Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Trochę Filozofii


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Cóż, dużo komu potrzebne jest cierpienie, żeby zrozumieć czym jest radość i miłość, by móc to docenić.
To Panie ewentualnie po cierpieniu. Kiedy cierpisz o niczym innym nie myslisz, tylko żeby przestało boleć.

Co wy tam wiecie o cierpieniu, złu i dobru. Im więcej ktos wie, tym bardziej milczy.
My rozmawiamy sobie, a nie zakładamy nicki specjalnie po to, by skrytykować wszystkich. Lepiej się przyznaj, jaki masz nick normalnie na tym forum, bo pierwszy raz w życiu widzę, że ktoś nowy przeprowadza taki atak.

Zrozum, dyskutujemy. Ja się tam za nikogo nie mam. Ale tylko dyskusją można do czegoś interesującego dojść. Poza tym oponenci ciekawie prawią.

Pozdrawiam.
  • Odpowiedzi 72
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To Panie ewentualnie po cierpieniu. Kiedy cierpisz o niczym innym nie myslisz, tylko żeby przestało boleć.

Co wy tam wiecie o cierpieniu, złu i dobru. Im więcej ktos wie, tym bardziej milczy.
My rozmawiamy sobie, a nie zakładamy nicki specjalnie po to, by skrytykować wszystkich. Lepiej się przyznaj, jaki masz nick normalnie na tym forum, bo pierwszy raz w życiu widzę, że ktoś nowy przeprowadza taki atak.

Zrozum, dyskutujemy. Ja się tam za nikogo nie mam. Ale tylko dyskusją można do czegoś interesującego dojść. Poza tym oponenci ciekawie prawią.

Pozdrawiam.
To Pana nie powinno obchodzić.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jeśli uznać, że samobójstwo to też rodzaj zabójstwa, to dla przykładu - Bruce Willis w "Sin City" zabił się, bo kochał tak swoją 19-letnią przyjaciółkę. Tylko odbierając sobie życie, mógł zdjąć z niej prześladowców.

Poza tym - w "Kryminalne Zagadki Las Vegas" pewna kobieta zabijała rywali z pracy mężczyzny, którego kochała.

To oczywiście przykłady fikcyjne z filmów, ale w normalnej rzeczywistości jak najbardziej do zaistnienia. Motywów zbrodni może być wiele. Także miłość raczej nie jest podstawą dobra ;-)

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Cóż, dużo komu potrzebne jest cierpienie, żeby zrozumieć czym jest radość i miłość, by móc to docenić.
Zrozumienie na zasadzie przeciwności.
Tak też można.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Cóż, dużo komu potrzebne jest cierpienie, żeby zrozumieć czym jest radość i miłość, by móc to docenić.
To Panie ewentualnie po cierpieniu. Kiedy cierpisz o niczym innym nie myslisz, tylko żeby przestało boleć.

Co wy tam wiecie o cierpieniu, złu i dobru. Im więcej ktos wie, tym bardziej milczy.

Zawsze najprościej powiedzieć, kto najbardziej wie, ten milczy. Ale ktoś przechodzi przez cierpienie i uczy się od niego, a ktoś próbuje uciec od cierpienia i ucieka od tej lekcji życiowej, którą niesie. Od cierpienia nie uciec, ono będzie wzmacniało się, dopóki coś nie zmienimy.

Nikt nic nie wie, a jednak coś wie
Dobroci
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jeśli uznać, że samobójstwo to też rodzaj zabójstwa, to dla przykładu - Bruce Willis w "Sin City" zabił się, bo kochał tak swoją 19-letnią przyjaciółkę. Tylko odbierając sobie życie, mógł zdjąć z niej prześladowców.

Poza tym - w "Kryminalne Zagadki Las Vegas" pewna kobieta zabijała rywali z pracy mężczyzny, którego kochała.

