aleksandrii ma ono tę samą znakomitość, Co morze, co bije wciąż w nabrzeże Kite; Wszędzie tu znajdziez Yasalam, mówi ci miłość Just tu port na zachodzie - dla żeglarzy z wszech portów Na wschodzie - przystań dla strudzonych troską Na północy lotnisko, gdzie wiosną zlatują Concord'y Na południu - latarnię  (starożytną) morską Tak, niebo tu czyste jest jak forma u Magritte'a, Lecz w Aleksandrii nietrwałe twoje wszystko; Tak mówi ci fala co rozbija się o nabrzeże Kite: Nigdy nie znajdziesz Yasalam, tak pisze samo pismo.. Yasalam powie, ci że nic się nigdy nie zmieni, Więc wybacz demonom swoim klasy Muhammada Bo wszystkie twe namiętności i żywy tlen ziemi, Wszystko, co w sakwę  zebrałeś - na nic się nie nada, Lecz Yasalam odpowie Aleksandria, coś w takie klimaty; Powie ci, że jeszcze tylko moment, Żebyś jeszcze nie wybaczał swoim demonom bez klasy, Że twoja szewska pasja i w płucach tlen - są jeszcze niezginione... Masz tu port na zachodzie (dla rozbitków), Na wschodzie - przystań (dla... przypadków) Na północy lotnisko (dla wraków) Na południu - latarnię (w spadku) I, niebo to, czyste jak forma u Magritte'a, W Aleksandrii jest tak półtrwałe, Jak te fale, co się rozbijają pod brzegiem Kite... Wszędzie znajdziesz niby miłość, jakieś tam Yasalam - Tak jęczy fala co (po nocy) rozbija się o brzeg Kite, Nigdy nie znajdziesz Yasalam, mówi pismo. Yasalam powie, że nic się nie zmieni, Bo twoje chęci i cały tlen ziemi, Wszystko, co niesiesz - niewarte kieszeni, A Yasalam? odpowie Aleksandria.. I to ona rację ma, nie Kasandra: Więc wciąż szukaj Yasalam, gdzie będziesz mógł Uwierzyć, że jesień ta to nie Kasandra, Lecz tobie odwiecznie zaślubiona Aleksandra, A te niebo to - to ślubny dar, co go Bóg.. Choć nad Aleksandrią niebo rani jak topór Niebo twarde jest jak  z popiołu diament, A o zachodzie, morza popiół Szepcze: „Yasalam” w pustki zamęt... A Yasalam ci powie: Wasaalam, A Aleksandria odpowie: Inshallah! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια Sur Αλεξανδρεία, l'éclat du ciel brille tel un lapin d'hiver, Le ciel est aussi généreux que les lignes du « Лебединое озеро »,  Et dans le soir, la mer louange le soleil. Vers l'horizon infini, ils chantent un « הללויה ! », mon hymne! Cherchez مرحبًا, où vous pourriez en faire un intime, De cet automne, de Laura, Juliette, d'Ophelia, Et où ce ciel serait du lit légitime - Le fiancé éternel της Αλεξάνδρειας! Ici on trouve un port à l'ouest - pour ceux qui étaient trop braves.  À l'est, un havre de paix (pour les cas urgents). Au nord, un aéroport, rempli d'épaves. Au sud, un phare, victime d'un accident... Mais le ciel est si épuré (tel un fresque de Bosch). À Αλεξανδρεία, il respire la même splendeur, Que la mer, qui se brise sans cesse sur le quai de Χαρταετός. Vous trouverez مرحبًا ici, te dit l'Amor insoucieux. Oui, ici, il y a un port à l'ouest, pour les marins de bas âge, À l'est, un havre pour ceux qui en ont assez des soucis. Au nord, un aéroport qui attire des Concorde dans un virage. Au sud, un phare [insérer l'image ici]. Oui, ici le ciel est aussi pur qu'un Magritte. Mais à Alexandrie, rien est sans problèmes. Ainsi te dit la vague qui s'écrase sur le quai du surf de Kite. Tu ne trouveras jamais مرحبًا, comme l'écrit Η Βίβλος lui-même. مرحبًا  te dira que rien ne changera jamais. Alors pardonne au démon des mille pas de Fred Astaire, Car toutes tes passions et l'oxygène,vital sur terre, Tout ce que tu as amassé dans ton sac point ne te servira. Mais مرحبًا répondra à της Αλεξάνδρειας (en substance): Elle te dira qu'il ne reste qu'un instant. Alors, ne pardonne pas à tes démons sans cette croyance : Que ta passion (du Christ) et l'oxygène (dans ton poumon) soient encore vivants. Ici, à l'ouest, nous voyons un port (pour les noyé.e.s). À l'est, un anse (pour les broyés).  