Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Opowieść o ogniu.

Działo się to w czasach ponurych, kiedy światem zaczął rządzić strach.
Strach materialny, zimny i twardy jak skała, który pochłonął całą wrażliwość świata. …ale muszę zacząć od początku.
Cała opowieść zaczyna się wieki temu, kiedy na ziemi zjawił się Głód.
Głód przyszedł jak zmęczony wędrowiec - bez specjalnego powodu.
Nie było wokół odważnego, który by zadarł z Głodem. Nie znalazł się nikt gotów umierać w imię odwagi nakarmienia swoich bliskich… Nikt nie umiał odrzucić pokusy jedzenia, jakiegokolwiek jedzenia.
Strach przed głodem był tak silny, że na skraju bukowego lasu przy obłupanej i starej studni pojawił się pierwszy zmaterializowany strach. Wyglądał jak kawał cementu lub porowatego kamienia. Jednak szybko zaczął rosnąć. Spragnieni wody, którzy przychodzili do studni padali ofiarą pazernego Strachu. Strach jadł łapczywie ludzkie dusze, nie wybierając.
Jadł głośno, jadł straszliwie. Gdy zakrył niebo błękitne i słońce promienne- zrobiło się ciemno. Widać było tylko to, co przed nosem i trochę pod nogami. Nikt nie patrzył w górę ani w bok.
Strach jednak nie miał umiaru. Nasycał swoją kamienną naturę zwiewną i uczuciową mgiełką dusz. Gdy przejedzony pękł - rozsypał się na miliardy zakurzonych, przygarbionych ludzików.
Każdy z nich był szary i twardy jak kamień i takie też miał serce.
Ludzie kochający radość nazwali ich ONI. Była to nazwa jedyna, którą akceptowali Ci zimni mordercy wszystkiego co ciepłe i rozświetlone… Na pewno w ciszy własnych serc nazywaliśmy ich inaczej - okrutni i bezwzględni wyznawcy szarego i zimnego dna – kamienne karły.
Ziemia pokryła się lodem. Słońce zza grubej warstwy kurzu i ociekających brudem chmur nie miało siły przebić się do stęsknionej ziemi.
Nikt dawno nie ogrzał się przy wesołym i trzeszczącym iskrami ogniu. Pochowani po norach i zakamarkach staraliśmy się przeżyć zimno i nieczułość.
Skąd wziąć ogień ? Skąd wziąć kiedy nie zostało go ani trochę ?
Przytknąć suchą gałąź do buzującego płomienia… nie było płomieni, nie było piorunów w gęstej mazi cementowych chmur. Krzemienie nie dawały iskier w gęstym od wilgoci i błotnej mgły powietrzu.
Wstałem kolejnego bezbarwnego dnia i poczułem że w mojej duszy wypaliło się już wszystko.
Sen i marzenie o miłości, nadzieja i wiara w jutro.
Poczułem, że jutro nie nadejdzie. To była moja granica przerażenia i jej koniec. Zniknęło wszystko razem z lękiem.
Wyszedłem z lepianki na przeszywające zimnem powietrze.
Spojrzałem na pierwszą z brzegu istotę i zapytałem:
„- Czy nie wiesz skąd mogę wziąć ogień ?”
Przez ułamek chwili widziałem tylko przerażone i panicznie rozbiegane oczy.
Nie przestawałem iść przed siebie i pytać każdą napotkaną istotę:
„-Czy wiesz skąd wziąć ogień??”
Ludzie uciekali w przerażeniu.
Gdy zapytałem, któryś, kolejny raz i spojrzałem w oczy pytanego- zobaczyłem dwa obłe kamyki.
Stałem przed pochmurnym, niskim, kamiennym karłem.
Nabrałem powietrza w płuca i z lekkim drżeniem ponownie powiedziałem cedząc każde słowo bardzo wyraźnie: „-Skąd wziąć ogień ??”
Na chwilę zastygliśmy w bezruchu. Zdezorientowany Karzeł pokiwał głową na boki jakby odganiał natrętne osy i cofając się do tyłu zniknął we mgle.
Jego kamienne oczy przez moment rozbłysły. Był to dziwny błysk… raczej odbicie światła w nierozpoznanym lęku. On bał się mnie i mojego pytania !
Nie wiem jak długo wędrowałem pytając natrętnie o ogień, ale widziałem w oczach mijanych ludzi, coraz częściej oprócz bezrozumnego lęku również zamyślenie i zaciekawienie.
Coraz częściej ludzie odchodzili zaintrygowani powtarzając pod nosem : „- tak… skąd wziąć ogień ?”
Po kilku tygodniach wędrowałem już z grupą podobnych do mnie. Było nas więcej i więcej.
Od naszych oddechów ogrzewało się powietrze, wilgoć przyklejała się do zimnych kamieni.
Tworząc mokrą skorupę unieruchamiała i tak już powolnych chmurzastych karłów.
Oddzielało się powietrze czyste od kurzu i błota.
Kiedy pierwszy raz słońce wyszło zza chmur i zaświeciło poczuliśmy na naszych karkach jego cudowne ciepło.
W nocy spaliśmy pod drzewami, w dzień szliśmy.
W nocy… właśnie !!! w tej nocy usłyszeliśmy pierwszy raz odgłos burzy. Prawdziwej wiosennej burzy i błysk pioruna rozświetlił niebo. W jednej chwili poczuliśmy zapach dymu. Poderwaliśmy się na nogi i …
Tak to koniec legendy , a właściwie – prawdziwej opowieści sprzed lat o poszukiwaniu ognia. Nic się wielkiego nie stało. Głód przyszedł bez powodu by zabrać z ziemi światło, ciepło i odwagę, a ogień spadł z nieba na powrót - też bez powodu.
Nikt nic specjalnego nie zrobił, żeby pokonać moce zimna i szarości.
Nikt nie walczył i nie używał miecza. Ogień spadł sam z nieba i dał na powrót ciepło i światło…i odwagę !
Starzy ludzie opowiadają tę moją historię nie do końca.
Nie mówią o tym, że umarłem ze zmęczenia pod ogromnym dębem na samym skraju lasu. Bukowego lasu – jak na ironię. Pod jedynym dębem w okolicy, przy obłupanej i starej studni. Tam gdzie się wszystko zaczęło. Tam mnie też pochowali i zapomnieli. Leżę tutaj od lat i Ty jesteś pierwszą istotą, której na tym świecie opowiadam tę historię.
Szkoda, że czasami wszystko dzieje się samo i bez powodu. Ale ja mam do Ciebie prośbę. Wystrugaj mi z drewna tabliczkę i napisz moje imię. Umieść pod dębem… może przybij do niego…? Cholernie ciężko jest być anonimowych i zapomnianym…
7kwietnia2008

