Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wiosną tak nagle zbudzoną
czy latem od miodu złotym
jesienią w szal otuloną
czy zimą jak zawsze za długą

jeszcze nikt nie powiedział uczenie
kiedy jest czas na umieranie

bo przecież - żałoba - to
takie niemodne słowo

Opublikowano

myślę, że zawsze... niezależnie od pory dnia, roku oraz wieku... nie powiem, zaskoczyłeś mnie tym wierszem... aż sobie achnąłem... wiersz dotyka rzeczy ostatecznych- śmierć i doczesnych jednak z nimi związanych- żałoba po śmierci lub niechęć do niej. myślę, że to niewykle obszerny temat, nie dający zamknąć się w miniaturce, ale miniaturka zmusza do zastanowienia się, a to już duży plus. wiersz ogólnie podoba mi się (z powyższych względów), jednak wydaje mi się że nie najlepiej wyszło połączenie tej rzeczy ostatecznej z tą doczesną. czegoś mi tu jeszcze brakuje... bo przecież czas na umieranie nie zależy od mody na żałobę... lub jej braku. pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

Piaście, przypomniałeś mi tym wierszem smutne chwile, zresztą sam wiesz, w środku lata odeszła mama, jak sam powiedziałeś; zdążyłąm powiedzieć że ja kocham ale i tak sto lat za pózno, dlatego ucze moej dzieci i wnuki tego słowa, co dzieciom tak trudno wychodzi z gardła....
no widzisz, rozrzewniłam się, kap, kap.pak....
serdeczności ES

Opublikowano

'uczenie' i 'umieranie' można by wziąć w cudzysłów albo kursywą.
w czwartym wersie o jedną zgłoskę za dużo. pozbyć się 'jak'
i wszystkie rachunki będę się zgadzały. w drugiej strofie to samo.
wiem, że nie ma rymów, ale gdyby było po tyle samo sylab,
wiersz nabrałby nieco więcej rytmiki. tak mi się przynajmniej wydaje.

pozdrawiam.

Opublikowano

Żaden normalny człowiek nie chciałby wyznaczyć daty swojej śmierci.
Nieskończone pragnienie życia mamy wpisane jakby na tablicach serca. Żadna pora na umieranie nie jest dobra.
Toteż nigdy nie pasowały mi słowa w zestawie:
'piękny pogrzeb'
Leszku, wielce refleksyjny wiersz. Pozdrawiam Cię najserdeczniej.

Opublikowano

Piaście! bardzo wprawia w zadumę, wydaje się, że
to czas nieodgadniony, podobnie z miłością, a
kilka razy i kilka kropli gdzieś zawsze się czmyhają
czeluść czemuś? może wtedy kiedy mnie nie było
to zjawiło się, ah chyba nagadała coś:)
pozdrawiam ciepło

Opublikowano

Temat jak najbardziej godny wiersza. Odchodzenie, śmierć, żałoba - nieuchronne zdarzenie kończące życie każdego człowieka i nikt z nas nie zna dnia ani godziny, nie zna też pory roku. Może nie jest modna żałoba widoczna dla ludzi (czerń przyoblekana przez rok), ale to i dobrze, bo ta w sercu ma znacznie większą wymowę.
Odnośnie zaś samego wiersza, Piaściku, czytam go i czytam, i wydaje mi się niedopracowany, tak jakbyś miał gotową pierwszą zwrotkę, a zabrakło pomysłu na zwieńczenie dzieła. Warto by jeszcze zakasać rękawy, podostrzyć pióro, wlać świeżego atramentu do kałamarza ;)))
Pozdrawiam serdecznie :)))

Opublikowano

Sylwku, mówiąc o żałobie miałem także na myśli tę zewnętrzną oznakę po stracie kogoś bliskiego, a mianowicie czarna opaska, czy wstążka przy ubraniu. To juz zanikło, moda nie ta... Żałoba w sercu jest ważniejsza i nasza pamięć o tych, co odeszli...

No właśnie, Stasiu, jak trudno to słowo przechodzi przez gardło, a nawet powiedziane kiedyś, to stokroć za mało. Ale o miłości dzisiaj nawet pisać nie wypada, bo temat "przerobiony". Moda nie ta...

