Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Naprawdę ulubionym? Ale mnie mile połechtałeś, takie słowa z ust Mistrza
którego sam tyle razy podziwiałem, no no... :)))
A wiesz, że sugerując się głównym tematem tego wiersza zmieniłem w pierwszej chwili
kocięta na szczenięta? :) Potem pomyślałem, że przecież nie jest to istotne,
bo obrazek ma pokazywać przede wszystkim ślepotę na wspaniale błyszczący księżyc w pełni, wszechobecną miękkość jego poświaty na wszystkim i... niepokój:
co robią te kocięta w wiklinowym koszyku?
Nie piszę bezpośrednio o rzece, ale na wodę ma naprowadzić instynkt:
skojarzenie z wodą wikliny i właśnie... kotki (bazie), czyli nasze: kocięta.

Dziękuję pięknie :)
  • Odpowiedzi 42
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Mam podobne odczucia, jak po lekturze "Za zdrowie wędrowca na szlaku" i "Zew krwi(The Call of the Wild)" J. Londona. Pamiętam, że w dzieciństwie połykałem te książki jednym tchem, a tutaj jest podobny klimat i (jak u Londona) sporo refleksji dla czytacza.
Gratulacje - świetny wiersz.
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


o-o! to pamiętam! dawno temu zachwycałam się nad niejakim kamieniem w wodę (proszę o wybaczenie, jeśli zafałszowałam tytuł ;)))
Cieszę się, że pamiętasz :) Tutaj jest troszkę inaczej, bo tam nie było (zdaje się?) rzeki.
Wydało mi się, że odbicie w wodzie przelatujących nietoperzy jest wyjątkowo pięknym, pełnym
ukrytych znaczeń obrazem. Przede wszystkim musi je oświetlać księżyc, więc odbicie w wodzie
jest raczej nie tyle cieniem, co zakłóceniem jego blasku w wodzie (cieniem cienia (słońca))
A przecież księżyc... sam zakłóca. Nie tylko nasze myśli, ale podczas pełni słychać np.
szum na łączach, a nietoperze.
Nietoperze nie lubią latać podczas pełni, bo księżyc dosłownie ogłusza je wtedy.
Przecież "widzą" słuchając odbitych ultradźwięków, które wysyłają w przestrzeń,
a te zakłóca, jak wspomniałem, księżyc w pełni.
Druga ciekawa rzecz to odbicia w wodzie kształtów przelatujących nad nią nietoperzy.
Woda załamuje światło, więc kiedy wędkarz podchodzi do wody, ryba już go widzi
choć on jej jeszcze nie. W skrócie wygląda to tak, gdzie I jest sylwetką wędkarza:

I
-----------
I


Dlatego ci bardziej doświadczeni, znając zjawisko załamywania się kształtu w wodzie,
skradają się za krzewami, albo czołgają po ziemi aby dotrzeć niepostrzeżenie do lustra wody.
Czasem, zwłaszcza tuż po deszczu, zdarza się komuś wziąć takiego czołgającego się wędkarza
za wielką dżdżownicę, ja sam omal nie wsadziłem kiedyś jednego do słoja z rosówkami.
Ale wracajmy do rzeczy, czyli do tego co łączy nietoperza z załamaniem kształtu w wodzie.
Otóż lot nietoperza charakteryzuje się podobnym zygzakiem. Czyli wysyła sygnał, a potem
zmienia kierunek, żeby mieć lepsze rozeznanie w terenie.
Niektóre ćmy nauczyły się "słyszeć" nietoperze. Pamiętam, jak kiedyś wieczorem
mój znajomy potarł pianką pustą butelkę po... no, powiedzmy, że po oranżadzie.
Nagle kręcąca się pod lampą ćma spadła jakby strącona Patriotem na stół, udając martwą.
Na nic zdało się trącanie jej patykiem, nawet metoda usta w usta, dopiero kiedy mój kolega
przestał "piszczeć" styropianem o butelkę ćma wstała sama, otrzepała skrzydełka
i mówiąc: no, tak to nie będziemy się chłopcy bawić! - odleciała w noc.