Au nord, un aéroport (occupé). Et au sud, un phare (hérité). Et ici, le ciel est aussi clair que les conceptualisme de Magritte. (Στην Αλεξάνδρεια), il est tellement semi-- Et il le restera), Comme ces vagues vagues de Kite. Partout, vous trouverez, pour ainsi dire, de l'amour, et un mini مرحبًا. Ainsi gémit la vague qui se pend sur le pays plat qui est Kite. Vous ne trouverez jamais مرحبًا, dit. مرحبًا dira que rien ne changera. Car vos désirs et tout l'oxygène de la terre… Tout ce que vous portez,  rien ne va;  So sprach مرحبًا ?  Mais Αλεξάνδρεια réponda: Et elle a raison, pas Cassandre : Alors continue de chercher le مرحبًا, où tu pourras Croire que cet automne ne vient pas d'un papillon sans scaphandre, Mais της Αλεξάνδρειας  (éternellement promise à toi). Et ce ciel est un cadeau de noces, la graciositē d'un Dieu… Rien que της Αλεξάνδρειας Le ciel ne tranche comme une hache, Le ciel n'est pas dur comme un diamant, Et au coucher du soleil, la mer se cache, Murmurant : « مرحبًا » dans le chaos du néant! Et مرحبًا te dira : الإسكندرية, Et  الإسكندرية répondra : إن شاء الله ! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια ".     " في هاوية التعاسةسقطت" هاوية التعاسةسقط تفي"

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Over Aleanderia,  the sky is drunk on life like a  rabbit in March, The sky recites le libretto  di "Aïda", And in the evening, the sea praises the sun, parched dry, And toward the infinite horizon, they sing from a golden perch "הללויה!", my hymn. Seek out, where you might find an intimate, This autumn, with Laura, Juliette, or Ophelia, ah! And where this sky shall be the lawful bed — The eternal fiancé της Αλεξάνδρειας!  To the west lies a port — for the brave sailors of the Holy See, To the east, a perfectly good haven  (for emergency use!). To the north, an airport, filled with wrecks of the sea, To the south, a lighthouse, the victim of one too many reviews... But the sky is so pure (like a fresco al fresco), In Alexandria, it inspires the same πάθος As the sea, which puts breaks ceaselessly on the wavelength of Chartaetos. You will find welcome here, says the carefree Έρως. Yes, here, there is a port to the west, for sailors on the mend, To the east, a haven for those weary of their Angst, To the north, an airport that attracts Concordes around a bend, To the south, a lighthouse [here I stand] . Yes, here the sky is as sublime as a macrame by Klee, But Alexandria is, shall I say, an acquired taste; So says the wave that crashes on the Kite Surfing Quay. You will never find مرحبًا, as H Η Βίβλοق itself states.  مرحبًا will tell you that nothing  will ever change in مرحبًا So forgive the demons of the Tower (nur für Jude), For none of the passions that you've packed, All that oxygen in your overnight bag, will be off use. But مرحبًا will answer της Αλεξάνδρειας, It will tell you that: Brother, there's still time,. So, do not grant your demons an indulgence, or  the benefit of doubt: Don't give up on your inclinations and -  breathe in, breathe out... Here, to the west, we see Our Lady (of the harbour). To the east, a cove (for the crushed). To the north, an airport (out of ardour). And to the south, a lighthouse (newly brushed). And yes, here, the sky is as clear as the prose by Graves. But as with all things (Στην Αλεξάνδρεια), it is so demi-—and it will remain so, if ever so much), Like these radioactive waves. Everywhere, you will find, in a manner of..., love, and even a wee bit of مرحبًا. So sprach the wave over the land as high as Kite: You will never find مرحبًا, says.