Opublikowano

nie przebrnę przez to, choćbym nawet bardzo się starała. kto pana nauczył stawiać po każdym zdaniu ...? trzykropek czasem dobrze wygląda, ale jeśli wpadnie w niepowołane ręce, to cuda się dzieją. tego się nie da czytać.
dodam tylko, że początek nieładny, dalej może być, ale z ludzką interpunkcją.

Opublikowano

Faktycznie od tych wielokropków można dostać oczopląsu. Ale mnie ten tekst sie podobał - opisy są żywe i plastyczne, jest fajny, sugestywny klimat. Po dopracowaniu strony technicznej naprawdę może to być niezłe opowiadanie. Pozdrawiam - Ania

Opublikowano

sam na własne życzenie zepsułeś sobie niemiłosiernie tekst. Naprawde uważasz, że te cholerne wielokropki pomagają? Bez nich tekst czytałoby sie o wiele płynniej, przyjemniej i wierz mi, ich brak nie zmieniłby ani znaczenia zdań ani inteligentnego odbioru czytelnika, któremu na siłe przez nie coś narzuciłeś. A człowiek jak to czyta, to sie denerwuje.
Poza tym:
"postacie" "jasnowłose słońce" "Karzeł pokiwał zdezorientowany głową na boki"
Przecinków mi sie nie chce wypisywać, w paru miejscach brakuje.

Podoba mi sie końcówka, generalnie fajny tekst stylizowany na legende, ale miej troche litości dla czytelników;p

Pozdrowienia

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No cóż. Nie obrażam się za Pani uwagi dotyczące mojego tekstu. Natomiast Pani obraża się za moje uwagi do pani tekstu. W dodatku mające postać niewinnego żartu. Mi brakuje powagi... Pani brakuje poczucia humoru... nie jesteśmy doskonali... ...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Super! Dzięki za uwagi. Bardzo dużo wnoszą. Ja dopiero zaczynam, więc każda merytoryczna uwaga - na wagę złota. Zgadzam się ze wszystkim, a w szczególności z nadmiarem kropek. "..." Teraz gdy czytam swój tekst ponownie - napisałbym go inaczej ( i na pewno wywalę te kropki.) :)
Opublikowano

