Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

raport do Zony (ostre rżnięcie)


Rekomendowane odpowiedzi

tak po prawdzie to nie ma po co pisać
wierszy
pierwszy zmysł
receptorami śle raport do Zony
drugi napełnia smakiem twego łona
trzeci nasyca kształty aksamitem linii
wciąganej z zapachem wybroczyn kwiatów twojej skóry
przez czwarty.
piąty drwi krzykiem twego spazmu z chopina
wiszącego wstydliwie na pięciolinii
jak on nie zagra już ja
nie dotknę innej kobiety
z pewnością spełnienia.

odkładam pióro, chodź mała znów
dzisiaj cię zerżnę tak, jak po raz pierwszy
naprawdę, nie ma już po co pisać wierszy...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

szczerze - przyciągnął mnie zarówno tytuł, jak i nick. lubię czytać Twoje wiersze.
ten jednak nie do końca przypadł mi do gustu. i dlaczego jest tak porozstrzelany ?
łączysz język potoczny z niemalże patetycznym w niektórych momentach.
czy to było celowe ?

'tak po prawdzie to nie ma po co pisać

wierszy

pierwszy zmysł'
*
piąty drwi krzykiem twoje spazmu z chopina
wiszącego wstydliwie na pięciolinii

jak on nie zagra
nie dotknę innej kobiety
z pewnością spełnienia.

odkładam pióro, chodź mała znów
dzisiaj cię zerżnę tak jak za pierwszym razem
naprawdę nie ma już po co pisać



to tylko moja sugestia co do łączenia. fragmet przed gwiazdką, jak i po - w porządku.
reszta w moim odczuciu powinna ulec zmianie.

pozdrawiam.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No dobra, niech już będzie, że nie ma po co. Już. W takim razie po co było pisać wiersze wtedy, kiedy jeszcze było po co?
Te przerwy między wersami są irytujące, a nic nie wnoszą. Pisze Pan nie wiadomo, o czym, używa naciąganych sformułowań, z turpizmu popada Pan w pretensjonalność, by skończyć wulgarnie. Popełnia Pan niemal wszystkie grzechy, jakie można popełnić w jednym wierszu. Nawet pojedynczy rym się przytrafił. Proszę Pana, poezja nie jest aż tak bardzo oderwana od życia; tak jak w życiu, w poezji funkcjonują pewne zasady. Np taka, że bez mocnego uzasadnienia wulgaryzm jest jedynie bezmyślnym przejawem agresji. Np taka, że w poezji, jak w życiu, trzeba być konsekwentnym, używać logiki, inaczej tekst jest bełkotem. Licentia poetica ma swoje granice, metaforyka musi się opierać na alternatywnych do codziennych skojarzeniach, ale mimo wszystko logicznych. Jeżeli naciągamy składnię, to ze świadomością pułapek, które wtedy czekają, czyli niefortunnych skojarzeń. I wiele wiele innych zasad.
Pozdrawiam
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

witajcie

Pancolku, raporty do zony pisał Bill Lee w powiesci Nagi Lunch Burroughsa. (film cronenberga o tym samym tytule - klasyka).

W. Burroughs znany był z mocnego uzależnienia od hery i m.in zastrzelenia w cpunskim amoku żony - strzelał dso szklanki na jej głowie i nie trafił...

linii wciąganej z zapachem wybroczyn kwiatów twojej skóry - dorzuciłem sniffowanie, zeby nawiązac do "uzależnienia" i haju jaki daje kobieta ujęta w wierszu. nie ma po co ich pisac? moze dlatego ze zmysły pla wypełnione... dotyk, zmak, węch, wzrok słuch - szopen sie powiesił i nie zagra;)

za rozstrzelenie przepraszem - powstało przy wklejaniu, a jak juz pisałem leń jestem i sie mnie poprawiac nie chciało.

nie dotknę innej kobiety
z pewnością spełnienia

to był koniec. jednakże chciałem nawiązać do pierwszej strofy i dodałem 3 wersy

panie Dyrman - z zasady łamie zasady, w życiu napewno, w poezji nie wiem, bo "zasad" poezji, pomimo usilnych prób, nie udało się mi wpoic w czasach "edukacji". nie wiem co to grzech. "zasady w sztuce" kojarzy mi sie totalitarnie i jak najgorzej.

