Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

jestem nowa na forum i wcale nie wstydzę się do tego przyznać. zastanawiałam się przez pewien czas, czy się zarejestrować. czytałam wiersze, oglądałam, co ludzie mają do powiedzenia i uznałam, że warto. dobrze jest poznawać opinię innych na temat swoich "wypocin", tym bardziej, że moim zdaniem na portalu mamy profesjonalistów, którzy potrafią dobrze ocenić. tymczasem wszyscy narzekają na zeszmacenie portalu i napływ debiutantów.
pytanie wieczoru: czy to źle, że ludzie chcą poznać zdanie innych na temat swoich wierszy czy opowiadań? zastanawiam się nad tym i nie dochodzę do żadnego konkretnego wniosku. czy mamy prawo wymagać, by na poezja.org udzielali się tylko ludzie wybitni?
nie zajmuję stanowiska w tej sprawie, ale bardzo chciałabym zebrać opinie na ten temat, ponieważ co jakiś czas obserwuję narzekania.

  • Odpowiedzi 44
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Ja też nie lubię narzekania. Warto pamiętać, że nawet krytyk z zawodu to również człowiek i może coś niekompetentnie ocenić lub nie zrozumieć utworu.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wg mnie to dobrze.

Tyle mam, póki co, do powiedzenia. Pozdrawiam.
Opublikowano

mnie się wydaje, że chodzi o coś innego
debiutanci wkraczają na odcinek poezji współczesnej
zamiast pisać na warsztacie czy dla początkujących

jeśli ktoś z tekstem ach kocham cię ogromnie
bosko i nieprzytomnie lub coś w tym stylu uważa,
że pisze poezję współczesną to wcale się nie dziwię,
że duża część osób jest zniesmaczona

:D

Opublikowano

myślątko- nie o to mi chodzi. to, o czym mówisz, to rzeczywiście prawda i zgadzam się z Tobą- umiar trzeba znać. mamy od czynienia z wieloma przykładami grafomanii i to jest nieprzyjemne. ja mówię jednak o tym, co uwidocznił Rafał Różewicz (i dzięki mu za to, bo ja sama nie potrafiłam się wysłowić :)). nie da się utworzyć czegoś takiego, a mimo to cały czas tylko narzekania, jak ktoś gniota napisze. nawet jak wiersz nie jest taki zły, to ktoś biadoli. albo komentarze- zdarza się, że tam, gdzie są naprawdę potrzebne, brakuje ich, a tam, gdzie są zbędne, liczba: 100. co to jest?
pozdrawiam wszystkich, którzy się udzielili do tej pory.

Opublikowano

dziękuję. choć jeszcze dam jeden przykład:
choć szanuję tego Pana i podobają mi się jego utwory, widać, że to prawdziwy poeta, to trochę mnie denerwuje (w większości przypadkach) stawianie kup:)(to wszyscy już wiedzą) według mnie taki komentarz(bardzo obiektywny?) w niczym nie pomoże komuś kto słabo pisze. Zamiast próbować lepiej tylko zaprzestanie pisania, bo tu jak się próbować rozwijać, skoro uznaje się jego twórczość za gówno. Jeżeli da mu się wskazówki, co ma zmienić, np nie pisz tak spróbuj tak, unikaj patosu, to on będzie to robił..

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dlatego tak jest, ponieważ nie ma grafomana, który by nie zaatakował negatywnej, nawet delikatnej wypowiedzi na temat tego co spłodził (dosłownie, bo przecież rozum nim nie kierował).
pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jak zatem rozumieć dział Z? tu można coś zasugerować Autorowi, zapytać, czemu
właśnie tak a nie inaczej rozwiązał jakąś kwestię, albo poprosić o podpowiedź
bo czegoś się nie rozumie. a nie zaczynać od błędów ortograficznych,
czy bełkotliwej, niepoprawnej jak u przedszkolaka składni. pozdrawiam
Opublikowano

Tez jestem nowa na forum (od miesiąca) i powiem Wam, ze to co mnie najbardziej dziwiło na początku to nawet nie znikoma przydatność praktyczna komentarzy (jak uzdatnić tekst, żeby był lepszy - piszę tekst bo "działam na prozie"), ile ich symboliczna wręcz ilość a zwłaszcza dysproporcja między liczbą osób wystawiających teksty a piszących komentarze.

