Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Fakt faktem niemiłosiernie znęcał się nad tekstem "wladzia", ale z tego co poczytałem - tylko nad tekstem (w dodatku beznadziejnie słabym). "Wladziu" jak każdy uczciwy grafo jechał mu per ty, co rzeczywiście łamie regulamin. Czy to zielone światełko dla grafomanii w dziale Z? Wg mnie powinno się rozróżniać krytykę bijącą w tekst, a wyzywanie kogoś od "pedała". Ew. upomnieć gdy ktoś nadgorliwie krytykuje, ale nie stawiać dwóch takich osób na jednej szali, bo jest to diametralna różnica (nawet wpis regulujący bytność w dziale Z informuje, że WSZELKA krytyka dozwolona) . No chyba że się wszyscy nagle zaczniemy ślicznie kochać i zlikwidujemy ten podział, albo wyraz "wszelka" zamienimy na "tylko łagodna".

Dwa - dowiedziałem się że wpis zakazujący dwóch nicków został usunięty. Dlaczego nie zostałem o tym poinformowany szybciej, zanim zdążyłem wyśledzić i jak się okazało niesłusznie oskarżyć Bergamotkę o oszustwo?

Reasumując - jakie są powody do uczynienia takich a nie innych kroków? (szczególnie ciekawi mnie zniesienie punktu regulującego posiadanie równocześnie dwóch nicków, brak bufona jakoś przeżyje).

Opublikowano

Nie wiem, za co bana dostał, ale należał mu się ban za floodowanie ;-) Widziałem mnóstwo jego wypowiedzi pod kilkoma wierszami z rzędu o treści: "ale pan zasrał to forum". Jest to jakiś rodzaj floodingu i jest to też przecież wyzwisko, atak na człowieka, a nie na tekst.
Nie wiem, czemu się Pan dziwi?

Władziu i bufon są po jednych pieniądzach. Ich konflikt cieszy, jak cieszył onegdaj konflikt III Rzeszy z ZSRR ;-)
Mam nadzieję tylko, że tym razem ZSRR (władziu) dostanie szybciej po uszach, chyba że już dostał.

Co do podwójnych nicków - mówiło się już kiedyś na tym forum o tym. Nawet angello się wypowiadał. Możliwe, że było to podczas Pańskiej nieobecności spowodowanej zbanowaniem.

Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


w watku poniżej zostało ustalone że bycie homoseksualista to nic obraźliwego a więc tym bardziej nazywanie kogos homoseksualistą tez niczym obraźliwymbyc nie moze, a więc ten argument odpada...

a ban? wladzio i smerf to ta sama osoba - ktos chyba mysli ze to smieszne - takie pseudo konflikty... mamy tu po prostu kolejną falę dzieciarni na forum, trzeba przetrzymać, czy banowanie pomoze - nie wiem, ale juz mi sie nie chce go czepiać - akurat takich osob jak smerf czy wladziu czy paru innych nowych nickow mi nie szkoda, zwlaszcza ze serio mi sie wydaje ze to jedna osoba za wszystkim stoi
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie wiem czy mister kazelot jest ślepy: chodzi o wyraz "pedał" a nie o wyraz "homoseksualista"

a co do podwójnych nicków jestem przeciwko, chyba że portal będzie informował o pojawianiu się danej osoby pod innym nickiem - tu proponuję komisje śledcze...


gdzie jest oyey? ktoś wie?

zdrówko Jimmy
Opublikowano

Jimmy, zastanawiałem się po prostu. No bo tak: bufon przyznał się raz, że ma tytuł doktora, a na pewno tak powiedział. Oyey, jak mówisz, też doktorem był. To pierwsze podobieństwo.

Drugie podobieństwo jest takie, że oyey robił akcje z kupą, wpisując wszystkim, że ktoś "zrobił kupę", bufon pisał: "ale pan zasrał to forum". An jeden ani drugi nigdy nie napisali nic na temat.

Trzecia sprawa jest taka, że bufon pisał specjalnie gniotki w Wu i dodawał: "piszę słabo, ale nie wklejam tego w Zet. Idźcie za moim przykładem". Dziwna akcja jak na kogoś, kto niby "obserwuje to forum od kilku tygodni, ale dopiero teraz się zarejestrował" (tak mniej więcej brzmiały słowa bufona). A wiersze były swiadomie tak słabe, bufon chciał pokazać, że pisząc coś tak głupiego nie należy tego publikować w Zet. To wprawdzie nie mówi, że bufon to był oyey, ale daje do myślenia ;-)

Czwarta sprawa jest taka, że bufon od razu zaatakował pewne osoby (np. mariannę). Widać było, że zatarg był starszy i pewnie rozpoczął się jeszcze na innym nicku.

A teoria, że to adolf, leży, bo adolf nie potrafi napisać jednego słowa, nie przestawiając w nim liter. Tymczasem bufon w ogóle tego błedu nie popełniał, a jeśliby to był adolf, to przynajmniej od czasu do czasu takie coś by wyszło.

Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dokładnie! Korzystam z oprogramowania monopolisty i nie przejde na mozille, nawet jezeli mami błedy podkreślac ;p

pozdr.

tak ps. teżsię zastanawiałem, czy to oyey, tyle że ja go nie nzałem osobiście, więc, odtwarząłem na podstawie postów.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No faktycznie, wiesz ja tam nie śledziłem jego komentarzy, a o sprawie się niedawno dowiedziałem na dyskusyjnym więc podejrzewam, że masz rację.
Sądziłem, że to adolf, bo ten kiedyś chciał o nim podyskutować (o bufonie) a kiedy napisałem, że to jego 2 nick, wyrzucił temat
zdrówko Jimmy

ps
pozostaje czkać na reinkarnacje ;p
Opublikowano

kazelot - popatrz co ja napisałem, a co Ty.

amerrozzo - ja się zgadzam, ale akurat nie to mnie denerwuje. Denerwuje mnie że niektórzy użytkownicy nabijają po 6000 równie głupkowatych komentarzy i to jest uznawane za ok. Dlatego albo albo - uznajemy, że tylko "mądre" komentarze zostawiamy, a te "głupie" usuwamy. Czyli tworzymy bezsens. Ja wiem, że jedna osoba może mieć 15 nicków - ale czy to jest racjonalne? Sama pisze wiersze i sama sobie pisze komentarze - to jest jakiś obłęd. A jeżeli tkwimy w obłędzie to usuwanie "obłędnych" użytkowników tworzy obłęd do potęgi entej.

Bogdan Zdanowicz - ja jestem mariann (khe khe), marianem, znaczy się ;)

adolf - tylko winny się tłumaczy

tadek niejadek - zapewne

Jimmy Jordan - śledztwo w toku :)


Reasumując - chodzi mi tutaj o kwestię podchodzenia do banowania. Daje sobie rękę uciąć że jakby bufon wpisywał 5000 razy dziennie "podoba mi się" to aż takiego problemu by nie było. Zresztą - nie ma bufona (i innych "ostrych krytyków), znowu wielkie G w Z. I taka jest prawda, a to lizanie się po jajkach wpół siebie komentujących jest obrzydliwe.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie wiem czy mister kazelot jest ślepy: chodzi o wyraz "pedał" a nie o wyraz "homoseksualista"

zabawa w synonimy? :>
a czym sie różni "pedał" o "homoseksualista"? poza oczywiscie tym że pedał to homoseksualista płci męskiej, oraz kiedyś to słowo było używane przez dzieci żeby kogoś obrazić?
mam tu straszny zgryz, bo jeśli np. przez najbliżesz 10lat dzieci w podstawowkach zaczną krzyczeć "ty homoseksualisto" to ładunek negatywnych emocji w obu słowach się wyrówna, czy wtedy bufon dostanie oficjalne przeprosiny?? bo nie za bardzo rozumiem dlaczego niby karać kogoś za to że używa słowa które komuś innemu źle się kojarzy...
czym rózni sie pytanie
"lubisz chłopców"?
od
"jesteś pedałem"?
znaczy dokladnie to samo - tyle tylko że to drugie odpowiada żywotnym potrzebom naszego zaklamanego spoleczenstwa - bo jeśli osoba pytająca np. czuje obrzydzenie do osob lubiących chłopców to nie ważne w jakie slowa to ubierze - pytanie to będzie "agresywne" tak samo jeśli świadkowie słuchający tego pytania gardzą owymi osobami - odbiorą to pytanie tak samo, niezaleznie od nazwy...
abstrahując od tego czy zostalo użyte słowo pedał czy kurwa - czy naprawde jestesmy tak zakłamani że musimy sobie tworzyć eufemizmy na nazywanie rzeczy które są dla nas nieprzyjemne??
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie wiem czy mister kazelot jest ślepy: chodzi o wyraz "pedał" a nie o wyraz "homoseksualista"

zabawa w synonimy? :>
a czym sie różni "pedał" o "homoseksualista"? poza oczywiscie tym że pedał to homoseksualista płci męskiej, oraz kiedyś to słowo było używane przez dzieci żeby kogoś obrazić?
mam tu straszny zgryz, bo jeśli np. przez najbliżesz 10lat dzieci w podstawowkach zaczną krzyczeć "ty homoseksualisto" to ładunek negatywnych emocji w obu słowach się wyrówna, czy wtedy bufon dostanie oficjalne przeprosiny?? bo nie za bardzo rozumiem dlaczego niby karać kogoś za to że używa słowa które komuś innemu źle się kojarzy...
czym rózni sie pytanie
"lubisz chłopców"?
od
"jesteś pedałem"?
znaczy dokladnie to samo - tyle tylko że to drugie odpowiada żywotnym potrzebom naszego zaklamanego spoleczenstwa - bo jeśli osoba pytająca np. czuje obrzydzenie do osob lubiących chłopców to nie ważne w jakie slowa to ubierze - pytanie to będzie "agresywne" tak samo jeśli świadkowie słuchający tego pytania gardzą owymi osobami - odbiorą to pytanie tak samo, niezaleznie od nazwy...
abstrahując od tego czy zostalo użyte słowo pedał czy kurwa - czy naprawde jestesmy tak zakłamani że musimy sobie tworzyć eufemizmy na nazywanie rzeczy które są dla nas nieprzyjemne??