"Np taka, że w poezji, jak w życiu, trzeba być konsekwentnym, używać logiki, inaczej tekst jest bełkotem. Licentia poetica ma swoje granice, metaforyka musi się opierać na alternatywnych do codziennych skojarzeniach, ale mimo wszystko logicznych"

"granice", "musi" - to pana teorie i zasady, nie moje. według mnie zaprezentowany utwór JEST logiczny, a skojarzenia jak najbardziej bliskie codzienności.

wciąganej z zapachem wybroczyn kwiatów twojej skóry --> to kursywą naprawdę paskudne, skoro tak, to dlaczego nie pojechać dalej, np "wykwitów wybroczyn posocznicy";) - dziękuję za komplement. sądzę że jest to skojarzenie blickie codzienności, chyba że dla pana codziennością są wyretuszowane obrazki w sciemach typu CKM czy wyretuszowanych jpegach na stronach netowych.

Szukałem tego wulgaryzmu, przypuszczam że słowo "zerżnę" wywołało u pana to zniesmaczenie. u mnie podobne wywłołuje "o słodki jezu" - smakował go pan? (już wolę "o słodki chuju" - ulubione powiedzenie mojej hersztsąsiadki;) erotyka to nie tylko wysublimowane pieszczoty i zapach drogich perfum, ale również pot, ślina i uwolnienie pierwotnych instynktów, czyli również tak zwane "rżnięcie", spytaj pan kobiet.

dziękuje za komenty, panu zdzisławowi szczególnie. jak uważam, dla twórcy najgorsza jest obojętność:)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Magnetowidzie R., popieram Twój pogląd o pocie, ślinie etc. (przy okazji - mniam ;p).

Co do "Nagiego lunchu" - książkę miałem w łapie, ale niezbyt mnie zaciekawił początek i sobie darowałem dalszą lekturę. Film za to widziałem. I w filmie bohater strzelał do jabłka na głowie żony, o ile się nie mylę. Jeśli tak, popraw mnie ;-)
I wydaje mi się, że Burroughs też strzelał do jabłka, a trafił w łepetynę.

Może się mylę. Wydaje mi się też, że to pomylony pomysł strzelać do szklanki ;-) Jak się trafi w jabłko, to nikomu nic się nie stanie, a jak w szklankę do odpryski mogą zrobić krzywdę. Zresztą - CHYBA nie powinno się strzelać do przedmiotów na głowie żony, zwłaszcza gdy jest się na haju ;-)

Pozdrawiam.

EDYCJA: nie wiem, czy dokładnie bohater pisał do Zony. W polskim tłumaczeniu była to CHYBA Międzystrefa, a w oryginale "InterZone". Ale dawno temu oglądałem, więc może gadam głupoty.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Pańskie życie nie ma tutaj nic do rzeczy. Nie jest Pan pierwszym, który hołduje zasadzie "łam zasady" - tak, bo jest to zasada. Elementarną zasadą jest bycie konsekwentnym. Jeśli Panu zależy na radosnym burdelu w swojej twórczości to Pana sprawa, proszę tylko się nie spodziewać, że ktoś poważny to doceni. Dopuszczam możliwość, że Panu na tym nie zależy. To nie jest kwestia do dyskusji. Jeśli Pan nie wie, co to grzech, to radzę zajrzeć do słownika. Poecie zawsze przyda się nowe słowo.


Według Pana. I na tym właściwie można zakończyć dyskusję.

To jest właśnie codzienność, to są realia. Problem polega na tym, że Pan jest kompletnie niewiarygodny w tej poezji. Przeładowuje Pan tekst czym się da. Jak się przekracza "granice granic" to człowiek staje się groteskowy, nie zauważył Pan tego? czy zbyt jest zafascynowany czarno-białym światem, szczególnie tą "czarną" częścią?