Zakładam, że każdy kto wystawia, trochę przynajmniej interesuje się innymi. A jeśli czyta to coś czuje, myśli, porównuje, kombinuje jak wykorzystać rady na swoim podwórku , no wiecie ... Czemu zatem żałuje tych paru minut, żeby się podzielić z innymi? Oczywiście można też wpaść w drugą skrajność i komentować wszystko jak leci - po grafomańsku - bez względu na to czy ma się coś sensownego do powiedzenia czy nie - ja to wiem, bo na taką rolę nawiedzonego komentatora - neofity zdążyłam się w ciągu tego miesiąca załapać (mam wrażenie, że już mi przechodzi, głównie ze względu na deficyt czasu).

W moim przekonaniu sensowne komentarze szerokiego grona osób o zróżnicowanym poziomie doświadczeń, gustach, dorobku, itp. to największy plus tego forum. Z paru dobrych, konstruktywnie krytycznych, komentarzy do swojego lub czyjegoś tekstu można sie więcej nauczyć niż z tuzina podręczników. Ania

Opublikowano

a ja kocham poezję.org za to jaka jest ;-))
Pomijając to, że są tu ludzie na prawdę znający się na rzeczy to właśnie komentarze są tu naprawdę motywujące. Ostatnio sobie przeglądałem moje wiersze, dawne, od zarejestrowania i do teraz. Różnica jest kolosalna, na prawe się rozwijam ;-)) Aż teraz to mi wstyd, że kiedyś takie badziewia publikowałem i isę nei dziwię niektórym reakcjom. ;-))))
A co do komentarzy: po stokroć wolę "kupę" pana Krzywaka, czy kosz pana Poety niż lukierkowe opisy ze spojrzen.com: "Wiersz ciekawy. Wstawiam 6. Wpadniesz do mnie?" hmmm.. to w koncu zalezy tym ludziom na obiektywnej ocenie, czy ocenie ;-)))

podsumowując: wazelina,
wazelina
ale ze mnie wazeliniarz ;-)

pozdr.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




ależ dlaczego nie chcecie kręgu wybitnych twórców?
nie chcecie czytać dobrych wierszy?

co do komentatorów wzbudzających kontrowersje
też piszą wiersze to po 1
a po 2 nie lubicie wyrazistych osobowości?
też mają prawo tu być i rzucać kupy lub ewentualnie perły
i tak wiadomo o co im chodzi
Opublikowano

grafomanii sranii każdy kiedyś pisał słabsze wiersze
takie portale są właśnie po to by się na nich czegoś
nauczyć...

moja rada:

niech pani czyta, czyta, czyta...
i stawia dużo komentarzy do 500 w dziale Z
ani się nie obejrzy
będzie pięknie władać słowem ;)

pozdr.

Opublikowano

1)Zgadzam się niektórzy mają określony poziom talentu(to najrzadsza przyczyna)
2)Większości się nie chce zgłębiać literatury, poezji a pan mi nie powie że to nie kształci; nie zwiększa "słownika"
3)Jak by dawali same komentarze, czytali siebie byłoby lepiej; czasami tak robią i jest.
4)Długie przerwy w czytaniu i pisaniu robią swoje, ale są inne zajęcia jak np: sesja. Brak weny.
5)Piszący piwinnen być literaturoznawcą po trochu, nie wiem czy musi, ale trochę to pomaga.
6)Jak powiedziałem czytać poezję nie tylko nowoczesną i nie tylko poezję; i nie tylko Szyborską ;)

pozdr.

