Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Fuuu, wciągam dym w płuco. Kolejny dzień, który utwierdził mnie w przekonaniu, że takim skurwysynom jak ja nic nie należy się od świata.
Przez te kilka tygodni próbowałem myślami podsumować swoje życie.
Mój wyżarty przez prochy mózg pracował na najwyższych obrotach. Doszedłem tylko do jednego wniosku: jestem nikim, co gorsze jestem nikim, który myśli, że jest kimś.
Zawsze uważałem za najwyższą wartość moje osiedle. Być może obdrapany kwadrat na Zawadzie ciężko nazwać prawdziwym życiem, ale ja tam byłem kimś. Byłem.
Teraz jestem frajerem na wózku, bez przyjaciół i jakiejkolwiek szansy na szczęście. Ponoć szczęście powinno odnajdywać się w każdej chwili naszej egzystencji lecz ja pieprzę takie szczęście.

Odechciało mi się nawet nagrywać. Urządziłem kameralny pogrzeb mojemu majkowi, zawinięty w stare pończochy matki spoczął na dnie szuflady z gaciami.
O czym miał bym nawijać? Jestem nieudacznikiem życiowym, gdybym chociaż dostał kulkę ludzie inaczej by na mnie patrzyli. Byłbym bohaterem jak fifty. A tak to co mam kurwa zrobić? Widzieliście kiedyś rapera na wózku?
Koniec z dziwkami, osiedlowymi epkami i tym wszystkim co wypełniało moje życie jak pierdolony Mcd grubasom. Chuj,że mnie to zabijało, to była moja śmierć, prywatna, z własnego wyboru, zaplanowana.

Mam rodzinę, pojebaną ale mam. Stara mnie kocha, widzę to w jej oczach gdy każę jej spierdalać z pokoju bo mnie wkurwia. Może jestem dla niej zbyt szorstki. Ojciec? On chyba też wykumał , że moja matka to raczej kiepska sztunia i poszukał szczęścia u 20 letniej cizi, która jest głupia jak ja pierdole ale zasoby naturalne ma takie, że świat mógłby się składać z samych pocieszycielek jej pokroju. Wracając do jego tematu to powiedział mi ostatnio, że chyba ze mnie to już gówno będzie. Wiecie staruszek chciał podnieść mnie na duchu. Pamiętam jak kiedyś próbował mnie namówić na naukę hiszpańskiego, taki wiecie modny trend, który miałby mi pomóc w lepszym starcie. Starcie? Do czego kurwa? Do wyścigu szczurów, którego zawsze unikałem każdym sposobem? Nie dzięki, jedyny język jakim mam zamiar władać biegle to modernistyczny osiedlowy język polski, kurwa!

Najwięcej jednak czasu poświęciłem na myślenie o Jolce. Kocham ją, na swój pojebanie chory sposób ją kocham. Chcę żeby była szczęśliwa a czy przy mnie to jest możliwe? Gdy byliśmy parą zdradzałem ją z każdą nowo poznaną laską na melanżach u Krzycha.
Po co jej taki gówniany związek.
Nie umiem myśleć o jutrze, nie potrafię stworzyć niczego co po kilku chwilach nie rozpadło by się z hukiem. Potrzebuję jej , wiem, że bez niej nie dam sobie z tym wszystkim rady jednak odpycham ją, mimo, że jest dla mnie jak tlen.
Krzywdzę ją i wyzywam od najgorszych, z miłości, by odeszła.
Ona nie jest tego w stanie zrozumieć może dlatego iż nie jest jedną z tych zimnych suk, pojebanych panienek nieświadomych swych wad.
Nie jest, lecz nasze dni odeszły.

Muszę coś ze sobą zrobić, pozbierać się, znaleźć w czymś ukojenie. Nie chcę skończyć na stryczku jak ten małolat z 10tej alei. Potrzebuję tylko jakiejś koncepcji na życie, przysłowiowego światełka, które da mi siłę by walczyć, by pokonać Boga i zaśmiać się mu w twarz.

