Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



to ciekawe czemu zmieniła pani nick na inny. nie wnikam. nie odgrywam znawczyni poezji, nigdy tego nie robiłam i nie będę. poza tym jestem całkowicie spokojna i uodporniona. nadmienię jeszcze, że zawsze staram się oceniać wiersze a nie autorów, więc to czy kiedyś komentowałam pani utwory czy też nie, nie ma najmniejszego znaczenia.
  • Odpowiedzi 65
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panie Macieju drogi, po raz ostatni upominam, że mój wiersz nie jest kiczem. Jest poprostu dla Pana niezrozumiały. Ani tytuł, ani rymy, no kompletnie nic, a to taki prosty utwór. Elementarny, jak te wierszyki pierwszoklasistów. Ale widzę, że Pan preferuje tylko głębokie:

me jamby
me słowa nad czucie
twe głosy nad wschód
porodu i gór krzyku
przeprasnej kostnicy półwiecza
w dytyramby podkutej

- Adamowi Mickiewiczowi Julisz Słowacki słowami Norwida

Śmieszności Panie kochanku :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



O Luby, myślałam, że zniknąłeś z pola walki. No już dajmy spokój temu biednemu wierszowi i jego autorce, obydwoje nasłuchali się za 300 lat :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Twój "manifest", Macieju, jest szyderczy i bardzo zarozumiały (mówię o prześmiewczym, zresztą kiepskim warsztatowo, wierszyku o poetach, których wiersze Tobie się nie spodobały). Pojęcie "gniot" jest zawsze subiektywne. Każda ocena sztuki - jakiejkolwiek - zawsze, zawsze jest subiektywna. Nie rozumiem, jak można tego nie rozumieć, a przecież tyle ludzi na tym Forum ciągle tego nie rozumie! To niesłychane!
Ja nie daję "poklasku" temu wierszowi Tancerki. Napisałam, że "bez względu na jego poziom dostrzegam"... itd. Nie oceniłam w ogóle jego poziomu. Napisałam tylko, że widzę wyraźny [u]postęp w porównaniu do poprzednich wierszy[/u] Autorki. I uzasadniłam swoją opinię.
Być może rymowanie po 6 wersów w kilku kolejnych strofach i przy tym trzymanie się określonego tematu jest łatwe dla Ciebie. Dla mnie nie. Wiem, że dla wielu poetów też nie jest łatwe. A i tak nie uważam, żebyśmy byli w rymowaniu gorsi od Ciebie.
Nie musisz ciągle wpisywać konstruktywnych uwag pod wierszami, które Ci się nie podobają, akoro aż tak wiele ich Ci się tu nie podoba. Nikt Ci nie każe tego robić. To Forum powinno nas bawić - taka jest jego funkcja.
A kiedy chcesz poczytać coś naprawdę dobrego, to idź do biblioteki i wypożycz tom wierszy kogoś, kogo lubisz i już wiesz, że jego wiersze przemawiają do Ciebie. Natomiast niniejsze Forum jest portalem amatorskim i ma służyć przede wszystkim dobrej zabawie, połączonej z doskonaleniem warsztatu językowego. Nie jesteśmy tu zawodowcami, Macieju, nikt z nas. I nie bądźmy śmieszni.
Uwagi krytyczne są pożądane, ale życzliwe i z kulturą. I z odrobiną pokory. Miej dystans do własnych, subiektywnych ocen, bo nie jesteśmy też zawodowymi krytykami.
Pozdrawiam z nadzieją, ze się zrozumiemy.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panie Macieju drogi, po raz ostatni upominam, że mój wiersz nie jest kiczem. Jest poprostu dla Pana niezrozumiały. Ani tytuł, ani rymy, no kompletnie nic, a to taki prosty utwór. Elementarny, jak te wierszyki pierwszoklasistów. Ale widzę, że Pan preferuje tylko głębokie:

me jamby
me słowa nad czucie
twe głosy nad wschód
porodu i gór krzyku
przeprasnej kostnicy półwiecza
w dytyramby podkutej

