Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Z uniesioną głową podążam swą drogą,
Nie śledzę Cię, a jednak idę za Tobą...
W odmęt szarego świata.

Pogrążony w duchu ślepej nicości,
Czekam, aż runą me sfatygowane kości
I połaczę się ze wszystkim, czym jesteś.

Nie, nie będzie upodlenia,
Świat to jedynie bajka, a mnie nie ma.
No proszę ukołysz do snu...

Daj zatracić się w nieświadomości,
W błogim stanie umysłu tych, którzy nie wiedzą,
Co ich czeka...

Dlaczego nie chcesz mi pomóc?
Czy tak wiele wymagam,
Gdy o NIC Cię błagam?

No nie drocz się ze mną, nie jesteśmy dziećmi,
Nie bawią mnie takie zabawy w kotka i myszkę,
Więc ześlij mi chociaż na winiacza dyszkę...


:)))

Opublikowano

witam......mysle ze masz jakies problemy!....lub nie poszedl ci egzamin! Moj poprzednik dobrze zobaczyl sa bledy.....ale pomijajac je wiersz dobry....nawet bardzo, przeczytalam go do konca....pozdrawiam i trzymaj sie

Opublikowano

Rozumiem, że z tymi błędami to żart? Niech to będzie żart...
Doroto - wytykasz błędy cudze, a zobacz, jak wygląda twój post. Literówka na literówce. Mam nadzieję, że masz jakieś sensowne wytłumaczenie.
Wracając do wiersza - dobry, jeśli chodzi o treść. Wykonanie - przez błędy - leży.
Nie pasuje mi słowo, które jest przecież neologizmem, a mianowicie "no" - w wierszu to źle brzmi, przynajmniej tu.
Literówek i błędów ortograficnych za dużo jak na WIERSZ.
Czwartą strofę w ogóle bym wycięła - jest po prostu zła.
Na interpunkcji się znasz lepiej niż na ortografii. O wiele lepiej.
Pozdrawiam

Opublikowano

Poprawiłem błędy bo jak przeczytałem na spokojnie jak to wygląda...Masakra...Owszem źle zrobiłem zamieszczając go tak nie sprawdziwszy uprzednio zapisu...PS.Doroto nie nie jest źle.Ten wiersz poprostu ma być taki melancholijny i smutny a na końcu nieco przewrotny:)

Opublikowano

Owszem niektóre błędy poprawiłeś ale nie wszystkie nadal są np. i polacze ? się się ? nie wiem może to taki zabieg stylistyczny nie znam go w każdym razie :) Tłumaczenie że piszesz szybko i w notatniku jest śmieszne i troche żałosne. Wniosek jest taki że powinieneś używać Worda który poprawia błędy bo inaczej wychodzi kaszana:) Teraz już w końcu przeczytałem ten wiersz i rzeczywiście nie jest zły, podoba mi się treść gorzej z rymami są na siłę i troche bez sensu ale nie wszystkie. Ogólnie gites malines:P

Opublikowano

Ja nie chwaląc się szczególnie jakoś też mam w tym roku wątpliwy zaszczyt uczestniczenia w egzaminach maturalnych na szczęście to już półmetek i uśmiech powoli wraca na moje oblicze:) Co do wiersza to po prostu taka rada na przyszłość przeczytaj utwór kilka razy zanim klikniesz "prześlij", może daj komuś żeby przeczytał i sprawdził błędy żeby nie było obciachu, to tyle. Pozdrawiam

Opublikowano

Tak jak kolega wyżej - polecam Worda.
Teraz mogę powytykać błędy, bo ich mniej.
"Czekam aż runą me sfatygowane kości" - przed 'aż' przecinek
"No proszę ukołysz do snu..." - po 'proszę' albo przeinek, albo myślnik. I to 'no'...
"mię" - to miał być archaizm, czy nie wiesz, jak napisać 'mnie'?
To tyle.
Pozdrawiam.

Opublikowano

Ujmę to tak-zostawiam "no"bowiem ma to być wyraz infantylności formy tego wiersza.Chiałbym zauważyć że słowa "winiacz"i "dyszka" jakoś nikomu nie przeszkadzają a są tak samo formą potoczną.Zestawienie ważnego problemu z takimi słowami to wyrażenie tego co czułem pisząc wiersz czyli gra z konwencją.Chcę jeszcze dodać jedno-zaczyna mnie irytować sugerowanie mi jakobym bym tępakiem z ortografii-to jedyny wiersz w którym miałem tyle błędów i mam swoje powody przez które je przeoczyłem.Polecam sprawdzić inne moje wiersze dla porównania.Pozdrawiam

Opublikowano

Patrząc na to z pewnej strony, wiersz umieszczony w takiej formie, jak ty to zrobiłeś na początku, świadczy o autorze. Czyli co możemy wywnioskować?
Nie podchodzisz poważnie do tego co robisz - to pierwsze, co mi się nasuneło.
Dla mnie to dyshonor pokazać utwór nieoszlifowany, nie wiem jedak, jak to z tobą.
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Od autora: Scena pochodzi z mojego dokumentu w Google Dokumenty. Jest on poświęcony moim ćwiczeniom w celu kształcenia warsztatu literackiego. 