To oczywiście przykłady fikcyjne z filmów, ale w normalnej rzeczywistości jak najbardziej do zaistnienia. Motywów zbrodni może być wiele. Także miłość raczej nie jest podstawą dobra ;-)

Pozdrawiam.

to nie była miłość...

"Miłość jest cierpliwa i łaskawa
Miłość nie zazdrości
Nie szuka poklasku
Nie unosi się pychą.
Miłość nie dopuszcza się bezwstydu,
Nie szuka swego,
Nie unosi się gniewem,
Zapomina o doznanych przykrościach.
Prawda jest jej radością,
Miłość wybacza wszystko,
Wszystkiemu wierzy, wszystko przetrzyma,
Nigdy nie traci nadziei.
Miłość nigdy nie ustaje."
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie zauważyłem :).

no tak powiedziałbym:
tam gdzie jest choć odrobina dobra, nie ma miejsca na zło, bo zło jest tam, gdzie dobra nie ma.
a tak rozważając, to jeśli zło jest brakiem dobra, to wszystko, co nie jest dobrem, jest złem. więc nie mogę tu sprzeczać się, z wszystkich praw logiki wynika, że zło istnieje.
chociaż w sercu nie chcę z tym zgodzić się. czym więcej wierzymy w zło, tym ono jest silniejsze, bo wiara ma taką właściwość, że wszystko spełnia.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To Panie ewentualnie po cierpieniu. Kiedy cierpisz o niczym innym nie myslisz, tylko żeby przestało boleć.

Co wy tam wiecie o cierpieniu, złu i dobru. Im więcej ktos wie, tym bardziej milczy.

Zawsze najprościej powiedzieć, kto najbardziej wie, ten milczy. Ale ktoś przechodzi przez cierpienie i uczy się od niego, a ktoś próbuje uciec od cierpienia i ucieka od tej lekcji życiowej, którą niesie. Od cierpienia nie uciec, ono będzie wzmacniało się, dopóki coś nie zmienimy.

Nikt nic nie wie, a jednak coś wie
Dobroci
Jak uciec od cierpienia? Pisac o cierpieniu, można tylko z perspektywy (która zawsze przekształca), samo w sobie jest destrukcyjne i niepotrzebne.
"Wie" w znaczeniu doznaje.
Słonecznosci;
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zawsze najprościej powiedzieć, kto najbardziej wie, ten milczy. Ale ktoś przechodzi przez cierpienie i uczy się od niego, a ktoś próbuje uciec od cierpienia i ucieka od tej lekcji życiowej, którą niesie. Od cierpienia nie uciec, ono będzie wzmacniało się, dopóki coś nie zmienimy.

Nikt nic nie wie, a jednak coś wie
Dobroci
Jak uciec od cierpienia? Pisac o cierpieniu, można tylko z perspektywy, samo w sobie jest destrukcyjne i niepotrzebne.
"Wie" w znaczeniu doznaje.
Słonecznosci;

z czasem i doświadczeniem można nauczyć się unikać cierpienia, tego destrukcyjnego i niepotrzebnego, ale by tego nauczyć się cierpienie jest niezbędne. oczywiście wszystko z perspektywny, bardzo ważne jest życie ukierunkować w pewnym kierunku, by dobrze sobie uświadamiać, dlaczego wstajemy zrana z łóżka.

w kierunku miłości, pozdrawiam ciepło
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jak uciec od cierpienia? Pisac o cierpieniu, można tylko z perspektywy, samo w sobie jest destrukcyjne i niepotrzebne.
"Wie" w znaczeniu doznaje.
Słonecznosci;

z czasem i doświadczeniem można nauczyć się unikać cierpienia, tego destrukcyjnego i niepotrzebnego, ale by tego nauczyć się cierpienie jest niezbędne. oczywiście wszystko z perspektywny, bardzo ważne jest życie ukierunkować w pewnym kierunku, by dobrze sobie uświadamiać, dlaczego wstajemy zrana z łóżka.