- Adamowi Mickiewiczowi Julisz Słowacki słowami Norwida

Śmieszności Panie kochanku :)


dobra dobra może trochu się napuszyłem ,ale poprostu aż żal na to patrzeć, a najgorsze jest to że autor chwali swój wiersz to już samouwielbienie, a to jest chyba jedna z najgorszych cech

p.s i prosze mi nie wmawiać, że czegoś nie zrozumiałem,jeśli zaś chodzi o pani postawę wobec własnej twórczości to owszem nie rozumiem, a wierszyk jak pani sama napisała właśnie na poziomie wczesnoszkolnym(-:

pozdrawiam oby następne były lepsze
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Twój "manifest", Macieju, jest szyderczy i bardzo zarozumiały (mówię o prześmiewczym, zresztą kiepskim warsztatowo, wierszyku o poetach, których wiersze Tobie się nie spodobały). Pojęcie "gniot" jest zawsze subiektywne. Każda ocena sztuki - jakiejkolwiek - zawsze, zawsze jest subiektywna. Nie rozumiem, jak można tego nie rozumieć, a przecież tyle ludzi na tym Forum ciągle tego nie rozumie! To niesłychane!
Ja nie daję "poklasku" temu wierszowi Tancerki. Napisałam, że "bez względu na jego poziom dostrzegam"... itd. Nie oceniłam w ogóle jego poziomu. Napisałam tylko, że widzę wyraźny [u]postęp w porównaniu do poprzednich wierszy[/u] Autorki. I uzasadniłam swoją opinię.
Być może rymowanie po 6 wersów w kilku kolejnych strofach i przy tym trzymanie się określonego tematu jest łatwe dla Ciebie. Dla mnie nie. Wiem, że dla wielu poetów też nie jest łatwe. A i tak nie uważam, żebyśmy byli w rymowaniu gorsi od Ciebie.
Nie musisz ciągle wpisywać konstruktywnych uwag pod wierszami, które Ci się nie podobają, akoro aż tak wiele ich Ci się tu nie podoba. Nikt Ci nie każe tego robić. To Forum powinno nas bawić - taka jest jego funkcja.
A kiedy chcesz poczytać coś naprawdę dobrego, to idź do biblioteki i wypożycz tom wierszy kogoś, kogo lubisz i już wiesz, że jego wiersze przemawiają do Ciebie. Natomiast niniejsze Forum jest portalem amatorskim i ma służyć przede wszystkim dobrej zabawie, połączonej z doskonaleniem warsztatu językowego. Nie jesteśmy tu zawodowcami, Macieju, nikt z nas. I nie bądźmy śmieszni.
Uwagi krytyczne są pożądane, ale życzliwe i z kulturą. I z odrobiną pokory. Miej dystans do własnych, subiektywnych ocen, bo nie jesteśmy też zawodowymi krytykami.
Pozdrawiam z nadzieją, ze się zrozumiemy.


być może masz rację ,tylko i tu jest pewnien dylemat, ja już mam dość czytania gniotów, jeśli się człowiek weźmie za taką osobę ,opierniczy ją kilka razy to się panna skłoni do roboty, a tak to będzie nadal kiepściuchnie pisać bo będzie miała świadomość że wpadnie Oxywia matak miłosierdzia i napisze laurkę

a przecież nie o to chodzi, uniosłem się zbyt bardzo, za to również przepraszam, mam świadomość, że o gustach się nie rozmawia aczkolwiek...

i w tym jest cały konsensus, dalczego wać panna (mówię o autorce wiersza) nie wybierze warsztatu aby się doskonalić, tylko robi to wprost na forum i to forum podkreślam dla zaawansowanych, po czym jeszcze wmawia wszystkim, że warsztat jest miejscem dla stolarzy a to ,że nam się nie podoba argumentuje ogólnym brakiem zrozumienia. To z tym trzeba walczyć a nie z krytykiem, to nie krytyk jest winny że wiersz jest kiczowaty i to jest paranoją aby wmawiać krytykowi jaki on zły

przecież powód tej złości leży gdzie indziej, gdyby wiersz był dobry, nikt by się nie podpisał pod nim KICZ czy GNIOT
ten aspekt też przemyślcie

