hewka Opublikowano 4 Września 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Września 2007 nauczyłam się prozy jak obróbki na drutach bułki wychodzą masłem smarowane bo taniej przeliczam milczę gdy gotuję zupę z przyzwyczajenia rozdaję ryż czasem chleba naszego nie każdy go ma i dach nad głową ciężarem niebo to nie strach to opoka ktora się lituje gdy susza deszcz i wtedy wilgotnieją usta rozpraszam się jak wiatr nad ranem zbieram pajęcze nitki tkam dzień na różowych odnogach jutrzenki zielony piach ociąga się wiosną zaczyna zamierać lato na obrzeżach złoto gdy brzoza kurczy korzenie mniej mnie za każdym rogiem złudzeń lipowy smak miodu uzbierały pszczoły bez recepty ulepią oczodoły z wosku
Małgorzata_Jaworek Opublikowano 5 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 5 Września 2007 hmm... mam mieszane odczucia. Trochę miejscami przegadany i gubi rytm zwłaszcza w trzeciej strofie. Mam zastrzeżenia do formy i sposobu wyrazu, bo w wierszu jest to coś, jest pomysł. Ja bym tylko w przypadku metafor poszła na ich wyrazistość, a nie na ilość. Takie moje skromne zdanie. Pozdrawiam, gocha
Jaro Sław Opublikowano 5 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 5 Września 2007 Ne przegadany, tylko styl taki, mnie tak się Kasprowiczem zawiało, oczywiście dziś już nikt tak nie pisze, ale jakby współcześnie to właśnie tak. Jaro jest zachwycony (co mu się rzadko zdarza)..... (Kasprowiczowe "w chałupie" mi sie przywołało) :o)
Messalin_Nagietka Opublikowano 5 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 5 Września 2007 Hewko - rozdeptałaś całą przestrzeń źle czy dobrze i tak czy siak, myślę, że duzo tu wiersza jak bochna na stole - ale czy wciąż musisz rozpamiętywać? to nie zarzut - to sugestia MN ps. więcej uśmiechu
Michał Kowalski Opublikowano 5 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 5 Września 2007 no nie rozumiem wirsza...
zak stanisława Opublikowano 7 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 7 Września 2007 czyż można nauczyć się prozy życie to bułka z masłem za droga dla zwykłych zjadaczy chleba powszedniego amen.. hewko uwiodły mnie metafory, cmookES
hewka Opublikowano 11 Września 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Września 2007 dzieki za Wasze komenty, pozdrawiam jak cuuus:) Nagietku, tak ma byc, rozpamietywanie to uczta...buuziam:) Michał Kowalski, trudno, nie zmuszam :) Jaro Sław, dzieki...mile:) Małgorzata_Jaworek, tak wyszlo...:) zak stanisława, dzieki Stasiu, buuziam:) marianna ja, dzieki, ano mniej :) sladzam tez:)
Dorma Opublikowano 12 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 12 Września 2007 Wiersz podoba mi się. Niestety nie rozumiem wszystkiego np: to opoka ktora się lituje gdy susza deszcz i wtedy wilgotnieją usta - po co ten "deszcz". Do niczego on mi tu nie pasuje przeliczam milczę gdy gotuję zupę - co przeliczam? Bułki? zaczyna zamierać lato na obrzeżach złoto - a tu: lato zamiera złoto czy: zaczyna zamierać lato, na obrzeżach złoto gdy brzoza kurczy korzenie? z przyzwyczajenia rozdaję ryż czasem - czemu to "czasem" na końcu? lipowy smak miodu uzbierały pszczoły bez recepty ulepią oczodoły z wosku a tu bym zmieniła choć w jednym wersie. Albo: pszczoły uzbierały lipowy smak miodu Albo: ulepią oczodoły z wosku bez recepty To co najbardziej mi się podoba to wersy: nauczyłam się prozy jak obróbki na drutach niebo to nie strach to opoka ktora się lituje gdy susza - to jest super Natomiast unikałabym stwierdzeń typu: na różowych odnogach jutrzenki mniej mnie za każdym rogiem złudzeń - one niepotrzebnie podnoszą ton, wydźwiek wiersza
bona Opublikowano 13 Września 2007 Zgłoś Opublikowano 13 Września 2007 bez recepty ulepią oczodoły z wosku Świetny wers:) Pozdrawiam
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się