Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kiedy ci smutno popatrz na niebo.
Spójrz na gwiazdy jak migocą.
Jak się do ciebie uśmiechają.
I krzyczą nie smuć się,
... głowa do góry ...
Kiedy ci smutno popatrz na moje zdjęcie.
Westchnij głęboko,
Podnieś głowę do góry.
I powiedz sobie w duchu:
... ja jeszcze szczęśliwym być muszę...
Weź do ręki płatek róży.
Zapomnij o przytłaczającym cię świecie.
I wspomnij w zadumie ...
o tych którzy są przy tobie ....
Odśwież miłe chwile w swej pamięci.
Łyknij sobie chwilę radości wiedząc, że w życiu liczą się tylko ... piękne chwile ... * * *Grzdylkowi-Karolina* * *

Opublikowano

od razu przypomniała mi się szczera porada z marca 2003 bodajże:

czasem, gdy najdzie Cię kryzys
potoku łez już zatrzymać nie możesz
myśli wprost kotłują się w głowie
i życie nie leci jak chcesz
wygodnie siądź w swoim fotelu
zrelaksuj się myśląc o sobie
pomyśl jak źle Ci jest
i wypłacz się jak tylko możesz

Potem otrzyj dłonią twarz
i powiedz sobie...nie!
nie dasz się głupiej depresji
dołkowi chcącemu cię zjeść
jesteś na tyle silna(-y)
że dasz radę
mimo losu przeciwności
pokonasz zło i swój strach

i z dumą się odpręż, odetchnij
przemyśl co zrobić chcesz
zastanów co teraz jest ważne
i z tą myślą zakończ ten okropnie męczący dzień

rano obudzisz się wcześnie
tchnięta(-y) nowym polotem myśli
bo wczorajsze oczyszczenie wewnętrzne
Cię zwmocniło, uodporniło i dodało sił...
na kolejny dzień :)
................................

popełniłam kiedyś takie kalectwo :) ale miało być sympatyczne,
u Ciebie widzę podobne chęci i szczerze mówię, że wyszło Ci to lepiej. Przynajmniej na początku...
Przyznam, że parę rzeczy mi tu wadzi, chociażby banalność użytych sformułowań, ale w takich wierszach, to chyba normalne :) bo one płyną z serca i mają pocieszyć daną osobę a nie, ładnie wyglądać, pasować i być poukładanym jak trzeba.
Niestety Twój wiersz ma tylko jednego odbiorcę... ale i tak jest miły :)

Czasem człowiek potrzebuje takich słów...

Serdecznie pozdrawiam
Natalia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...