pozdrawiam
Oxywio bez urazy do twoich komentarzy, autorko również przepraszam za przedłużanie tego jakże nudnego wątku pod wierszem (nadal uznaję że jest kiepściuchny)(-:
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Twój "manifest", Macieju, jest szyderczy i bardzo zarozumiały (mówię o prześmiewczym, zresztą kiepskim warsztatowo, wierszyku o poetach, których wiersze Tobie się nie spodobały). Pojęcie "gniot" jest zawsze subiektywne. Każda ocena sztuki - jakiejkolwiek - zawsze, zawsze jest subiektywna. Nie rozumiem, jak można tego nie rozumieć, a przecież tyle ludzi na tym Forum ciągle tego nie rozumie! To niesłychane!
Ja nie daję "poklasku" temu wierszowi Tancerki. Napisałam, że "bez względu na jego poziom dostrzegam"... itd. Nie oceniłam w ogóle jego poziomu. Napisałam tylko, że widzę wyraźny [u]postęp w porównaniu do poprzednich wierszy[/u] Autorki. I uzasadniłam swoją opinię.
Być może rymowanie po 6 wersów w kilku kolejnych strofach i przy tym trzymanie się określonego tematu jest łatwe dla Ciebie. Dla mnie nie. Wiem, że dla wielu poetów też nie jest łatwe. A i tak nie uważam, żebyśmy byli w rymowaniu gorsi od Ciebie.
Nie musisz ciągle wpisywać konstruktywnych uwag pod wierszami, które Ci się nie podobają, akoro aż tak wiele ich Ci się tu nie podoba. Nikt Ci nie każe tego robić. To Forum powinno nas bawić - taka jest jego funkcja.
A kiedy chcesz poczytać coś naprawdę dobrego, to idź do biblioteki i wypożycz tom wierszy kogoś, kogo lubisz i już wiesz, że jego wiersze przemawiają do Ciebie. Natomiast niniejsze Forum jest portalem amatorskim i ma służyć przede wszystkim dobrej zabawie, połączonej z doskonaleniem warsztatu językowego. Nie jesteśmy tu zawodowcami, Macieju, nikt z nas. I nie bądźmy śmieszni.
Uwagi krytyczne są pożądane, ale życzliwe i z kulturą. I z odrobiną pokory. Miej dystans do własnych, subiektywnych ocen, bo nie jesteśmy też zawodowymi krytykami.
Pozdrawiam z nadzieją, ze się zrozumiemy.


być może masz rację ,tylko i tu jest pewnien dylemat, ja już mam dość czytania gniotów, jeśli się człowiek weźmie za taką osobę ,opierniczy ją kilka razy to się panna skłoni do roboty, a tak to będzie nadal kiepściuchnie pisać bo będzie miała świadomość że wpadnie Oxywia matak miłosierdzia i napisze laurkę

a przecież nie o to chodzi, uniosłem się zbyt bardzo, za to również przepraszam, mam świadomość, że o gustach się nie rozmawia aczkolwiek...

i w tym jest cały konsensus, dalczego wać panna (mówię o autorce wiersza) nie wybierze warsztatu aby się doskonalić, tylko robi to wprost na forum i to forum podkreślam dla zaawansowanych, po czym jeszcze wmawia wszystkim, że warsztat jest miejscem dla stolarzy a to ,że nam się nie podoba argumentuje ogólnym brakiem zrozumienia. To z tym trzeba walczyć a nie z krytykiem, to nie krytyk jest winny że wiersz jest kiczowaty i to jest paranoją aby wmawiać krytykowi jaki on zły

przecież powód tej złości leży gdzie indziej, gdyby wiersz był dobry, nikt by się nie podpisał pod nim KICZ czy GNIOT
ten aspekt też przemyślcie

pozdrawiam
Oxywio bez urazy do twoich komentarzy, autorko również przepraszam za przedłużanie tego jakże nudnego wątku pod wierszem (nadal uznaję że jest kiepściuchny)(-:

Panie Maćku, ja się nie gniewam o nic i nie mam pretensji :) I tak Pana lubię.
Opublikowano

Macieju, jeszcze raz: wcale nie daję żadnej laurki i nie twierdzę, że wiersz jest świetny, a tylko - że Tancerka zrobiła postęp od czasu poprzednich wierszy.
Nie mam pretensji o Twoją opoinię, ale o to, w jaki spozób ją wyrażasz (zwłaszcza w swoim wierszyku o "grafomanach"): piszesz w taki sposób, jakby Twoje zdanie musiało być obiektywne i jedynie słuszne, a kto myśli inaczej, ten idiota. Nie podoba mi się taki ton w Twoich wypowiedziach, również w tej ostatniej - a nie Twoje opinie o wierszach!
To nieprawda, że jeśli ktoś napisze dobry wiersz, to nikt mu nie napisze "gniot" ani "kicz". Wielokrotnie byłam świadkiem takich opinii pod całkiem dobymi wierszami, i tutaj, i w prasie, i w historii literatury. Żadne zdanie nie jest obiektywne, żadne, nawet Twoje! ;-)
Pewnie, że ta dyskusja jest już nudna - w tym poglądzie zgadzam się z Tobą - bo ileż można wyjaśniać to samo? (Bez urazy. oczywiście).
Pozdrawiam.

