Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nie widziałam wiersza w warsztacie, więc czytam "na świeżo".
Niebo może być postrzegane jako ściana, gdy peel znajduje się w pozycji horyzontalnej.

W wierszu znalazłam się jak we śnie. Peel w pozycji horyzontalnej, spadający wgłąb kamiennej studni. Ostatni wers popsuł mi perspektywę, ale jakby go potraktować jako moment przebudzenia - nawet by pasił.

Pozdrawiam :-)

  • Odpowiedzi 56
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ściany są pionowe przede wszystkim.

Pomieszałeś. skrzydła ptaka nie robią niczego na próżno. Chyba że to kura, pingwin, albo emu:P Kupy się to nie trzyma. Ptaki w ogóle są bardzo pracowite. Nie próżnują.

kamień - serce - to zestawienie było w miliardach wierszy. Kamienne serce przeszło nawet do frazeologii. Słabo

OK, ale czemu znów?

Nawet jakiś zabieg.

Ten sam zarzut: ściany są pionowe, sklepienie nieba nie i dlatego to porównanie jest dupne. Porównanie ma polegać na przeniesieniu cech jednego przedmiotu na drugi. Jakie cechy ściany możemy przenieść na niebo? Czy niebo nas od czegoś odgranicza jak ściana? Nie. Czy podtrzymuje coś? Nie. Czy można z nim zrobić coś takiego, jak ze ścianą, na przykład powiesić na nim plakat? Nie.

Wojaczek kiedyś użył porównania "kamień nieba słyszy" i tu masz trafne zastosowanie tego zabiegu:
Niebo nie zareaguje niewzruszone na krzyki, tak jak kamień. Czy znajdziesz podobne przeniesienie cech w swoim porównaniu?

Na dodatek puenta jest jak dla mnie nieco truistyczna. No daleko jesteśmy od nieba... i co? Z tego coś ma wynikać?

Bartoszu, przepraszam cie za to, ze pod twoim wierszem komentuję wypowiedź degrengolady, ale zbulwersowała mnie ona bardzo i pokazała, ile zawiści jest w niektórych ludziach(jej powodów nie mnie się dopatrywać). Z tego powodu komentarze wszelakie stają się li tylko krytyką dla krytyki, kpiną dla kpiny, czepialstwo dla czepialstwa, tak dzisiaj modne w mediach (dla niektórych jak widać zaraźliwe), nie wnosząc nic wartościowego.
Sciana nieba - a jak patrzymy na niebo nad horyzontem morza, to jest poziome, czy pionowe? Przeciez nie potrzeba głowy zadzierac, ono jest przed nami, jakby ścianą stało na wodzie...
A ściana nienawści, albo śmiechu - jaka ona jest, pionowa, czy pozioma?
Próżno łapią powietrze skrzydła połamane, poranione...
Zwykle było serce kamienne, a tu jest "kamień niczym serce"...
Znów, bo kiedyś była, potem nie, a teraz ZNÓW jest...
To powtórzenie jest świetne - potęguje zapadanie ciszy... Cicho, że słychać ciągnące żurawie...
Wszystkie cechy ściany można przeniesć na niebo (poeto! wyobraźni trochę!) -
niebo, to widoczne, oddziela nas od Nieba-życia wiecznego chociażby.
niebo podtrzymuje słońce i księżyc i gwiazdy, by nie spadły na ziemię. "Promień słońca zawieszony w niebie..."
A ściana dymu? A nieraz jest taki sztynk, że siekierę można powiesić. Nie można?
A kamień reaguje na krzyki? To już prędzej niebo...
Tak, daleko jesteśmy od nieba, z tego ma wynikać coś bardzo prostego - powinniśmy się do niego zbliżyć.

I wynikać ma z tego coś bardzo prostego - słońce nie jest złote, cisza nie gra, marzenia nie fruwają, sukces nie dodaje skrzydeł, komentarze nie są konstruktywne, a więc o dupę potłuc ( własnie - można je o dupę potłuc? ), poeci to psychole, więc psychole to poeci??? ...

Czyżby nastała era kompletnej degrengolady komentatorskiej?

