Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W lesie przeze mnie wyśnionym
Gdzie ciemność spowija dzień
Jest strumyk przy trakcie bukowym
A drzewa rzucają tam cień

I nie dojrzysz nad sobą słońca
Co kwitnie każdego dnia
Liściasty dach jest bez końca
W tym lesie, co w moich snach

Próżno tam szukać promyków
Nie warto też czekać na wiatr
Po ścieżce uszytej z kamyków
Wędrują trzy skrzaty w takt

Nie dane jest jednak mędrcowi
Ujrzeć tych dzikich mieszkańców
Gdyż skrzaty w tym lesie nocnym
Stronią od głośnych tańców

A w miejscu gdzie strumyk zanika
I wodną melodie swą gra
Jest staw, a tafle jego przykrywa
Puszysto-błękitna mgła

Przy stawie kucają borówki
Jak zieleni lodowa kra
A na każdej jagodziane główki
Dzwoniące na raz i na dwa

I stanąwszy nad brzegiem wody
Wpatruję się w srebrne lustro
Brak komplementów mi dla jej urody
Niewiasty tej przy mnie.. bóstwo

Nie mogę wydobyć ni słowa
Kocha ją tylko mój wzrok
Ulotna jest ma białogłowa
Odchodzi.. gdzie jesteś? Hop hop

I wtenczas ponury głos słyszę
Wstawać z łóżka... już dzień
Powiekę unoszę i proszę
Bym znów mógł wymarzyć ten sen

[sub]Tekst był edytowany przez kombz dnia 17-05-2004 00:38.[/sub]

Opublikowano

Pani Ewo zawsze mile są widziane Twoje ( wybacz za "ty")
kometarze pod moimi wierszami...nie obiecuje że tym razem zmienie forme
choć pomyśle jeszce nad tym...
[ szczerze mówiąc to te czterowersy podobają mi się...
to nadaje taki wymiar bardziej moim zdaniem romantyczno-fantazyjny, ale
to już kwestia gustu jest]

Dzięki za komentarz

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • są noce których nie pamiętam ale ciągle gdzieś we mnie czuwają tęsknota jest w raju nam zostały miejsca pełne słów ale czy jeszcze coś łączy ślad z życiem albo miłość ze szczęściem mam wrażenie że dziś wszystko znajdujemy na śmietniku wyobraźni chociaż spotykają mnie noce z których patrzę na księżyc i wybieram  pomiędzy zegarem a wahadłem bić - czy odbić się bywać czy zapewniać milczenie to przemijanie czy wahanie
    • @Berenika97 Chyba każdemu zdarzyło się rozpaść w obliczu niesprawiedliwości świata...to łatwo może pochłonąć. Ciekawy temat wiersza. Pozdrawiam
    • @Nata_Kruk Ona, znaczy ta dróżka, jest tam stale, do dzisiaj :)    Dobranoc - gwiazdki na noc  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

                      @Andrzej P. Zajączkowski,  @Rafael Marius   dziękuję :)                                   
    • Nie jestem pewien, czy ona nadal tutaj mieszka, a więc przy każdej okazji kiedy muszę tędy przechodzić towarzyszy mi cichy strach przed jej spotkaniem, przed spojrzeniem jej oczu, albo może głównie przed odbiciem się w jej źrenicach. Nie ma w tym też wiele z patetyzmu - od jakiegoś czasu męczą mnie ataki kołatania serca, a boję się, że minięcie jej na chodniku w optymistycznym scenariuszu odebrałoby mi przytomność, a w gorszym, autentycznie zaszkodziło mojemu zdrowiu (w najoptymistyczniejszym - zabiło). Z racji tego, od miesiąca dawkuję leki przeciwkrzepliwe, a w maju mam ustalony termin ablacji. Ablacja. Lekarz tłumaczył mi - jest to zabieg, w którym pacjentowi wprowadza się do tętnicy specjalne urządzenie, wędruje nim aż do serca, a w sercu małymi impulsami pobudza się kolejne fragmenty przedsionków. W momencie, kiedy któryś fragment, sprowokowany impulsem, wywoła migotania, taki fragment bezlitośnie się zabija, na przykład wymrażając go ciekłym azotem. Pacjent w trakcie całej operacji zachowuje pełną przytomność. Uznałem, że jest w tym coś okropnie poetyckiego, to rozrzedzanie krwi, wkłuwanie się w tętnicę (udową!), wędrówka do serca, wymrażanie wadliwego serca. Lekarstwem jest zabicie feralnego fragmentu, wymrożenie go, aż martwe zostawi jedynie nieaktywną bliznę pośrodku zdrowo działającej tkanki. Czy w tym nie ma chociaż jednego wiersza? Jest. Myślę, że jest ich cały tomik - dlatego tak smuci mnie, że nie jestem ich w stanie napisać. Po zabiegu przeznaczony jest czas na obserwację, a więc może w ciągu tych paru dni spędzonych na szpitalnym łóżku znajdę czas, żeby to wszystko ubrać w słowa. Zapamiętam tam dodać, że robię to dla niej, że z naprawionym sercem, pierwsze co zrobię, to pójdę na jej ulicę, a ona, w pięknym majowym słońcu, przejdzie na drugą stronę ulicy.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...