Opublikowano

Podoba mi się pomysł na ten wiersz: tandetna historia w tandetnej formie (albo: zwyczajna historia...).
Podoba mi się dystans autorki do opisywanego świata i do formy wiersza.
Oczywiście wykonanie nie jest najlepsze (np. te rozchodzone rymy w 4 zwr., część rekwizytów - motywów pojawiająca się raczej na zasadzie skojarzenia rymowego, niż z ważnych powodów ideowych, np. wiśniowe przetwory). Wiele tu waty słownej, co wynika z przyjętego założenia (długość zwrotki - 6 wersów i - w miarę - jednakowe rymowanie).
Autorce brakuje sprawności językowej ("uczczona była matura do rana" - jeśli już, to "czczona") i warsztatowej - więc pisanie takiego wiersza to trochę wyprawa z motyką na słońce.
Tym niemniej dziwią mnie chóry zgorszonych. To nie jest kicz. To jest niedopracowany, ale zabawny w pomyśle wiersz. Mógłby iść do warsztatu. Ale przed nim powinien kroczyć cały tłum badziewia, które TU wisi obok.
Moi Kochani Zgorszeni - czemu nie atakujecie równo? mam wam wskazać tytuły z sąsiedztwa?
;)))
Buźka
b

Opublikowano

O, właśnie! O to chodzi!
Cieszy mnie, że nie jestem tu sama ze swoim zdaniem, że podobnie myśli Ktoś, Kto na tym Forum jest uważany za Autorytet.
Dziękuję za obronę w imieniu własnym i Autorki. :-)

Opublikowano

Tak... To samo co B. dostrzegłem tam przy początku :)

Tylko problem polega na tym że trzeba najpierw umieć pisać dobre wiersze , zeby móc sobie napisać takie coś...
Bo innaczej niewiele osób się tym wierszem zachwyci...
Zresztą pisałem o tym już w innym poście w wiersznej formie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A to już nawet nie tyle o to chodzi, co o samą dyskusje co do krytyki. Ja mam prawo uważać tak jak uważam i nikt mi tego prawa nie odbierze.

Ja się tylko zastanawiam, czy tutaj nie będzie kiedyś komisji - tzn. będziemy przed oceną wiersza wysyłać takiej komisji własne opinie co do danego wiersza, a ona będzie je zatwierdzać, albo ewentualnie odrzucać( czy nawet literówki poprawią). A jak widzę chętni są...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Widzę, że zjadłeś rozum.
Pozostaje nadzieja, że nie swój własny ;)
---------------------------

Pani Joanno Oxywio,
czy Pani nie potrafi nigdy bez czekoladki? bez pralinek?
To cholernie niezdrowe ;)
----------------------------
pzdr. Was Oboje - Nasze Wy Ostoje w Orgii!
;D
b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Świetny pomysł! Trza go poddać Adminowi! Jak Tyś na to wpadł, Kumie? A, wiem: chciałbyś kontrolować, co inni myślą i zezwalać na wklejanie tylko tych komentów, które są po Twojej myśli. Cwane! Ja bym na to nie wpadła! ;-)))
Ooo, potrafię! Nie zauważył Pan, Panie Bogdanie Bezecie?! Dziwne, doprawdy; może niektórym trza przez okno granat, żeby... a i wtedy może nie zauważą, że to nie czekoladki? Ale ja wiem, że dla Pana to niezdrowe, bo Pan łatwo od nich tyje i rośnie, więc nie nadużywam ich wobec Pana, spoko-spoko. ;-)

Ja także pozdrawiam Was Oboje, Nasze Wy Ostoje!
PS. Mam dziwne wrażenie, iż wszystkiech nas troje cóś łączy jakby... I pewnie stąd te swary. W każdym razie teraz tom się Waszymi ripostami ubawiła setnie! ;-D
Opublikowano

Ja bym władz wyższych bezpośrednio w to nie mieszał, bo znowu 2-tygodniowa koza by nas czekała ;)
Ale rzeczywiście, mam taki niecny plan, wejść w umysły wszystkich tutaj piszących, ale nie dla sztuki, a dla pieniędzy. A potem odpocznę sobie na Santa Anna w towarzystwie poetyckiej żeńskiej młodzieżówki.
Tylko czemu mi to utrudniacie?