Dziękuję za przypomnienie tamtych nietoperzy, przeczytanie tych ;)
i serdecznie pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Napisz po prostu coś podobnego, zgranego fonetycznie z treścią, skoro to takie łatwe.
Powiem inaczej: tak to można wszystko ocenić, nawet dadaistów :)
Tylko w jakim celu?
Pozdrawiam.


zeby okreslic co sie podoba co nie, co mozna poprawic , udoskonalic :) miedzy innymi w tym celu jest to forum Nie powiedzałam ze łatwe (choc nie podciagnełabym tego pod sztuke) -nie mi o tym decydowac. Niemniej kojarza mi sie takie wizualizacje z blogiem i tyle... naprawde nie sadze zeby były potrzebne jakimkolwiek wierszom

Pozdrawiam
Agata
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ale to czas wyznacza sztukę, a nie sztuka czas i skoro nadszedł czas blogów,
to sztuką są nieraz falbanki, a czasem nawet uśmieszki, o :)
Co prawda nie bardzo wiem, gdzie na blogach rysuje się takie odbicia
nietoperzy w wodzie? Nieważne. Sięgam po ciekawe środki wyrazu tak,
jak podpowiada mi intuicja a rozum ocenia pozytywnie pod względem klimatu
budującego wiersz.
Powiedzmy, że piszę o czymś, a budowa wiersza potwierdza to. Np. - proszę
policzyć sobie wszystkie występujące w wierszu niżej "w" i "f" a potem skojarzyć
to z treścią i zastanowić się, dlaczego tak a nie inaczej? :)


F.

Kiedy tak kobieco inaczysz,
podejmuję męską decyzję:
poza tym jednym razem,
kiedy ci o tym piszę -
nie użyję litery wu ani ef.

Tylko tyle. + te
blaski latarń na szybie,
cienie od nich na ścianie
których tutaj nie prosił nikt.

Też tak chciałem u ciebie - przy tobie
jak te cienie tapetą
niedaleko z daleka biec.

Nie udało się. Przykro.
Przykro tak, że się łamię,
rzucam jeszcze raz męsko
na pamiątkę ostatnie: eF.


Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ale to czas wyznacza sztukę, a nie sztuka czas i skoro nadszedł czas blogów,
to sztuką są nieraz falbanki, a czasem nawet uśmieszki, o :)
Co prawda nie bardzo wiem, gdzie na blogach rysuje się takie odbicia
nietoperzy w wodzie? Nieważne. Sięgam po ciekawe środki wyrazu tak,
jak podpowiada mi intuicja a rozum ocenia pozytywnie pod względem klimatu
budującego wiersz.
Powiedzmy, że piszę o czymś, a budowa wiersza potwierdza to. Np. - proszę
policzyć sobie wszystkie występujące w wierszu niżej "w" i "f" a potem skojarzyć
to z treścią i zastanowić się, dlaczego tak a nie inaczej? :)


F.

Kiedy tak kobieco inaczysz,
podejmuję męską decyzję:
poza tym jednym razem,
kiedy ci o tym piszę -
nie użyję litery wu ani ef.

Tylko tyle. + te
blaski latarń na szybie,
cienie od nich na ścianie
których tutaj nie prosił nikt.

Też tak chciałem u ciebie - przy tobie
jak te cienie tapetą
niedaleko z daleka biec.

Nie udało się. Przykro.
Przykro tak, że się łamię,
rzucam jeszcze raz męsko
na pamiątkę ostatnie: eF.



jezeli układ graficzny samego wiersza kryje cos dodatkowego to duzy plus dla twórcy (sama bardzo lubie takowe, bo pokazuja inteligencje pisarza), ale falbanki sa poza wierszem :) co do sztuki: jesli wyznacza ja czas, to własciwie mozna stwierdzic ze wyznacza ja moda- a wtedy odbiorcy okazuja sie poddanymi owczego pedu.. w sumie nie chcialabym byc elementem blogowej epoki, to kapke spłycajace
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A gdzie na blogach są tak przemyślane "falbanki'? Przecież wytłumaczyłem podobieństwo
z haiku niżej. W falbankach wystaje tylko literka "o" i spełnia podobną rolę co litera "ż"
w słowie: księżyc. Reszta sssunie, ssszmerzy i lśśśni jak rzeka.
Nie interesuje mnie, czy wszyscy to rozumieją, tak jak Picasso nie pytał się nikogo
jak ma namalować Guernicę, tylko wszyscy pytali Picasso dlaczego tak ją namalował?

Pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A gdzie na blogach są tak przemyślane "falbanki'? Przecież wytłumaczyłem podobieństwo
z haiku niżej. W falbankach wystaje tylko literka "o" i spełnia podobną rolę co litera "ż"
w słowie: księżyc. Reszta sssunie, ssszmerzy i lśśśni jak rzeka.
Nie interesuje mnie, czy wszyscy to rozumieją, tak jak Picasso nie pytał się nikogo
jak ma namalować Guernicę, tylko wszyscy pytali Picasso dlaczego tak ją namalował?

Pozdrawiam :)

odwazne porównanie do Picassa (szkoda ze po Guernice malował coraz gorzej) Zastanawiam sie czy ta dyskusja ma sens-tak jak pisałam powyzej- wszytsko moze miec cel wyzszy, idee itp tylko dla mnie to naciagane interpretacje nic nie wnoszace do wiersza To tak jakby malowac słoneczka na maturze przy wypracowaniu- niby ładniej, ale jakoś niepowaznie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jeszcze raz powtórzę w takim razie: jak to takie łatwe to sama napisz haiku a potem
zobrazuj to co napisałaś odpowiednio "falbankami". Jeśli nie rozumiesz od budowy krzemu
po składniki jego obudowy, jak działa komputer - nie znaczy, że nie istnieje albo jest bez sensu.

A teraz: właściwie co niby spłyca wiersz? Równie dobrze może komuś przeszkadzać
zielona strona Orga, bo jakoś niezręcznie czytać na niej poważne wiersze.
Nie chcesz falbanek, wklej sobie resztę w notatnik i po sprawie. Mnie podobają się najbardziej,
ba! - jestem z nich dumny! :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Będę jeszcze odważniejszy i porównam się do tygrysa!
Jeśli tygrys chce naznaczyć swój teren, to nie rozgląda się wstydliwie
czy antylopy patrzą, tylko podnosi tylną łapę. Moim terenem jest to, jak
sam widziałbym swój wiersz. Uff... co za odważne porównanie? Do tygrysa!

Dobranoc :)
Opublikowano

Utwór, jako całość, nie jest zły, acz niczym odkrywczym nie powala na kolana. Wiele osób ma różne skojarzenia po przeczytaniu utworu, choć tak naprawdę dwojako może to świadczyć o samym wierszu.
Ja chcę zwrócić uwagę na sam, dla mnie pomylony, pomysł umieszczenia tyld i litery O przed samym wierszem, bo z czymkolwiek innym nie mogę ich powiązać i zapewniam, że nie jest to skutkiem ubogiej wyobraźni.
Skoro już same te „falbanki” mogłyby stanowić prozę, to proponuję kolejnej osobie, która wpadnie na tak genialny pomysł zrobienie kleksa na kartce papieru i wklejenie go tutaj jako załącznika (o ile będzie kiedyś taka możliwość na forum).
Jestem w stanie zrozumieć futurystów; Jasieńskiego i jego „Morze” ukształtowane na wzór fal morskich, rozumiem Czyżewskiego i jego rozmieszczenie graficzne poszczególnych członów wiersza. Modyfikacje wewnętrzne utworu – OK. Ale wizualizacje? Do tej pory poezja sobie bez nich radziła i – co najważniejsze – nie była przez to uboższa. Chociaż może przez to straciliśmy okazję poznania wybitnych malarzy; kto wie, w jaki sposób Leśmian ilustrowałby swoje utwory! Chwała, że choć Czyżewski się objawił!
Podsumowując: falbanki są tandetne i niczego, podkreślam NICZEGO do utworu nie wnoszą. W notatniku, kiedy pisze Pan utwór, rozumiem: rysunki, grafiki, najróżniejsze ich postacie – jak dla mnie może Pan nawet gify tworzyć. Umieszczając wiersz, graficzynom mówię: nie. Stanowczo. Proszę o wybaczenie, ale nie mogę przeżyć takich farmazonów graficznych czy falbanoberii.
Jeszcze na koniec: urzeka mnie to (przewrotnie oczywiście), że Boskie Kalosze, jak tłumokom, w wielu komentarzach, tłumaczy swoją wizualizację w odniesieniu do utworu.