Sławku, przeczytałem wiele z tych wierszy, które wskazałeś w linkach. Ja taką poezję akceptuję, bo jest częścią mojego życia, które było kształtowane w rodzinie katolickiej, przy kościele, z szacunkiem dla Boga i wiary. Ale wiesz, że ogólny trend jest taki, aby o Bogu jak najmniej, nawet wyrzucili Go z konstytucji europejskiej, co już zakrawa na żałość, bo tym samym podcinają swoje korzenie itp., itd. Nas nazywają oszołomami, dając tym denne świadectwo o sobie. Taka dziś moda...

Fagot - dzięki za ten komentarz, taka powinna być rola poezji - wzbudzać emocje, ale często poezja jest wulgarna i wzbudza zniesmaczenie. Żenada, głównie ta lejąca się z mediów, niestety, jest dzisiaj modna...

Mr. Suicide - dzięki za słowo, ale zapewne zauważyłeś na forum, że na palcach jednej ręki policzysz tych, którzy piszą w sposób "klasyczny", wiersze, dbając o rym, rytm, o te rachunki, o których mówisz. Zwykle jest to zwykła proza. Taka dziś moda...

Alu, żadna pora na umieranie nie jest dobra. Jeśli się kocha zawsze jest za wcześnie... dużo za wcześnie...
Widziałem, jak na pogrzebie ze trzy razy przestawiano kwiaty dokoła trumny, bo wysokością nie pasowały, by stać tu, czy tam, choć miały ze dwa metry te bukiety. Pogrzeb musiał być "piękny", choć nikogo wcześniej w kościele nie widziałem... Taka moda???

Judyt - mnie wprawia w zadumę zawsze początek listopada, ale widzę w tym czasie też nadzieję i to jest bardzo budujące. Niestety, nasze polskie Święto psuje sąsiadująca z nim, nachalnie wciskana, głupia zachodnia moda na banie i strachy... Żenada!

Beenie droga, a co zrobić, gdy pomysłu brak, chęci nie te, temperówkę diabli gdzieś upchnęli, na złość, oczywiście, bo nie inaczej, atrament wysechł i kałamarz pusty jak łby z wilczymi oczami - hehehe. Ale te łby dziś modniejsze, niż mądrość... ;o

Ewa - Co ma przemęczenie do tematu życia i śmierci? I spracowani, i wypoczęci, i bogaci, i biedni, wszyscy tak samo odejdą bez trzosa... Ale dziś najwartościowszy jest młody, bez zmarszczek, z doświadczeniem, z furą, komórą itp... Taka moda...

Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za opinie Piast

  • 1 rok później...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ej, no mogłabyś przynajmniej powiedzieć z czym brak spójności, z czym się nie zgadza, a nade wszystko - co jest takie nieprawdziwe...
Pozdrawiam Piast
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ej, no mogłabyś przynajmniej powiedzieć z czym brak spójności, z czym się nie zgadza, a nade wszystko - co jest takie nieprawdziwe...
Pozdrawiam Piast

Oto uwagi:
"Kiedy jest czas.".. – nie czuję spójności ani zgodność treści (zawartości) i tytułu wiersza ...

"Wiosną tak nagle zbudzoną (hm, dziwna konstrukcja)
czy latem od miodu złotym (płytkie i bardzo typowe sformułowanie)
jesienią w szal otuloną (oklepane wyrażenie)
czy zimą jak zawsze za długą (nie rozumiem na co za długą, bądź dla kogo za długą? W niektórych cywilizacjach nie ma zimy –np. w mojej...i nikt nie mówi, że zima, której praktycznie nie ma jest za długa)
"jeszcze nikt nie powiedział uczenie kiedy jest czas na umieranie " (co to znaczy powiedzieć „uczenie”? Jeśli odwołujesz się do „teorii naukowych”, czy „naukowych paradygmatów”, to warto byłoby w tym miejscu popracować nad językiem...
)bo przecież - żałoba - to takie niemodne słowo (nie rozumiem konstruktu „niemodne słowo” w odniesieniu do żałoby...)
To są jedynie moje odczucia po kilkukrotnym przeczytaniu Twego wiersza:brak spójności myśli (chaotyczność, fragmentaryczność, wycinkowość) zupełnie nie czuję prawdziwości przesłania tego wiersza
– „kiedy jest czas na umieranie”? Kojarzysz to z żałobą a ja odczytuję umieranie z możliwością narodzenia się na nowo (być może rozpatrujemy ową treść i filozofię umierania przez pryzmat innych wymiarów kulturowych i mamy zupełnie różne konotacje dot. umierania i żałoby – ale tym przecież charakteryzuje się indywidualny odbiór i subiektywne rozumienie poezji) Ja tak właśnie odczytuję i widzę Twój wiersz.
Pozdrawiam i czekam na kolejne...
Opublikowano

Droga Ullo...

