Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Aniu, masz cenną umiejętność 'zdobienia' wiersza słowem.

deszcz układa się na oknie wierszem
wpatruję się w krople słów ====> 2 razy 'się' ciąży. Któreś w kosmos poślij :)

Reszta naprawdę bardzo ładna.
Plusiskiem i wiel/uśmiechu pozdrawiam!
Pancolek

Opublikowano

mam mieszane uczucia, bo tekst niebezpiecznie blisko obcej mi egzaltacji, ale być może to moje skrzywienie, atawistyczny męski strach przed skrajnymi objawami liryzmu
tym bardziej że ta w sumie niewielka liczba słów uwodzi, być może chodzi o złożenia dźwiękowe:
"szczupła księżna
szepcze srebrne kołysanki" to dowód na to, że pani nie poprzestaje na układaniu wyrazów, że pani próbuje nimi grać, to cenne

byłoby naprawdę fajnie, gdyby nie puenta: obrzydliwie aforystyczna, proszę tego unikać; poniekąd rozumiem pokusę, poniekąd wszyscy jesteśmy dotknięci przekleństwem "złotych myśli" zbieranych w pamiętniczkach i notesach, ale proszę się wczytać we własną - razi nieuprawnioną generalizacją, co oznacza "przygarniać życie"? brać do siebie, przyciągać, być może trochę zachłannie, ale czy koniecznie musi mieć cokolwiek wspólnego z jakimkolwiek rozumieniem? i czemu akurat wody i słów? można się nad tym pozastanawiać, wysnuć ileś przypuszczeń, ale nie to jest istotne; istotne jest wrażenie, że pani napisała najpierw wiersz, a potem próbowała go zamknąć w całości w dwuwersie, a nie o to chodzi w puencie, to błąd; czy naprawdę nie mogła pani odpuścić sobie tego dwuwersu? czy wiersz by na tym ucierpiał?
pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję za miłe słowa, a co do tego dwuwersu, hmm - zastanawiam się nad zmianą na "deszcz układa na oknie wiersz"...