PS. O wilkach radzę poczytać, a perfidnego dydaktyzmu się wyrzec.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zaraz, bez pośpiechu - pomyślmy na spokojnie: skoro ja mogę to z czymś powiązać,
to - przynajmniej przy mojej - Twoja wyobraźnia jest uboga :)

[quote]
Utwór, jako całość, nie jest zły, acz niczym odkrywczym nie powala na kolana.

Jeszcze raz pomyślmy, skoro najpierw piszesz, że są tyldy i litera O,
to już to jest to odkrywcze.
Nie spotykasz się z czymś takim w wierszach i reagujesz prawidłowo, jak autochton amazońskiej dżungli na widok telefonu komórkowego lub aparatu fotograficznego.
Mniej więcej o to mi chodziło, wprowadzenie metafory nowego rodzaju i jak widać,
udało się znakomicie :)

[quote]
Wiele osób ma różne skojarzenia po przeczytaniu utworu, choć tak naprawdę dwojako może to świadczyć o samym wierszu.

Chyba już nic prostszego w przekazie wiersza nie może być? Poza tym taki zarzut jest
bardzo kiepskiej jakości - to samo można powiedzieć o każdym dosłownie wierszu.
A nawet o Ustawie, czy Kodeksie Karnym które każdy interpretuje po swojemu, toteż
co jakiś czas trzeba wnosić do nich poprawki.
Wątpię, czy nie zdajesz sobie z tego sprawy, więc taka opinia ma mieć ładunek
pejoratywny - nic nie wnosząc do meritum sprawy, ma wywołać u innych nieprzychylność.

[quote]
Skoro już same te „falbanki” mogłyby stanowić prozę, to proponuję kolejnej osobie, która wpadnie na tak genialny pomysł zrobienie kleksa na kartce papieru i wklejenie go tutaj jako załącznika (o ile będzie kiedyś taka możliwość na forum).

Czemu sama tego nie zrobisz tylko odwołujesz się do geniuszu innych? Poza tym dla mnie
to nie pierwszyzna, często uciekam się do podobnej "grafiki lirycznej".
Ale widocznie niektórym trzeba aż falbanek, żeby to zauważyć ;)

[quote]
Jestem w stanie zrozumieć futurystów; Jasieńskiego i jego „Morze” ukształtowane na wzór fal morskich, rozumiem Czyżewskiego i jego rozmieszczenie graficzne poszczególnych członów wiersza. Modyfikacje wewnętrzne utworu – OK. Ale wizualizacje? Do tej pory poezja sobie bez nich radziła i – co najważniejsze – nie była przez to uboższa. Chociaż może przez to straciliśmy okazję poznania wybitnych malarzy; kto wie, w jaki sposób Leśmian ilustrowałby swoje utwory! Chwała, że choć Czyżewski się objawił!