1) "Nie było wokół odważnego, który byt odrzucił propozycję jedzenie… jakiegokolwiek jedzenia…" - Kompletnie nie rozumiem tego zdania, wydaje mi się błędnie napisane.
2)"pojawił się pierwszy zmaterializowany obłamek strachu" - "obłamek"? O ile mi wiadomo w języku polskim nie ma takiego słowa, a jesli zaszło tu słowotwórstwo, to chyba niezbyt fortunne, gdyż czymś innym jest odłamać się, a czymś innym pojawić sie poraz pierwszy w nowej postaci.
3)"jadł głośno, jadł straszliwie" - jak można głośno jeść dusze, co w duszach stawiało opór zębom strachu? Ponadto opisałeś strach, że wyglądał jak kamień, ale nie napisałeś jak ten kamień jadł dusze. Dla czytelnika byłoby to bardzo ciekawe, bo jeszcze nie widział kamienia z otworem gębowym. Może ten kamień nie miał gęby? Właśnie...napisz

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No cóż. Nie obrażam się za Pani uwagi dotyczące mojego tekstu. Natomiast Pani obraża się za moje uwagi do pani tekstu. W dodatku mające postać niewinnego żartu. Mi brakuje powagi... Pani brakuje poczucia humoru... nie jesteśmy doskonali... ...

o kurka, nie pasujemy do siebie :)
nie miało wyglądać, jakbym się obraziła. ale błagam- niech pan usunie te wielokropki.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



1) zgadzam się - tu są literówki i niefortunne sformułowanie, chodziło o coś innego- wniosę poprawkę.

2) fakt - można zastąpić słowo "obłamek" czymś normalniejszym - poszukam słowa pasującego do emocji jakie chciałem w nim zawrzeć - trafna uwaga, dzięki. Natomiast sam fakt, że coś się pojawia po raz pierwszy i jest jednoczęsnie odłamkiem większej całości - ma dla mnie sens. Sugeruje, że istnieje dużo większa, starsza wiekiem, "macierzysta" część strachu. (próbuję rozmawiać przy pomocy argumentów) :)

3a) "co duszach stawiało opór zębom strachu" - wydaje mi się, że zdanie jest błędnie napisane - powinno być chyba - "co W duszach". Odpowiedź: nic, i dlatego zostały pożarte.

3b) Nie miał gęby. Rzeczywiście. To się nazywa "przenośnia". "Kamienny strach zżera mnie od środka, mimo, że nie ma gęby" - fajnie brzmi !
"Poczucie wyższości i ironia uniosły mnie do nieba, mimo, że nie mają rąk ani nóg" - też fajne !

A teraz poważnie.
Częściowo powtórzę to co napisałem w poprzednim komentarzu.
Publikując swój tekst liczę na to, że komentarze zawierać będą ocenę konstrukcji tekstu, stylistyki, różnorodności wypowiedzi, spójności lub niespójności tekstu, sensu lub bezsensu w umieszczaniu różnych manipulacji językowych, pomysłu na fabułę, dynamiki akcji opisanej w tekście, budowania lub braku napięcia, stopnia zainteresowania czytelnika tym co się dzieje w tekście. Liczę na to, ze dostanę odpowiedzi na wiele pytań - jak ocenia Pani używanie przeze mnie przenośni, porównań, określonego szyku wyrazów ? - jak wypada ocena mojej gramatyki, ortografii, interpunkcji ?


Pańska ocen – to po krótce: brak merytoryki w sprawach ważnych - nadmiar uwag nieistotnych jak np. "literówki".
Ironiczna aluzja wyśmiewająca rodzaj przenośni jest naciągana (akurat w ludzkiej naturze kamienne wnętrze – to wnętrze bezduszne, więc kamień może pożerać duszę) i nie wprost. Wolałbym informację bardziej rzeczową, ale rozumiem, że rzeczowość wynika z wiedzy i doświadczenia. Nie wszyscy recenzenci tym dysponują… :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No cóż. Nie obrażam się za Pani uwagi dotyczące mojego tekstu. Natomiast Pani obraża się za moje uwagi do pani tekstu. W dodatku mające postać niewinnego żartu. Mi brakuje powagi... Pani brakuje poczucia humoru... nie jesteśmy doskonali... ...

o kurka, nie pasujemy do siebie :)
nie miało wyglądać, jakbym się obraziła. ale błagam- niech pan usunie te wielokropki.

