Mariusz Urbaniak Opublikowano 14 Września 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 14 Września 2007 Raz powiedział Pan do Jana Pokaż swoje mi organa Jan się strwożył, lecz pokazał Tak jak Pan mu to nakazał Tym pokazem Pana zmącił Gdy ten łezkę z oka strącił To powiedział: – Plan jest taki W nocy pójdziesz gdzie wiatraki Tam Cię będzie czekać dama Ty ją weźmiesz tak na chama Zanim jednak się wybierzesz To za Zorro się przebierzesz I pamiętaj, ty mój Janie Nic nie mówić przy tej damie Jak już wszystko ustalili Prędko pomysł w czyn wdrożyli Gdy Pan Jana ekspediował Widać było, że żałował Ale potem już pogodny Zasiadł w fotel swój wygodny Tu spytacie, co jest z Panem, Że się tak wysłużył Janem Choć hrabianka całkiem młoda I niebrzydka jej uroda Ja Wam powiem, bo u Pana Już nietęgie są organa Plan wymyślił i to, jaki, Tak zastąpi mnie w tym taki Co wieś cała go wytyka Że z pannami tylko bryka On hrabinę to zabawi Imię moje w świecie wsławi W towarzystwo pójdzie fama Jakie hrabia ma organa I jak ich używać umie Znowu będę w kobiet tłumie I tak myśląc o fortelu Zasnął szybko w swym fotelu Hałas przerwał snu marzenia To hrabina pełna wrzenia Widzę hrabia obiecanki Puszcza jak mydlane bańki Cóż wymyślisz teraz kłamstwo Wiedz, że to jest zwykłe chamstwo Obiecałeś być mi Zorrem Chyba rano, bo wieczorem Ciebie przy mnie tam nie było Chociaż godzin mi przybyło Boisz chodzić wieczorami? Może kładziesz się z kurami? Alboś może już za stary? Nie znalazłeś dosyć pary? Okazałeś się potworem Jutro żegnam się z tym dworem Wykrzyczała, zaszlochała Do komnaty się udała Hrabia pobiegł gdzie wiatraki Już przeglądnął wszystkie krzaki Ach ten łajdak, ach fujara Czeka jego straszna kara Zamiast wsławiać moje imię Gdzieś w ciemnościach sobie ginie No, gdzie jesteś, podły Janie Tutaj, tutaj, jaśnie Panie Nie widziałem Cię, mój Boże! Po co łazisz w tym kolorze Strój to jest jaśnie Hrabiego Co mnie ubrał dzisiaj w niego Hrabia przerwał: - Wiem, tumanie jakie dałem ci ubranie Bardzoś dzisiaj mnie zasmucił Czemuś misję swą porzucił? Chcesz uniknąć gniewu mego No to prędko mów, dlaczego?! Zapomniałem spytać Pana Jak się bierze tak na chama?
