Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

niech pan się za mnie

pomodli
uśmiecha i prościej
patrzy na swoje życie
nie za wielka to łaska
te pańskie cierpienia

przecież wszyscy
i inni też się z sobą szamoczą
zapadają w bezsenność
niecierpliwi i czuli
aż po rozpacz i gniew

niech pan jednak zaufa

czy są z wiarą trudności
kto ich nie ma tak zawsze
będzie już

niech pan się za mnie

ta głowa w drzwiach otwartych
zielonych i sutanna i czerń
warszawa i śnieg

15.12.1984 (po pewnej rozmowie na Krakowskim Przedmieściu)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Proszę spojrzeć na wiersz bez tego, co wynawiasowane. Zwłaszcza bez "modli" - to już na początku psuje radość doczytywania i odbiera znaczenie końcowej "sutannie".
Ładna opowieść, choć trzeba sie wczytać i przekonac do "takiej prostoty" wiersza ;)
pzdr. b
Opublikowano

Dla zainteresowanych Osobą, która mnie zainspirowała:-)
wysylkowa pl/ks796274.html

Dokument niezwykłej, trwającej ponad dziesięć lat, przyjaźni księdza Jana Twardowskiego z "wnuczką" Marią Kędzierską-Skoczylasową (zawiera jego listy do Marylki oraz fragmenty jej pamiętnika, osobistych zapisków czynionych bezpośrednio po spotkaniach z księdzem). To świadectwo ciepłej i serdecznej przyjaźni, jaka zawiązała się między młodą studentką polonistyki warszawskiej i znacznie starszym księdzem-poetą. Relacja ta jest żywym, autentycznym przykładem realizacji przez księdza filozofii spotkania, życia, które realizuje się poprzez bycie z drugą osobą, wziętą pod duchową i ojcowską, "realną" opiekę. O druku dziennika zadecydował przede wszystkim jego niewątpliwy autentyzm: notatki spisywane były "na gorąco", w specjalnie do tego celu przeznaczonych kalendarzach (ofiarowywanych przez "dziadka"). Mają charakter dokumentalny, ale i literacki zarazem. Trudno bowiem odmówić autorce poetyckiej pasji, umiejętności uchwycenia w niewielu słowach istoty spotkania. Co ważne, zapiski pozbawione są natarczywych odautorskich komentarzy; technika zdawkowej wręcz relacji jest ogromnym atutem dziennika.

Wydawnictwo: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego
Rok wydania: 2007
Oprawa: Twarda
Format: 14.5x16 cm
Język: polski
Ilość stron: 164
ISBN: 8323502773

Opublikowano

Trochę mnie Pan zasugerował, ale nie do końca...
Tak.. prostota...bo tak się przekłada poszukiwanie sensu rzeczy niewyrażalnych - na słowa.
Potrzebowalem tez pewnie jakiejs klamerki, by zasygnalizowac, kim jest Osoba Rozmówcy.
To tez troche cytaty opatrzone moim komentarzem. Bylem wtedy bardzo agnostyczny i realistyczny, ale nie bez wyczucia dla mistyki codziennosci:-)

  • 4 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • nieomal poczułem to wykluwanie, ale przyszło porównanie, ziemia się podobnie wykluwa, pęka kontynent, ciekawe co to będzie? :))
    • trochę tajemnicze wersy można nazwać grypsem poetycznym, dla nielicznych, którym zazdroszczę bo nie cierpię niewiedzy :))
    • @Alicja_WysockaTe głowy to ciekawe instrumenty wiemy, że współdziałają z podświadomością, gdyby działały jeszcze z nadświadomością, to odpowiedzi zadowoliłyby naszą ciekawość i wrażliwość :), a wszystko dzięki kawie???:))) @NatuskaaZadajesz pytanie, które nie potrzebuje odpowiedzi albo się proszą o nie. Najlepszymi są te sprzeczne odpowiedzi, stawiasz na górnolotność i wpływ, na przeciw stanąć może rozsądek tłumiący, czyli np. niemożliwość wzlotu albo upadek jako rodzaj bierności. Wolę jednak podobnie, wpływać, niż biernie opływać ten stan rzeczy obok :)) Dziękuję za zainteresowanie bo daje mi to sygnał do dalszych eksperymentów poezyjnie filozoficznych :))
    • – Hej, słyszysz to? W korytarzu – mówi nerwowym szeptem. – Tak… To musiało wrócić… – Musimy się stąd wydostać, tylko trzeba znaleźć cichy sposób…   Wspomniany rytmiczny stukot wydaje być się szybszy i głośniejszy — Musi być zniecierpliwione…   – Wiem! Rzucę butelką, ono zainteresuje się nią, a my wybiegniemy z domu – niepewnie stwierdza. – Nie wydaje mi się, że damy tak radę… To jest o wiele silniejsze od nas… A wiesz, co się stanie, jak nas złapie, prawda? – Masz racje, z pewnością będzie chciało to zrobić… Jakiś inny pomysł? – Myślę, że musimy wyjść przez okno. Jest to najbezpieczniejsza rzecz, jaką możemy zrobić. – Tak, to jest to. Dobrze, że pod nim jest dach. Będzie mniejsza szansa, że spadniemy…   Lekko skradają się do parapetu i uchylają szybę. Stukot gasi się. Teraz słychać tylko tykanie zegara. W korytarzu rozbrzmiewa ledwo zauważalny głos: „Już czas” Wyłącza się tam światło.   – Cholera! Trzeba uciekać! – Dziewczyna wyskakuje przez okno na kafelkowy daszek. – Poczekaj na mnie! – Próbuje wdrapać na podokiennik, jednak nie potrafi.   Rozlega się dźwięk otwieranych drzwi. Przez kilka sekund jest cicho — jakby każdy oczekiwał, aż to nadejdzie. Nagle histeryczny krzyk chłopca, który łączy się z płaczem przyćmiewa wszystko. Nasila się i nasila i… Zmienia się na śmiech. Jego śmiech. Dziewka zeskakuje i biegnie, ratując życie.
    • @Poezja to życie, dziękuję :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...