Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zapiąłem szalik niekształtności wrodzonej
Jak gdyby miał guziki
dusicieli gang dziś się we mnie zaroił
tych najmniej przyzwoitych

pchnij nadzieję na drugi chodnik
nie patrząc przy tym w lewo ani w prawo
wzrokiem mieląc słońce swobodne
swobodnie znosząc swobodnie czekając
Zrób huśtawkę z pierwszego drzewa
lub pierwszą maskę z dziecięcej poduszki
reklamówkę poznaj od wewnątrz
daj się we śnie toniom wanien rozpuścić

opowiadają mi miazgi i siność
Lecz jestem asertywny
Nie będę nic wiązać nic zasupływać
Zwłaszcza na własnej szyi

Opublikowano

Podpowiadają mi miazgi i siność
Lecz jestem asertywny
Nie będę nic wiązać nic zasupływać
Zwłaszcza na własnej szyi
*
wiersz mnie rozbawił, mimo horroru z reklamówką i wanną, a puenta położyła ze śmiechu...
ale podpowiadaja zamieniąłbym na - ODPOWIADAJĄ
serdecznie dobry wieczór,

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dzięki za wpadkę, jeśli chodzi o te litery to są one dziełem przypadku
pozdrawiam Jimmy

czy ja wiem:
Zapiąłem
Jak
Zrób
Lecz nie będę
Zwłaszcza
:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97   dziękuję Bereniko za sympatyczną gościnę i Twój komentarz, miło mi, że wiersz Ci się spodobał...pogodnego dzionka życzę z uśmiechem*)
    • Koale (w sumie, to nie wiem czy to się tak odmienia, ale na potrzeby tego komentarza chyba może być, nawet  jeśli nie:)) żywią liśćmi eukaliptusa, które zawierają sporo alkoholu, więc chodzą ciągle nabzdryngolone. To chyba nawet, w jakiś sposób wpasowuje się w treść. :) A tak poza tym, całkiem niezły wiersz. Prawdziwy. Pozdrawiam 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Julia z Kurlandii   Kim jestem? Śladem po mnie w pospiesznie rzuconej mikrohistorii, w starym śpiewniku ewangelickim, w filmie o kimś podobnym do mnie, w tajemniczych literach, w czyimś allelu, w chemicznym znaczniku. W strasznej historii o czyimś odejściu i w trychterze do karmienia na siłę niejadków.   W słowie grynszpan, sepia. W starych aktach narodzin i śmierci. W cytacie biblijnym „Ich bin das Brot des Lebens” na świętym obrazku zagubionym między stronami.   To ja. Przypominam o sobie we wspomnieniu wnuka o ojcu i jego matce – samobójczyni lub ofierze. W Weronalu kupionym w starej aptece na Chmielnej.   Przypominam o sobie w starym śpiewniku i w słowach dokumentu: młoda kobieta w wieku dziewiętnastu lat przyniosła swoje dziecko do chrztu. Ojciec nieznany. Później zastygam w milczeniu syna. Wstydliwym i bolesnym milczeniu. Co potrafiłam? Nakrywać stół potrafiłam, zarządzać domem swoim.   Wyszłam za mąż. Syn dostał nowe nazwisko. Żyliśmy sobie w Alejach. Dwoje małych nam umarło – córka, której imienia nie pamiętam, i syn Zygmunt. Odeszli.   Rozwód zasądził sąd kościelny. Nie dałam rady. Józio poszedł do szkoły. Wrócił, a mnie już nie było. To był jeden z mroźnych dni lutego 1909 roku. Weronal, włamanie, nienapalone w piecu… Nie wiem. Nie pamiętam.  
    • @.KOBIETA.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      A gdybym, mimo woli, kiedyś Ci dopiekł - pomyśl: "rodziny" się nie wybiera
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...