Eeeeeech - Piast

p.s. W górę serca, wyobraźni, uczuć, miłości i radości - alleluja i do przodu!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Mnie odpowiada.
Również uważam, że "ściana nieba" nie jest złą metaforą.
Niebo otacza nas zewsząd. 'Mamy je' od spodu, z góry, po bokach. A gdy leżymy na ziemi, to niebo rzeczywiście może wydać się 'ścianą'.
Poza tym - mimo, że 'niebo', jego granica - jest niematerialna, to jakąś granicę stanowi. Atmosfera nie przepuszcza np. meteorytów, które spalają się podczas lotu ku dołowi, jest tam warstwa ozonowa itp. itd. Więc nie wiem, czemu nie można powiedzieć, że niebo jest czymś w rodzaju ściany. Zwłaszcza, że w wierszu można pozwolić sobie na więcej, niż (przykładowo) w potocznym języku.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



i Piaście zacny
dobrześ napisał, ale chyba zbytecznie, choć nie powiem - zacytowany tekst najcelniejszy.
A zbytecznie, bo cała ta "analiza i interpretacja" autorstwa zupełnego rozkładu wartości moralnych - wyjątkowo stłamszona i naprawdę nie warta Twojego klawiaturowego pióra.

Pozdrawiam Cię serdecznie i Bartosza też :)

PS. A wiersz super /tylko ta cisza :)) /
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ściany są pionowe przede wszystkim.

Pomieszałeś. skrzydła ptaka nie robią niczego na próżno. Chyba że to kura, pingwin, albo emu:P Kupy się to nie trzyma. Ptaki w ogóle są bardzo pracowite. Nie próżnują.

kamień - serce - to zestawienie było w miliardach wierszy. Kamienne serce przeszło nawet do frazeologii. Słabo

OK, ale czemu znów?

Nawet jakiś zabieg.

Ten sam zarzut: ściany są pionowe, sklepienie nieba nie i dlatego to porównanie jest dupne. Porównanie ma polegać na przeniesieniu cech jednego przedmiotu na drugi. Jakie cechy ściany możemy przenieść na niebo? Czy niebo nas od czegoś odgranicza jak ściana? Nie. Czy podtrzymuje coś? Nie. Czy można z nim zrobić coś takiego, jak ze ścianą, na przykład powiesić na nim plakat? Nie.

Wojaczek kiedyś użył porównania "kamień nieba słyszy" i tu masz trafne zastosowanie tego zabiegu:
Niebo nie zareaguje niewzruszone na krzyki, tak jak kamień. Czy znajdziesz podobne przeniesienie cech w swoim porównaniu?

Na dodatek puenta jest jak dla mnie nieco truistyczna. No daleko jesteśmy od nieba... i co? Z tego coś ma wynikać?

Bartoszu, przepraszam cie za to, ze pod twoim wierszem komentuję wypowiedź degrengolady, ale zbulwersowała mnie ona bardzo i pokazała, ile zawiści jest w niektórych ludziach(jej powodów nie mnie się dopatrywać). Z tego powodu komentarze wszelakie stają się li tylko krytyką dla krytyki, kpiną dla kpiny, czepialstwo dla czepialstwa, tak dzisiaj modne w mediach (dla niektórych jak widać zaraźliwe), nie wnosząc nic wartościowego.
Sciana nieba - a jak patrzymy na niebo nad horyzontem morza, to jest poziome, czy pionowe? Przeciez nie potrzeba głowy zadzierac, ono jest przed nami, jakby ścianą stało na wodzie...
A ściana nienawści, albo śmiechu - jaka ona jest, pionowa, czy pozioma?
Próżno łapią powietrze skrzydła połamane, poranione...
Zwykle było serce kamienne, a tu jest "kamień niczym serce"...
Znów, bo kiedyś była, potem nie, a teraz ZNÓW jest...
To powtórzenie jest świetne - potęguje zapadanie ciszy... Cicho, że słychać ciągnące żurawie...
Wszystkie cechy ściany można przeniesć na niebo (poeto! wyobraźni trochę!) -
niebo, to widoczne, oddziela nas od Nieba-życia wiecznego chociażby.
niebo podtrzymuje słońce i księżyc i gwiazdy, by nie spadły na ziemię. "Promień słońca zawieszony w niebie..."
A ściana dymu? A nieraz jest taki sztynk, że siekierę można powiesić. Nie można?
A kamień reaguje na krzyki? To już prędzej niebo...
Tak, daleko jesteśmy od nieba, z tego ma wynikać coś bardzo prostego - powinniśmy się do niego zbliżyć.

I wynikać ma z tego coś bardzo prostego - słońce nie jest złote, cisza nie gra, marzenia nie fruwają, sukces nie dodaje skrzydeł, komentarze nie są konstruktywne, a więc o dupę potłuc ( własnie - można je o dupę potłuc? ), poeci to psychole, więc psychole to poeci??? ...