w kierunku miłości, pozdrawiam ciepło
Mogę polemizować, że "destrukcja i ten "czynnik niepotrzebny" pochodzą od cierpienia, którego jako takiego nie da się uniknąć. Cierpienie krótkie- a cierpienie długotrwałe, kiedy brak perspektywy.
Na tym pasuję i żegnam się, pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



z czasem i doświadczeniem można nauczyć się unikać cierpienia, tego destrukcyjnego i niepotrzebnego, ale by tego nauczyć się cierpienie jest niezbędne. oczywiście wszystko z perspektywny, bardzo ważne jest życie ukierunkować w pewnym kierunku, by dobrze sobie uświadamiać, dlaczego wstajemy zrana z łóżka.

w kierunku miłości, pozdrawiam ciepło
Mogę polemizować, że "destrukcja i ten "czynnik niepotrzebny" pochodzą od cierpienia, którego jako takiego nie da się uniknąć. Cierpienie krótkie- a cierpienie długotrwałe, kiedy brak perspektywy.
Na tym pasuję i żegnam się, pozdrawiam.

nie mam nic przeciw :) zawsze można polemizować nawet o rzeczach, nawet o tych pewnych i jednoznacznych :)
pozdrawiam
Opublikowano

nie, to jest tak, dobro istnieje, ale to dobro nie może obchodzić się bez zła, bo zło jest elementem dobra, wzajemna uzupełnialność, to tak jakby mówić że śmierć jezusa jest złem, ale tak nie jest, bo jest w gruncie rzeczy dobrem, a śmierć człowieka, który pracuje przy śmieciach, i zostaje walnięty wędką pewnego wieczoru nad zatoką, jest dobrem, bo w gruncie rzeczy jest złem nieświadomym, a dobro , uzupełnia zło dopełnieniem świadomości.

Opublikowano

Nawiązując do cierpienia:
Ksiądz Józef Tishner powiadał, że filozofia za czasów Arystotelesa rodziła się z zachwytu, za czasów Kanta z dziwienia się a obecnie ma swe źródło w bólu i cierpieniu.

Tak was czytam i czytam i dochodzę do wniosku, że miał całkowitą rację... :)