      Scena z początku miała przedstawiać spotkanie po latach w kliszowej kawiarni, ale jak widać przerodziło się w trochę innego. Zapraszam do zapoznania się z tekstem :D

       

      Tego dnia Johanne Rosales była wykończona po udzielaniu wielu korepetycji z 

      dziedziny literatury. Jedyną rzeczą, o której w tej chwili mogła myśleć, była dobra kawa, dlatego wstąpiła do miejskiej kawiarni.

      Lokal był wystrojony w ciepłe odcienie żółtego i pomarańczowego. Ozdobiony w stylu dość nowoczesnym, ale z dodatkiem lat dziewięćdziesiątych. Nie było tłoczno. Nic dziwnego – była wystarczająco późna pora, że większość wróciła do domów i zajmuje się osobistymi sprawami. Przy oknie siedziała para w podeszłym wieku. Dyskutowali o czymś zagorzale. Johanne udało się usłyszeć fragment rozmowy.

      – Ja tam go lubię. Wydaje się porządnym gościem – powiedziała z pełnym przekonaniem.

      – Kochanie, ale on jest – urwał.

      – Proszę cię, co z tego, że jest z innego kraju i o innym odcieniu skóry, niż my?

      Johanne poszła dalej, minęła dwójkę osób machających do pozostałych gości. 

      – Już idziemy! Nathaniel, pośpiesz się! – wykrzyknęła dziewczyna o młodzieńczej twarzy, z piegami i zielonymi okularami na nosie.

      – Boże, Sophia. Nie dramatyzuj – odparł. 

      Korepetytorka ruszyła dalej, próbując znaleźć odpowiedni i najlepszy stolik. Wreszcie, gdy dostrzegła go poczuła jak przez jej ciało przepływa dziwna radość. Johanne nie sądziła, że widok takiej prostej rzeczy, jakim jest stół w kawiarni może wzbudzić taką emocję. 

      Usiadła przy nim i poczekała aż kelnerka przyniesie jej menu kawiarni. Kobieta rozejrzała się po sali i dostrzegła, że para która toczyła energiczną rozmowę opuściła lokal. Grupa przyjaciół zaczęli o coś się kłócić. Młoda blondynka rzuciła kawałkiem ciasta w chłopaka, siedzącego naprzeciwko ją i wybiegła z kawiarni. W całej przestrzeni zawiesiła się nieprzyjemna atmosfera. W końcu pozostali wyszli, a Johanne została sama. 

      Kelnerka wyszła zza lady i podeszła do kobiety. Przywitała ją miłym uśmiechem i regułką powtarzaną każdemu gościowi. Osoba, stojąca przy ladzie zwróciła się do kelnerki.

      – Violet, chodź! Twoja mama dzwoni – krzyknęła inna dziewczyna w fartuchu. Machała zielonym telefonem w ich kierunku.

      – Przepraszam, zaraz wrócę do pani. Proszę, oto karta. – Wręczyła jej czarną kartę, która oczywiście zawierała menu kawiarni. Kelnerka zniknęła za czarnymi drzwiami. Podeszła natomiast do niej ta druga pracownica. Wydawała się ją znać. Jej spojrzenie było badawcze, jakby szukała w odmętach pamięci skąd kojarzy Johanne.

      – Dobry wieczór, mogłabym się o coś pani spytać? – zaczęła dosyć słabo, jakby niepewnie.

      – Jasne. 

      – Czy pani nazywa się Johanne Rosales? – spytała, siadając na drewnianym krześle.

      Johanne spojrzała na dziewczynę z lekkim zaskoczeniem w oczach i wykrzywiła jedną brew. Jej wzrok podróżował na ladę, sprawdzając czy nikt nie usłyszał pytania.

      – Tak, to ja. Skąd takie pytanie? Ja pani nie znam.

      – Jejciu, Johanne! Kojarzysz Alexandra Moon?

      Johanne zdawała się odszukać go w pamięci, ale za nic nie potrafiła się go odnaleźć.

      – Niestety, ale nie.

      – W sumie nic dziwnego. Przecież chodziliście ze sobą aż kilka dni. To zaskakujące ze strony Alexa. On to co ledwo miał dziewczynę maks dwa tygodnie. – Kelnerka przyłożyła palec do ust, zdając się być głęboko pogrążona w myślach. – Jestem jego siostrą – dodała chwilę później.

      – A twój brat ma takie bujne, czarne loki?

      – Tak!

      – To chyba zaczynam go kojarzyć. Czemu o niego pytasz? Coś się stało?

      – Nie! – zaczęła wymachiwać rękoma, jakby o coś ją oskarżono – Wczoraj przeglądałam jego galerię w telefonie i natknęłam się na wasze wspólne zdjęcie z imprezy studenckiej. Podpisał je “Moja Johanne”, więc pomyślałam, że może miał poważne plany wobec ciebie.

      – To miło usłyszeć, że był mną oczarowany.

      Ktoś otworzył hukiem drzwi za ladą. Była to Violet. Podbiegła do naszego stolika i zaczęła się szybko kłaniać. 

      – Przepraszam! Nie spodziewałam się, że moja rozmowa z mamą tyle potrwa. Mam nadzieję, że pani się nie gniewa.

      – A skądże! Poproszę jedno espresso. – Szybkie spojrzenie rzuciła na dziewczynę, siedzącą z nią – Nie, poproszę jednak dwie. – Uśmiechnęła się w jej kierunku.

      – Jestem Caroline.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...