Może Pana to zdziwi, ale to jest wulgaryzm. Może Pana to zdziwi, ale o wulgarności sformułowania nie tyle świadczy siła konkretnego słowa, ile brutalność jego użycia. Czy Panu się wydaje, że coś odkrył? Pan nie przedstawił tutaj żadnej erotyki, bo erotyką jest sytuacja, a Pan ma problem ze spójnym jej wyrażeniem w formie jakkolwiek poetyckiej. Pan po prostu z nagła użył zdania wulgarnego w tekście. Ilu jest takich twórców, którym się wydaje podobnie? Dużo.

Są gorsze rzeczy dla twórcy.
Żeby było jasne - mnie ani przeszkadza, ani nie oburza to, co Pan pisze i jak Pan pisze. Po prostu widziałem już setki podobnych tekstów i setki podobnych postaw autorów. Jest to nudne. Optymistyczne jest to, że Pana pisanie wskazuje na etap, który przechodzi bardzo wiele osób biorących się za pisanie. I że może być tylko lepiej.
Pozdrawiam
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

cytował i czepiał sie nie bede. krótko, bo nie mam zamiaru brnąć w forumowe przepychanki.
nie o zasady w moim życiu chodzi,tak, nie mają nic do rzeczy, nie zaznaczyłem ze to zaprzeczenie jest żartem. natomiast określania zasad w pozji czy innych dziedzinach sztuki nie uznaję i tu jest meritum zdania. znaczenie SŁOWA grzech znam, ale nie wiem co to grzech. "ktoś poważny" - tzn co kto, ktoś kto dużo waży? autorytet? nie do mnie tekst, obok.

jestem niewiarygodny w poezji, burdel w twórczości...widzisz "poważny" czytelniku, ja w swoich wypowiedziach dodaję "dla mnie", ty przybierasz ton autorytatywny, co sie mnie nie podobie.

czy tekst jest przeładowany? wg mnie nie. czytelnicy ocenią, każdy sobie.

z nagła użyte, uznane przez pana za wulgarne słowo, rżnięcie - tak, użyte z nagła, żeby wytrącic z wcześniejszego klimatu, choć użyte jest delikatnie moim zdaniem, a nie jak pan sugeruje, brutalnie. ale nie narzucam interpretacji.

nie ukrywam że nerwa mi ruszyła przy ostatnim akapicie. "setki widziałem, setki czytałem". jak cie to nudzi to zjazd. ukryta złośliwośc w "etapie" i "może być tylko lepiej" oraz mentorski ton - przedstawia naturę żmijii, a żmij nie lubie i z satysfakcją miażdżę glanem ich łby.

użyj swojej ekspresji w utworach nie komentarzach, albo skup na warsztacie, może "wspolnymi siłami, przy pomocy" uda ci sie cos stworzyc.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To radzę, Panie Magnetowicie, te nerwy hamować. Cytując Jacka Dehnela, "Pana bunt jest taniej próby", niestety. Widzi Pan, przy ocenie Pana poezji naprawdę nie obchodzi mnie, jakim zasadom hołduje Pan w życiu, czy w ogóle jakimkolwiek, nie interesuje mnie też, czy Pan wie, co to grzech, czy nie. Natomiast Pan w polemice czepia się moich sformułowań, a jedynym odniesieniem merytorycznym jest "według mnie to JEST ok". "Nie podobie" się Panu mój ton, ale nie zauważa Pan argumentów merytorycznych uciekając do stwierdzenia, że Pan nie uznaje zasad. Na koniec wybucha z Pana agresja. Bardzo chętnie zobaczę, jak miażdży mnie Pan glanem argumentów i elokwencji, niestety tego nie widzę; zamiast mamy pustą i w gruncie rzeczy śmieszną groźbę, bo nie pokazał Pan na razie, że jest w stanie kogokolwiek zmiażdżyć.
Naprawdę nie jest Pan jedynym piszącym, który się obraża i oczekuje, że komentatorzy będą się z nim obchodzić jak z jajkiem. Nie jest Pan ani pierwszym, ani jedynym, który nie podchodzi z dystansem do tego, co sam napisał. Zadam pytanie sakramentalne: "Po co Pan publikuje?", skoro potrafi Pan powiedzieć odbiorcy "jak cię to nudzi to zjazd". Dla siebie samego? To do szufladki. Dla tych, którzy pochwalą? czy nie odniosą wrażenia, że też mogą kiedyś powiedzieć coś, od czego puszczą Panu nerwy i to oni staną się obiektem agresji?
Niech się Pan przestanie rzucać. Chyba Pan nie sądzi, że kogokolwiek tutaj to naprawdę obchodzi.
Pozdrawiam
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