Nie chcę wdawać się w dziwny spór, albo roztrząsać rzeczy tak proste, że aż niewarte tłumaczenia. Bo chyba widzisz, że każde słowo w tym wierszu jest słowem zwykłym, potocznie używanym i bardzo znanym z naszych codziennych rozmów.Więc gdy pytam - "kiedy jest czas", to pytam o to, kiedy jest ten czas najodpowiedniejszy, w tym konkretnym przypadku, na odejście z tego świata: wiosną, latem, jesienią czy zimą. I rzecz dotyczy nie tylko pór roku, ale też okresów naszego życia... Jaki moment byłby najodpowiedniejszy, aby każdy umierajacy - i ten kilkulatek, i ten nastolatek, i ten więcejlatek i ten staruszek - czuł, że się spełnił i że wszystko, co czynił, zostało już dokonane i więcej nie można zrobić nic. A także, aby ci, co go opłakują, powiedzieli z całym przekonaniem - odszedł, bo już wypełnił swoją misję.

A propos zimy - a w mojej cywilizacji zima jest i nie obchodzi mnie cywilizacja nie moja, tylko moja, bo w niej żyję... Eskimosa nie obchodzi upał w Kongu, czy nawet w USA, bo co mu do tego? Czy pigmej martwi się o mróz na Grenlandii???
A dla mnie ( i chyba także dla nas wszystkich ) zima jest zawsze za długa, ale twoja cywilizacja zimy nie zna, więc nie wiesz, co to są koszty ogrzewania, kłopoty ze śniegiem, choroby, itp, itp... A tak osobiście - czy ja muszę lubić zimę. Ja ją lubię, ale nie za długą...

Uczenie, to znaczy autorytatywnie i z całą odpowiedzialnością, tak, że nie ma od tego innych alternatyw...

Na temat mody było już powyżej...

Nie wiem, o jakim narodzeniu na nowo mówisz. Być może narodzisz się jako kot, albo przyszła królowa Mandżurii... (reinkarnacja?), dla mnie umieranie, to duchowe odejście z tego świata, a fizyczne ustanie funkcji życiowych. Jestem katolikiem i wierzę w życie wieczne, ale w wierszu mówię tylko i wyłacznie o naszym tu i teraz na ziemi. Tylko o tu i teraz, nic więcej ponadto... O "ponadto" może innym razem :)

Że też trzeba tłumaczyć taki prosty wiersz, a zrobiłem to tylko dlatego, abyś nie siliła się na coś, czego nie ma... I więcej wiary, więcej wiary!!!