Rozumiesz ich, bo ich... znasz. Nauczono Cię tego w szkole, ale gdybyś właśnie żyła równolegle
do nich, tak samo kręciłabyś nosem nad tandetą. Dlaczego ani przez chwilę nie próbujesz
zrozumieć, czemu służą "falbanki", poszukać pokrewieństwa łączącego je z tym co potem
tylko cały czas... no właśnie:

[quote]
Podsumowując: falbanki są tandetne i niczego, podkreślam NICZEGO do utworu nie wnoszą

Taaa... Przynajmniej wytęż koncept i zastanów się, dlaczego nie ma ich w takim razie
choćby w poprzednim wierszu? ("rzadziej ziemia, rzadziej deszcz")

[quote]
W notatniku, kiedy pisze Pan utwór,

"Zostawmy etykietę ten jeden raz" - na Portalu jesteśmy bezcieleśni, tylko forma,
to czy ktoś napisze zrobił(a/e)m wskazuje na to, czy życzy sobie
być tu Damą czy Dżentelmenem :)

[quote]
rozumiem: rysunki, grafiki, najróżniejsze ich postacie – jak dla mnie może Pan nawet gify tworzyć. Umieszczając wiersz, graficzynom mówię: nie. Stanowczo. Proszę o wybaczenie, ale nie mogę przeżyć takich farmazonów graficznych czy falbanoberii.

To się nazywa głos wołającego na puszczy, pobożne życzenia, albo... fanaberie sfrustrowanego
Czytelnika, któremu nie widzieć czemu spać nie daje rozwiązanie zaproponowane przez autora :)

[quote]
Jeszcze na koniec: urzeka mnie to (przewrotnie oczywiście), że Boskie Kalosze, jak tłumokom, w wielu komentarzach, tłumaczy swoją wizualizację w odniesieniu do utworu.

I znów przykład swoistej logiki: dopiero co każesz mi natychmiast zaprzestać umieszczania
podobnych falbanek ("Umieszczając wiersz, graficzynom mówię: nie. Stanowczo.")
a wmawiasz mi ,że to ja coś komuś tłumacze jak tłumokowi. Nie ja napisałem:
"nie mogę przeżyć takich farmazonów" tylko Ty, bo ja potrafię je przeżyć :)

[quote]
PS. O wilkach radzę poczytać, a perfidnego dydaktyzmu się wyrzec.

A można się nie wyrzekać perfidnego dydaktyzmu i przeczytać o wilkach?
Pytam, bo wtedy bym przeczytał. Przycinam co roku drzewka, to i się przyda,
choćby na jakieś haiku kiedyś.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Będę jeszcze odważniejszy i porównam się do tygrysa!
Jeśli tygrys chce naznaczyć swój teren, to nie rozgląda się wstydliwie
czy antylopy patrzą, tylko podnosi tylną łapę. Moim terenem jest to, jak
sam widziałbym swój wiersz. Uff... co za odważne porównanie? Do tygrysa!

Dobranoc :)
mozna tez być Chuckiem Norrisem :) po prostu- mysle ze publikujac na tym forum warto jest przyjmowac krytyke czy wchodzic w dyskusje -mozna sie czegos nauczyc (chciazby dystansu do siebie i swojej twóczosci), obie strony mogą- jeśli chcą... chyba po to jest to forum ;) i niech to bedzie pointa nad tym wierszem;)

Pozdrawiam
Agata
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


I owszem, przyjmuję ją na klatę jak Chuck Norris :) Jest tylko jedno ale:
nie należy mylić przez komentatorów krytyki z narzucaniem autorowi swojej własnej wizji, skoro ten uważa, że jego zamysł jest przemyślany i właśnie tak chciał coś wyrazić.
Jest czymś oczywistym, że nie istnieje wiersz, który by wszystkim podobał się bez zastrzeżeń.
Można krytykować i sugerować jakieś, zgodne z własnym punktem widzenia aspekty, ale nie można domagać się kategorycznie zmian. Jak już wspomniałem, jest to niemożliwe, bo to co podoba się jednemu, nie podoba się drugiemu i praktycznie... najlepiej nic nie pisać, bo tylko w ten sposób można zadowolić 100% krytyków. Dobrze, ale co wtedy z Czytelnikami? Tak czy siak wychodzi błędne koło, więc moja droga Agato: falbanki zostawiamy :)