Czyżby nastała era kompletnej degrengolady komentatorskiej?

Eeeeeech - Piast

p.s. W górę serca, wyobraźni, uczuć, miłości i radości - alleluja i do przodu!
Jeśli ściana nieba tak bardzo odpowiada czytelnikom, to może (for all of them sake) pozostaw ją. Może wiersz jest wspaniały, może jestem idiotą... pozdrawiam wszystkich:)


P.S. na emocjonalność Piasta nie odpowiem. Życzę jeszcze raz przemiłego dnia: ja - ograniczony.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Czy naprawdę zamiast pisać to wszystko nie lepiej było powiedzieć po prostu:
"nie rozumiem, nie czuję, to nie moje klimaty"? Uwierz mi degrengolado
- kiedy wiem, że tekst jest gniotem, to go po prostu nie wklejam, ew. kiedy
ktoś mi wyperswaduje, że jest porażką - usuwam. Ty nie wyszedłeś/aś
w swojej krytyce poza poziom argumentów w stylu "nie podoba mi się, bo nie",
dlatego nie uda ci się mnie przekonać, że ten tekst jest słaby.

Tym niemniej dziękuję za wizytę i naprawdę szczerze zapraszam na przyszłość
- może kiedyś ja napiszę coś, co uznasz za wartościowe, może kiedyś ty napiszesz
krytykę, z którą będę mógł się zgodzić i się do niej zastosować. I tak całe to frum
opiera się na dyskusjach.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie ma chyba wspanialszego momentu dla wierszoklety, niż ten, kiedy okazuje się,
że czytelnik potrafi widzieć wiersz z zupełnie innej perspektywy (w tym konkretnym
przypadku - dosłownie;) i że to ma sens, ba, jest nawet lepsze niżby sam autor chciał:)
To jest cudowna interpretacja Fanaberko, po prostu zgadłaś moje myśli:)
Głęboki ukłon dla ciebie za ten komentarz!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Metaforą?

http://pl.wikipedia.org/wiki/Metafora

na pewno?

tak, to metafora czyli przenośnia - figura stylistyczna występująca zwykle w poezji, oparta na skojarzeniu dwóch zjawisk i przeniesieniu nazwy jednego zjawiska na drugie
np. stalowe nerwy

http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2510775
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zawiści? W stosunku do kogo i w związku z czym ta zawiść, bo ja jej jakoś w sobie nie odnajduję. Napisałem tylko co myślę o powyższym tekście...

I komentarze w tych mediach strasznie szkalują jedyna i najsluszniejszą ze słusznych władz... Ja Pana również pozdrawiam.

Pana zdaniem pionowe? Interesujące.

Te przymioty zdaje się nie mają tego typu właściwości.

ale w tekscie tego nie ma. Są zwykle pasie.

zestawienie to samo

ale po co?

mnie sie wydaje, że o echo chodziło, ale każdy ma prawo do swojej int.

Niebo oddziela nas od nieba? Od życia wiecznego? Pan jadł jakieś grzybki, czy coś?

Skąd Pan bierze te brednie? A wie Pan, że Ziemia krąży wokół Słońca i jest okrągła? Podstawówkę Pan skończył?

Pan bredzi, a ja nie wiem nawet o czym....

Powinniśmy? Może zostań Pan astronautą? Ja mam dla Pana rewelację, ona zwali Pana z nóg. Niebo w sensie biblijnym (bo Pan chyba miesza te pojęcia) pisze się z WIELKIEJ litery. Inaczej niebo jest nieboskłonem. Czy powinniśmy się zbliżać do nieba? Ja nie wiem czy powinniśmy, bo tam jest cholernie zimno i dopiero próżno.


Dalej to Pan pisze że mój komentarz nie jest konstruktywny i inne niczym nie poparte fantzamty, więc proszę wybaczyć, ale nie będę się ustosunkowywał.

Pozdrawiam słonecznie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Metaforą?

http://pl.wikipedia.org/wiki/Metafora

na pewno?

tak, to metafora czyli przenośnia - figura stylistyczna występująca zwykle w poezji, oparta na skojarzeniu dwóch zjawisk i przeniesieniu nazwy jednego zjawiska na drugie
np. stalowe nerwy

http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2510775

Ja rozumiem, że to jest SJP, ale gdzie tu masz przeniesienie nazwy jednego zjawiska na drugie? to jakaś durna def.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ale czemu, jeśli ja rozumiem?

