Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Próbuje przypomnieć sobie jaka była. Wszystko co wie jest spakowane
do ciasnych kuferków. Te kuferki w wielkich walizkach na dnie jej głowy.
Nie dają się otworzyć.
Uśmiech jest promieniem i nawet w deszczowe dni potrafi stworzyć parasol. W uszach dźwięk jej głosu.
- Ta Kinga to taka miła dziewczyna. Dużo się śmieje.
Śmiech. Gdyby weryfikować ludzi według częstotliwości , długości i natężenia śmiania się. Jeszcze brać pod uwagę szczerość uśmiechu, sytuację jaka go wywołała. Świat byłby lepszy. Nie zapomina. Nie można porównywać śmiechu po dobrym stafie ze śmiechem na czysto.
Cóż takie kryteria mogą istnieć. W niedalekiej przyszłości. Tylko, że wtedy ktoś powie:
pani x, pan y, jest tak zajebiście poważny.
I to byłaby wartość.
Jest niesprawiedliwe, że najlepsze komentarze przychodzą w najmniej odpowiednich sytuacjach. Na przykład pod prysznicem, w toalecie, podczas odkurzania, prowadzenia samochodu. Tak bardzo chce zapamiętać myśli, że nigdy ich nie pamięta.
A miało być tak pięknie.
Jest sierpień godzina południowa. Siedzi w cieniu sosen. Jest jedyną klientką kawiarnianego tarasu. Rozgrzana skóra uwalnia zapach lata.
Kiedyś przeczytała w kobiecej gazecie, jeśli dopada cię zimowa depresja to wejdź do ciepłej wody a po kąpieli wsmaruj w skórę ulubiony olejek do opalania. Sprawdzi następnej jesieni.
Czeka. Czeka na sms’a. Choć wolałaby a pain that I’m used to. Stara się nie myśleć o tym czekaniu. Wypisuje pocztówki. Przyszła kelnerka. Śliczna dziewczyna. Kawa jest zimna. Słodka, choć wolałaby więcej mleka. Lody szybko się rozpuszczają. Bobik wylał wodę. Kelnerka niesie miskę. Pyta czy może pogłaskać psa. Anna uśmiecha się do dziewczyny i kiwa głową na tak.
Może gdyby tutaj przyjechała z Alicją w zeszłym roku. Wszystko byłoby inaczej. To takie magiczne miejsce.
Wypisane kartki leżą na stoliku. Bobik pochrapuje pod stołem. Telefon nie dzwoni. Słońce wyjrzało zza sosny. Anna idzie do toalety. W kawiarni jest chłodno. Klapki ślizgają się po granitowej podłodze. Ostrożnie stąpa po schodach. Toaleta znajduje się w piwnicy.
Zamyka drzwi. Zadbane ubikacje zdarzają się bardzo rzadko. I właśnie jest rzadko. Anna chciałaby zrobić kupę. Nie zależy jej jaką. Może być rzadka. Choć higieniczniejsza byłaby stała. Mości chusteczkami gniazdo dla pośladków. Żeby tylko nie dotknąć muszli. Sztuka wymoszczania deski sedesowej. Jak sztuka kochania. Nigdy do perfekcji. Siada.
Mijają minuty. Jakiś ruch na korytarzu. Podrywa się. Nie da rady. Wstaje. Chusteczki lądują w koszu. Myje ręce i wychodzi. To na pewno nie były minuty tylko sekundy. Od czterech dni zwieracze pracują na pełnych obrotach. To średnio o jakieś trzy dni za długo. Może jutro. Bierze smycz. Żegna się z kelnerką. W drodze kupuje mineralną. Bobik chłepce z butelki. Dzieci z rodzicami zatrzymują się i śmieją.
Idzie przez las. Ściółka pachnie. Przypomina ostatnie wakacje z rodzicami. Anna miała pięć lat. Mieszkali w campingach. Ośrodek położony w środku sosnowego lasu. Pamięta,
że bawiła się z dzieciakami na huśtawkach. Uczyła się zeskakiwać. Starsze dzieci robiły to świetnie. Pozazdrościła i spadła pod krzesełko. Nabiła guza. Wszyscy się śmiali. Innym razem wracała z rodzicami z plaży. Na stopach miała drewniane sandałki. Uwielbiała te buty. Pech chciał weszła w dziurę. But ugrzązł. Nie zdążyła osłonić twarzy. Przegryzła język. Bolały kolana. Najbardziej nieprzyjemna była krew zalewająca usta. Ojciec wziął ją na ręce. Szli tak we trójkę. Mama gładziła ją po czole.