Opublikowano

Tak, bodaj druga najpopularniejsza sentencja Augustyna ale czy warto skupiać się na słowach jako takich, dokonywać ich analizy pod względem logicznym, czy może warto odwołać się do tej pierwszej, najbardziej znanej sentencji a co za tym idzie i całej nauki Augustyna i właśnie czy nie należy mieć tego na uwadze czytając te słowa??
Augustyn zakładał, że człowiek kroczący ścieżką miłości, cokolwiek by nie czynił zawsze postępować będzie dobrze i nie jest zdolny w takim stanie czynić zła. Obala to w jakimś sensie często stawianą tu tezę, że dobro nie może istnieć bez zła. Tak dobro jest przeciwieństwem zła, w takim sensie jakim my rozumiemy ale gdyby przedstawić tą sprawę w taki sposób, że dobro czynione przez człowieka wymaga od niego czynu, gdyż może on jedynie czynić dobro a nie nim epatować, czy w takim wypadku nie zło a bezczynność, obojętność nie były by przeciwstawnym dobra??
Teraz jeżeli byśmy przestawili pierwotne zdanie, że nie dobro jest brakiem zła a zło brakiem dobra uzyskujemy prostą do obalenia konstrukcje a do jej demontażu służy współczesna etyka, która zakłada (w niemal wszystkich nurtach), że człowiek z góry rodzi się dobry a jednym z dowodów na to jest sumienie, które w mniejszym lub większym stopniu cenzuruje złe poczynania a czasem jest nawet determinantem czynienia dobra. Wynika więc z tego, że „świat samego zła” jest niemożliwy do osiągnięcia nawet teoretycznie, inaczej ma się sprawa „świata dobra”, który przy spełnieniu pewnych warunków przynajmniej teoretycznie jest możliwy.
Z tej pokrótce przedstawionej teorii (oczywiście szalenie niedokładnie przedstawionej) wynika, że w tej odwiecznej walce dobra ze złem, zło jest na przegranej pozycji. Człowieka jako takiego zawsze będzie bardziej ciągnęło do czynienie dobra a nie zła. W innym przypadku morderców, złodziei, gwałcicieli itd. było by więcej w społeczeństwie niż nie – morderców, nie – gwałcicieli, nie – złodziei itd. Natomiast czy samo zło jest brakiem dobra? Nie, te dwa pojęcia w takim znaczeniu są od siebie niezależne nawet etyka i to ta chrześcijańska opisuje czyny, które jednocześnie zawierają dobro i zło. Po prostu sentencji Augustyna nie należy czytać tak dosłownie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Powiem, że szczerze zadziwiła mnie ta teoria a ja bym powiedział że zło nie jest elementem dobra a przykłady tu podane nie mają racji bytu, śmierć Jezusa nie była niczym dobrym, czymś dobrym było jego zmartwychwstanie, natomiast przytoczona tu śmierć jest czymś złym i jak by jej nie oceniać jest złem i zabójca też wykonał czyn moralnie zły tylko jego odpowiedzialność moralna w świetle etyki może być większa lub mniejsza lub w ogóle może być z niej zwolniony (np. wypadek).
Zresztą konia z rzędem a nawet i pałac temu kto udowodni, że zło jest elementem dobra, bo ja tu nie dostrzegam nawet cienia antynomii.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tyle, że między cierpieniem a okryciem powinien być przecinek, cierpienie nie jest dobrem a odkrycie może nim być. To, że ze złego czynu wynika coś dobrego nie oznacza, że czyn ten jest automatycznie dobry. A gdyby ów cierpienie nie prowadziło do odkrycia czy nadal było by dobre??
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Relatywizm to jedno ale pewne normy to drugie, oczywiście, że dla normalnego europejczyka zabójstwo jest czymś złym natomiast dla plemienia kanibali rytuałem często religijnym i chwalebnym, ale jednak istnieje coś takiego jak prawo naturalne wrodzone w człowieku i nawet ów kanibale nie zabijają bez powodu członków swego plemienia. Czyli jednak nawet dla nich zabójstwo jest czymś złym. Więc czy dobro = zło ?? może być tak: 1 + 1 = 2 ale nigdy 1 = 2
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tyle, że między cierpieniem a okryciem powinien być przecinek, cierpienie nie jest dobrem a odkrycie może nim być. To, że ze złego czynu wynika coś dobrego nie oznacza, że czyn ten jest automatycznie dobry. A gdyby ów cierpienie nie prowadziło do odkrycia czy nadal było by dobre??

Rzecz jasna, że nie każde cierpienie jest dobre, jak także nie jest zła. Dobro i zło, to coś, co nie jest cechą czegoś. Dobro i zło są tylko nabytymi właściwościami w pojęciu człowieka, które on przyznaczym tym lub innym wydarzeniom bądź rzeczom.
Cierpienie nie jest i czymś złym, dlatego przecinek jest zbędny. Cierpienie to nie czyn, czynem jest to, co powoduje cierpienie, i właśnie to jest często złym.

