Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

słońce spada za domami

cień kładzie się
rozciąga do granic dnia
znika

odchodząc
kształtuje kontrasty
o barwach postępującego zmierzchu

powoli

przez ciszę przebija się
noc

Opublikowano

przyjemny wierszyk. można sobie wyobrazić ten widok,
a to pewnie było jednym z zamysłów Autorki. można
czepiać się, że tu noc, tam cisza. momentami trąca o banał,
ale mnie to ogólnie rzecz biorąc nie za bardzo rusza :)

pozdrawiam.

Opublikowano

jest to widok w swej banalności niezwykle wyjątkowy, wiemy jak on wyglada, ale za kazdym razem wywouje w nas rozne odczucia,czyniąc go niepowtarzalnym materialem na dobry tekst, wprowadza zamęt i w ogole....
ten wiersz jest jak opis widikówki, zdjęcia, rysunku...a nie odczuć wywołanych zachodem.
cos jak tekst z gazety przedzielony spacjai i enterami (choć wiem, że jest to "czasami potrzebne":) jest jak FAKT.(zachodzi słońce, wracam do domu, ale ładne, napisze coś, ciekawe co na kolacje....)
pzdr.
ps. tu noc, tam cisza - noc zwykle kojarzy się z ciszą....

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a właśnie zachciało mnie się opisów, bez odczuć. Chciałam spróbować wyjść ze swojej "poezji", stanąć obok i powiedzieć : "Hmm, w końcu nie ma tu nic z ciebie". Jak widać, nie jest to chyba jednak najlepszy sposób na pisanie.
Dziękuję:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a bo to właśnie najtrudniej wybić się z takiego miliona. chciałam popróbować z opisami. chyba jednak za banalnej widokówki się chwyciłam.
dziękuję, pozdrowienia ślę wakacyjne:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @tetu fajny wiersz i grafika.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Marek.zak1    Niezłe! Właśnie skończyłam "Rok zmian" M. Gorzka  i tam był taki Albert, co miał 15 dmuchanych lalek, ale nie pompował ich helem , tylko  robił z nimi inne rzeczy. :))  Albert był psychopatą, mam nadzieję, że Krzysztof to tylko taki niegroźny dziwak. :)
    • Wszystko zaczęło się od progu łazienki, Gdy w mojej wannie, pośród ciepłej piany, Ujrzałem Ciebie — nagą i senną, Zjawę radosną, choć bezimienną. Zbladłem, lecz serce wyrwało się z klatki, Bo sny me dotąd bywały tak rzadkie. Wyszłaś z tej wody, lśniąc kroplami, Z anielskimi na plecach skrzydłami.   Ja, łajdak wierny męskiej naturze, Zrzuciłem ciuchy w miłosnej wichurze. Chciałem Cię porwać, dotknąć Twej magii, Lecz nagle w Tobie zdarzyło się więcej.   Druga para skrzydeł wzbiła się w górę — Anioł Śmierci? Czy sny mam ponure? Lecz Ty podeszłaś, skrzydła mi dałaś, Wspólnym lotem oknem zawładnęłaś.   Skok w nieznane, w błękitu przestrzenie, Pod nami zniknęło twarde podziemie. To był lot w niebie, miłość uskrzydlona, Ty oszołomiona, ja w Twoich ramionach. Muskając obłoki, wilgotne jak szept snu, Skrzydła cięły powietrzne potoki. W amoku rozkoszy, w tej boskiej zabawie, Rwąc pióra, tonęliśmy w ekstazie. Pióro po piórze — aż nastała pustka, Zamilkły jęki, zadrżały ustka. Gdy ostatni puch uniósł się w górę, Runęliśmy z hukiem przez czarną chmurę. Lecz zamiast na trawę, wpadliśmy z mozołem Wprost w czarną smołę, pod piekła kościołem. W tym kretowisku, brudni i lepcy, Wypełźliśmy z kadzi, choć strach nas krzepił. Na twardym kamieniu, ze smakiem goryczy, Gdy mrok nas ogarnął i diabeł zaryczał, Ty szepnęłaś czule: „Mój miły, mój złoty, Mam jeszcze na małe harce ochotę”.   I gdy tak staliśmy w piekielnym pyle, Ciesząc się każdą tą grzeszną chwilą, Nagle głos żony przeciął te mroki: „Wstawaj, pij wodę z ogórków, na kaca!”.   Otwieram oczy — świat wiruje wściekle, A było tak bosko, choć skończyło w piekle. Zamiast anielic — żona z miednicą, Zamiast skrzydeł — kołdra pod potylicą. Próżno na plecach szukać mi puchu, Został tylko kwas i burczenie w brzuchu. Wczoraj skrzydła, lot i niebo w pakiecie, Dziś — negocjacje z podłogą w toalecie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...