Będę chodzić nawet jeśli oznaczać to ma jakieś psychodeliczne rehabilitacje.
Mam 19 lat a przez te 19 lat nie pamiętam bym uśmiechał się z innego powodu niż kana.
Jestem żałosny.

Maciek.

( tekst dodany z innego konta z powodu chwilowych kłopotów technicznych , szugar )

Opublikowano

"trochę wiarygodny" - chyba żartujesz, ja to czytałem jak sprawozdanie, reportaż, to znacznie więcej niz "trochę"
"Jestem nieudacznikiem życiowym, gdybym chociaż dostał kulkę ludzie inaczej by na mnie patrzyli"- mój ulubiony fragment, recepta narratora na szczęście (może w IV powinien podjąć w tym kierunku jakieś kroki? ;)) No i jest jeszcze Jolka! Kiedy ją bliżej poznamy??
Coraz bardziej i bardziej zaczyna mnie ciekawić co będzie dalej.
Jeśli chodzi o pretensje to nie mam żadnych, no może poza tym że niektóre sentencje z II się tu powtarzają. (głównie w rzeczach o rodzicach- przynajmniej tak mi się wydaje)
pozdrawiam Jimmy

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • nie wiem dlaczego, ale pasuje mi tu dowcip pijany malarz staje przed lustrem komentując je jak obraz nie wiem czyje to płótno, ale kogoś sławnego hymm, tak właśnie mają się sprawy codzienne, widzimy co chcemy widzieć lub to co jest czyli codzienność
    • @.KOBIETA. Och nie, nie tak, M. :-) To jest wiersz O TOBIE. Wywołujesz burze w głowach (hormonach) mężczyzn ze swojego otoczenia charakterem i nieprzeciętną, podobno, urodą (nie w moim typie). Jeśli się nie zmienisz, będziesz wielokrotnie porzucana i raniona. Tak odczytuj ten wiersz. Ja nie aspiruję do Ciebie :-) tylko się o Ciebie martwię, nie chcę, żebyś sobie zrobiła krzywdę. Obawiałbym się nawet Ciebie adoptować :-)
    • a gdy nadejdzie Śądu czas i stanę u stóp tronu pokłonię ja się Panu w pas  i rzeknę bez pardonu rozkoszy rajskich nie chcę znać  ni wiedzieć gdzie się kryją lecz tam mnie panie Boże wsadź gdzie piją gdzie piją gdzie piją kolapsy grawitacyjne pochłaniają jony jak ukwiały chlorek sodu galaktyka wiruje i pszczoły zbierają więcej miodu to wiosna radosna sprawia że piwo lepiej smakuje...   a kucharz w kuchni polowej grochówkę wojskową gotuje !
    • zazdroszczę, bo nie mam, snów o których można tak pisać, wiem, mogą być męczące kiedyś miewałem sny nazywają odbiciem duszy jeśli to prawda, to pokazuje czego nie pragnie, dwoistość człowieka jest męcząca, ciągle musi się zmagać sam ze sobą, a ma tyle innych problemów patrząc z perspektywy na takie utwory, zastanawiam się jak AI poradzi sobie z psychiką ludzką, gdzieś jest baza danych w której to wszystko się kisi Pozdrawiam
    • Moim zdaniem autor nie ujmuje tu obłędu jako coś szkodliwego (chyba że dla samego PLa) ale jako rezygnację powodującą rozkład dnia codziennego i przygaszenie spowodowane brakiem drugiej osoby, w sensie rozkładu jest to obłęd, w sensie pożycia tylko rezygnacja. Głębokie przeżywanie utraty, aż do małego stop, gdzie sam nie daje akceptacji takiemu porządkowi rzeczy. Autor pokazuje tu ludzki wymiar tragedii osamotnienia, równie dobrze mógłby zamiast łózka, użyć wyspy jak w Robinsonie Crusoe. Obie postacie mają wspólny charakter, człowiek bijący się samotnie z myślami ociera się o utratę zmysłów. Pozdrawiam.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...