Pozdrawiam serdecznie:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie wiem czy złote myśli to przekleństwo:) Woda i słowo bo pierwsze warunkuje życie a drugie je kształtuje. Nie napisałam najpierw wiersza a później nie usiłowałam go zamknąć w ostatnim dwuwersie:) To byłoby bez sensu.
Pewnie że można odpuścić zakończenie, ale nie widzę powodów. Długo zastanawiałam się na Pana uwagami, za które bardzo dziękuję, ale elementy zahaczające o aforyzmyto kwestia upodobań, ja nie mam nic przeciwko nim. Inna sprawa jak mi to wychodzi, cóż, może następnym razem :)
Dziękuję i pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie wiem czy złote myśli to przekleństwo:) Woda i słowo bo pierwsze warunkuje życie a drugie je kształtuje. Nie napisałam najpierw wiersza a później nie usiłowałam go zamknąć w ostatnim dwuwersie:) To byłoby bez sensu.
Pewnie że można odpuścić zakończenie, ale nie widzę powodów. Długo zastanawiałam się na Pana uwagami, za które bardzo dziękuję, ale elementy zahaczające o aforyzmyto kwestia upodobań, ja nie mam nic przeciwko nim. Inna sprawa jak mi to wychodzi, cóż, może następnym razem :)
Dziękuję i pozdrawiam.
A czy na pewno nie znalazłoby się więcej tych warunkującyh i kształtujących życie? To jest mój zarzut wobec złotych myśli, bo zamykają jakieś zagadnienie w sposób definicyjny, dotyczą kwestii złożonych a straszliwie je upraszczają. Rozumiem to, jest w nas taka pokusa, by odkryć jakiś uniwersalny wzór, receptę, która ułatwi wiele sfer życia, z tego w gruncie rzeczy bierze się cały postęp, ale w poezji musimy zostawiać sobie jakąś furtkę pokory, bo poeta nie tworzy recept, co najwyżej je opisuje.
Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie wiem czy złote myśli to przekleństwo:) Woda i słowo bo pierwsze warunkuje życie a drugie je kształtuje. Nie napisałam najpierw wiersza a później nie usiłowałam go zamknąć w ostatnim dwuwersie:) To byłoby bez sensu.
Pewnie że można odpuścić zakończenie, ale nie widzę powodów. Długo zastanawiałam się na Pana uwagami, za które bardzo dziękuję, ale elementy zahaczające o aforyzmyto kwestia upodobań, ja nie mam nic przeciwko nim. Inna sprawa jak mi to wychodzi, cóż, może następnym razem :)
Dziękuję i pozdrawiam.
A czy na pewno nie znalazłoby się więcej tych warunkującyh i kształtujących życie? To jest mój zarzut wobec złotych myśli, bo zamykają jakieś zagadnienie w sposób definicyjny, dotyczą kwestii złożonych a straszliwie je upraszczają. Rozumiem to, jest w nas taka pokusa, by odkryć jakiś uniwersalny wzór, receptę, która ułatwi wiele sfer życia, z tego w gruncie rzeczy bierze się cały postęp, ale w poezji musimy zostawiać sobie jakąś furtkę pokory, bo poeta nie tworzy recept, co najwyżej je opisuje.
Pozdrawiam
Pewnie, że znalazłoby się więcej, na pewno wszystkie żywioły, ale deszcz przypomina o wodzie, no i myślę, że wiersz ma swoje prawa, niekoniecznie - moim zdaniem - musi być w pełni ścisły.
Myślę też, że to, że złote myśli często przedstawiają się jak uproszczenie ma głębszy sens. Ludzie szukają złożoności problemów, myślą o komplikacjach, więc prowokują je, odrzucając jednocześnie hm - mądrość ludową - jako zbyt upraszczającą.
Furtka pokory - tak, to na pewno.
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie wiem czy złote myśli to przekleństwo:) Woda i słowo bo pierwsze warunkuje życie a drugie je kształtuje. Nie napisałam najpierw wiersza a później nie usiłowałam go zamknąć w ostatnim dwuwersie:) To byłoby bez sensu.
Pewnie że można odpuścić zakończenie, ale nie widzę powodów. Długo zastanawiałam się na Pana uwagami, za które bardzo dziękuję, ale elementy zahaczające o aforyzmyto kwestia upodobań, ja nie mam nic przeciwko nim. Inna sprawa jak mi to wychodzi, cóż, może następnym razem :)
Dziękuję i pozdrawiam.
A czy na pewno nie znalazłoby się więcej tych warunkującyh i kształtujących życie? To jest mój zarzut wobec złotych myśli, bo zamykają jakieś zagadnienie w sposób definicyjny, dotyczą kwestii złożonych a straszliwie je upraszczają. Rozumiem to, jest w nas taka pokusa, by odkryć jakiś uniwersalny wzór, receptę, która ułatwi wiele sfer życia, z tego w gruncie rzeczy bierze się cały postęp, ale w poezji musimy zostawiać sobie jakąś furtkę pokory, bo poeta nie tworzy recept, co najwyżej je opisuje.
Pozdrawiam
Usunęłam zakończenie, tak jest lepiej.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Od autora: Scena pochodzi z mojego dokumentu w Google Dokumenty. Jest on poświęcony moim ćwiczeniom w celu kształcenia warsztatu literackiego. 

      Scena z początku miała przedstawiać spotkanie po latach w kliszowej kawiarni, ale jak widać przerodziło się w trochę innego. Zapraszam do zapoznania się z tekstem :D

       

      Tego dnia Johanne Rosales była wykończona po udzielaniu wielu korepetycji z 

      dziedziny literatury. Jedyną rzeczą, o której w tej chwili mogła myśleć, była dobra kawa, dlatego wstąpiła do miejskiej kawiarni.

      Lokal był wystrojony w ciepłe odcienie żółtego i pomarańczowego. Ozdobiony w stylu dość nowoczesnym, ale z dodatkiem lat dziewięćdziesiątych. Nie było tłoczno. Nic dziwnego – była wystarczająco późna pora, że większość wróciła do domów i zajmuje się osobistymi sprawami. Przy oknie siedziała para w podeszłym wieku. Dyskutowali o czymś zagorzale. Johanne udało się usłyszeć fragment rozmowy.

      – Ja tam go lubię. Wydaje się porządnym gościem – powiedziała z pełnym przekonaniem.

      – Kochanie, ale on jest – urwał.

      – Proszę cię, co z tego, że jest z innego kraju i o innym odcieniu skóry, niż my?