Niby czemu mam wierzyć?

a jak Ty ją odpierasz?

Stary, bez urazy, ale masz straszną tendencję do "pierdzenia tekstem" i to nie jest takie złe, ale jeśli później jeszcze znajdujesz w sobie przekonanie,że to atrakcyjna poetyka,,, ech.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tak, to metafora czyli przenośnia - figura stylistyczna występująca zwykle w poezji, oparta na skojarzeniu dwóch zjawisk i przeniesieniu nazwy jednego zjawiska na drugie
np. stalowe nerwy

http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2510775

Ja rozumiem, że to jest SJP, ale gdzie tu masz przeniesienie nazwy jednego zjawiska na drugie? to jakaś durna def.

Ta definicja jest durna jak ten wiersz. A co do twojego ostatniego komentarza
- powiedziałem wszystko, co miałem do powiedzenia.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to kiepsko jak na poete:P

"Poetę"? Pani żartuje - ja tylko lubię pierdzić tekstem.

Ale niech ci będzie, udało ci się mnie sprowokować:)

A zatem:



Myli się pani, nigdy pani tego nie zrozumie.



Słowo harcerza.



Chodzi o pani krytykę? No przecież napisałem wyraźnie.

Stara, bez urazy, ale to ty masz "straszną tendencję". Odbijasz bez sensu
piłeczkę (to powiedzmy, mogę pominąć milczeniem), ale jeśli później jeszcze
znajdujesz w sobie przekonanie, że to jest "krytyka", "dyskusja"... ech.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie





    • Ciągną ją za rękę, przez dno wąwózu, które pokrywała ciemność – nie rycz, nie masz pecha, masz męża – zakpił wiedząc doskonale co aranżacja na zawsze i na wieki robi z obietnicą.

      – Z tych łez jeszcze będzie potok – wyszeptała. – Nie pocieszał jej żaden podszept oprócz śmiechu wiedźmy, który miał w zwyczaju wydobywać się z czeluści rozerwanych skał.

      – Za drzewami niedaleko wyjścia z tej jaskini jest kamienne miasto. Zaprowadzę cię tam, przybierzesz się w łachy wieszczki, suknie wrzuć do studni, tylko uważaj na tubylców. Nikt nie może cię zobaczyć, ale jeśli twoja moc czystości zacznie dominować tutaj i ściągniesz na nas niebezpieczeństwo... – przerwał wyjaśnienia.

      Miał już taki przypadek na swojej wspaniałej liście doświadczeń. Dziewica wydawała się z natury urocza, tak nie do końca, bo kiełkowała w niej siła wiedźmy, którą skrzętnie skrywała. W momencie wybawienia spod kobierca, zmieniła się w potworzycę. Walka była ciężka, miecz stracił swój blask, a on uszczerbek na dumie.

      – Ależ Panie, nie zostawiaj mnie! – Panna młoda widząc brak zainteresowania jej pozycją społeczną i nagrodą za oddanie jej w ramiona niechcianego pana młodego zaczęła mówić przez łzy.

      – Chimery depczą po twoich śladach. Jesteś na ich włościach. Twój miecz jest z kamienia zorzy polarnej, nie wystarczy ta moc na ścięcie tych cieni. Przydam ci się, będę walczyć niewinnością aż po grób. Wysoki czarnowłosy Pan Mroku odwrócił się i zwolnił uścisk dłoni. Spojrzał na białolicą pannę młodą swoim lodowatym błękitnym spojrzeniem.

      – Uważaj na śliskie kamienie – powiedział cicho i stanowczo.

      Teren był wymagający ogromnej sprawności w wyważeniu ruchów. Jeden błąd i kostki chrupną jak patyk pod naporem ciężaru dorosłego człowieka.

      Mroczny Pan szedł wolniej niż miał w naturze. – Zostańmy tu chwilę. – Mroczny puścił uścisk, zbyt mokry już od kontaktu z drugą skórą. Odczuwał dziwny rodzaj odbierania mu poczucia niezależności.

      – Przez tę suknię wytropią nas po wyjściu stąd – zmienił zdanie o dalszej wędrówce dziewczyny w tym stroju. Ratowanie uciekających panien było odskocznią od polowania na magów z krainy wiecznych przepisywań ksiąg magii.

