Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

łatwość godzin
wzgórza cierpliwie
znoszą w dół kamienie
cierpliwie wznoszę na wzgórzu
kamienny dom

łatwość godzin
ziemia otwiera kobietę
z wody
tysiącletnia kobieta rodzi kobietę
której dotknę

łatwość godzin
kobieta wyjmuje czas z moich dłoni
i usypia w nich ciało
pachniemy czymś nieważnym
nieuważnym
pijemy noc
wie o nas tylko
miłość

Opublikowano

Bardzo czule,ciepło,eterycznie,dużo pierwiastka żeńskiego.Nie wprowadzaj żadnych zmian.Ładne są te powtórzenia-łatwość godzin.Dobra melodia sprawia,że płynie się przez ten wiersz.Dodaję go do moich ulubionych:) Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



niech będzie...,ale pachniemy czymś ważnym, istotnym, niezwykłym...może pasją...
Pasja żeby się nie zdegenerowała,musi mieć chwile wytchnienia.Przecież wiesz Andrzeju,że najlepszą taką chwilą jest ta,gdy kobieta wyjmuje czas z naszych dłoni...pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



niech będzie...,ale pachniemy czymś ważnym, istotnym, niezwykłym...może pasją...
Pasja żeby się nie zdegenerowała,musi mieć chwile wytchnienia.Przecież wiesz Andrzeju,że najlepszą taką chwilą jest ta,gdy kobieta wyjmuje czas z naszych dłoni...pozdrawiam.

-moment ten, jest wspaniały; ja tylko o tym , że miłość ma zapachy: pasji, głodu, namiętności...,to bezmiłość jest bez zapachu...,przestrzeń pomiędzy jest bezwonna, nieistotna.

sup
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Pasja żeby się nie zdegenerowała,musi mieć chwile wytchnienia.Przecież wiesz Andrzeju,że najlepszą taką chwilą jest ta,gdy kobieta wyjmuje czas z naszych dłoni...pozdrawiam.

-moment ten, jest wspaniały; ja tylko o tym , że miłość ma zapachy: pasji, głodu, namiętności...,to bezmiłość jest bez zapachu...,przestrzeń pomiędzy jest bezwonna, nieistotna.

sup
Nie możemy tak całkiem lekceważyć bezmiłości,przestrzeni pomiędzy.To z niej przenosimy "zapachy" w uczucie.To składniki z których powstają potem różne fikuśne kompozycje.Ach, te niuanse...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Tak to może wyglądać - w dużym skrócie. Świetnie to ująłeś. Jednak "pieluchy" są ważne w naszym życiu. Pozdrawiam serdecznie.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witam - cieszy mnie bardzo że tak miło oceniłaś ten wiersz - dzięki -                                                                                                                       Pzdr.rześkim porankiem.                                                                                                                         @Benjamin Artur - @viola arvensis - @Poet Ka - bardzo dziękuję - 
    • @Leszek Piotr Laskowski - dzięki - 
    • „Od pieluchy do pieluchy”   Pierwsze, co widzisz – nic nie rozumiesz, szukając ratunku, rączkami bezradnie. Jedyne, co umiesz? To krzyczeć umiesz! Tak leżąc w pieluchach, zsikanych dokładnie.   Kolory widzisz, poznajesz powoli, głos otoczenia z łona wspominasz. Spoglądasz w sufit, w tępej ciekawości, co zauważysz, od razu zapominasz.   I chciałbyś mówić, i chciałbyś biegać, podrzuca cię niemoc, wygina w mękach. Postacie wielkie, jak na wietrze drzewa, schylając się, całują i noszą na rękach.   Jesz, śpisz i jesz, i nie wiesz, że żyjesz, bo życia prawda dopiero przed tobą. Bojaźliwie patrzysz i tego nie kryjesz, niewinności czarem i całym sobą.   I takim okresem, z urokiem w dzieciaku, pierwsze kroki i pierwszych zębów kłopoty. I szkół lista cała, z siniakiem na siniaku, drogą nastolatka, w naiwności głupoty.   Miłości zawodów, w bólu serca klęsk wiele, poznajesz dorosłość – wzlotów i upadków. Tak bywa, że wrogiem są najlepsi przyjaciele, a jedyna miłość nadchodzi z przypadku.   I wreszcie, i w końcu, ty pieluchy zmieniasz obsrańcom życia – owocom namiętności. Kochając to coś, swe oblicze przemieniasz, jest ono ci podzięką i największą miłością.   Patrzysz, jak rosną, i ty z nimi rośniesz, rozumem, w mądrości i siwym włosem. Choć często widzisz ich drogi ukośnie, służysz im radą, coraz cichszym głosem.   Aż, słysząc z oddali jakby siebie samego, słów, krzyków, ostrzeżeń i nauk przestrogi, powracasz wtedy do dzieciństwa swojego, do twoich rodziców, tak kochanych i drogich!   Już wszystko poznałeś i wszystko rozumiesz, nie szukasz ratunku już ślepo, bezradnie. Wszystko przeżyłeś i wszystko już umiesz, znów leżąc w pieluchach, zsikanych dokładnie.   Leszek Piotr Laskowski
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...