Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

ślizgając się po szklance w żyłach miasta
potłuczemy kręgosłupy w walce z grawitacją

i pewnego dnia przed domem znajdziesz
parę socjopatów przylepionych do asfaltu

obok ktoś rozkleił się jak stara książka
dobry człowiek karmi kaloryfer
chcąc utrzymać ogień

tyle że kominy zarzygały drogę mleczną
- mają gdzieś uczucia z węgla i papieru

może rozkładowi trzeba towarzystwa
marihuany i żarówek neonowych

czegokolwiek

Opublikowano

dość ciekawie, chociaż końcówka jakoś mnie zawiodła, puenta do mnie nie trafia, zabrzmiała jak poradnik "mężczyźni są z marsa a kobiety z wenus" ;p
ogólnie pesymistyczny nastrój,

pozdr.
Mat

Opublikowano

utwór przypomina mi teksty piosenek z ostatniej płyty kombajnu do zbierania kur po wioskach.
bardzo obrazowo ale mi brakuje spójności, jakby głównej myśli.dlatego tekst wydaje mi się poszarpany.

Opublikowano

Tak, z tym że nie widać (wyraźnie, bo jednak chyba widać, prawda?) głównej myśli masz rację, jednak ja nie lubię niczego czytelnikowi "dawać" na tacy. Uważam, że sugestie wystarczą. Zarzut o tym, że tekst jest poszarpany jakoś do mnie nie przemawia. Nie łączyłbym płynności tekstu z myślą przewodnią.

Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jeszcze tak:
nie widze za bardzo związku między drugim dystychem a trzecią zwrotka,
nagła zmiana czasu też może trochę drażnić, ale to już czepialstwo.
nie podoba mi się to ślizgajAC, chcAC, ale wyjścia nie ma;
proponowałabym tylko zamianę:
dobry człowiek karmiąc kaloryfer
chce utrzymać ogień

yy? ale pierdoły, bziku

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Mel666 Historia osobista i uniwersalna "przechodnia". Wszyscy jesteśmy wędrowcami - od narodzin do (wierzę) Narodzin. Kim (naprawdę) są (za chwilę) byli rodzice, znajomi, przechodnie, kim my jesteśmy (byliśmy/będziemy) dla nich? A czym jest prawda, jak nie wszystkim, co nas porusza, wszystkim na równi, podobnym a niepowtarzalnym. Piękne wizje, znajome i metafizyczne opowiadasz, Mel. Serdecznie Pozdrawiam.  
    • @Alicja_Wysocka   Alu:)   próba nadania kształtu temu co płynne.   ale woda nie daje się ubrać   pozwala się jednak zobaczyć i chyba o tym jest ta   cicha niezgoda formy.   bardzo mi się podoba Twój wiersz:)   poetycki majstersztyk:)   miłego Alu:)      
    • @Mel666   Świetny, wielowarstwowy wiersz! Niezwykle mocne jest zderzenie profanum miejskiej surowości  z sacrum narodzin i mitologii (Styks). Fizjologiczny, niemal bolesny obraz matki świetnie kontrastuje z metafizyczną obecnością niewidomego ojca. W ostatniej strofie jest katharsis - przejście od dziecięcego płaczu do dojrzałej "nauki latania" w ciemności. 
    • @Mel666 rozwaliłaś mi uczucia w pozytywnym znaczeniu ;)    Wiersz o momencie narodzin. Dwie ulice stąd, gdzie dojrzewają na drzewach emocje " to zawieszenie między światem a nie-światem.  Matka "krwawiąc, wydaje mnie na świat" - akt bólu i  przejścia.  Ojciec po drugiej stronie Styksu, ślepy, prowadzony miłością - to miłość jako  jedyna latarnia, uczucie. Nie ma  już śladu mnie, tej która kiedyś płakała" - narodziny  są  jednoznaczne ze śmiercią dawnego ja. Ostani wers poza fizyką.  Sztos ! Uściski!      
    • @Simon Tracy   Opis brutalności w domu i tego, jak ukształtował się "gen przetrwania" u dziecka pozbawionego poczucia bezpieczeństwa, uderza prosto w serce. Brak tu taniego sentymentalizmu - jest tylko chłodna kalkulacja i walka o dotrwanie do świtu. Bardzo przejmujący i wiarygodny obraz - ciężki, duszny, ale mistrzowsko napisany. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...