Opublikowano

O, właśnie! To je pomyślunek! No popacz, a ja tyle czasu sama nie rozumiałam, po co się tu niektórym poetom podlizuję! Ale czułam, że cóś mogę na tym zyskać! Na pewno poetycką młodzieżówkę męską ściągnę sobie na wyspy pieniędzmi! (Bo niepoetycką da się przyciągnąć bez forsy i wysp, ale to nieciekawe).
Tera sobie postanowiłam: tylko chwalić!
Dzięki, pa pa! ;-D

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ad. 1
tak tak - nie nie; wyobrażam sobie zasłużoną Córę Pułku w moro, jak zasuwa ruchem pełzającym, granaty w zębach i gaz trujący ze szczelin fizjologicznych ;D
od tego można umrzeć
...ze śmiechu; co do "tyje i rośnie" to niegrzecznie poradzę Pani motyw Alicji po drugiej stronie... ;)

ad. 2
tak tak - nie nie; jesteśmy, niestety, skończonymi polonistami, tragedia...
pzdr. b

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   - Oby Njord podarował nam dobre wiatry, moje dzieci – mawiał ojciec do Vivian i Hespera przed każdym wejściem na statek. Łowili dorsze i halibuty, czasem homary. Morze zazwyczaj było spokojne. 

        W domu nie głodowali. Nawet jeśli dzieciom po wielu godzinach rejsu zaczynała doskwierać monotonia i rozrabiały na pokładzie, to pracę ojca darzyły szacunkiem. Co dzień na stół trafiała świeża ryba. 

        Hesper był kłopotliwym chłopcem. Wspinał się na maszty i pokazywał język wołającym za nim marynarzom. Bujał się na linach, rozplątywał supły. Nierzadko przemycał na pokład farby i pędzle, skrzętnie ukryte pod kamizelką.  Każdego popołudnia ktoś zmywał mopem namalowane przez niego murale. Załoga pokpiwała z jego dzieł inspirowanych Alidą Withoos. Jemu mówili, że niewieścieje, a między sobą szeptali o jego talentach. Twierdzili, że ma potencjał na wielkiego artystę, lecz nikt nigdy nie powiedział mu tego w twarz.

        Vivian na morzu odnajdywała spokój, którego nie mogła zaznać na lądzie. Uwielbiała wpatrywać się w bezkresne wody i słuchać ich szumu. Wyobrażała sobie, co kryje się za horyzontem. Dopiero gdy jod dostawał się do jej nozdrzy czuła, że naprawdę oddycha. Ścigali się z Hesperem w ilości złowionych ryb. Przed zmrokiem ojciec ważył ich zdobycze. Zwycięzca otrzymywał tabliczkę czekolady. Hesper przeważał siłą fizyczną i niemal zawsze pokonywał starszą siostrę.

        Ojciec dbał, by jego dzieci miały fach w ręku. Uczył ich wiązać węzły, sprawdzał czy pamiętają ich nazwy i zastosowanie; pokazywał jak zarzucać sieci i jak uniknąć szkorbutu, kazał im uczyć się na pamięć każdej części pokładu. Tym samym zapewniał im przyszłość, wyjście awaryjne, gdyby ich plany się nie powiodły.

        Przed zachodem słońca, kierując się do portu, stawali we trójkę na dziobie i podziwiali horyzont. Pewnego razu zadał im pytanie poprzedzone ociężałym westchnieniem, jak gdyby przez długi raz zbierał się do tego, co ma powiedzieć.

        - Powiedzcie mi, dziatki, macie jakieś marzenia?

        - Być bogatym! – wykrzyknął od razu Hesper, którego sny o zostaniu światłym malarzem zostały stłamszone przez złośliwości marynarzy. 

        Vivian zastanawiała się przez moment. Do tej pory nie rozmyślała nad swym losem, nie szukała sensu istnienia. Do szczęścia wystarczyły jej wyprawy w morze i słuchanie szumu fal. Cieszyło ją, że rodziny nie dotyka głód. 

        - Pragnę spokojnej duszy, tato – powiedziała. Uśmiechu ojca nie było widać pod gęstym wąsem, ale zawsze wiedziała, kiedy się pojawiał – A ty? 

        - Ja już mam wszystko, co miałem… choć jest jedna rzecz, o której marzę skrycie każdej nocy…

        - Co to takiego? – spytało równocześnie rodzeństwo. Nie mogli doczekać się, aż usłyszą nową historię.