Beenie M Opublikowano 14 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 14 Września 2007 morał z tego taki płynie że nieważne pochodzenie większym chamem często bywa ten z wysokim urodzeniem pozdrawiam serdecznie :)))
amehob Opublikowano 14 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 14 Września 2007 a mi się też coś nasunęło: Tu Pan na to - Ooo, ladaco! - Jak na chama? - Kto? Ty nie wiesz? Wszak o Tobie mówią przecież, żeś od przodu i od tyłu pozaliczał bez pochyłu niewiast cały powiat prawie. Ja ci baty dzisiaj sprawię, za czekanie w leśnej głuszy. Nie chce ci się tyłka ruszyć? No, a może ci hrabina jest zużyta, lub niemiła? Bierz mi zaraz się za pracę, bierz, jak mówię, i jak płacę. Będziesz grzecznie się poruszał, stał na rzęsach, lub na uszach, bylem nie usłyszał potem, żem jest eunuch lub impotent. Jan się skurczył strachem zdjęty, znał hrabiny rozmiar piękny, bo nim hrabia misję zlecił, już miał Panią, już ją pieścił wbrew swej woli, przymuszony przez hrabinę do tej roli. Wielka była żona hrabii, uśmiech zacny, tułów żabi, cudne bazyliszka oczy ciągle widział, nie mógł skończyć z koszmarami, więc poprosił: - Jaśnie Panie, faraonie, miej litości nad gamoniem, mnie od roku nic nie stoi, już nie umie, już nie broi. Sytuacja się zmieniła, w Pana nagle moc wstąpiła, żądza krótka, lecz przemożna, zerżnął Jana – wszak jest wiosna. uśmiechnięty pozdrawiam :))))
Boskie Kalosze Opublikowano 14 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 14 Września 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Skoro wiosna, to dopiero powinno się zaczynać na całego :) Na to wpada cud niewiasta (ot, wpadają takie nieraz) i pomiędzy brzytwą chlastaCo to jest? No co, cholera?! - tu spojrzała na zegarek, wykrzyknęła: Rety, pociąg! Muszę lecieć chłopcy, ale w mieście kupię wam korkociąg. No i zapomniała.
amehob Opublikowano 14 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 14 Września 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. No i stało się, niestety. Zemsta! Zemsta cud kobiety! Bez ogonka Ja[color=FF0000]s[/color]nie Hrabia, czary - mary, biała magia. Jan szczęśliwy, bo ma w sobie korzeń dumy, jak hrabiowie. Że na zawsze? I cóż z tego? bez pożytku miał drugiego, więc od wtedy, aż do teraz, wciąż raduje się, cholera, czując wielkie podniecenie, kiedy pragnie - na życzenie. Finał niechaj morał zwieńczy, jeśli masz się z żoną męczyć, no, nie z swoją, z hrabi przecie, możesz korzeń mieć w... no wiecie.
Boskie Kalosze Opublikowano 14 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 14 Września 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Jaki finał? Jaki morał? Żona, hrabia i korzenie? Dobrze, zgoda - wiersz się kończy lecz zaczyna... zatwardzenie.
amehob Opublikowano 14 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 14 Września 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Więc korkociąg jest do tego? Uf, bom myślał, że hrabiego chcesz ratować, a tu zmiana, uszczęśliwić chcesz nam Jana! :)
Anna Siedem Opublikowano 14 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 14 Września 2007 Mariuszu plusuję, a Twoich czytelników też muszę pochwalić. Same talenty na tym forum, tylko nie wiem co ja tutaj robię? Pozdrawiam :)
Boskie Kalosze Opublikowano 14 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 14 Września 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Jan? To chłopie iście głupie! Po co ufał cud (i co z tego?) kobiecie? - umarł, bo miał wszystko w dupie znaczy się... nie wszystko (wiecie). (Długo nad nim głową kiwał stary lekarz, kawał chwata:Wystarczyła lewatywa, a ten... nie srał przez dwa lata!) Hrabia? Żyje. Chadza odtąd w czarnych strojach i woalce. Czasem gra coś na pianinie, szepczą wtedy: ćwiczy palce...
amehob Opublikowano 14 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 14 Września 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Tak więc koniec dość szczęśliwy, (dla hrabiego, ma się wiedzieć) Jan nie żyje, hrabia ćwiczy, a hrabina? seks uprawia, znaczy - w biedzie. Czasem hrabii rany liże, by ukoić żal po stracie, lub na grobie Jana w kirze prosi łaski, rozgrzeszenia, czasem płacze za minionym dobrobytem, za swawolą i rozpustą, jak amulet nosi brzytew, choć świadectwo to minione i przeżyte. O powyższym opowiedział imć Urbaniak, Mariusz zwany, co zapomniał, to nam schlebia, bośmy koniec z Kaloszami dorabiali. ;)
Boskie Kalosze Opublikowano 14 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 14 Września 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Znowu: Koniec. Nie ma końca! I w przenośni i de facto: to nie wierszyk o zaskrońcach, nie odrośnie nic tu łatwo - umarł aktor. Głucho wszędzie, ciemno wszędzie, gdzie by nie iść - Jan zajęczy. Więc się w końcu hrabia pyta:czemuś się dwa lata męczył zamiast iść z tym do lekarza? Ja, jak widzisz - i bez tego żyję chwacko, z czym ty zmarłeś. A Jan : eeeee.... (i tego śmiego) w mgłę się stroi, to ukręca ciało z podeszczowych baniek, głos użycza od bydlęcia:beeee.... kochałeeeem cięęę mój panieeeee... Gdybym (tłumacz) był kobietą, byłabym twych dziatek matką. Lecz nie jestem, więc nosiłem w swoich trzewiach twoje cacko.
