Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano




Czuję twą legendę , mistrzu Leonardzie
Jestem twego kultu , niewymownie bliski
Zrozumiałem miłość a potem nienawiść ..
Czy twym bratem będę , czy umrzemy czyści ?
Czy pijemy z tej samej kruchej porcelany
Doskonale bezczelną , kanadyjską kawę ?
Czy nas nie pogrąży własna doskonałość ?
Czy w swej atmosferze , mnie ujrzysz , niebawem ?

Bóg pobłogosławił bohaterstwu twemu
Czystej , przeraźliwej , poetyckiej prawdzie
Którą ty smakujesz , jak czerwone wino
Choć Zuzannie , herbata smakuje najbardziej ...
Gdybym nie odnalazł sióstr twych , miłosierdzia
Ujrzę wreszcie kiedyś , wnętrze ich komnaty
Potem w poświęceniu , pocałunek złożę
Na szczątkach spróchniałej , przezroczystej szaty .

Wiem , czym bywa nieraz , osobliwość twoja
Wiem , skąd dziś zdobywasz , urok i natchnienie
Wiem , dlaczego chłoniesz , hinduizm i buddyzm
Wiem , czym bywa magia a czym poświęcenie
Spłonę w twoim stosie , na wszystko gotowy
Przyprawiony szczyptą , piekieł i kosmosu
Tańcząc w rytm miłości , która ma swój koniec
I której ze śmiercią , pomylić , nie sposób....

Wtulam się w twój słynny , prochowiec niebieski
Podniszczoną szatę , żydowskiego księcia
Aby czystość myśli , musnęła mą skórę
Piękną i przegraną księgą miłosierdzia !
Ona mnie oceni z zamysłów i wiary
Gdy poczuje serca , cudowny apetyt
Wśród ogrodów twoich , gdzie tajemnic mrowie
Odkryjesz mi cudownym , pragnieniem poety

Goszczę w twoim mieście , ulic bez numerów
Tutaj , gdzie za darmo pracują kobiety
Śpię w hotelu „ Chalesa” , gdzie postój limuzyn
Tworzy wielką przystań , na wszelkie podniety
W twoim Montrealu , świątyni zagłady
W Montrealu , który , całkiem mnie pochłania
Tu się właśnie łapie , romantycznych żydów
Tu , do dziś urządzasz , swoje polowania .

Wiem już wszystko o tym , co się wydarzyło
W latach sześćdziesiątych , w erotycznej sferze
Jaka rewolucja miała wtedy miejsce
I dokąd odeszli , obłędni rycerze
Wszystko to , jak sława , podąża za tobą
Przez kraje , przez noce , odwiecznej tułaczki
Kiedy rankiem słońce , powróci z niewoli
Ty , znów zaczniesz rzucać , cień swój literacki .

Mistrzu tyś mądrością , tyś uduchowieniem
Twoja postać starca , jest już majestatem
Oto ty , tak piękny , jak dawno przegrany
Lecz w grze ulubionej , ja ci będę bratem
Bo tyś jest nadzieją , dla zburzonych świątyń
Odkąd wziąłeś twierdzę , zwaną „ Manhattanem „
Jesteś powołaniem które zdobyć muszę
Berlinem , do którego , wkroczymy nad ranem !!!

Wiem że w twoim domu , wojna trwa , odwieczna
Lecz mnie , chowasz w schronie , swojej zmysłowości
Wręczasz mi relikwie świętej partyzantki
I na drogę rzucasz , bezwolnej miłości
Drogę , którą razem , za pięknem i zdradą
Pokonamy wkrótce , pewni , że tak trzeba
Aby czuć swąd życia i piętno wieczności
By zapełnić pustkę na naszych pogrzebach ..

Opublikowano

Owa - pustka na naszych pogrzebach – to broń boże nie próba porównywania się do L.C . a już na pewno nie próba utożsamiania się z poetą tak wielkim i mistycznym jakim z pewnością jest L.C.
Owa pustka w ostatecznym akcie człowieka na ziemi ma wyrażać coraz większy brak zrozumienia dla wartości duszy ...
Chciałem dać w ten sposób do zrozumienia jak jesteśmy samotni w swoim przekazie ...
Na pewno są tacy którzy nie rozumieją tego o czym pani chce im powiedzieć a więc nie zaszczycą pani w ostatniej drodze ...


Drogę , którą razem , za pięknem i zdradą – gdyby nie Cohen nie napisałbym do dziś ani słowa ...ponieważ uważałem niegdyś że piękne życie jest na tyle sztuczne że może nas tylko zabić ....