do podstawówki chodzisz, że o przedszkolu piszesz?
różnica jest zasadnicza słowo "pedał" które tak ci się podoba, jest nacechowane negatywnie i jest wulgarne, pogardliwe itp...
natomiast w słowie "homoseksualista" nie ma rzeczywiście nic złego.
proszę aby zaprzestał pan tego typu jałowych wstawek...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


cholercia, a którz to to biedno słowo tak strasznie nacechował?? gzież to kryje sie ten ochydny wulgaryzm w tym słowie?? P E D A Ł ?? w ktorej to literce?? no i gdzie ta pogarda?? bo ja tu widzę tylko literki, może jakby sobie wyciął z betonowego klocka, moznaby w kogoś rzucić - ale tak tutaj na monitorze, nijak mnie skrzywdzić nie mogą...

może chodzi panu o to że "społeczeństwo" odczytuje taki zestaw literek jako wyraz niechęci i pogarda nadawcy komunikatu do odbiorcy tegoż... ale czy w takim razie należy za grzechy/oceney/mniemania jakigoś abstarakcyjnego społeczanswta, winić tych biednych kilka literek, względnie człowieka który je gdzieś tam ze sobą zestawił?? w końcu może w jego spoleczenstwie to slowo "homoseksualista" nosi wspomniany ładunek przypisywany przez pana błędnie "pedałowi"... a być może oba te słowa są tylko określeniem na osobę postepującą w określony sposob - a całe te negatywne nacechowania kryją sie w panskim umyśle/duszy...
może to pan gardzi pedałami ale do homoseksualistów już nic nie ma? może to pan i panu podobni są tak zakłamani że wymyślają sobie inne nazwy na te same rzeczy żeby moc w zależnosci od tego jak wieje wiatr udawać i wmawiac sobie że czują i myślą coś innego...?

jeżeli to "społeczeństwo" uważa PEDAŁA za coś gorszego, negatywnego = to nie ze wzgledu na literki w tym słowie a ze względu na to co MYŚLI się o ludziach tak się zachowujących - co w takim razie zmienia inna nazwa takiej osoby???
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


cholercia, a którz to to biedno słowo tak strasznie nacechował?? gzież to kryje sie ten ochydny wulgaryzm w tym słowie?? P E D A Ł ?? w ktorej to literce?? no i gdzie ta pogarda?? bo ja tu widzę tylko literki, może jakby sobie wyciął z betonowego klocka, moznaby w kogoś rzucić - ale tak tutaj na monitorze, nijak mnie skrzywdzić nie mogą...

może chodzi panu o to że "społeczeństwo" odczytuje taki zestaw literek jako wyraz niechęci i pogarda nadawcy komunikatu do odbiorcy tegoż... ale czy w takim razie należy za grzechy/oceney/mniemania jakigoś abstarakcyjnego społeczanswta, winić tych biednych kilka literek, względnie człowieka który je gdzieś tam ze sobą zestawił?? w końcu może w jego spoleczenstwie to slowo "homoseksualista" nosi wspomniany ładunek przypisywany przez pana błędnie "pedałowi"... a być może oba te słowa są tylko określeniem na osobę postepującą w określony sposob - a całe te negatywne nacechowania kryją sie w panskim umyśle/duszy...
może to pan gardzi pedałami ale do homoseksualistów już nic nie ma? może to pan i panu podobni są tak zakłamani że wymyślają sobie inne nazwy na te same rzeczy żeby moc w zależnosci od tego jak wieje wiatr udawać i wmawiac sobie że czują i myślą coś innego...?

jeżeli to "społeczeństwo" uważa PEDAŁA za coś gorszego, negatywnego = to nie ze wzgledu na literki w tym słowie a ze względu na to co MYŚLI się o ludziach tak się zachowujących - co w takim razie zmienia inna nazwa takiej osoby???

obraziłbym pana, ale szkoda mi na pana bana
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


debil i kretyn to też słowa fachowe - tyle tylko że używane do nazywania ludzi o odpowiednich cechach intelektualnych z czasem weszły do języka potocznego i nabrały znaczenia emocjonalnego... fakt jest jednak faktem że kiedyś badacz robił test inteligencji i jeśli wyniki były niskie to stwierdzał u osoby badanej debilzm - a osobę taką nazywał zgodnie z rzeczywistością - debilem.. to była po prostu nazwa służąca do precyzyjnego określenia stanu rzeczy... niestety nam przyszło żyć w takich czasach że "czarne" stało się "białym o innej orientacji w nasyceniu barwą" tylko po co te szopki?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...