Sfera uczuciowa, wartościowa ludzi nie jest czymś objektywnym i zmienia się w zależności od tego, jak człowiek spojrzy, według czego odmierzy i podobnie. Nie jest czymś jak zjawiska fizyczne, grawitacja zostaje grawitacją niezależnie czy człowiek może ją wytłumaczyć czy nie może, czy tłumaczy w ten, czy w inny sposób. Poprostu jest jakie jest. Czego nie możemy powiedzieć o dobru i złu.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Relatywizm to jedno ale pewne normy to drugie, oczywiście, że dla normalnego europejczyka zabójstwo jest czymś złym natomiast dla plemienia kanibali rytuałem często religijnym i chwalebnym, ale jednak istnieje coś takiego jak prawo naturalne wrodzone w człowieku i nawet ów kanibale nie zabijają bez powodu członków swego plemienia. Czyli jednak nawet dla nich zabójstwo jest czymś złym. Więc czy dobro = zło ?? może być tak: 1 + 1 = 2 ale nigdy 1 = 2

czy 1 + 1 zawsze 2, to też podałbym to zwątpieniu. Dobro bywa równe złu, nie twierdzi się, że zawsze takim jest. Nie odrzucam, że są pewne prawdy wrodzone, jednyk czy człowiek ich już poznał? Zgadzam się, że psychika człowieka ma pewne normy i możno twierdzić, gdzie człowiek jest maksymalnie zdrowy, świadomy, odpowiadający wszystkim prawom przyrody, przyrodzenie, także teorytycznie może być taki stan maksymalnego wyrodzenia i podobnie, przykłady których możemy spotkać w kryminalnej psychologii lub indziej.