Pokonamy wkrótce , pewni , że tak trzeba - pokonamy bo L.C jest tym wszystkim czym ja chciałbym być i wydaje mi się że to jedyna i słuszna droga , którą on szedł całe życie a ja pragnę podążyć ...bo przecież każdy ma swojego ,, mistrza ,,...

Aby czuć swąd życia i piętno wieczności - życie jest czasem okrutne i w każdej chwili wisi nad nami wieczność ostateczna , której wyobrazić sobie nie sposób . Czy jest ktoś kto potrafi sobie wyobrazić wieczność ....? Tak czy siak jesteśmy nią namaszczeni .....Każdego naszego dnia ..


Tyle gwoli wyjaśnień ...
Jestem skromnym człowiekiem a L .C . jest jedyny w swoim rodzaju ....
Nikt nie może się z nim równać ..przynajmniej nie w tym życiu ...
A już na pewno nie ja ....

Pozdrawiam serdecznie LG.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Dark_Apostle_ Ten wiersz byłby świetnym wstępem do mrocznego opowiadania grozy. 
    • "Surrealistyczna podróż" /Przerwa między atomami/   Rozszczelnia się nagle tkanka dnia, niepostrzeżenie, bez zbędnego echa. To nie koniec, to tylko prześwit, gdzie grawitacja przestaje pytać o imię. Jesteśmy z wszystkim co posiadamy, w tej szczelinie, której nie widzą oczy, niesieni prądem, co nie zna brzegów, ku pieśniom, co rodzą się z ciszy.   Nie trzeba krzyku, by pękła szklana ściana powietrza. Wystarczy oddech, miękki jak mech na skraju lasu, gdzie czas nie ma zegarka i nic nie musi się zdarzyć. Rozluźnij dłonie. Pozwól, by niepokój spłynął jak kropla deszczu po szybie, którą noc przemywa oczy.   Tam, gdzie jesteś,  i tu, gdzie ja trzymam rytm, niebo ma ten sam odcień spokoju. Wystarczy być. Bez ciężaru oczekiwań, w tej krótkiej pauzie między jednym a drugim uderzeniem serca. Geometria tęsknoty rozpuszcza się w błękitnym kwadracie.   Punkty bez powrotu stają się liniami, które nie pytają o cel. Pamięć to tylko kurz wirujący w snopie światła, które nie ma źródła. Przesiewamy milczenie przez gęste sita, aż zostanie tylko to, co nieważkie. Słowa to tylko cienie ryb płynących pod taflą nieistniejącego jeziora.   Wszystko jest echem, które zapomniało, kto je wywołał. Jesteś kolorem, którego nie ma na palecie. Czekaniem, które przestało liczyć minuty. Pustka nie jest brakiem, jest tylko najczystszą formą obecności. Rozpryskują się galaktyki pod powiekami, atomy tańczą walca w próżni między myślami.   Jestem pyłem, który śni o byciu słońcem, podczas gdy kręgosłup staje się osią świata. Nie ma góry, nie ma dołu, tylko nieskończone "teraz" rozciągnięte na ranie czasu. Cisza wybuchła supernową w pokoju. Wypijam mrok zamiast herbaty, czując na języku smak miedzi i gwiezdnego wiatru.   Wszystkie mosty stały się horyzontem zdarzeń. Nie szukaj mnie w słowach. Szukaj mnie w przerwie między atomami, tam, gdzie muzyka sfer gra solo na nerwach. Jesteśmy tylko wibracją w wielkim nic, które jest wszystkim.   Zegar wykrwawia się białą farbą na podłogę, z której wyrastają szklane żyrafy o oczach z bursztynu. Twoje imię, wymawiane wspak, zamienia się w klucz do drzwi, których nie ma. Śpimy na grzbietach wielorybów płynących przez piaski pustyni, podczas gdy nasze sny szyją ubrania dla wiatru.   Wszystko jest już napisane w powietrzu, zanim pomyślisz, że w ogóle jesteś. Zgaś światło wewnątrz myśli. Słyszysz? To tylko my, stajemy się światłem, zanim zdążymy o tym zapomnieć.   -Leszek Piotr Laskowski 
    • @KOBIETA Żartujesz  Jeśli tak odebrałaś przepraszam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Nie pierwsza mówisz, że  mam idiotyczne żarty.  Pozdrawiam 
    • @KOBIETA Och,cóż za odbiór.  Jeśli tak odebrałaś przepraszam.  Kobiece czytanie intencji... to spory problem 
    • @Jacek_Suchowicz

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...