Opublikowano

dlatego tez zlamalem pioro wczoraj
bo grafomanem zwiem siem sam

udac moze misie czasem
poetom
byc

Opublikowano

Jestem wdzięczny za ten i tak postawiony temat na forum dyskusyjnym;
otóż Pani Rechel Graas ma rację - poezja.org to portal dla wszystkich chcących czytać poezję, komentować ją, zamieszczać tu swoje utwory;
jest to portal poniekąd samokształceniowy, udzielamy wskazówek innym, przyjmujemy je lub ignorujemy wedle woli;
rzecz w tym, by mieć na tyle samokrytycyzmu jeśli chodzi o zamieszczanie utworów w odpowiednich działach;
na tym tle są nieporozumienia, a przykładem tego jest np. obecność Lilianny Szymochnik w dziale poezji zaawansowanej (!); ale to skrajny przykład złego rozeznania własnych umiejętności - są przecież inne działy, gdzie można wyżywać się literacko bez aspiracji do wawrzynów...
no cóż, poczucie skromności to cecha obca nie tylko poetom; zdaje się że pycha to cecha (przywara) narodowa rodaków we wszystkich innych dziedzinach działalności, zwłaszcza w polityce...
i dlatego tak historycznie dostajemy w dupę;
widać ciągle za mało...

pozdrawiam wszystkich poetów i proszę o rozsądne rozeznanie swoich umiejętności;
można sprawdzić się przecież w Warsztacie, na tle innych poetyckich propozycji, można - ale czy jest ku temu dobra wola debiutantów?
pytanie otwarte szeroko, jak Brama Florjańska...
J.S

Opublikowano

tak, panie Jacku. z jednej strony problem z debiutantami- czy będą mieć na tyle skromności, żeby uznawać rady starszych i dużo mądrzejszych od nich?, a z drugiej strony problem z "poetami", którzy są jeszcze gorsi od debiutantów, a publikują w dziale Z i krytyka spływa po nich jak woda po kaczce. ja jednak pomijam tych drugich, jest racją, że się powinno bezwzględnie ich tępić i pouczać, a mówię o debiutach, na które wszyscy narzekają. "za dużo ich, spada poziom"... nieprawda. poziom spada przez tych drugich, grafomanów, o których pisał Wstrentny.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • RONDO ALLA POLACA

      Jeśli Twój majestat żąda, bym
      Zamilkł jak po zachodzie ptak,
      Ciemności nie skalam głosem mym,
      Nie ubliżę nim urodzie dnia.

      Nic nie powiem już,
      Będę tylko trwał, aż
      Policzony będzie każdy oddech mój,
      Jeśli taka wola Twa.

      By głos nie zadrżał mi,
      Gdy z kurhanu złych sław
      Będę śpiewał Ci

      Z tego kurhanu lat,
      Śpiewał Chwałę Twą,
      Jeśli tylko dasz
      Wciąż śpiewać ją 

      Z tego kurhanu dni
      Twa chwała będzie grzmieć,
      Jeśli pozwolisz mi
      Mą śpiewać pieśń

      Na sam rozkaz Twój,
      Lub gdy wybór dasz,
      Rzekom daj nabrać wód,
      Wzgórzom radość wskaż.

      Niech łaska Twa udzieli się
      Sercom zgorzałym w piekielny czas
      Jeśli tak Pan chce -
      Chce uzdrowić nas

      I zgarnąć do rąk,
      Na rękach zacieśnić więź,
      Twym dziatkom tu,
      Jeśli Ty tak chcesz.

      W tych z lumpexu snach,
      Wszystkie w na zabój sznyt
      I dać, by śpiew pokonał strach,
      Jeśli zechcesz Ty.

      W Twych w szmaciankę grach
      I w strzelankach, gdzie każdy to wróg,
      I dać by odszedł strach,
      (Jeśli tak zechce Bóg...).

      Jeśli Twój majestat chce,
      bym nie mówił nic,
      Mój głos skryje się
      Jak w ciemnościach widz

      Nic nie powiem już
      Będę tylko trwał, aż
      Policzone będą me dni
      Jeśli taka wola Twa

      Jak pan Władza chce,
      Żebym zamknął ryj,
      Z chęcią zamknę się
      Jak w komórce stryj

      Jak tak, to tak
      Jak mam być twój błękitny ptak,
      Jak chcesz, zamknę się
      W klatce, jak papug ten

      To co?
      Stul pysk, bo....
      Z tulipana ci....
      Ci, ci, ciuciubabko,
      Won

      Casino Royale

      Wciąż pamiętam, w Chelsea Hotel, jak ty 
       Mężnie i słodko piałaś jak grecki chór 
      Na rozebranym łóżku dobrze robiąc mi
       A na ulicy czekał limuzyn sznur...

