Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kto dziś jeszcze pamięta - chyba tylko wróżki
obok wiedzy tajemnej, w kryształowej kuli
chowają wspomnienie o muszkach owocówki,
co fruuuu.... V2 porwały nazistom z wyrzutni!

Tymczasem teren Moskwy kundelek Kudriawka,
albo raczej Limonczik (lub nasza Cytrynka),
jak jego ojciec znaczył od krzaczka do krzaczka -
ot, zwyczajna sabaka mało polityczna.

Wkrótce się okazało, że to była suczka,
bo słusznie zauważył sam towarzysz Stalin:
pies raz dwa by w Sputniku wszyściutko obsikał
i tak, jak przed nim Pcziołka i Muszka się spalił.
A Łajka? - nie.

- Halo, towarzyszu Gagarin...
słyszycie nas?
Opiszcie w skrócie co wi...
(trzask! i jeszcze jeden trzask)

- Ziemia... jak pomarańcza na kartki.
A nad nią... (trzask!) latają muszki.
- Muszki?!(trzask)
- Da, muszki. Tyle,
że kosmonautki.

TRZASK

Opublikowano

- Ja lubliu tiebia Natasza...
(trzask!) - cziewo...
mienia plaskajesz ?
(trzask!)
- Nu, izwienities Sasza,
paliubisz, kagda adtajesz.
A tiepier ty paszoł won,
w tiebia spirit dzierżit pion.

Co miał robić? Wyrwał z buta
- do Iwon kosmonauta.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


wszystko jest możliwe. skoro nawet pierwszy pies w Kosmosie
naprawdę wabił się wcześniej Kudiawka albo Limonczik
a to dlatego, że był bezpańskim kundelkiem jakich wiele błąkało się
po przedmieściach Moskwy i ludzie różnie na niego wołali.
dopiero tuż przed wystrzeleniem go w kosmos (1957) zmieniono mu imię na Łajka.
ale i tak, jak się okazuje, to owocówki zostały wystrzelone na orbitę Ziemi pierwsze,
rakietą V2 już w 1946 roku i tym samym - właśnie muszkom należy się
palma pierwszeństwa w podboju Kosmosu.
w ogóle, niuanse Podboju Kosmosu są tak samo zagadkowe jak sam Kosmos.
choćby nie tak dawne siedemdziesiąte urodziny pierwszej Kobiety w Kosmosie:

"Lądowanie wypadło dobrze, polana była równa, ale zrobił mi się siniak
na nosie. Ale towarzysz Chruszczow zapewnił mnie, że to przejdzie"

Trybuna Ludu, PAP (Moskwa) nr 169 1963, str 1


nasza rodzima Trybuna Ludu pisze o rozczarowaniu kobiet amerykńskich
tym, że kobieta radziecka wyprzedziła je w wyścigu
do "gwiazd w oczach za kwiatami':

"Jerre Cobbi - wykwalifikowana pilotka amerykańska, która przeszła
pierwsze wstępne badania w NASA , ale zgodnie z amerykańską doktryną
wykluczającą kobiety w lotach kosmicznych została wykluczona z dalszych
testów jest głęboko rozczarowana, że pierwszą kosmonautką jest Rosjanka,
a nie Amerykanka ."Kusi mnie, żeby pójść do stodoły, opowiedzieć to wszystko
koniowi słuchać jak się będzie śmiał"

Z. Broniarek Trybuna Ludu, nr 167 1963, str 3

oczywiście, zaraz znaleźli się w Ameryce opozycjoniści którzy podważali
kobiecość Walentyny, aby osłabić zaufanie do władz radzieckich.
tym natychmiast zapychano jadaczki rozpisując o niebywałej urodzie
i kobiecości Tierieszkowej:

"Na dwa dni przed startem Tierieszkowa była u fryzjera. Bardzo lubi kwiaty,
szczególnie stokrotki i mieczyki"

Trybuna Ludu, nr 167 1963, str 1

"Kiedy dostała mieszkanie w Gwiezdnym Miasteczku po treningu
(...) zakasała rękawy - wszystko wymyła, wyczyściła, wysprzątała."