      Niewielkie wiązki światła, które przebijały się przez coraz cieńszą pokrywę zieleni na zboczach, odbijały promienie od czysto krystalicznego materiału weselnego stroju.

      – Zdejmij ją i rzuć wysoko na te uschnięte gałęzie, ja mam jeszcze odrobinę pyłu zmian. Zmylimy ich złudzeniem, tylko nie panikuj. Zmienisz się za to w kogoś kogo nie rozpoznam na pierwszy rzut oka nawet ja, wytrawny łowca dziewic i wybawiciel.

      Szmer i syk, podmuch frunącej podmienionej panny młodej w brokatowym musie zawiesił ją na naturalnym wieszaku. Kukła żywa projekcja ze zwieszonym w dół nosem, bose nogi, pełna radość z uwolnienia się od przyszłości. Mroczny oglądał dzieło jeszcze, narzucając resztki poprawek z uformowanej kukły, gdy mamroczący duch ślubu uleciał ze sukni.

      Woń starego potu kozła, z którego zrobiona była sakiewka, wywołała u Mrocznego salwę kichnięć. Deszcz z magią spadł na stojącą obok dziewczynę.

      Mroczny ze swoją tęgą pamięcią, zapylił przez przypadek przeszłość wciągając przemianę nosem.

      Zmrużył oczy, gdy wir pochłonął obraz przed nim. Widział raz rękę raz nogę wyłaniającą się zawirowań, aż nagle wszystko opadło.

      – Kim jesteś?! – zapytał niepewnie łowca. Anielica porośnięta mchem z ogromnym garbem na klatce piersiowej przypominała żywy kamień.

      Czuł się oszołomiony widokiem. Nie tak miała wyglądać pozbawiona piętna skazanego na porażkę małżeństwa piękna dama.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @andrew   ach gdyby tak szybować i szybować ponad chmurami, ponad przestrzenią!

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam, dziękuję
    • @.KOBIETA. nagie będziemy, och mam piękne miejsca do pokazania:)
    • @Andrzej P. Zajączkowski  moim zdaniem charakter oryginału jest zachowany