argumenty? na temat wiersza i "zasad" pisania poezji, ustosunkowując się do twojego pierwszego komentarza, przedstawiłem. Elokwentnie przypisujesz mi pan rzeczy, które mnie nie dotyczą - vide "Naprawdę nie jest Pan jedynym piszącym, który się obraża i oczekuje, że komentatorzy będą się z nim obchodzić jak z jajkiem. Nie jest Pan ani pierwszym, ani jedynym, który nie podchodzi z dystansem do tego, co sam napisał." temu ma służyć ta elokwencja?
więcej komentować komentarzy nie bede. nie ma sensu.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

"linii wciąganej z zapachem wybroczyn kwiatów twojej skóry - dorzuciłem sniffowanie, zeby nawiązac do "uzależnienia" i haju jaki daje kobieta ujęta w wierszu. nie ma po co ich pisac? moze dlatego ze zmysły pla wypełnione... dotyk, zmak, węch, wzrok słuch - szopen sie powiesił i nie zagra;)"

jak widzę takie sformułowania to się zastanawiam, po kiego autor uznał za stosowne tak dalece skomplikować składniowo frazę? czy to wyznacznik poezji? czy słowotok? dlatego też naciągane, inaczej mówiąc, kodowane na siłę

"to był koniec. jednakże chciałem nawiązać do pierwszej strofy i dodałem 3 wersy"

a czemu miało służyć to nawiązanie? debil zauważy, że nim jest, ale po co? ramkę chciał Pan zrobić? ale po co? ramki robi się po to, by było ładnie, a Pan chyba nie chce, żeby było ładnie, więc nie jest Pan konsekwentny

"według mnie zaprezentowany utwór JEST logiczny, a skojarzenia jak najbardziej bliskie codzienności."

to jest bardzo trafny argument

"sądzę że jest to skojarzenie blickie codzienności,"

i następny:)

"erotyka to nie tylko wysublimowane pieszczoty i zapach drogich perfum, ale również pot, ślina i uwolnienie pierwotnych instynktów, czyli również tak zwane "rżnięcie", spytaj pan kobiet."

a przecież ja napisałem, że to obleśne, powinien się Pan ucieszyć, tutaj nie zrozumiałem w ogóle, o co Panu chodzi, rozpisuje się Pan o pierwotnych instynktach, o których każdy raczej wie; różnica polega na tym, że nie każdy uznaje za stosowne nimi epatować - kwestia estetyki, czyż nie? jaki sens ma pisanie w wierszu o tym, że są kobiety, które lubią ostry seks, jest takich wiele, czyżby peel się chwalił, że trafiła mu się taka fajna? co z tego, Panie poeto? kogo to obchodzi? chyba że chodzi o pornografię, czyli dostarczanie podniet seksualnych tym, którym ich brakuje


