Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

był pan dzisiaj wieszczem
i jeszcze mam dreszcze
gdy wiersze te pierwsze
pamiętam wciąż

był pan dzisiaj lwem i wiem
że gromkie brawa to sprawa
oczywista gdy lingwista
słowem śwista fonetycznie
i lirycznie czyta wiersz

w sali było duszno i tłok
w bok w tył i w przód ani ruchu
na uchu jednak pozostał ślad
zgadł bym jeszcze te cytaty cyt cyt
lecz niestety wewnątrz wciąż był skwar
i tłok z boku na bok pewien
dziwak o dziwo wypił piwo
po-czym zbladł i padł

był pan wczoraj wieszczem
i jeszcze te wiersze pamiętam
również pogotowie co bladego
o zdrowie pyta-
ło-sie

Opublikowano

melodyjka taka cichutka przedziera się przez kolejne strofy,
może coś szumi niekiedy i tacerz czasami wywinie koziołka,
a on jest uroczy i pokazuje, że choć w wierszu "wiersz"
to jednego bym się pozbyła, zostawiła samo " czyta" w drugiej
strofie, także może nad "bladł"-synonimem można by zastąpić,
pozdrawiam nocnie i skocznie

Opublikowano

Owszem, pomysłowo pan to napisał i z pewnością dużo pracy włożył w tekst.
Z drugiej jednak strony żałuję, bo o ile pierwsze dwie strofki faktycznie są śpiewne
(choć to zasługa nagromadzenia rymów, nie rytmiki), o tyle w trzeciej poświęca się
pan bez reszty zabawom słownym, zapominając o tej tytułowej "śpiewności".

I proszę, niech pan mi jeszcze wyjawi sens tych myślników oraz braku "ę".

Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • ależ mam ego, prawda? a to wydaje się, że jestem literówką na płycie, z winy której to literówy trzeba wykuwać od nowa monument (spękał okrutnie cały przy próbie poprawienia mnie, wystarczyło lekkie uderzenie dłutem – i zaraz pomnik, od cokołu, przez korpus, po czubek głowy granitowej postaci, obrósł siateczką szybko powiększajacych się rys, grozi teraz zawaleniem i konieczna jest jak najpilniejsza rozbiórka), to znowu widzę siebie jako wiecznie zdechłe feniksię z cienkiego szkła, które odradza się coraz bardziej kruche – i leci sypiąc kłującymi odłamkami, niedotykalne i pełne egotycznej dumy, by po paru chwilach zmienić się w grudę topniejącej margaryny. koj to przypominając, że nie jest tak najesencyjniej, żadna tam stągiew, z której wylewa się ogromny potwór, bardziej: nieudolna metafora, scenariusz napisany babeszjozą, modlitwa, by nikt nigdy nie rozdeptał kociąt, niekiedy: wspinaczka na Himalaje żenady, bez czekana, za to z butlą w łapie i że moja pomyłka podczas kodowania nie spowoduje globanego chaosu, a z rozsypanych cyferek nie powstanie cybernetyczny neologizm, po wymówieniu którego eksploduje komputer, na jakim posadowiony jest świat.  
    • @karenka Dziękuję i również serdecznie pozdrawiam.
    • @aff Dziękuję i rónież pozdrawiam
    • Alu zadumana, i siana mu da Zula
    • @Gosława A dziękuję. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...