Waldemar Talar Opublikowano 14 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 14 Września 2007 dość długi wiersz ale warto było przeczytać. pozdrawiam Waldemar
amehob Opublikowano 14 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 14 Września 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. :) Oj, dorabiasz, niczym krupier, zgoła inne zakończenie.[color=4B0082]- umarł, bo miał wszystko w dupie znaczy się... nie wszystko (wiecie).[/color] Chcesz powiedzieć, żeś dysputę z umarlakiem przeprowadził? Nie, nie wierzę w trupioludzkie konwenanse i sylabizm. Wymyśliłem puentę dobrą, więc się tu nie przekomarzaj, tylko zakończ, daję słowo, żeś jest nad bajarze bajarz.
Boskie Kalosze Opublikowano 14 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 14 Września 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Niech się stanie, oto Koniec - ciało Jana robak toczy: trzustkę, nerki (a psik!), skronie, mózg (na zdrowie!), język, oczy. Wtem (dziękuję :-)) się natyka na tak zwane ciało obce i tak Jana wspomni w myślach:nie zaraził się... gronkowcem. W tych niezwykle pięknych okolicznościach przyrody podziemnej, chciałbym podziękować Autorowi tego wątku i Tobie za to, że i dla mnie został po Janie taaaaki kawał dobrego humoru :)))) Pozdrawiam.
amehob Opublikowano 14 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 14 Września 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dziękuję przede wszystkim Mariuszowi (autorowi) za inspirację do pysznej zabawy i Tobie - o! Boski Kaloszu! (sic!). Pozdrówka dla wszystkich:)
Anna Siedem Opublikowano 14 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 14 Września 2007 A nie mówiłam: zdolne bestie, tylko pochwalić, a co się dzieje... ;))))))) A tak swoją drogą, to nie wiedziałam, że kalosze są boskie... :)
Mariusz Urbaniak Opublikowano 14 Września 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 14 Września 2007 Właśnie wszedłemn na forum i... No pojechaliście ostro :) Wiersz widzę zainspirował. Cieszę się. Dziękuję za wszystkie komentarze. Ani, mojej stałej czytelniczce szczególnie. Pozdrawiam DelfinUM
Sylwester_Lasota Opublikowano 14 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 14 Września 2007 buk leciwy, co przy dworze od lat w liście soki sączył jakoś dziwnie się nasrożył i do bajki tu się włączył "wy nie mówcie, że ja stary i że drzewo, co to w ziemię zapuściło swe korzenie. bo nie dacie pewnie wiary ilu ja przeżyłem hrabiów, hrabin, janów, maryś... i nie jeden tyłek ja widziałem koło młyna jak swawolić tam zaczynał i co wam powiem? wiecie? nic nowego na tym świecie. ...a zabawa przednia. zarówno bajka jak i komentarze. podobnie jak Anna, podziwiam... i trochę zazdroszczę talentu. pozdrawiam serdecznie.
Alicja_Wysocka Opublikowano 14 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 14 Września 2007 Do teatru Was Panowie, marnujecie się do diaska tutaj tylko czytać można, a ja chciałabym poklaskać! Brawo i jeszcze raz brawo
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się