Kurde ! Chyba rzeczywiście nie pasujemy do siebie. :) Postaram się być poważnym. Jestem laikiem i na tym forum jestem po raz pierwszy. Mogę używać niefachowych sformułowań - proszę o wyrozumiałość. Publikując swój tekst liczę na to, że komentarze zawierać będą ocenę konstrukcji tekstu, stylistyki, różnorodności wypowiedzi, spójności lub niespójności tekstu, sensu lub bezsensu w umieszczaniu różnych manipulacji językowych, pomysłu na fabułę, dynamiki akcji opisanej w tekście, budowania lub braku napięcia, stopnia zainteresowania czytelnika tym co się dzieje w tekście. Liczę na to, ze dostanę odpowiedzi na wiele pytań - jak ocenia Pani używanie przeze mnie przenośni, porównań, określonego szyku wyrazów ? - jak wypada ocena mojej gramatyki, ortografii, interpunkcji ?
Niestety dowiedziałem się jedynie, że nadmierna ilość kropek nie pozwoliła się Pani przebić przez tekst... Rozumiem to tak, że cała reszta jest nieistotna kiedy kropki są w nadmiarze. Oczywiście - dla mnie jest to cenna uwaga. Mówi mi, że istnieją czytelnicy, którzy mają takie wymagania od czytanego tekstu na punkcie interpuncji, że zupełnie nie potrafią przeskoczyć ponad tym problemem dalej. Tak - to muszę wziąć pod uwagę - i biorę. Wdzięczny byłbym za informację co powoduje, że początek jest "nieładny" - czy też - "nie podoba się Pani". Może da się to poprawić. Pozdrawiam.

P.S.
Przy okazji - nie wiem jak nanieść poprawki. Może mała rada ? - co mam dalej zrobić by poprawić ten teks ? Napisać jeszcze raz w zmienionej formie ? Czy można wyedytować obecny tekst i na nim nanieść poprawki ?
Opublikowano

Co prawda nie do mnie ten post, ale sie wtrącę trochę;) Dariuszu, dajesz opcje edytuj pod tekstem z prawej strony i nanosisz poprawki. Kilka propozycji masz w komentarzach, między innymi zdanie z bytem bo tam są literówki. Ja bym jednak chciała przeczytać Twój kolejny tekst, zamiast maglować ten nieubłaganie. Nanieś to, co powytykaliśmy, chyba że masz jakieś zastrzeżenia. Tutaj wskazaliśmy Ci pare błędów, jestem pewna, że przy dalszym pisaniu je uwzględnisz i czekam na następny utworek. No i oczywiście zapraszam do komentowania cudzych tekstów i czytania opinii na temat innych utworów bo to także uczy;) pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



o kurka, nie pasujemy do siebie :)
nie miało wyglądać, jakbym się obraziła. ale błagam- niech pan usunie te wielokropki.

Kurde ! Chyba rzeczywiście nie pasujemy do siebie. :) Postaram się być poważnym. Jestem laikiem i na tym forum jestem po raz pierwszy. Mogę używać niefachowych sformułowań - proszę o wyrozumiałość. Publikując swój tekst liczę na to, że komentarze zawierać będą ocenę konstrukcji tekstu, stylistyki, różnorodności wypowiedzi, spójności lub niespójności tekstu, sensu lub bezsensu w umieszczaniu różnych manipulacji językowych, pomysłu na fabułę, dynamiki akcji opisanej w tekście, budowania lub braku napięcia, stopnia zainteresowania czytelnika tym co się dzieje w tekście. Liczę na to, ze dostanę odpowiedzi na wiele pytań - jak ocenia Pani używanie przeze mnie przenośni, porównań, określonego szyku wyrazów ? - jak wypada ocena mojej gramatyki, ortografii, interpunkcji ?
Niestety dowiedziałem się jedynie, że nadmierna ilość kropek nie pozwoliła się Pani przebić przez tekst... Rozumiem to tak, że cała reszta jest nieistotna kiedy kropki są w nadmiarze. Oczywiście - dla mnie jest to cenna uwaga. Mówi mi, że istnieją czytelnicy, którzy mają takie wymagania od czytanego tekstu na punkcie interpuncji, że zupełnie nie potrafią przeskoczyć ponad tym problemem dalej. Tak - to muszę wziąć pod uwagę - i biorę. Wdzięczny byłbym za informację co powoduje, że początek jest "nieładny" - czy też - "nie podoba się Pani". Może da się to poprawić. Pozdrawiam.

P.S.
Przy okazji - nie wiem jak nanieść poprawki. Może mała rada ? - co mam dalej zrobić by poprawić ten teks ? Napisać jeszcze raz w zmienionej formie ? Czy można wyedytować obecny tekst i na nim nanieść poprawki ?

wow, ale wyczerpująca odpowiedź :) zostałam pozytywnie zaskoczona. 1. proszę mi mówić na "ty". nie lubię tych zastygłych proszę pana, proszę pani. 2. jeśli tylko zlikwiduje pan swoją miłość do wielokropków, bardzo chętnie przeczytam. a tak, to ja po prostu nie potrafię ocenić, bo ledwie chwytam ogólny przekaz tekstu. dlatego ciężko się wypowiedzieć na wymienione przez pana kryteria. niech pan pousuwa ..., jak mówi UFO- wrócę (chyba że pan nie chce- narzucać się nie mam w zamiarze).
edit- bardzo mi się podoba pańskie podejście.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...