مرحبًا مرحبًا will say that nothing will change. And Because all your desires and all  that you call life… And everything you cum tuum ante portas will be deranged; So sprach مرحبًا? But Aleanderia replied: And she is right, her, not Cassandra: So keep looking, Aleanderia, if you don't mind, And keep on believing that this autumn, this Τσάντρα Is just a tourista, Aleanderias is still your promised land, And this sky is a wedding gift, the grace of a God… (Nothing but an Alemannic sod). And that the sky is not  Occam's axe, That it is not as hard as nails on a diamond, And that at sunset, the sea plays (your) hide, Murmuring: "مرحبًا" in the chaos of le Monde! And the sea will say to you: "ça va?," And the Insidious will reply: "Insha'Allah!" Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια Nad Aleksandrią niebo życiem pijane jak marcowe zające Niebo l tak łaskawe jak znów nów miesiąca A o zachodzie, morza hymn śpiewają Słońcom W perspektywę bezkresną hymn pieją Alleluja” ! Szukaj Yasalam, gdzie przedstawić sobie można Iż ta jesień jest Julią, Ofelią, czy Laurą A te niebo jest z prawego łoża - Zaślubieńcem Aleksandrii! Masz tu port na zachodzie - dla życia rozbitków Na wschodzie - przystań (dla trudnych przypadków) Na północy lotnisko - pełne wraków Na południu - latarnię, po wypadku Ale niebo czyste (jak forma Magritte'a) W Aleksandrii ma ono tę samą znakomitość, Co morze, co bije wciąż w nabrzeże Kite Wszędzie tu znajdziez Yasalam, mówi ci miłość Just tu port na zachodzie - dla żeglarzy z wszech portów Na wschodzie - przystań dla strudzonych troską Na północy lotnisko, gdzie wiosną zlatują Concord'y Na południu - latarnię  (starożytną) morską Tak, niebo tu czyste jest jak forma u Magritte'a Lecz w Aleksandrii nietrwałe twoje wszystko Tak mówi ci fala co rozbija się po nabrzeże Kite Nigdy nie znajdziesz Yasalam, tak pisze samo pismo Yasalam powie, ci że nic się nigdy nie zmieni Więc wybacz demonom swoim klasy Muhammada Bo wszystkie twe namiętności i żywy tlen ziemi Wszystko, co w sakwę  zebrałeś - na nic ci się nada, Lecz Yasalam odpowie Aleksandria, coś w takie klimaty; Powie ci, że jeszcze tylko moment Żebyś jeszcze nie wybaczał swoim demonom bez klasy Że twoja szewska pasja i w płucach tlen - są jeszcze niezginione Masz tu port na zachodzie (dla rozbitków) Na wschodzie - przystań (dla... przypadków) Na północy lotnisko (dla wraków) Na południu - latarnię (w spadku) I, niebo tu czyste jak forma u Magritte'a W Aleksandrii jest tak półtrwałe Jak te fale, co się rozbijają pod brzegiem Kite Wszędzie znajdziesz niby miłość, jakieś tam Yasalam Tak jęczy fala co (po nocy) rozbija się o brzeg Kite Nigdy nie znajdziesz Yasalam, mówi pismo Yasalam powie, że nic się nie zmieni Bo twoje chęci i cały tlen ziemi Wszystko, co niesiesz - niewarte kieszeni, A Yasalam? odpowie Aleksandria I to ona rację ma, nie Kasandra: Więc wciąż szukaj Yasalam, gdzie będziesz mógł Uwierzyć, że jesień ta to nie Kasandra Lecz tobie odwiecznie zaślubiona Aleksandra A te niebo to - to ślubny dar, co go Bóg.. Choć nad Aleksandrią niebo rani jak topór Niebo twarde jest jak diament, A o zachodzie, morza popiół Szepcze: „Yasalam” w pustki zamęt A Yasalam ci powie: Wasaalam, A Aleksandria odpowie: Inshallah! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια    
    • @Mel666 To jak w każdym związku - ci, których kochamy mogą nas najmocniej zranić. Cudownie jest czytać Twoje wiersze. Masz naturalna poetykę prozy poetyckiej - to skarb. Jeśli zaczniesz pisać prozę, ta poetyckość pozostanie i doda prozie kolejny wymiar... Mel, ładnie piszesz wiersze, ale... Pisałaś juz opowiadania? Nie pomyślała o powieści? "Yes, you can". Serdecznie pozdrawiam i liczę na Twoją odwagę, zuchwałość (także) w prozie.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...