----
Napisałem, że brakuje Panu dystansu, bo się Pan unosi i wjeżdża na krytyka (tak, to Pan zaczął, ja dopiero później pozwoliłem sobie na drobne złośliwości w stosunku do Pana, do złośliwości wobec tekstu mam prawo niezbywalne zawsze).
Nie jest żadnym argumentem stwierdzenie, że "Pan nie uznaje zasad". Jakimś argumentem byłoby napisanie, dlaczego tak jest, o tym można podyskutować. Faktem jest, że poeci jakimiś zasadami się kierują. Jeśli Pan łamie zasady w czambuł, to niech Pan łamie konsekwentnie wszystkie. Bo inaczej wygląda to tak, jakby Pan nie znał zasad rządzących językiem i łamał je przypadkowo i nieświadomie.
Tym wierszem Pan się wpisuje w nurt bezmyślnych i tandetnych filmów amerykańskich, w których mamy twardych mężczyzn, słabe i zdominowane kobiety, sex, drugs and rock and roll.
W swojej argumentacji nie napisał Pan nic, co by mogło świadczyć o tym, że posiada Pan świadomość jakichkolwiek mniej prymitywnych środków niż sztucznie naładowane metafory, powierzchowna wulgarność i gdzieniegdzie niezamierzona ekstaza ("krzyk spazmu"). Wpada Pan w groteskę tym wierszem. Zapomniał Pan o takich środkach jak efekt brzmienia zestawionych wyrazów (stąd ta moja "posocznica" niech Pan sobie przeczyta, jak to dopiero brzmi ohydnie) o rytmie, o porażającym efekcie właściwie użytej przerzutni itd.
Użył Pan następujących środków:
2 niezbyt fortunnych przerzutni
powtórzenia całej frazy również niezrozumiałego
rymu, nie wiedzieć po co i dlaczego akurat w tym miejscu
wyliczenia zmysłów
4 metafor "aksamit linii" "wybroczyny kwiatów twojej skóry" "krzyk spazmu" "chopin wiszący wstydliwie na pięciolinii" - poza pierwszą będących mieszaniną egzaltacji i brzydoty
kilku skomplikowań składniowych, których jedynym efektem jest utrudnienie recytacji i zrozumienia sensu fraz, sztandarowy przykład:
jak on nie zagra już ja
nie dotknę innej kobiety
z pewnością spełnienia.

no i wulgaryzm, według Pana świadczący o odmiennym spojrzeniu na erotykę a według mnie o niezrozumiałej instrumentalizacji kobiety

Sporo środków o wątpliwej moim zdaniem wartości literackiej i mało treści. Mało wyszukanej. Może sobie Pan nawiązywać, to mnie nie interesuje, co Pan chciał napisać, interesuje mnie, co Pan napisał. I to oceniam. I fałszywa doktryneria nie obroni tego tekstu, nie doda mu wartości, nie spowoduje, że środki przestaną brzmieć fałszywie i dźwiękowo i logicznie.
Reasumując, Pan tłumaczył swoje zamierzenia i zapatrywania na świat. To czytelnika nie interesuje, rozlicza z umiejętności posługiwania się językiem. I ocenia. Ja oceniam ten tekst jako prymitywny.
ps
I proszę się nie denerwować, że nie zaczynam każdego zdania od "moim zdaniem". I proszę się nie oburzać na pewność, która być może bije z moich słów. Nie ma sprzeczności pomiędzy poczuciem pewności tego, co się mówi, a świadomością własnej omylności. Naprawdę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

no i mamy dyskurs z Poetą. z tym, że to pan wyniesie wiadro;)

"jak widzę takie sformułowania to się zastanawiam, po kiego autor uznał za stosowne tak dalece skomplikować składniowo frazę? czy to wyznacznik poezji? czy słowotok? dlatego też naciągane, inaczej mówiąc, kodowane na siłę" - nie na siłę, po prostu pan nie załapał kodów. też nie łapie np kodów wierszach np "biologów". z niezrozumienia tychże mogły wyniknąć wcześniej przedstawione wątpliwości.

"Pan łamie zasady w czambuł, to niech Pan łamie konsekwentnie wszystkie"
"Elementarną zasadą jest bycie konsekwentnym"
"ramkę chciał Pan zrobić? ale po co? ramki robi się po to, by było ładnie, a Pan chyba nie chce, żeby było ładnie, więc nie jest Pan konsekwentny" zakładając, że konsekwencja to zasada, dzięki za komplement.
"a przecież ja napisałem, że to obleśne, powinien się Pan ucieszyć" - ok, zrozumiałem, cieszę się.

"jaki sens ma pisanie w wierszu o tym, że są kobiety, które lubią ostry seks, jest takich wiele, czyżby peel się chwalił, że trafiła mu się taka fajna? co z tego, Panie poeto?" - no przecież napisałem w pierwszych wersach wiersza. jeżeli Pana zrozumienie utworu sprowadza się do ostrego sexu, to mi przykro.