Pozdrawiam Piast

p.s. A w tytule pytam - Kiedy jest czas? i o nic więcej...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszek Piotr Laskowski bardzo dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @andrew powiew lata. Dziękuję  @Stracony wszyscy mamy źle w głowach. Przeżyjemy...fajny kawałek. Dziękuję  @Stracony wszyscy mamy źle w głowach. Przeżyjemy... Dziękuję@andrew
    • @Poet Ka   Dzień dobry    Łukasz Jasiński 
    • Silva Rerum                     Pokażę ci praktykantów za kulisami - Haskalę i nic nie mów, tylko: bardzo uważnie słuchaj, czasami z uśmieszkiem na twarzy jak Mona Lisa. Leonardo da Vinci na pewno byłby dumny ze świętego zakonu Eruvai Ravi - międzynarodówki wtajemniczonych mistrzów, która posiada własnych sobowtórów. Sir Edom Wildstorm trzymał w dłoni fajkę z kości słoniowej - teza ta, rzekł: - Ma uzasadnienie w tytoniu - tu - dał dyskretny znak spojrzeniem na blat okrągłego stołu i kontynuował: trzy lata temu podwójny mecenas Sanhedrynu z Grupy Stu zapowiedział w radiu nową wizję - nadejście potopu łupkowego...           Sir Edom Wildstorm spojrzał przez okno na niebo - tam - dostojnie wypuścił parę kółek z dymu, robiąc dyskretną aluzję: - Adonaj ma w głębokim poważaniu Amalekitów, a wołanie upadłej anteny jest zwykłą grą słów - Ali Kabe... Wiesz, Vick, ty gówno wiesz! Poklepał po ramieniu młodego studenta z Wyższej Szkoły Handlowej sir Edom Wildstorm.           Jest wojna, sir, musimy przyjąć trójwymiarowe maski i zorganizować zamach na redakcję koszer nostry, oni zamknęli nam oczy - będziemy lepiej widzieć - iluzję, a syn poranka jak dymiący wagon przyniesie nam dwa sztandary - divide et impera i vox populi - errata. W domu nad rozlewiskiem Tolsam zagra na pianinie idyllę jako sygnał - pogranicze najwyższego czasu, pamiętaj, oni zamknęli nam oczy - będziemy jeszcze lepiej czytać paragrafy tajnej policji w sanatorium pod klepsydrą - NASK-u i UKEF-u, a tutaj - bez przenośni - zmieniłem technikę na OKA - Obserwacja, Kontrola i Analiza - archetyp najemnika z operacji Samorgas. Jest wojna, sir, nie zabijemy - zabiją - na pewno starym sposobem - przypadkiem uderzymy autem w przydrożne drzewo, a może umrzemy za wolność i niezawisłość w schronisku dla samotnych wilków?           Nie wiem co się dzieje: bezwładny chaos na biegunie mózgowym, jądro próżność jest zbyt mocno widoczne - zabija i niech będzie na zawsze przeklęty ten świat. Półkula magnetyczna zmienia obrót o sześćset sześćdziesiąt sześć stopni - czwarty jest tryptykiem niczym melodia nokturnowa, a przymioty nie są przypadkowe - trójca, naprawdę, nie wiem co się dzieje: bezwładny chaos na biegunie - zabija i niech będzie na zawsze przeklęty ten świat. Półkula socjotechniki stworzy alternację pentagramu - alogię: in nomine Patris, et Spiritus Sancti, fides et ratio - opus dei - cogito ergo sum. Sir Edom Wildstorm skończył czytać raport, bełkot - rzekł z przekąsem i wyrzucił do kosza lupę z rogów barana, syndrom zniewolenia - pomyślał...  Eli, eli, lama sabachtani... Eli, eli sabachtani lama - eli, eli i skończył - nucić...           Pieszcząc rękojeść laski: zbyt spokojnie wyszedł ze służbowego Range Rovera... - Good morning - przywitał gościa nowy lokaj prezydenta na mazurskiej daczy.  - Thank you - sir Edom Wildstorm podał do ucałowania pierścień ozdobiony srebrną ważką.  - With all due respect - rzekł gospodarz i najmocniej prosimy - odejdź z tego świata! - Gambling - you are welcome!           Sir Edom Wildstorm odstawił na grzbiet fortepianu kieliszek z krwistym winem i momentalnie wsłuchał się w echo poloneza, to koniec - szepnął sam do siebie - nic już po nas nie zostanie, może idea, przecież jak mówi pismo - po owocach. Rozmyślania przerwała służąca, wtargnęła nieproszona - rzuciła okiem na zielony stolik i zgarnęła resztki żetonów - elokwentnie wypięła tyłek... Sir Edom Wildstorm zerknął szybko na wyższą półkę i czarnym klawiszem przywołał do porządku agentkę Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego - dokładnie dał do zrozumienia: wskazując - wzrokiem   na okruszki popiołu, zostanie po nas szarobury pył, o la la o lu, będę do końca grał, grał i grał na ramionach żywiołu - będę do końca śnił, śnił i śnił, o la la o lu, będę do końca grał, grał i grał...                      