"Stuk damskich obcasów po płycie kosmodromu" (PAP Moskwa),
Trybuna Ludu, nr 167 1963, str 1


sama Walentyna nabrała po wielu latach do podboju kosmosu - a jakże inaczej! - kosmicznego dystansu:

"Gdybym miała pieniądze, chciałabym polecieć na Marsa - wyznała w wywiadzie
dla dziennika "Komsomolskaja Prawda" Tierieszkowa. Byłabym gotowa polecieć
i już nie wracać."

www.rmf.fm/fakty/?from=rss&id=114325
Opublikowano

Oj, biedny ten koń, co jej musiał słuchać.
Ze zdenerwowania rosło mu ciśnienie.

A jak przyjdą (myślał), w stajni zaczną niuchać?
- Odda pewnie żywot i ostatnie rżenie.

Kłębkiem nerwów będąc, drżał więc, żując sporysz,
skopał gospodarza, w boksie robiąc jatkę...

- Nad ranem go Wzięli, mówiąc: musi chory,
w zamian traktor dali - Walentynie (z kwiatkiem).
;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


z tym koniem niedoszłej kosmonautki amerykańskiej to dopiero były numery!
dobrze HAYO, że wspomniałeś o tym. podobno odkupił go jakiś szarlatan
i zarobił na nim kasę pieniędzy obwozac po wszystkich stanach:

Panie i Panowie - zaczął treser -
oto jest koń, który mówi!
Rozległy się gromkie brawa,
bo przyszło tysiąc ludzi
i koń musiał coś powiedzieć,
nawet gdyby to była żaba.

Ale, czy to wstał dziś lewym kopytem,
czy może przyłączył się do strajku lekarzy -
w każdym razie, nie mówił nic, a przy tem
było z milczeniem koniowi do twarzy.

Więc treser, z trudem uciszając gwizdy,
wychrząkał: Wybaczcie! Te nagłe milczenie -
to przez wzgląd na dzieci... Inaczej pizdy
i chuje już by wam tu słał na scenie!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


masz rację, że na kosmonautki. ale TRZASK z dużych liter odnosi się do Ciszy,
która zapadła po tych wydarzeniach. zarazem spina wiersz ("Kto dziś jeszcze pamięta").
V2 nie wszystkie, ale to jakby kłócić się o rakietę: rakieta to rakieta. a pierwsi właśnie
Niemcy wynieśli na pokładzie V2 muszki owocówki na orbitę. dziękuję
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


chodziło o oddanie takiego miszmaszu. od podszewki wszystko tak właśnie wygląda.
dziękuję

miło się bawiłam, jednak z pomarańaczmi na kartki toś przebarwił,
zielune, cubańskie ale bez reglamentacji - moja ciotka do dziś je wspomina jak zupę z rybich łbów u kuzynostwa zza Buga.

serdczne pzdr.:) zw - sze... a.v.m.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


kubańskie pancerne pomarańcze (te z centymetrowa skórą) były już po tych wydarzeniach
(styczeń 1959 wkroczenie partyzantów Castro do Hawany i internacjonalizacja przemysłu i banków, 1961 Gagarin w Kosmosie i zakończone porażką lądowanie wojsk amerykańskich w Zatoce Świń). pomarańcze były towarem dla lepszych, na talony.
nawet u nas nie było tak słodko i pomarańcza jawiła się jako symbol czegoś niedostępnego dla mas:

Poeta i pomarańcze

[...]
Zaś wieszcz, odchodząc w złotym kurzu,
tak się wyraził: - Rzecz następna
spod mego pióra będzie lepsza,
nie niedostępna, lecz dostępna;
robię, co mogę, i się staram,
coś wyjdzie, gdy się pisze dużo;
to ciężki trud poezja dostępna...
Puszkin... Mickiewicz... Majakowski...
kto? i Ajschylos? zaraz! zaraz!
racja! dostępny! rzecz dostępna!

Ale na przykład cena pomarańcz
czemu w tym roku znów była taka niedostępna?

Konstanty Ildefons Gałczyński
(1952)


pozdrawiam serdecznie i życzę wieeeele dobrych (niekoniecznie tylko pomarańczy) w tym roku
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


kubańskie pancerne pomarańcze (te z centymetrowa skórą) były już po tych wydarzeniach
(styczeń 1959 wkroczenie partyzantów Castro do Hawany i internacjonalizacja przemysłu i banków, 1961 Gagarin w Kosmosie i zakończone porażką lądowanie wojsk amerykańskich w Zatoce Świń). pomarańcze były towarem dla lepszych, na talony.
nawet u nas nie było tak słodko i pomarańcza jawiła się jako symbol czegoś niedostępnego dla mas:

Poeta i pomarańcze

[...]
Zaś wieszcz, odchodząc w złotym kurzu,
tak się wyraził: - Rzecz następna
spod mego pióra będzie lepsza,
nie niedostępna, lecz dostępna;
robię, co mogę, i się staram,
coś wyjdzie, gdy się pisze dużo;
to ciężki trud poezja dostępna...
Puszkin... Mickiewicz... Majakowski...
kto? i Ajschylos? zaraz! zaraz!
racja! dostępny! rzecz dostępna!