      To był powód, to był Nowy Jork
      W kolejce po szmal i po szał ciał
      To zwali miłością do mas śpiewających ten song
      Pewnie wciąż ją tak zwą, dla tych, co  jeszcze są...

      Lecz ty  uciekłaś jej, więc po co ten szum? 
      Po prostu poszłaś w drugą stronę, niż tłum,
      Uciekłaś, lecz ani raz nie słyszałem z twych ust:

      "Potrzebuję cię: nie, nie potrzebuję. Cię
      Nie potrzebuję; nie: jednak potrzebuję."
      Wiesz, całe to paplanie mnie denerwuje

      Pamiętam cię z  Chelsea Hotel wciąż:
      Podawano  z ust do ust twe serce wiecznieżyjące...
      I mówisz, że wolisz, jak przystojni są,
      Ale, że dla mnie zrobisz wyjątek...

      I twardo bierzesz w dłoń takich jak ja,
      Co jęczą pod jarzmem piękna,
      Po wszystkim ogarniasz się, i mówisz: „No tak:Urody nam brak, ale mamy pieśni dźwięki”...

      Uciekłaś, lecz ani raz nie słyszałem z twych ust:

      "Nie potrzebuję cię: nie, potrzebuję. Cię
      Potrzebuję; nie, nie potrzebuję."
      Twoje paplanie mnie wciąż denerwuje...

      Nie mówię, że kochałem najbardziej cię 
      Nie  zliczę ile razy wróbli trup padał gęsto 
      Dobrze cię pamiętam, z Chelsea Hotel 
      To wszystko, nawet nie myślę o tobie zbyt często...

      Pamiętam cię, z Chelsea Hotel, lecz jak przez mgłę,
      Brałaś wszystko, co leci, do ust, twoje wdzięki już gasnące...

      Wciąż biorą do ust twój biust więdnący...
      Wciąż mówisz, że wolisz, by przystojny był,
      Ale ten jeden raz zrobisz wyjątek... 

      "Potrzebujesz mnie: ja nie potrzebuję Cię
      Nie, potrzebuję; nie: nie potrzebuję."

      Ja też miałem w ustach smak 
      Na życie pieśnią tętniące..
      Też wolę, jak ładne są pół tak 
      Lecz dla ciebie zrobiłem wyjątek... 

      "Wcale nie żałuję: nie, jednak żałuję. 
      Trochę żałuję; nie: mi cię nie brakuje.
      Tango Anus

       

      TANGO ANUS 


      Tańcz mnie, poprzez strach,  po schronienia próg
      Wznieś mnie, gdzie mirtu gałązkę będę nieść,
      Gdy będę gołąbkiem, co leci, gdzie chce Bóg,
      Stańcz mnie w piękna płonących skrzypiec piec
      Stańcz mnie, gdzie miłość nie wytrzyma prób,
      Wtańcz mnie, gdzie miłości s grób..

      Pokaż mi swe piękno,
      Gdy świadczyć miał nie będzie kto
      Daj  poczuć, jak tętni
      W tobie Babilonu noc 
      Pokaż to, czego tylko granice znam, chodź,
      Wtańcz mnie, gdzie miłość traci swą moc..

      Tańcz mnie tam, gdzie nasz ślub, wciąż i wciąż
      Wytańcz mnie czule, zatańcz mnie po krag,
      Jesteśmy oboje mniejsi niż ta miłość, lecz też ponad nią 
      Wtańcz mnie, gdzie miłość ma granicę swą,
      Wtańcz mnie, gdzie miłość wie że koniec to...

      Dotańcz do tych dzieci, którym rodzić się nie dał czas,
      Przetańcz przez zasłony, które  starł pożegnań żar,
      Wznieś namiot azylu, choć pękła ich nić,
      Odtańcz  mnie tam, gdzie miłość nie znaczy już nic...

