Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

" Jeden pocałunek,
a wszystko przemienia,
Jedna łza
skruszy serce z kamienia,
Jeden uśmiech
i świat piękny choć nietrwały,
Jeden smutek
jak anioł zbyt ludzki,zbyt mały,
Jedna myśl -
serce doskonałe,
Jedno słowo
a jakby życie całe,
Jeden dotyk
pełen zdziwienia
jakbyś dotknął
swego przeznaczenia,
Jedno spojrzenie
na kwiat nierozwinięty
jedno kochające drżenie
serca gdzie trwa gwiazda (i jej czar - w łzach zamknięty),
Jedne oczy
barwy cudnej bo nieodgadnionej
patrzące z powagą
w dusze połączone,
Jedna miłość-
niezrozumiała,
pełna samotności,
lecz wytrwała "

Opublikowano

Dobrze,że powstają jeszcze wiersze opiewające piękno miłości... W obecnych czasach więcej jest wierszy depczących miłość, wiążących ją z bólem i cierpieniem.Ty zaś potrafisz opisać ją z tej najczarowniejszej strony. Gratuluję=)
Sam wiersz zaś bardzo ładny,bardzo...estetyczny=) moim skromnym zdaniem-wybrałeś temat już wielokrotnie "przewałkowany", który trochę powiewa mi banałem, niemniej szukasz tam siebie i wydaje mi się, że znajdziesz=)
pozdrawiam =)

Opublikowano

Mateuszu - wiersz troszkę źle się czyta jak dla mnie - podzielił bym na mniejsze części - np:

"Jeden pocałunek, a wszystko przemienia,
Jedna łza skruszy serce z kamienia,
Jeden uśmiech i świat piękny choć nietrwały,
Jeden smutek jak anioł zbyt ludzki,zbyt mały,

Jedna myśl - serce doskonałe,
Jedno słowo a jakby życie całe,
Jeden dotyk pełen zdziwienia
jakbyś dotknął swego przeznaczenia,..."

serdeczne pozdrówko W_A_R


Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuję za komentarz...Wiem,że jeszcze dużo pracy przede mną :)),a to był dopiero moje pierwsze opublikowane ''dzieło'',co jednak nie usprawiedliwia mnie ani trochę :).Pocieszam się,że akurat ten wiersz napisałem dość dawno temu,a od tamtej pory wiele się zmieniło,jeżeli chodzi o mój styl pisania :-).W każdym razie równie serdecznie pozdrawiam i liczę na dalsze opinie o moich wierszach ;)).

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...