Ale na przykład cena pomarańcz
czemu w tym roku znów była taka niedostępna?

Konstanty Ildefons Gałczyński
(1952)


pozdrawiam serdecznie i życzę wieeeele dobrych (niekoniecznie tylko pomarańczy) w tym roku

ciotka trajkocze,że talony były dla "patriotów " i budowniczych "...Ludowej",
więc ją ominęło, słusznie nie pamięta, talona nie widziała.

dzięki za życzonka;
pzdr;););) zw - sze a.m.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


pozdrowienia dla Szanownych Pań. Cioci proszę kupić 5 kg pomarańczy, zwrócę przy okazji.

dla Pana nektarynka, tylko ode mnie , bo ciotka nikomu nie robi prezentów, za owoc nie zwrócę
bo nie lubię ściemy,
za to życzę SMACZNEGO,

pozdrawiam słodko i bezpestkowo;)
zw - sze a.m.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to ja Pani ofiaruję za to moje haiku o niecierpkach, bo mnie zbesztali, że niby nie trzyma 17 sylab? wszyscy tu mają hopla z tymi sylabami, zaczynam rozumieć geniusz, wyjątkowość
sonetów Lilianny, prawdopodobnie ostatniego żywego poety na tej Planecie.
a więc - dla Pani Mirabell, choć może trochę też o Cioci?


Ul. Niecierpka,

ulica, co biegnie
szybko, jak żadna inna.
Ulica, która znika
stopą tknięta zaledwie.

Idziesz na przykład bracie
odwiedzić pannę, co mieszka
odkąd się urodziła
na ul. Niecierpka 20,
a ona ma już męża
i czwórkę małych dzieci...
- to ul. Niecierpka,
ulica tak szybko leci!

Wracając, patrzysz w szyby
i nie poznajesz twarzy,
bo wszyscy z ul. Niecierpka
wracają bardzo starzy,
z rzęs odrapanych okien
w oczy ci patrzą niecierpki,
jakby nie mogły już bracie
doczekać się twojej śmierci?

Tu, na ulicy Niecierpka,
na Niecierpka ulicy
ludzie przychodzą umierać,
kiedy już nic się nie liczy.

I ja mieszkałem tam chwilę,
żonkę miałem i dzieci,
a dziś zostały mi po nich
we wszystkich oknach niecierpki.
Nawet nie spojrzą na mnie,
bo gdzie im niby ucieknę?
- tu, na ulicę Niecierpka
tylko wprowadza się biegiem.

Tu opłakuję zonę
(pannę, coś chciał ją odwiedzić)
i czwórkę dorosłych dzieci,
co gdzieś ulicą pobiegły
ul. Niecierpka, ulicą co biegnie
szybko jak żadna inna,

ulicą która znika
stopą tknięta zaledwie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to ja Pani ofiaruję za to moje haiku o niecierpkach, bo mnie zbesztali, że niby nie trzyma 17 sylab? wszyscy tu mają hopla z tymi sylabami, zaczynam rozumieć geniusz, wyjątkowość
sonetów Lilianny, prawdopodobnie ostatniego żywego poety na tej Planecie.
a więc - dla Pani Mirabell, choć może trochę też o Cioci?


Ul. Niecierpka,

ulica, co biegnie
szybko, jak żadna inna.
Ulica, która znika
stopą tknięta zaledwie.

Idziesz na przykład bracie
odwiedzić pannę, co mieszka
odkąd się urodziła
na ul. Niecierpka 20,
a ona ma już męża
i czwórkę małych dzieci...
- to ul. Niecierpka,
ulica tak szybko leci!

Wracając, patrzysz w szyby
i nie poznajesz twarzy,
bo wszyscy z ul. Niecierpka
wracają bardzo starzy,
z rzęs odrapanych okien
w oczy ci patrzą niecierpki,
jakby nie mogły już bracie
doczekać się twojej śmierci?