Zostało w niej coś z dziewczynki, dziecka porzuconego w czterech ścianach. Dlatego nie pamięta.

Opublikowano

W porównaniu z "Wypartymi obrazami" ten tekst jest solidniejszy, zarówno pod względem technicznym (nie dopatrzyłem się żadnych literówek, itp) jak i fabularnym. Historia nieco sentymentalna - "Próbuje przypomnieć sobie jaka była", "Jest sierpień godzina południowa. Siedzi w cieniu sosen. Jest jedyną klientką kawiarnianego tarasu", "Czeka. Czeka na sms’a". W prosty sposób opowiadasz o codzienności, nie zapominając jednocześnie przekazać czytelnikowi jakąś ciekawszą refleksję. Najgorsze, co może się przydarzyć początkującemu pisarzowi, to tworzenie pseudointeligenckich wariacji po przeczytaniu Manna, Becketta...po co się wysilać i budować nielogiczne zdania, po to by brzmiały mądrze? To, że ktoś czyta tego typu pozycje nie oznacza przecież, że potrafi tak pisać. Wybacz mi tę dygresję, ale chodzi mi po prostu o to, że Ty nie masz tego problemu i bardzo mnie to cieszy (a tak w ogóle to też lubię czasami posłuchać Depeszów - "A pain that I'm used to"). Krótkie podsumowanie - jest coraz lepiej.
Ps. My się chyba znamy...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @wiedźma Ulegam czarowi naszej piosenki, jak urokowi dziecka, już siódmego? Rodzicielskie szczęście, dzięki Twojemu wierszowi i odrobinie szlifu coraz sprawniejszego rzemieślnika. Będziemy łamać ludzkie serca naszymi nutkami. Dziękuję Ci

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Tadeusz Koch   Ha,  współczesne "Poskromienie złośnicy"! Tylko że Tadeusz, w przeciwieństwie do Petruchia, nie sięga po podstępy i głodówki - uzbroił się jedynie w rymy i komplementy, licząc na to, że urok osobisty załatwi sprawę skuteczniej niż Szekspirowska taktyka. Ciekawe, czy bohaterka da się przekonać łatwiej niż Katarzyna, czy raczej odpowie, że złośliwość to też forma sztuki... W każdym razie wiersz ma lekkość i świetną puentę  - może w XXI wieku poskromienie złośnicy to nie kwestia dominacji, a jednego szczerego uśmiechu. Znakomity pomysł!
    • Mówiłeś pięknie. Zbyt pięknie.   Jakbyś czytał szept z moich snów.   Dałeś mi słońce w zimne ręce.   Chciałam uwierzyć. Chciałam czuć.       Tłumaczyłeś moją ciszę   Dawałeś wiarę. Serca krzyk.   Myślałam: "ty i ja i dzień"   Mówiłeś: "jeszcze nie ma nas".       Krok do tyłu. Wdech. I wstałam!   Byłam Twoją tajemnicą   Budzę w sobie nowy dom.   Zabieram serce z Twoich rąk   Kiedy minie ten cały ból?   Już nie pytam gdzie i z kim   Odbieram głos. Odbieram noc   Składam okruchy siebie.     Serce pękło. Dusza płacze   Krok do tyłu. Mój. Nie twój.   Zostałam sama w środku   Każdy dzień to nowy ból.   Nie proszę żebyś wracał   Nie pytam co jest z nami   Zamykam drzwi na cztery spusty   Idę sama swoimi drogami.   Krok do tyłu. Wdech. I wstałam!     Byłam Twoją tajemnicą   Budzę w sobie nowy dom.   Zabieram serce z Twoich rąk   Kiedy minie ten cały ból?   Już nie pytam gdzie i z kim   Odbieram głos. Odbieram noc   Składam okruchy siebie.       Zostawiam to, co bolało   Biorę to co zostało   Nie czekam na twoje "zostań"   Jestem cała. Jestem tu.       Idę sama. Krok za krokiem.   Każdy oddech wraca do mnie.     Idę sama. Krok za krokiem.             Wytwórnia tradycyjnie @LessLove Dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Somnia   Ten wiersz ma niezwykle gęste obrazowanie "wtórna twarz w ciemności", "podlewam swój cień w upale" czy "kokon modlitwy łez" to metafory, które są niebanalne. Wers "Nie chcę umrzeć w objęciach życia" jest dla mnie najlepszy - paradoks, który świetnie oddaje wewnętrzne rozdarcie . Brzmi jak sobisty głos.
    • @Simon Tracy   Ostatnio też coś smutnego napisałam, naczytałam się dziwnych historii. :)  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...