Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Uderzył nam
rumianek do głowy
udajemy drzewa

Liście dawno spadły
w otchłań
która czeka

Nic nie ma początku
dziś ostatnim świtem
zakończymy rozdanie

przyjdzie nam
odwiedzić Atlantydę
jak ona zaginąć

Baki na skroniach
zaczynają falować
to koniec kapitanie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Fajowy. Zwłaszcza rumianki i baki :-)

Otchłań radzę wyrzucić - już dawno weszła do słownika wyrazów obciachowych. Wycięłabym całą pogrubioną część.

Można by popracować nad płynnością, np:
przyjdzie nam
odwiedzić Atlantydę
jak ona zaginąć

I zażyć jakiś alkaprim albo cóś tam ;))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Fajowy. Zwłaszcza rumianki i baki :-)

Otchłań radzę wyrzucić - już dawno weszła do słownika wyrazów obciachowych. Wycięłabym całą pogrubioną część.

Można by popracować nad płynnością, np:
przyjdzie nam
odwiedzić Atlantydę
jak ona zaginąć

I zażyć jakiś alkaprim albo cóś tam ;))
Muszę go jeszcze dopracowac
pozdrawiam serdecznie:)
Opublikowano

Pozwoliłem sobie na zmiany w Pana wierszu. Starałem się zachować symetrię. Pozdrawiam.

Tak nam uderzył
rumianek do głowy
udajemy drzewa

liście spadły dawno
w sens
który nie czeka

nic, nie ma początku
my, ostatnim świtem
ze znikających drobin

może tam
odwiedzimy Atlantydę
waniliową

Baki na skroniach
zaczynają falować
to koniec kapitanie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ciemność zapada bardzo szybko. Nagle jestem gdzie indziej. Zdążyłem uciec, lub raczej to coś mi pozwoliło. Widzę znowu ten sam cień. Jego źródło zostawiłem na zamglonym horyzoncie. Skrawki mroku krążą między drzewami, by po chwili zniknąć   Co za ładny sad, rześkie powietrze, nasycone zapachem słodkich owoców, pomarańcz, śliwek i jabłek.    Nieopodal wirują dźwięcznie, tancerki na łąkowej scenie. Upleciona z porannej mgły, gdzie krople rosy, niczym kryształowe latarnie, migoczą cicho szeptane lśnienia.   Oświetlona poświatą w kształcie pięciolinii oraz dźwięcznych nut, sama w sobie jest dziełem sztuki.    Pszczoły w kolorowych sukienkach, nakładają łyżeczkami wyrzeźbionymi z wosku, odrobinki miodu do maleńkich kubeczków, wyżłobionych w mroźnych sopelkach.   Strumyk przezroczysty tak bardzo, że widać przez niego myśli ryb, unosi wilgotną ożywczą wstęgę ukośnie do zielonej falującej trawy. Srebrzysty wąż pląsa na wszystkie strony, opłukuje drzewa i mnie, z cuchnącego brudu.    Jestem wewnątrz, lecz mogę oddychać. Nawet lepiej niż powietrzem. Słyszę skowronka. Siedzi na fali wznoszącej. Dosięga śpiewem daleki brzeg. Klucz wiolinowy z armią nut, drąży tunel do błękitnego brzmienia muzyki. Kapią stamtąd, odrobinki słodkiego, do nieprzytomności piołunu.   Po drugiej stronie horyzontu widzę następny. Muszę sprawdzić, co jest za nim. Pod sklepieniem umysłu szybują niewiadome. Obijają niewidoczne ścianki, niczym fruwające ćmy. Żeby tylko nie przylgnęły wygodnie do światła, zgłębiając złudną istotę sensu    
    • @wiedźma   ja Ciebie też pozdrawiam i bardzo serdecznie dziękuję:)   wszystkiego dobrego:)    
    • @Poet Ka marzą się krągłości co owiną:)
    • @Charismafilos bardzo udane akrobacje:)
    • @Wochen karuzela uczuć i emocji przeplata się w wersach.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...