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zdaje się, że po prostu nie potrafi przyjąć Pan konstruktywnej krytyki.
Nie przypominam sobie także, żebyśmy przeszli na „ty” i nie życzę sobie podobnych bezpośrednich zwrotów. Nie mam zamiaru przekonywać, że moja wyobraźnia ubogą nie jest. Natomiast stwierdzenie „skoro ja mogę to z czymś powiązać, to - przynajmniej przy mojej - Twoja wyobraźnia jest uboga” jest dla mnie upodlające i nie życzę sobie podobnych (chodzi zarówno o porównanie do autora, jak i samo stwierdzenie).
Metaforę nowego rodzaju wprowadzał Peiper i jemu – nie tylko w teorii, ale i praktyce – udało się to doskonale (i nie ma tu większego znaczenia wyuczenie, bo doceniony był już przez współczesnych sobie). Tutaj spotykam jedynie wątłe bąkanie, w którym nie dostrzegam nic poza autorską megalomanią.
Co do „odkrywczości” form wyrazu.. Jak już zauważyła przedmówczyni w którymś z komentarzy; dadaiści także byli odkrywczy (choć długo nie pociągnęli). Korzystali jednak ze środków językowych! I tu mają nad Panem niebywałą przewagę: składową utworu poetyckiego są słowa. Nie tyldy. Rozumiem, że klawiatura daje nowe możliwości, proponuję więc przerzucić się na forum związane z grafiką – może tam pod tym względem zostanie Pan doceniony, bez wyjątku. Bo, jak widzę, duża część komentujących przysłowiowo sika nad tymi ptaszkami – czego w racjonalny sposób wytłumaczyć sobie nie mogę.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie odwołuję się do niczyjego geniuszu, bo trudno dostrzec w tej formie jakikolwiek jego przejaw. Nikt nie zabroni Panu korzystać z form pozajęzykowych. Z tym, że to nie jest poezja i w tym dziale przeze mnie nie jest mile widziane. Pozostałych utworów nie czytam, na ten zresztą natknęłam się przypadkiem, poszukując czegoś wartościowego na orgu.



Jak już wspomniałam, interesuje mnie ten konkretny wiersz, jako że na niego właśnie natrafiłam. Jak dla mnie mógłby Pan stworzyć nawet tomik, w którym połowa miałaby falbanki, firanki, koronki i co tylko autor zechce, a połowa nic. Nadal twierdziłabym, że tego typu ozdóbki są jak cekiny na kożuchu. Owe „rozwiązanie” (jak Pan to nazywa) w moim mniemaniu jest pretensjonalne i jak najbardziej zbędne.



Muszę chyba uprzytomnić Panu, że moja wypowiedź była ironiczna. Podkreślam: ironiczna! Jest to zresztą w niej zaznaczone. I chodzi raczej o to, że nikt nie prosi Pana o oświecenie w związku z utworem czy falbankami (inaczej mówiąc: o interpretację), a Pan każdemu z osobna pisze esej i ocenia komentarze oceniających, jakby usilnie chciał, żeby go dobrze zrozumiano. Pochwała się należy, że jeszcze stopni nie zaczął Pan stawiać.
Co do mojej oceny: umieścił Pan wiersz – OK. Forum jest po to, by ów utwór ocenić i mam do tego prawo jako czytelnik. „Pieśni psa” mówię: nie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ja też jestem doceniony proszę Pani. Okazuje się, że nawet wymieniony w Encyklopedii obok Mickiewicza, Słowackiego, Kasprowicza itp, bez mojej wiedzy mimo - że nie wydałem żadnej książki! To jest dopiero fenomen, chyba na skalę światową? Ale falbanki są lepsze :)
Tylko tyle. Resztę znajdzie Pani w wierszu wyżej i proszę się z tym zgodzić, albo najzwyczajniej nie czytać. Na dzień dzisiejszy nie mam do niego nic do dodania, z tym, że ewoluuję, więc może za kilka lat rzucę na niego okiem i coś dodam, ujmę, sam nie mam dziś pojęcia co, prócz tego, że na dzień dzisiejszy jest dla mnie skończony.

Dziękuję za uwagę, przepraszam za frustracje spowodowane lektura falbanek
i pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...