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Ciągną ją za rękę, przez dno wąwózu, które pokrywała ciemność – nie rycz, nie masz pecha, masz męża – zakpił wiedząc doskonale co aranżacja na zawsze i na wieki robi z obietnicą. – Z tych łez jeszcze będzie potok – wyszeptała. – Nie pocieszał jej żaden podszept oprócz śmiechu wiedźmy, który miał w zwyczaju wydobywać się z czeluści rozerwanych skał. – Za drzewami niedaleko wyjścia z tej jaskini jest kamienne miasto. Zaprowadzę cię tam, przybierzesz się w łachy wieszczki, suknie wrzuć do studni, tylko uważaj na tubylców. Nikt nie może cię zobaczyć, ale jeśli twoja moc czystości zacznie dominować tutaj i ściągniesz na nas niebezpieczeństwo... – przerwał wyjaśnienia. Miał już taki przypadek na swojej wspaniałej liście doświadczeń. Dziewica wydawała się z natury urocza, tak nie do końca, bo kiełkowała w niej siła wiedźmy, którą skrzętnie skrywała. W momencie wybawienia spod kobierca, zmieniła się w potworzycę. Walka była ciężka, miecz stracił swój blask, a on uszczerbek na dumie. – Ależ Panie, nie zostawiaj mnie! – Panna młoda widząc brak zainteresowania jej pozycją społeczną i nagrodą za oddanie jej w ramiona niechcianego pana młodego zaczęła mówić przez łzy. – Chimery depczą po twoich śladach. Jesteś na ich włościach. Twój miecz jest z kamienia zorzy polarnej, nie wystarczy ta moc na ścięcie tych cieni. Przydam ci się, będę walczyć niewinnością aż po grób. Wysoki czarnowłosy Pan Mroku odwrócił się i zwolnił uścisk dłoni. Spojrzał na białolicą pannę młodą swoim lodowatym błękitnym spojrzeniem. – Uważaj na śliskie kamienie – powiedział cicho i stanowczo. Teren był wymagający ogromnej sprawności w wyważeniu ruchów. Jeden błąd i kostki chrupną jak patyk pod naporem ciężaru dorosłego człowieka. Mroczny Pan szedł wolniej niż miał w naturze. – Zostańmy tu chwilę. – Mroczny puścił uścisk, zbyt mokry już od kontaktu z drugą skórą. Odczuwał dziwny rodzaj odbierania mu poczucia niezależności. – Przez tę suknię wytropią nas po wyjściu stąd – zmienił zdanie o dalszej wędrówce dziewczyny w tym stroju. Ratowanie uciekających panien było odskocznią od polowania na magów z krainy wiecznych przepisywań ksiąg magii. Niewielkie wiązki światła, które przebijały się przez coraz cieńszą pokrywę zieleni na zboczach, odbijały promienie od czysto krystalicznego materiału weselnego stroju. – Zdejmij ją i rzuć wysoko na te uschnięte gałęzie, ja mam jeszcze odrobinę pyłu zmian. Zmylimy ich złudzeniem, tylko nie panikuj. Zmienisz się za to w kogoś kogo nie rozpoznam na pierwszy rzut oka nawet ja, wytrawny łowca dziewic i wybawiciel. Szmer i syk, podmuch frunącej podmienionej panny młodej w brokatowym musie zawiesił ją na naturalnym wieszaku. Kukła żywa projekcja ze zwieszonym w dół nosem, bose nogi, pełna radość z uwolnienia się od przyszłości. Mroczny oglądał dzieło jeszcze, narzucając resztki poprawek z uformowanej kukły, gdy mamroczący duch ślubu uleciał ze sukni. Woń starego potu kozła, z którego zrobiona była sakiewka, wywołała u Mrocznego salwę kichnięć. Deszcz z magią spadł na stojącą obok dziewczynę. Mroczny ze swoją tęgą pamięcią, zapylił przez przypadek przeszłość wciągając przemianę nosem. Zmrużył oczy, gdy wir pochłonął obraz przed nim. Widział raz rękę raz nogę wyłaniającą się zawirowań, aż nagle wszystko opadło. – Kim jesteś?! – zapytał niepewnie łowca. Anielica porośnięta mchem z ogromnym garbem na klatce piersiowej przypominała żywy kamień. Czuł się oszołomiony widokiem. Nie tak miała wyglądać pozbawiona piętna skazanego na porażkę małżeństwa piękna dama.
    • Obcy w moich bramach, Choć uprzejmie się zachowuje, Nie mówi tak, jak mówię ja —   Myśli jego nie odgaduję. Widzę twarz, oczy i usta, Ale duszy za nimi nie czuję.   Moi właśni krajanie, Mogą czynić dobrze lub źle, Lecz poznaję kiedy kłamią, Oni zaś znają kłamstwa me; I nie trzeba nam tłumaczy, Gdy dobijamy targi swe.   Obcy w moich bramach, Może być podły lub miły, Lecz nie umiem powiedzieć jakie Jego nastrojem rządzą siły; Lub, czy Bóstwa jego dalekich ziem, Znów w jego krwi zagościły.   Moi właśni krajanie, Choć wielu diabła za skórą ma, Przynajmniej słyszą to, co ja słyszę, Widzą to samo, co widzę ja; I co myślę o nich i im podobnych, Oni myślą o takich jak ja.   Takie były ojca mego słowa; Moje się z nimi nie rozminą: Niech ziarna z jednego są snopa Z jednego krzewu grona spłyną, Bo zęby naszych dzieci ścierpną Przez gorzki chleb i wino.   Od tłumacza: Mamy tu nawiązania biblijne, przełożone za Biblią Tysiąclecia. Mogą brzmieć dziwnie, ale nie mnie kwestionować: The Stranger within my gate - Obcy w moich bramach - Księga Powtórzonego Prawa 5:14 Ere our children's teeth are set on edge - Bo zęby naszych dzieci ścierpną - Księga Jeremiasza 31:29    I Rudyard: The Stranger within my gate, He may be true or kind, But he does not talk my talk— —  I cannot feel his mind. I see the face and the eyes and the mouth, But not the soul behind.   The men of my own stock, They may do ill or well, But they tell the lies I am wanted to, They are used to the lies I tell; And we do not need interpreters When we go to buy or sell.   The Stranger within my gates, He may be evil or good, But I cannot tell what powers control— —  What reasons sway his mood; Nor when the Gods of his far— off land Shall repossess his blood.   The men of my own stock, Bitter bad they may be, But, at least, they hear the things I hear, And see the things I see; And whatever I think of them and their likes They think of the likes of me.   This was my father's belief And this is also mine: Let the corn be all one sheaf— —  And the grapes be all one vine, Ere our children's teeth are set on edge By bitter bread and wine.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...