"W swojej argumentacji nie napisał Pan nic, co by mogło świadczyć o tym, że posiada Pan świadomość jakichkolwiek mniej prymitywnych środków niż sztucznie naładowane metafory, powierzchowna wulgarność i gdzieniegdzie niezamierzona ekstaza ("krzyk spazmu"). Wpada Pan w groteskę tym wierszem" - usuwając pana osobiste odczucia i ocenę (sztucznie, powierzchowna, niezamierzona) + groteska w którą wg pana wpadam (a może wchodzę lub się ocieram) - myślę że brzmi nieźle. dzięki za sprostowanie - poprzednio napisał pan że człowiek staje się groteskowy, to nie fair, natomiast groteska w utworze - czemu nie.

przerzutnie - troszke zacząłem się tym bawić (inne moje wypociny) pana zdaniem nietrafne - ok.

"no i wulgaryzm, według Pana świadczący o odmiennym spojrzeniu na erotykę a według mnie o niezrozumiałej instrumentalizacji kobiety" - róznimy się w ocenie. wg mnie jest on w kontekście łagody, ale zapowiada wcześniej ujęty spazm i, ma być jak za pierwszym razem, świeżo i bez zagrażającej związkowi sztampy. instrumentalizacja kobiety? niektóre to czasem lubią, więc czemu nie...ale w wierszu takiego zamierzenia nie było.

"Ja oceniam ten tekst jako prymitywny" i ok, dla mnie to...komplement.

"Cytując Jacka Dehnela, "Pana bunt jest taniej próby", niestety". wiem, bunt nie jest w modzie. A cytowana wypowiedź jest prostackim sposobem spostponowania buntu, jego zmarginalizowania.. nie uważam sie za buntownika.

"czy zbyt jest zafascynowany czarno-białym światem, szczególnie tą "czarną" częścią?" osobiście? fascynują mnie emocje, uczucia, instynkt, działania ich motywy...ogolnie natura ludzka. i lubie ekstremalizm;)

"Tym wierszem Pan się wpisuje w nurt bezmyślnych i tandetnych filmów amerykańskich, w których mamy twardych mężczyzn, słabe i zdominowane kobiety, sex, drugs and rock and roll" - pewnie, i noszę lekko poszerzane spodnie i fest buty, w sam raz do kopania..;) w wierszu nie ma dominacji nad kobietą. jak już fascynacja z nutką uzależnienia, pewnien hołd, a fascynacja wciąż świeża bo rżnięcie będzie znów jak po raz pierwszy...(wrrr). zapewnienie wierności też by sie znalazło.

Reasumując, z treści postów wynika, że wiersz jest dobry, tyle że się panu nie podoba:D rozumiem, podobnie mam np z muzyką Dire Straits...
Napisał pan sporo w swojej argumentacji, jednak pod elokwencją pojawia się pewien rozgardiasz.nie "bronię" wiersza jak częstochowy, ale pana tezy pachną mi intelektualnym , sztywnym pojmowaniem na poziomie sfustrowanego wiejskiego nauczyciela z licencjatem uzyskanym na zaocznej podyplomówce w jakiejś prywatnej szkole w Bździance.
(bez urazy). Choć zaskoczył mnie pan poprawnie odmieniając mój nick (Magnetowicie) bo niewielu osobom się to przydarzyło.
Może niesłusznie, ale kojarzę Pana z innym nickiem, twarz pozostaje ta sama pomimo zmiany maski.

