Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

od ciszy
zawieszonych gwiazd
nad tysiącem niebios
sytego szczęścia

bladość westchnień
rozpalam
nadzieją burz
sypanych z rękawa złudzeń

przebłyskiem paranoiczych
kroków donikąd
stąpam po dłoni
otwartych wieczności

bo przecież wiara
nie na tobie się kończy

Opublikowano

"bladość westchnień" "sypanych z rękawa złudzeń"

te wersy mało oryginalne, spróbowałbym je zamienić na coś bardziej odkrywczego.

spodobało mi się:"stąpm po dłoni
otwartych wieczności" --ale stąpm? to jakoś nie po polsku, czy neologizm? też mi się nie widzi.
końcówka troszkę mdła, choć dobrze oddaje resztę.

Najbardziej mi się podoba forma wiersza. Przejrzysta, zgrabna. I to na+

Opublikowano

zdaje mi się, że całkiem przyzwoicie ogarniam Twój styl, więc mowa o pa -
tosie niczego nie wniesie ;) pointa bardzo na tak.

tak jakby podmiot liryczny chciał pokazać bliskiej mu osobie, że życie nie ko -
ńczy się jedynie na relacjach pomiędzy dwiema obcującymi ze sobą osobami.
być może podmiot wskazuje także na egoizm. w końcu ile można czekać
na ewentualne zmiany ? ciężko żyć nadzieją.

pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Boję się, boję się, Przez cały czas, Że zrobię coś źle, Nie dwa, nie raz.   Strach zaprząta myśli me, Czy ja wszystko robię źle? Czas pokonać błędny strach I odważnie wkroczyć w świat.   Krok po kroku, dzień po dniu,  Nieustannie jestem tu.  Gdzie odkrywać pragnę świat,  Mimo błędów będę rad.   Każdy krok mnie dalej niesie A ja się znów z tego cieszę. Strach już dawno odszedł w cień Tak zaczynam nowy dzień.   16.02.2026r. 
    • @bazyl_prost codziennie inny nastrój:)
    • Olsztyński wędkarz, gdy mieszkał na Dajtkach,   zimą wędkował w ogrzewanych majtkach,   przyjemnie się łowiło,   lecz w majtkach zaiskrzyło,   i usmażyło kiełbaskę na jajkach.                         Daitki – wieś od 1355r, od 1966r część Olsztyna  
    • Noszę miłość jak bilet w kieszeni – ważny, lecz nieskasowany. Chcę wejść, usiąść przy kimś, a stoję w przejściu, pół kroku od życia.   W myślach – zachwyt i alarm. Twe spojrzenie – jak klucz w zamku, chce przekręcić mą duszę.   A ja wciąż słyszę: czekaj na wersję „bardziej”, jakby serce miało regulamin zwrotów.   Śmieszne to, bo tęsknię jak bohater romansu, a uciekam jak księgowy od ryzyka: liczę procenty, ważę wady, robię bilans ciepła w człowieku.   Bezdech lęku mnie ściska, więc udaję luz, a nocą gra w piersi małe kino: ja i Ty… i drzwi, których nie domykam… i budzi mnie serce drżące wciąż w trybie podglądu.   Patrzysz tak, jakbyś już wiedziała, że moje „zobaczymy” to czułe kłamstwo, talizman przeciwko bliskości. Ale dajesz mi jeszcze szansę w tej grze na czas. A ja milczę – jakby od tego zależało czy zdążę w ostatniej sekundzie wybrać człowieka zamiast próżnego marzenia…
    • Każdy ma swoje miejsce do powiedzmy, zapoznawania innych. Podzielam opinię, że tam za dużo hałasu, dymu i ludzi. Wiersz ciekawy, nie powiem. Pozdrawiam P.S.niespełnione
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...