      Johanne poszła dalej, minęła dwójkę osób machających do pozostałych gości. 

      – Już idziemy! Nathaniel, pośpiesz się! – wykrzyknęła dziewczyna o młodzieńczej twarzy, z piegami i zielonymi okularami na nosie.

      – Boże, Sophia. Nie dramatyzuj – odparł. 

      Korepetytorka ruszyła dalej, próbując znaleźć odpowiedni i najlepszy stolik. Wreszcie, gdy dostrzegła go poczuła jak przez jej ciało przepływa dziwna radość. Johanne nie sądziła, że widok takiej prostej rzeczy, jakim jest stół w kawiarni może wzbudzić taką emocję. 

      Usiadła przy nim i poczekała aż kelnerka przyniesie jej menu kawiarni. Kobieta rozejrzała się po sali i dostrzegła, że para która toczyła energiczną rozmowę opuściła lokal. Grupa przyjaciół zaczęli o coś się kłócić. Młoda blondynka rzuciła kawałkiem ciasta w chłopaka, siedzącego naprzeciwko ją i wybiegła z kawiarni. W całej przestrzeni zawiesiła się nieprzyjemna atmosfera. W końcu pozostali wyszli, a Johanne została sama. 

      Kelnerka wyszła zza lady i podeszła do kobiety. Przywitała ją miłym uśmiechem i regułką powtarzaną każdemu gościowi. Osoba, stojąca przy ladzie zwróciła się do kelnerki.

      – Violet, chodź! Twoja mama dzwoni – krzyknęła inna dziewczyna w fartuchu. Machała zielonym telefonem w ich kierunku.

      – Przepraszam, zaraz wrócę do pani. Proszę, oto karta. – Wręczyła jej czarną kartę, która oczywiście zawierała menu kawiarni. Kelnerka zniknęła za czarnymi drzwiami. Podeszła natomiast do niej ta druga pracownica. Wydawała się ją znać. Jej spojrzenie było badawcze, jakby szukała w odmętach pamięci skąd kojarzy Johanne.

      – Dobry wieczór, mogłabym się o coś pani spytać? – zaczęła dosyć słabo, jakby niepewnie.

      – Jasne. 

      – Czy pani nazywa się Johanne Rosales? – spytała, siadając na drewnianym krześle.

      Johanne spojrzała na dziewczynę z lekkim zaskoczeniem w oczach i wykrzywiła jedną brew. Jej wzrok podróżował na ladę, sprawdzając czy nikt nie usłyszał pytania.

      – Tak, to ja. Skąd takie pytanie? Ja pani nie znam.

      – Jejciu, Johanne! Kojarzysz Alexandra Moon?

      Johanne zdawała się odszukać go w pamięci, ale za nic nie potrafiła się go odnaleźć.

      – Niestety, ale nie.

      – W sumie nic dziwnego. Przecież chodziliście ze sobą aż kilka dni. To zaskakujące ze strony Alexa. On to co ledwo miał dziewczynę maks dwa tygodnie. – Kelnerka przyłożyła palec do ust, zdając się być głęboko pogrążona w myślach. – Jestem jego siostrą – dodała chwilę później.

      – A twój brat ma takie bujne, czarne loki?

      – Tak!

      – To chyba zaczynam go kojarzyć. Czemu o niego pytasz? Coś się stało?

      – Nie! – zaczęła wymachiwać rękoma, jakby o coś ją oskarżono – Wczoraj przeglądałam jego galerię w telefonie i natknęłam się na wasze wspólne zdjęcie z imprezy studenckiej. Podpisał je “Moja Johanne”, więc pomyślałam, że może miał poważne plany wobec ciebie.

      – To miło usłyszeć, że był mną oczarowany.

      Ktoś otworzył hukiem drzwi za ladą. Była to Violet. Podbiegła do naszego stolika i zaczęła się szybko kłaniać. 

      – Przepraszam! Nie spodziewałam się, że moja rozmowa z mamą tyle potrwa. Mam nadzieję, że pani się nie gniewa.

      – A skądże! Poproszę jedno espresso. – Szybkie spojrzenie rzuciła na dziewczynę, siedzącą z nią – Nie, poproszę jednak dwie. – Uśmiechnęła się w jej kierunku.

      – Jestem Caroline.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach

  • Popularne aktualnie



×
×
  • Dodaj nową pozycję...