pozdrawiam bo dlaczego nie

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze, sądzę, że raczej kojarzy mnie Pan niesłusznie. Niemniej nie ma to znaczenia.
Podzielę odpowiedź na punkty, bo inaczej zrobi się bałagan, a za dużo już cytowania w cytowaniu.
1) Kody - skomplikowanie składniowe moim zdaniem wynika z braku świadomości językowej. I niech Pan mi nie pisze teraz o łamaniu zasad, bo jeśli występuje Pan przeciwko zasadom języka, nie pokazując zasady alternatywnej, zaprzecza Pan językowi i przestaje Pan tworzyć dzieło literackie, a zaczyna jakieś bliżej nieokreślone inne dzieło. Pisałem już o tym pod którymś z wierszy. Natura języka i komunikatu wymusza stosowanie spójnych zasad przy zachowaniu pewnej elastyczności. Tę elastyczność określa zazwyczaj konwencja, którą w tym wypadku wybiera autor; lecz jeśli autor zakłada konwencję braku konwencji motywując to doktryną łamania zasad, to ciężko spojrzeć na to inaczej jak na błazenadę. Tym bardziej, jeśli powołuje się potem na nieumiejętność odczytania rzekomego kodu przez komentatora. Proszę Pana, jak nie ma zasad, nie ma kodu. Próbował Pan kiedyś przełożyć własnoręcznie litery zakodowane i zapisane systemem szesnastkowym? Bez zasad odkodować się nie da.
2) Czy Pan tego chce, czy nie, bez stosowania jakichkolwiek systemów staje się Pan dla otoczenia niewiarygodny. Reszta jak wyżej, język, jego natura, zasady, poezja.
3) Napisał Pan, że nie ma sensu pisać wierszy. Tak samo, jak na końcu. To nie jest zaawansowany zabieg retoryczny, jeśli z jednej strony Pan pisze, że nie ma sensu, a z drugiej jednak pisze. To sprzeczność i sztuba. Nie kieruje się Pan zasadami, nie kieruje się konsekwencją (w pisaniu), to jak w ogóle można rozmawiać o znaczeniu czegokolwiek, co Pan napisze. Z jednej strony burzy się Pan, na określenie "burdel", upiera się, że wszystko jest logiczne, a z drugiej wypiera się każdej wymienionej zasady. Niech Pan napisze wprost, że ma Pan gdzieś bycie racjonalnym, że teraz Pan napisze coś, a zaraz potem sobie zaprzeczy i nie będzie dyskusji.
4) Groteska to przerysowanie, przesada, zatem jeśli człowiek przesadzi (jest to stopniowalne) to zbliża się do groteski. Jeżeli przekroczy masę krytyczną, staje się groteskowy. Nie wiem, co w tym nie fair. Ale jeżeli Pan tak uważa, to czy to nie jest przejawem buntu?
5) Nigdy nie napisałem, że w moim odczuciu samo słowo "rżnąć" jest straszliwie wulgarne. Pewnie są tacy, którzy tak myślą. Bardziej chodzi o efekt, który Pan osiągnął. Tak jak pisałem wcześniej, nie mają znaczenia dla odbiorcy zamierzenia autora. I ja nie mam zamiaru rozmawiać o tym, co w życiu prywatnym czasem przechodzi, a czasem nie. Niech Pan mi powie, w jaki sposób wynika bezpośrednio, że chodzi o uniknięcie sztampy, jeżeli się mówi "chodź, zerżnę cię jak za pierwszym razem"? Bo moim zdaniem z tego tekstu wynika jedynie zwierzęca chuć. A w zwierzęcej chuci opisanej w ten sposób nie widzę nic ciekawego. Mogę sobie taką zafundować w domu, kiedy tylko mi przyjdzie ochota. Rozumie Pan?
6) Fajnie, że komplement. Lubię sprawiać przyjemność innym.
7) Bunt jest zjawiskiem, które można podzielić na dwa rodzaje: bunt sztampowy i bunt kreatywny. Cytując Dehnela miałem na myśli ten pierwszy. Po co Pan z tym w ogóle polemizuje, skoro nie zależy Panu zapewne na tym, co ja myślę o Pańskim buncie. Z tego, co napisałem, absolutnie nie wynika moja intencja spostponowania buntu jako zjawiska, ani jego zmarginalizowania. Chodziło tylko i wyłącznie o bunt w Pańskim wydaniu. Nie jest Pan buntownikiem? A czym jest deklaracja odrzucenia zasad? W zależności od jej autentyczności błazenadą albo buntem, co Pan wybiera?
8) Pana tłumaczenie mogłoby podlegać jakiejkolwiek weryfikacji, gdyby nie fakt, że koduje Pan odrzucając zasady, co czyni odkodowanie niemożliwym. Nie wiem, po co Pan pisze o butach i spodniach. Nie obchodzi mnie, co Pan nosi. Pisałem o kategorii, w którą wpisuje się Pan tekstem jako autor tego tekstu. Mogę mieć domysły co do tego, co Panu się podoba w kulturze w ogóle, ale raczej nie mam zamiaru się z nimi ujawniać biorąc pod uwagę, że najprawdopodobniej się Pan zgrywa.
9) Może Pan sobie pisać o "sztywnym pojmowaniu" itd. Ale jeżeli Pan uznał swoją "argumentację" i "polemikę" za mającą cokolwiek wspólnego z pojęciem intelektu, to jest to smutne. Umie Pan tylko rzucać hasłami. Ale trudno się dziwić, znaczenie i stosowanie pojęć wynika również z zasad.
Pozdrawiam