Jednak wydaje mi się, że dyskusja już zmierza do rozwoju ludzkości, człowieka jako osobowości, rozwoju filozoficznej świadomości, gdzie dla każdej epoki lub miejscowości (w przypadku plemion) istnieją inne normy, inne postrzegania świata, a także inne wykorzystanie instynktów itd.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Kilka dni temu (11.02.2026) odeszła Dominika Żukowska. Zmarła w wieku zaledwie 41 lat. W duecie z Andrzejem Koryckim wykonywała poezję śpiewaną, piosenki turystyczne i żeglarskie. Byłam na koncercie Dominiki i Andrzeja dwa lata temu.  I ciężko mi uwierzyć w to, co się stało. Nie przyjmuję tej informacji. Ciągle słyszę w głowie Jej głos, melodie piosenek...  Za szybko, zdecydowanie za szybko łódka po Nią popłynęła.... :((((((    
    • @Migrena  Dobry wiersz. Pozdrawiam.    
    • @KOBIETA  Wieża Eiffela to matematyczna ekspresja miłości, wygrywa siłą ducha, toczy się pomiędzy kochankami, jak błyskawica. Pozdrawiam serdecznie :)
    • Tam gdzie milczące aniołów posągi, Obejmują spojrzeniem swym dumnym, Rozległe panoramy miast średniowiecznych, Spoglądając wymownie ku horyzontowi,   Tam gdzie przecudne aniołów twarze, Wykute w drewnie, piaskowcu, marmurze, Niekiedy szczerym złotem pokryte, Niekiedy miejscami nadkruszone…   Nad krajami Grupy Wyszehradzkiej, Niosą się niesłyszalne szepty anielskie, Rozbudzając nasze uśpione emocje, Czule dotykając naszych serc,   A każdy taki anielski szept, Dla wielowiekowych tradycji jest hołdem, Przez niezliczone hufce niebiańskie, Z nabożnością złożonym ufnie…   Gdy w samym sercu Europy, Ludzie z dziada pradziada pobożni, pracowici, Składając wieczorami ręce do modlitwy, Ofiarowują Bogu ufnie trudy codziennych dni   W czterech krajów zacisznych zakątkach, Gdzie z każdego kąta spogląda historia, Da się posłyszeć i szept anioła, Mówiący o tym co zatarł czas.   W sercu Europy cztery dumne narody, Wierne pozostając swych ojców tradycji, Dla świata całego przykładem są wymownym, Szacunku do ojczystych korzeni,   Polacy, Czesi, Słowacy i Węgrzy, Dumni, szlachetni, niezłomni, Przez dziesięciolecia sowietyzacji się oparli, Przykładem dziś będąc dla całej ludzkości…   Dziś gdy w mroku globalnego bezprawia, Tli się Grupy Wyszehradzkiej idea, Niczym z jednego złoconego świecznika Czterech świec płomieni jasny blask,   Niegasnącemu zacieśnianiu więzi, Pomiędzy czterema bliskimi sobie narodami, W cieniu wielowiekowej pobożności, Z niebios błogosławią dziś anioły…   I od piaszczystych plaż Pomorza, Poprzez tonące w chmurach szczyty Tatr, Przez zabytkowe rynki czeskich miast, Po urokliwe kawiarnie w budapesztańskich zaułkach,   W każdym z krajów Grupy Wyszehradzkiej, Pośród zwyczajnej codzienności szarej, Szepty anielskie da się posłyszeć, Wlewające w serca otuchę…   Gdy w starych drewnianych kościołach Podlasia, Przesuwają rozmodlone staruszki paciorki różańca, Wyszeptując cicho modlitw swych słowa, Wypraszając swym rodzinom obfitych łask,   Bacznie przysłuchujące im się anioły, Gdy mrok ziemię otuli, Zanoszą je wszystkie przed tron Boży, By wysłuchania i spełnienia doczekały…   Gdy pośród licznych mazowieckich wiosek, Gdzie od lat wciąż niezmiennie Przeszłość z przyszłością nierozerwalnie splecione, Wyznaczają kolejnych dni bieg,   Stare pobożne gospodynie, Swych prababek zwyczajem, Starannie naostrzonym nożem, Czynią znak Krzyża na chlebie,   Także identyczny Krzyża znak, W blasku jasnego poranka, Kreśli niewidzialna dłoń anioła, Błogosławiąc wierne Bogu domostwa,   By codzienny prosty posiłek, Okraszony anielskim błogosławieństwem, Smakował niczym dania najwyszukańsze, Na niejednym królewskim dworze…   Gdy o poranku krakowskie kwiaciarki, Zaplatając kolejne bukietów wiązanki, Wymieniają między sobą uprzejmości, Często przyodziane w ciepłe uśmiechy,   Pośród trzepotu gołębich skrzydeł, Gdy w skupieniu wsłuchamy się w ciszę, Da się czasem słyszeć anielski śmiech, Strun naszej wrażliwości dotykający czule.   