        - Jak myślicie, co znajduje się za horyzontem? – każdą opowieść ojciec poprzedzał pytaniem. 

        Nieznane lądy? Nowe cywilizacje? Dzikusy? Skarby? Koniec świata?, padały odpowiedzi i fakt – każda z nich mogła być tą poprawną, lecz on na myśli miał tylko jedną. 

        - Zgadza się, moi mali. Mnóstwo, mnóstwo skarbów…

        - Co to za skarby? – Hesperowi oczy zabłysły na wieść o bezpańskich bogactwach.

        Ojciec roześmiał się ciepło.

        - Oczka ci się świecą, synku – pogładził chłopca po głowie – Pewnie widzisz już te wszystkie skrzynie ze złotem i klejnotami, które zostawili po sobie piraci. Tak, to też znajdziemy na wyspie Hollowstone, lecz prawdziwy skarb kryje się w jaskini przy brzegu.

        Dzieci milczały, w napięciu czekając na to, co dalej usłyszą; zachwycały się obrazami tworzącymi się w ich głowach.

        - Można tam wpłynąć tylko łodzią. Podobno na środku jeziora rośnie drzewo o liściach czerwonych jak krew i miękkiej, brunatnej korze. Mówi się, że jego sok zapewnia zdrowie na pięćdziesiąt lat! Żadna choroba nie jest ci straszna! 

        Zapał ostygł w sekundę. Vivian i Hesper spodziewali się usłyszeć o górach monet. Zdrowia oboje mieli w dostatku.

        - Teraz mnie nie rozumiecie, ale z czasem… z czasem sami dojdziecie do tego, jak bardzo jest to ważne.

        - Jak tam się dostać, tato? - zapytała Vivian po kilku minutach ciszy, podczas których ojciec wpatrywał się markotnie w horyzont. Z westchnieniem wyprostował plecy.

        - I to, moja córeczko, jest najtrudniejsze do wykonania… Otóż drogę na wyspę mogą wskazać jedynie duchy żeglujące po Morzu Dusz od początku istnienia. Kiedyś powstała pieśń, która przywołuje je i wszystkich, którzy spoczęli pod falami, chcąc napić się soku z drzewa Arbivon. 

        - Dlaczego ten sok nie daje nieśmiertelności. Ja nie chcę umierać! - zawołał rozczarowany Hesper, na co ojciec roześmiał się serdecznie. 

        - Prędzej, czy później wszystko obróci się w proch. Poza tym, gdzieś tam czeka na nas lepsze miejsce - powiedział, spoglądając w niebo.

        Wszystkich bywających w porcie ludzi Vivian i Hesper znali od najmłodszych lat. Kiedy przychodzili z ojcem, marynarze i ich żony głaskali ich czule po łowach, pytając o zdrowie. Przed wejściem na statek ojciec lubił uciąć sobie pogawędkę z kobietami żegnającymi mężów. Rodzeństwo oglądało wtedy kilkumetrowy, strzelisty monolit. Czytali na głos wyryty na nim cytat: Pamięci tym, co wybrali Morze i spoczęli na jego dnie. Pod spodem spisano nazwiska żeglarzy, którzy nie powrócili ze swoich wypraw i zostawili rodziny.

        Nocami ojciec chwytał za lupę i przy świetle kilku świeczek studiował mapy. Latami szukał informacji o Hollowstone. Wertował książki, wypytywał kolegów i co jakiś czas zagajał starego Hermita, nie skorego do wspominek. Jak trafił na właściwy trop, nigdy rodzinie nie ujawnił. Pewnego poranka wszedł do kuchni z tobołkiem na plecach i oznajmił, że zbiera załogę. Ucałował żonę, pokrzepił dzieci i rzucił na stół garść monet i zwinięty w rulon papier - testament mający wejść w życie po roku jego nieobecności. 

        Vivian co świt i po zmierzchu wyruszała z latarnią na plażę. Wypatrywała statków powracających do portu. Składała modły, by na którymś pokładzie wracał do niej jej ojciec. Bogowie jednak nie byli łaskawi. Dni mijały, ewoluując w tygodnie, miesiące, aż w końcu i lata. Dopiero skończywszy osiemnaście lat, Hesper przestał wypytywać w każde urodziny, czy tata zjawi się z prezentem. Dorosłość rodzeństwo osiągnęło pod okiem jedynie matczynym, pod okiem smutnym i wyczerpanym. Nazwisko Carsena Vissera zostało wyryte na monolicie na wieki.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...