Tu, na ulicy Niecierpka,
na Niecierpka ulicy
ludzie przychodzą umierać,
kiedy już nic się nie liczy.

I ja mieszkałem tam chwilę,
żonkę miałem i dzieci,
a dziś zostały mi po nich
we wszystkich oknach niecierpki.
Nawet nie spojrzą na mnie,
bo gdzie im niby ucieknę?
- tu, na ulicę Niecierpka
tylko wprowadza się biegiem.

Tu opłakuję zonę
(pannę, coś chciał ją odwiedzić)
i czwórkę dorosłych dzieci,
co gdzieś ulicą pobiegły
ul. Niecierpka, ulicą co biegnie
szybko jak żadna inna,

ulicą która znika
stopą tknięta zaledwie.


Pan mi ofiarowuje bo... inni tak zbesztali ?
ja Panu nie dam wiary, Pan szydzi z Perr... Lilianny
a każdy prezent miły nawet ten z dna komody
gest ważny i intencje - nie zwodne trendy mody
pozwoli Pan że z dygiem za darek podziękuję
i w dobrej wierze przyjmę choć podtekst
przededykuję zbolałej cioci.

powodzenia i uśmiechu;););)
pzdr; zw - sze a.m.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ~~ Nie można mnie zwać małolatem - a jeśli ... już w pomyślunku ktoś przypnie mi taką łatę - no, niech tam ... brak mu szacunku ... Lat dziewiętnaście do setki winno powagą mnie zdusić - lecz czuję się młodzieńczo lekki i smak tej młodości wciąż kusi ... Tkwią we mnie góralskie geny - lecz te - z beskidzkich górali - gotuje się we mnie moc weny i wciąż pod tym piecem się pali ... Sparafrazuję tu Jerzego Stuhra - lecz nieco innym przykładem; bo kiedy już jestem góral - to muszę też dawać radę pisać do rymu co nieco ... Nie zawsze mi wychodzi - ale tu o to chodzi, że czasem człowiek musi... ...inaczej się udusi lub łepetynę rozsadzi... Więc trzeba sobie radzić!!! ... Nie można mnie zwać małolatem - a jeśli ... już w pomyślunku ktoś przypnie mi taką łatę - no, niech tam --- brak mu szacunku ... Jeśli to jednak tak wygląda ... ... nie będę udawał wielbłąda, ni rodzimego barana - to moja głowa ... pijana!!! ~~
    • @Benjamin Artur - @Berenika97 - @Posem - @Poet Ka - dzięki - 
    • @LessLove To kolejny świetny wiersz, który można odczytać na kilku płaszczyznach.  Na pierwszy rzut oka to wiersz o samej technologii, która jest "karmiona" przez 24h na dobę. Dla mnie to przede wszystkim odczyt artystyczny. Czarujemy słowem, jesteśmy tą "swawolną wróżką". Gorzka prawda jest taka, że AI jest wyzwolona od wiary w te czary. To "nie tylko słowa".   Pomimo tego dajemy z siebie wszystko od razu.   Uderza mnie przede wszystkim "cmentarz marzeń". Dla mnie to wskrzeszenie idei. Twórczość jest tym, co ożywia martwe idee. Ten bardzo dosadny  tekst odczytałam też w kontekście politycznym. Tu ściera się druga strona twórczości. Wybrzmiewa, że nie ma niezależności, bo zawsze jest admin, portal, a w kontekście wiersza - algorytm.   Wniosek jest taki: system jest karmiony naszymi pragnieniami, a my dostajemy jedynie chwilowe kurhany. Z innych odczytów kształtuje mi się tu wydźwięk samej wiary. AI jej nie ma. Jest maszyną, która nie czuje i nie ma duszy.   I tu pada prowokacja: "Tylko słabi wierzą?"  -  Wiara jest prawdziwa. Jej się nie da wygenerować. Myślę też, że całość ma wydźwięk społeczny. Bo scrollujemy. To o topieniu smutków. Chcemy stworzyć coś, co będzie zapamiętane. To tworzenie własnych, spichrzowych pomników.   Może mniej trafnie, ale dla mnie odczyt jest taki, że budujemy na słabym podłożu. Ono jest nietrwałe.   Wiersz wbija " szpilę " na wielu poziomach. Jest tu przede wszystkim prawda, ale i sarkazm i ironia.  Każdy odczyta go własnymi myślami. Dziękuję
    • @Wal Pomysłowo! Pozdrawiam :-)))
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję. Również pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...