A gdy z wieży gotyckiego Kościoła, Pośród gwaru Starego Miasta, Ku wszystkim czterem stronom świata, Hejnału Mariackiego niesie się melodia,   Czasem i podniebne anioły, Pod nieboskłonem skrzydła rozpostarłszy, W skupieniu wsłuchają się w jej dźwięki, Skrycie roniąc niewidzialne swe łzy…   Gdy w skupieniu prascy zegarmistrzowie, Z pieczołowitością reperują zegary stare, Od lat niezmiennie całe swe serce, Wkładając z czcią w codzienną pracę,   Niekiedy niewidzialne anioły, Uważnie przypatrując się ich pracy, Zamyślone oddają się refleksji, Nad dziejami całej ludzkości.   Gdy czasem stary siwowłosy Czech, Przytykając do ust złocistego piwa kufel Z rozrzewnieniem rozmarzy się tęsknie, Wspominając lata swe młode,   Niekiedy niewidzialny anioł, Kładąc na ramieniu jego swą dłoń, Poruszony jego tęsknotą, Zanuci mu do ucha pieśń swą anielską…   Gdy w cieniu słowackich Tatr, Na wiejskich zacisznych plebaniach, Przy drewnianych kościołach i cerkwiach, Gdzie dawno temu zatrzymał się czas,   Oddani Bogu słowaccy księża, Biorąc wieczorami do ręki brewiarz, Z nabożnością czyniąc znak Krzyża, Składając wieczorami ręce do pacierza,   O pomyślność narodu słowackiego, Przodków swych powierzone im dziedzictwo, W ciszy i w skupieniu się modlą, Okraszając swe modlitwy niejedną łzą,   Zasłuchane w nie za oknami anioły, Gorące z oczu ich łzy, Nanizują na złote swe nici, Niczym kryształowych różańców paciorki,   By na szczycie Krywania, Gdy rozproszy mroki nocy świtu blask, Przed obliczem samego Boga, Ofiarować Mu je niczym najwyszukańszy dar…   Gdy wraz z złotego słońca wschodem, Starzy słowaccy górale, Wypasając bladym świtem liczne stada owiec, Snują gawędy swe barwne,   Niekiedy anioł świetlisty, Choć ludzkim okiem niewidzialny, Na porośniętym mchem głazie polnym, Przysiądzie w zadumie w nie zasłuchany…   Gdy węgierscy uliczni muzycy, Przytykając do ust złote saksofony, Delikatnymi ruchami dłoni, Najcudowniejsze wyczarowują z nich dźwięki,   Niekiedy zasłuchane w nie anioły, Przystanąwszy na rogach ulic, Pięknem ich poruszone do głębi Niebiańskie do nich nucą swe piosnki.   Gdy dostojne węgierskie damy, Gotyckich katedr przekraczają progi, By do mosiężnych skarbon kościelnych Z oddaniem wrzucić hojne swe datki,   Czasem wsłuchując się w siebie, Przed bogato zdobionym ołtarzem, Posłyszą jakby anioła szept, Chwalący dobre ich serce…   Wypraszajcie anioły niebiańskie, Łask obfitych narodom Grupy Wyszehradzkiej, By zawsze odznaczały się odwagą i męstwem, Do wielowiekowych tradycji przywiązaniem,   By wielowiekowe pradziadów dziedzictwo, Cenniejszym im było niż całego świata złoto, Zawsze więcej dla nich znaczyło, Niż złudna pogoń za nowoczesnością,   By w godzinie próby nieubłaganej, Gdy wicher historii zawieje, Zakulisowym knowaniom nie dali się zwieść, Dumni Polak, Czech, Słowak i Węgier.   By w milionów ludzi sercach, Ten sam płonął nieugaszony żar Co na dawnych bitew polach, Co w narodowowyzwoleńczych powstaniach,   By na współczesności bezdrożach Także i dziś drogowskazem im była Prastara odwieczna ta prawda, Niegdyś na kartach kronik spisana,   Iż poszanowaniem historii i ducha niezłomnością, Wierne Bogu narody wciąż trwają, Gdy inne stopniowo wymierając, Z biegiem wieków obracają się w proch,   By Polacy, Czesi, Słowacy i Węgrzy, Zawsze honorowi, lojalni i solidarni, Jak bracia pozostali sobie wierni, Co w jednym domu byli wychowani…   Wiersz opublikowany w dniu 15 lutego w międzynarodowy dzień Grupy Wyszehradzkiej.     Idea zacieśniania więzi pomiędzy narodami Grupy Wyszehradzkiej zawsze zajmowała szczególnie ważne miejsce w moim światopoglądzie… Z czasem jednak zacząłem zastanawiać się czy nie byłoby dobrym pomysłem spróbować włożyć w tę ideę pierwiastek duchowy...  I tak narodził się pomysł tego wiersza...       Wiersz ten jest próbą włożenia pierwiastka duchowego (motywu opiekuńczego anioła) w ideę zacieśniania więzi pomiędzy narodami Grupy Wyszehradzkiej.      

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Anioł Stróż autorstwa Romana Stańczaka w Parku Rzeźby na Bródnie w Warszawie.     Anioł na kandelabrze przed frontem audytorium muzycznego Rudolfinum w Pradze.     Rzeźba św. Michała Archanioła w niszy barokowego mostu przy Bramie Michała Archanioła w Bratysławie.     Posąg Archanioła Gabriela na Placu Bohaterów w Budapeszcie.
    • @Berenika97 Dziękuję Ci z całego serca!...  Pozdrawiam Najserdeczniej!!!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...