      Tańcz mnie poprzez strach,  po schronienia próg
      Wtańcz mnie w płonących skrzypiec piec
      Dotknij nagą dłonią lub łachmanem choć
      Tańcz mnie tam, gdzie miłości kres


      Tańcz mnie, gdzie miłość wchodzi w noc
      Wtańcz, gdzie zechce Bóg
      ""Tańcz mnie, po miłości kres..."


      z POPULARNE


      Wszyscy wiemy, że kości tu chrzczone
      Lecz rzucamy, zaciskając kciuk
      Wiemy, że wojna jest skończona;
      Wszystko świetnie: wygrał wróg...

      Wszyscy wiemy, że ta walka to sztos
      Biedni bez grosza, bogatym pęcznieje trzos
      Już taki los. Tak chce populi Vox...

      [Zwrotka 2]
      Wszyscy wiedzą, że łajba bierze wodę
      I myślą, że kapitan to łgarz
      Lecz w tych okolicznościach przyrody
      Zawsze tak, jakby ojciec lub pies ci zmarł....

      Wszyscy zapatrzen są w konta stan:
      Każdy na bombonierkę z dyskontu ma smak 
      I bukiet że stu róż
      Tak tu jest już...

      [Zwrotka 3]
      I wiedzą, że mnie kochasz niezmienne
      Wszyscy wiedzą, że tak dokładne jest
      Wiedzą wszyscy, że mi byłaś wierna
      Wyjąwszy tysiąc nocy +/- dwie

      Wiedzą, że Święty ci małżeński próg
      Lecz tak monitują do Twych ud
      Że przyjmujesx jak cię stworzył Bóg
      Taki masz drobny druk

      [Refren]
      Wszyscy wiemy, że taki klimat jest tu
      Taki razem ciągniemy drut
      Tak czytamy z nut
      Maestra Ubu
      Taki hołd składamy mu
      Nie licz więc na cud

      [Zwrotka 4]
      Oboje wiemy, że nigdy, jak nie teraz
      Wiemy, że na dwoje: albo ja, albo ty
      I wiemy, że jak żyć, to nie umierać
      Gdy wciągnąć kreskę Biała Śmierć, czarny film..

      Wszyscy wiedzą, że układ jest zamknięty
      Że murzynek Bambo zrobił swoje, jak z Nel Staś
      Nawet Kali ma nieswoje momenty
      I wszyscy odkładają wszystko na zaś

      [Zwrotka 5]
      I wszyscy wiedzą, że nadchodzi pandemia
      Wiemy, że po kościach rozeszła się, lecz...
      A nadzy on i ona na planecie Ziemia
      To dziś niezwykle niezwykła rzecz

      Wszyscy wiemy, jaki rozkład ról
      Lecz przy twoim łóżku będzie siedział mól,
      Który zaksięguje jak wół
      To, co wiemy już

      [Zwrotka 6]
      I wszyscy znają ten twój zapaszek
      I się zakładają, jak wcielasz im cel,
      Od krwawego krzyża na Górze Czaszek
      Do plaży na półwyspie Hel

      Wszyscy wiedzą, że przemija ten świat, 
      A Najświętsze Serce jest pełne łat
      Zaraz pęknie jak Albert brat,
      Totus Eium już od lat..

      [Refren]
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą
      Tak to jest
      Wszyscy wiedzą
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą
      Tak to jest
      Och, wszyscy wiedzą
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą
      Tak to jest
      Wszyscy wiedzą
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą

      ŚNIEŻYNKA I STRACH
      (Dialog na cztery kopyta)


      [STRACH]
      Przyszłaś do mnie dziś rano
      I obrobiłaś jak sztukę mięs.
      Tylko facet ci powie, jaki to
      Delikatny, jaki czuły gest.


      Tyś w lustrze jest odbiciem mym,
      Krwią z mojej krwi, poznam cię we स्नेह,
      Bo kto inny by mnie zechciał wziąć
      W tysiąca swych pocałunków toń?


      (Dla tych, którzy przywitali mnie)
      Nieważne, że droga nam dłuży się,
      Nieważne, że pod górę wciąż,
      Nieważne, że księżyc już zszedł
      I zapanował mrok.


      Nieważne, że gubimy szlak,
      Spisane jest, że spotkasz mnie.
      Na pewno mi mówiłaś tak
      Na pocałunków dnie.


      I kocham cię, gdy na słońca blask
      Jak lilia otwierasz płatki swe,
      A ja – to na wróble strach,
      Którego smaga deszcz.