Wiesz? Opowiem ci prawdziwą bajkę o zatoce różowych świń, pamiętaj, śmiech jest zdrowiem i nie miej żadnych złudzeń poza pewną granicą solidarności. Raz na zawsze porzuć marzenia: one są tylko dziekanią w unii giermka, możemy? Nazywam się Alexis Brimeyer, znacie legendę o czarnym szlachcicu? Bardzo dobrze, to ja - należę do Komitetu Trzysta, a ty byłeś tylko szarfą kozła ofiarnego w Izbie Hymnu Jedności i co? To niepotrzebne słowa, zostawię je na pamiątkę, tak po prostu - zwyczajnie. - Regni regino, sapiens nihil invitus facit, sapienti sat...           Pamiętasz? Wybacz, nie było cię na świecie, po prostu: nazywam się Alexis Brimeyer i znacie legendę? Znamy! Jesteście kłamcami - nie znacie! Sir Edom Wildstorm położył różę na grobie białego kruka...           Nie zapaliłem świeczki i system może w każdej godzinie runąć: wypolerowany na błysk - krzemień - pucybut przepowiedni. Nadal płonie kompozycja trójkątnego placu, a po obu stronach - fotel, tak: uwielbiam ten hotel - przynosi zyski i wtedy zapaliłem świeczkę - system przed chwilą upadł. Masz wolną wolę? Naprawdę? Kup sobie spokój za cenę kłamstwa. I błysk! I zysk! I pysk! Sir Edom Wildstorm skończył oglądać pomnik generała Franco, on nie żyje - umarł za wolność. Racja, pomyślał, nie sądźcie - sądzeni będziecie. Wiesz? Nie bądź błaznem! Umyj tablicę! Ładnie!           Jedno z najgorszych błogosławieństw: obdarcie niewiernego z posiwiałej aureoli, osamotniony z garścią ziemi - pielgrzym niebezpiecznej prawdy, iluzjo z podwójną maską - bar, bar i bar - baranku melodramatycznego nieba - zagrajmy w dwie - frazy w jednej - jedynej. Nikt tego nie zrozumie, dokładnie wszystko jest potężnym chaosem i poza powstaniem świata zostanie pot - wór, wór i wór - marny, przepraszam, gardło mnie rozbolało - nic tutaj - tu po nas, słowem: bez bezzz sensss. Sir Edom Wildstorm cierpliwie słuchał... - Dajcie mi willę w stylu kosmopolitycznym, pokaźne konto i limuzynę, a w zamian obdarzę wszystkich prostotą serca i mogiłą słów!            Sir Edom Wildstorm wskazał laską na trzy palce u prawej dłoni: pas a pas - odrzekł z kamienną twarzą.  - W porządku, dołóżcie mu jeszcze na barki krzyż...           Tylko ja, ja i ja - egoista z rodu warana - jesiotr w jeżowym jeziorze nad jesionem - marsz morsa i pana na mars - przekwita poezja polska zamknięta w sejfie - naćpana!           Zanim powrócę z końca czasu przez czerwoną noc - rozdam światło i nie szlochaj. To takie zwykłe szatańskie paragrafy: czujesz na karku zimno? To dobrze, zagrajmy w ruletkę i pociągnij pierwszy za głowę okupanta. Sir Edom Wildstorm złowił szlachetnego dorsza i rzekł do Adama Weishaupta: - Wypierdalaj!            Zanim powrócę przez czerwoną noc - rozdam światło. Ukochana, nie płacz za mną!           Pisz słowo po słowie, inaczej nie zrozumieją i nie pojmą twoich myśli, tłumacz się ciągle z popełnionych grzechów, oni są mądrzejsi od ciebie, zaniżaj własną wartość i niszcz w sobie zmysł krytyczny - oducz się myśleć samodzielnie. Pisz słowo po słowie, inaczej nie zrozumieją i nie pojmą twoich myśli - nie używaj obcych wtrętów, aluzji i tropów, oni są mądrzejsi od ciebie - wykreśl na zawsze ze słownika niedopowiedzenia i miłuj pokój podczas wojny - może zostaniesz wtedy szeregowym poetą. Sir Edom Wildstorm wyjął kalendarzyk indeksowy i zanotował coś ołówkiem: bądź wierny i nieprzekupny, nigdy nie szczekaj, odgryzaj krtań, szczaj na kości rzucone ze stołu i zawsze bądź sobą - wilkiem.   Łukasz Jasiński (Warszawa: 2010 - rok)
    • chciałbym być deserem  który lubisz  surówką  którą powinnaś ...   z radością zajadasz    delektujesz się  każdym kęsem  ostatni jesz wolno  z takim apetytem  że dostaję dreszczy    jeszcze  nie zdążysz skończyć  a już tęsknisz za …    dokładką   6.2026 andrew  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...