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

zielonooka kotka - dziękuję, milo mi. pozdrawiam

" za dużo już cytowania w cytowaniu." -panie dyrman, zgadzam sie.

wyjaśnie drobiazgi: co do kodów, widać inna literatura i pewnie doświadczenia życiowe odegrały jakąś rolę a życiu twórcy utworu (bo go stworzyłem) i odbiorcy (pana). odniesienie do burroughsa oraz wciąganie do nosa sproszkowanych substancji chemicznych typu kokaina czy amfetamina (linia, kreska) jest dla pana niejasne. tak jak dopisanie do zaproponowanych sex&drugs&industrial;) spodni i fest butow - a taki moj od mlodosci ulubiony cytat z chuligańskiej biblii - Mechanicznej Pomarańczy (lubie jeszcze te o brzytwie;). kody są kodami nie wszyscy muszą je rozumieć, jak np język jakim wspomniana lektura jest pisana.

gorący sprzeciw wyrażony w tak wielu slowach i zdaniach (troche dyrdymalach - od tego nick?,) w pewnien sposób mi pochlebia. dzięki

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Widać Pan jest młody, skoro nicka nie kojarzy:)
Czy Pan zdaje sobie sprawę, jak niewiele wyjaśnił swoją wypowiedzią? Czy Pan tak niewiele zrozumiał z mojej?
Nie zrozumiał Pan chyba, że mój sprzeciw jest wymierzony głównie przeciwko robieniu ideologii z indolencji.
Niech się Pan już nie zgrywa. Wesołych Świąt.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

nie czytałem i czytać większości komentarzy nie mam najmniejszego zamiaru.
jeno chciałbym zaznaczyć swoje stanowisko w sprawie wulgaryzmów. jeżeli
podmiot liryczny w swojej wypowiedzi czy Autor kreując postać podmiotu lirycznego
posłuży się wulgaryzmem i jest to uzasadnione /nie jest to czyli bełkotliwy wyraz
buntu niewiadomo przeciw czemu/, to dlaczego go nie użyć ? jeżeli akurat
wulgaryzm ma najlepiej oddać emocje peela, to winien się on w odpowiednim
miejscu znaleźć. jeżeli natomiast komuś nie odpowiadają wulgarne słowa, to po co
w takim razie czyta wiersz ? sam siebie krzywdzi, w dodatku jak pan dyrman,
wszczyna nie uzasadnioną kłotnię, stawia siebie w roli mentora, wielkiego myśliciela,
zjadacza rozumów. żałosne. jeżeli widzę g..no /w formie np. dresiarza/ to omijam
szerokim łukiem, żeby się nie skazić. dlaczego pan, panie dyrman nie był na tyle
inteligentny, żeby opuścić utwór, skoro zobaczył pan coś, co go razi /?/, tylko
rozpętał kolejną, nonsensowną kłótnie na temat słów wulgarnych. ostatnio coś
oscylującego wokół rozmów na temat słów brzydkich miało miejsce pod wierszem
amerrozzo. ludzie - ogarnijcie się /a dokładnie Ci, którym wulgaryzmy nie pasują/.
to i tak się nie zmieni. wulgaryzmy były, są i będą w poezji.

pozdrawiam.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Przykro mi, że według Pana tematem dyskusji jest wulgaryzm. Jeśli Pan nie czytał, to niech Pan nie wypisuje głupot, że to, czego Pan nie czytał, traktuje o wulgaryzmach. Wreszcie, jeśli Pana przeraża duża ilość słów w uporządkowanej formie to też mi przykro, bo skoro Pan nie czytał, to skąd Pan wie, że "stawiam się w roli mentora, wielkiego myśliciela, zjadacza rozumów". Pisze Pan kompletnie nie na temat. Zaczepki nie podejmę.
Pozdrawiam
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...