      Strach, co strachliwie kocha cię,
      Choć ma z lumpeksu twarz,
      Ciało i wszystko, czym był i jest,
      Aż do pocałunków dna.


      Wiem, że znasz ten kłamstwa smak
      I oszustw bez zbędnych słów:
      Nauczyłaś się operować tak
      Na kolanach ojca i u matki stóp...


      Ale czy musiałaś się bić,
      By ulicę w ogniu przejść,
      Jeśli całe to nasze mieć i być
      Wisi u pocałunków tajnych miejsc.


      Numerki, odwyk i jasna rzecz:
      Wracam na Square du Blues.
      Chciałbym rzucić już tę robotę, lecz
      Podchodzi mi już do ust.


      Lecz o tobie myśl daje mi nabrać tchu,
      A akta sprawy twej kompletne są,
      Brak tylko w nich tego, czego nie zdziałałem tu
      Płynąc w pocałunków głąb.


      Nieważne, czy masz moc sił i dóbr,
      Czy opuściła cię moc,
      Czy napiszesz te kilka słów,
      Które słowiki cytują co noc.


      Nieważne, czy masz zaszczyt robić w HR,
      Czy nieregulowany czas,
      Rzucasz życie w kąt, bo masz
      Przeżyć pocałunków tysiąc pięć.


      Biegną poszły, a dziewczyny młode są,
      Bieg ten jest szansy wart.
      Los bierze stronę twą,
      Lecz szybko kończy się fart.


      Wezwanie: masz być jak widz
      W kinie, co twą pyrrusową klęskę gra,
      Lecz żyjesz, jak gdyby nigdy nic,
      Odbijasz się od pocałunków dna.


      Słyszę głosy ich na kufla dnie,
      Co czasem tak woła mnie.
      Jak ta orkiestra, co cover gra – czyżby to moja pieśń?


      Lecz gwardia nie cofa się;
      Gdy woła to, co kochasz, serce odpowie na zew,
      Choćbyś oddał tu swój życia skok,
      Tak świadczą nasz czas, nasza krew
      I tysiąca pocałunków twych mrok.


      Tak wiem: musiałaś kłamać
      I oszukiwać bez słów:
      Tak jak gdy ojciec na kolana cię brał,
      A matka tuliła do stóp...


      Wiem, że musisz tak kłamać im,
      By system ograć, zamiast się położyć na wznak,
      Lecz majątek nic nie gwarantuje ci,
      Gdy Cnota i Podstęp zerwą pakt.


      Prawdę wpędzili w szok, piękno wypędzili na bruk,
      Styl dawny ma dziś naftaliny woń,
      Bo Duch przeszedł przez próg
      W tysiąca pocałunków toń.


      A Wewnętrzne Światło twe, co
      Nie ma równych i ma gest?
      Garbię się w kolejną noc,
      Po tysiąca pocałunków kres


      Zaklinam los, nastrajam głos,
      I wracam na Avenue du Blues.
      Chciałbym rzucić to, lecz nie mogę, bo
      Jestem za cienki tchórz.


      Lecz czasem, gdy noc grzeczna jest,
      A my potulnie zapijamy żal,
      Burzymy się, zbieramy zabawki serc
      I odchodzimy w pocałunków dal.


      Tym pachnie ta o tobie myśl,
      Mam o tobie komplet akt –
      Poza tym, co mi nie umknęło dziś
      W pocałunków niski takt.


      Grałem z Dizem raz i z Dantem też –
      Brak mi było tego ich „coś”,
      Lecz raz czy dwa przygarnęli mnie,
      Wciągnęli w pocałunków blues.


      Odstawić wino chcę, jak Bóg chciał,
      Wchodzę w parkietu tłum gęsty jak w dym.
      Zespół wpadł już w weny twórczy szał,
      Serce nie cofnie się przed morzem win.


      Może musiałem jechać drogi szmat
      I obietnic tysiąc złamać, lecz
      Rzuca się wszystko, ot tak,
      By przeżyć twych pocałunków treść.


      Teraz jesteś jak Anioł Śmierć,
      Potem jak Parakleta szał,
      Czasem jak Zbawiciela Dech,
      Potem – w Belsen stos ciał.


      Nie ma odwrotu już od miłości gróźb,
      Czy meta to skoku w bok –
      Jak zaświadczono czasem i krwią
      W pocałunków równy krok.


      Przyszłaś do mnie tu skoro świt,
      Przyniosłaś słowo jak ciała strzęp.
      Tylko człowiek powie ci, że to nie wstyd,
      Tak delikatnie, czule zrobić wstęp.


      Tak delikatnie, czule w materię wejść.
      Tylko mężczyzna wie, nawet bez przejść,
      Że przynieść miłość jak kwiatu pąk –
      To przyjść bez pustych rąk.


      [ŚNIEŻYNKA]
      Tyś mój brat z lustra, krewny mój
      Z najczarniejszych snów.
      Kto, jak nie ty, by dał mi znój
      Podróży w tysiąc pocałunków znów?


      Czekałam, aż otworzysz się
      Na ulic skwar. Jeden z wielu tak...
      A ja jestem jak kula śnieżna łez,
      Tocząca deszczu z deszczem ślad.


      Topniejącą miłością wciąż kocham cię
      I fizis tą z drugiej ręki –
      Całą sobą, wszystkim, czym chcesz,
      Tysiącem pocałunków namiętnych.


      Cała ja, aż do granicy mórz,
      Przeniknięta przez seks,
      Widzę, że oceany tu wyschły już
      Modliszce, co we mnie jest...


      Docieramy na dziób,
      Syreną daję znak, że twej floty wrak
      Ma mi się rozbić tu
      Na tysiąc pocałunków. Odzewu brak.


      Przychodzisz do mnie co noc
      I ubijasz jak stek,
      Lecz baba powie ci, że większą moc
      Ma czułych obelg stek.


      Tyś mój w krzywym lustrze wizerunek jest,
      Jesteś jak koszmar śniony dzień w dzień,
      Jak zapomniany chrześniak, co już wchodząc w sień,
      Woła na ratunek i składa ci
      Na czole obśliniony pocałunek.


      (Dla tych, którzy mnie powitali w tym...)
      Weszliśmy tu nie do siebie jak w dym,
      Wgryźliśmy się w seks jak w steak tartare.
      Sami, choć dwoje nas jest, bo chce nam się wbić
      W ten słodko-kwaśny smaku czar...


      Mój bliźniaku z lustra, mój bliski krewny,
      Poznałbym cię przez sen.
      Kto, jeśli nie ty, przyjąłby mnie
      W tysiąc pocałunków namiętnych?


      Wzdychamy na los; poprawiamy włos
      I wjeżdżamy na Autoroute du Blues.
      Próbowaliśmy rzucić to nasze coś –
      Cóż, na inny rejs sił nie mamy już.


      Lecz śnieżynka i strach wciąż mają to... cóż,
      Miast miłości – z wyprzedaży twarz,
      Miast szału ciał – goryczy czar,
      A pocałunków czar dna dosięgł już.


      Lecz gonitwa trwa, wieczór młody wciąż,
      Śnieżynka i Strach wciąż nie są bez szans.
      Za chwilę wygramy, a potem raut –
      Dzisiaj zacznie się nasza passa pass!


      A kiedy wezwą nas, byśmy zdali rzecz,
      Jaką im odpowiedź dasz?
      Jakie życie? Życie poszło precz.
      Pocałunki? Ważne, co w kieszeni masz...


      A kiedy mnie wezwie On, bym spowiadała się
      Ze stanu, w jakim jest cały ten kram,
      Odpowiem: życie? Życie przeszło w cień,
      Lecz tysiąc pocałunków w kieszeni mam.


      Przyszliśmy tu w ostatnie dni,
      Podtarliśmy się o Twego Słowa strzęp.
      Skalaliśmy wszystko, to co dałeś Ty,
      Na Twą czułość ogarniał nas śmiech.


      Lecz delikatnie chcemy wciąż w tę materię wejść.
      Wiemy, przeszedłszy przez ucho Twych przejść,
      Że miłość trzeba nieść jak kwiatu pąk –
      I do Ciebie przyjść bez pustych rąk.

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...