Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nie ma przeszłości na początku

piaskownica bez trosk
pragnienia chcą być tylko duże
latorośl szuka drogi
chce wspinać się wyżej
planów rysowanych w hipokampie

gdy słońce coraz niżej
horyzont jakby bliższy
ważne zaczynają być obrazy
w neuronach pamięci
ciągle otwarty album ze zdjęciami

u zmierzchu nie ma przyszłości


/po II korekcie/



18 kwietnia 2007

Opublikowano

"na końcu nie ma przyszłości"
... kiedy osiąganie celu
zabija to co najważniejsze
a niezauważone po drodze.

jakoś mi takiej alternatywy brakowało, ale wiersz mi się podoba. Pozdrawiam.

Opublikowano
na końcu nie ma przyszłości,
a tak właściwie, jest już mało ważna

Egzegeto, podoba mi się, ładnie to napisałeś.
Tak a propos, ja to już bliżej tych albumów, niż piaskownicy ;)))

pozdrawiam serdecznie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Szanowny HAYQ
cieszę się, że się podoba
a alternatyw to może tu być kilka- choć to tylko jedna z dwu możliwości:))
ja uczepiłem się tej, która mi najbliższa
- siwy włos, horyzont coraz bliżej:), album ze zdjęciami ciągle otwarty,
wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia.
Jak będziesz miał te lata co ja, to pogadamy :)
Pozdrawiam bardzo serdecznie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Beenie
jasne, że mało ważna, albo po prostu nieważna
Och, pardon,
przyszłość ważna - ta pozagrobowa:)
Miło mi, że podoba się
a co do albumów czy piaskownicy
to co Ty Dzierlatko wiesz o horyzoncie, który tu, blisko się ściele :))
Pozdrawiam
Panią Gór
Opublikowano

Kalino
pozwól, że zanim Ci odpiszę, to chwilę odetchnę z wrażenia ......



.......... już.

Dokonałaś pięknego rozbioru logicznego wiersza mego :)
I gdy tak sobie czytałem Twoje słuszne spostrzeżenia, to
pojawiła się myśl, żeby wiersz wkleić ponownie do worda
i poprawiać go wg Twoich wskazań.
Ale oniemiałem, gdy na dole zobaczyłem Twoją wersję.
I przez to zepsułaś mi :) moją satysfakcję, bo wiersz jest Twój.
No i .... co teraz ???

zapytowywuję dobitnie ????
:(
Pięknie dziękuję, ale będę musiał go nieznacznie zepsuć
żeby wyszło na moje - że mój :)))

DZIĘKUJĘ CI

PS. 1. Gdyby takie lekcje, a nawet skromniejsze , były udzielane tu na orgu
to ojczyzna nasza byłaby krainą dobrą poezją płynącą.

PS 2. Kalino,
Udzieliłaś mi lekcji, która utwierdza mnie w przekonaniu, że wiersz po napisaniu
należy koniecznie poddać takiej właśnie analizie logicznej. Piszę o tym, gdyż w rodzinie mam
znawcę tematu - już kiedyś tu wspominałem o tym - który od czasu do czasu/ bo zawsze brak u niego czasu/ tak właśnie podchodzi do wiersza i mówi mi - pamiętaj, wiersz ma być lapidarny, jak najmniej słów.
I to jest chyba TO.
Ale człek upojony "pięknem" wersów swych :)
zapomina o logice i zwięzłości.
Poprawię się

i jeszcze raz ŚLICZNIE dziękuję:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Stasiu
chyba Kalinowe skrótowce wykorzystam
bo jak zauważyłaś - gdy zenit, to po co to niebo skłonione :)

Ale dziękuję Ci za zawsze miłe wizyty
Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Judytko
co Ci się nie widzi w tych hipokampach ..
a serce, a dłonie, oczy, usta to mogą być ?? :)))
a czym zawinił fragment mózgu o nazwie hipokamp?
a kurcze "cholera" to może być w wierszu ???

nie, nie, jak tylko taaak:))))
Myślę Judytko,
że ten hipokamp to ujdzie obok wyżej wymienionych części ciała ludzkiego
a może kiedyś spróbuję wykorzystać w wierszu śledzionę, esicę i np. okrężnicę.:)))
Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Adamie
przyjdzie taki czas, a przyjdzie czas na pewno - na każdego z nas,
że pewien dzień będzie tym ostatnim - bez jutra.
Ale to jest sytuacja ekstremalna :)

Dziękuję Ci bardzo
i
Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Witam Panią Kalinę :)
i właśnie,
to jest przykład ewidentny na to, że są przyczyny błahe.
Bo ja się nie wściekam, gdyż przyczyna jest nader błaha:))))
gdyby była poważna, oj byłoby niedobrze.
a widzisz ? :))




taaaaa ..
co Ty Kalino o tym aksamicie
aksamit owszem, ale głos...no może jakieś podobieństwo jest.
Aksamit jest w moim dotyku ....
... tzn. akustycznym też -
- pardon, miało być słowno-muzycznym:)))

Pozdrawiam
tym słońcem, które teraz świeci
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Marlettuś
Kotku Kochany
już gdzieś pisałem
- ja nie tylko wierzę, bo ja o tym WIEM.
A Ty ciągle fruwasz tak wysoko i tak bezchmurnie:))
Chyba te wiosenne prądy konwekcyjne tak Cię unoszą :)

Dziękuję Ci
też słoneczkiem raczę :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Marlettuś
Kotku Kochany
już gdzieś pisałem
- ja nie tylko wierzę, bo ja o tym WIEM.
A Ty ciągle fruwasz tak wysoko i tak bezchmurnie:))
Chyba te wiosenne prądy konwekcyjne tak Cię unoszą :)

Dziękuję Ci
też słoneczkiem raczę :)

Wiktorze!
Daj jeszcze trochę czasu,
a pewnie znowu powrócę na swoje miejsce.
Czasem człowiek odbija się wysoko,
ale nie wie jak spadnie - czy bez bólu?
Twój kom. pod moim wierszem -ważny
dziękuję.
Serdecznie pozdrawiaM.
Opublikowano

Marlett
no po co to piszesz ....?
zwięzłość nie tylko w wierszu, ale i w komentach wskazana:)

przecież ja to wszystko ....

"Chcieć kochać i nie doznawać cierpienia, to jakby chcieć latać nie
odrywając się od ziemi".

K. Bradford Brown


Tą sentencją kończę i pozdrawiam:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



czyli kobiety są niepodzielne :)
czyli np. podzielność uwagi równa zero ?
nie wierzę
Ale już dobrze Pani translatorko
przyjmuję tę niepodzielną błahość u kobiet
do akceptującej wiadomości.

PS. pracuję cały czas na moją wersją wiersza
i znalazłem lapsus astronomiczny - aż mi wstyd, choć gdy to pisałem gdzieś tam była przyczajona wątpliwość
otóż wyrzuciłem ten oddalający się zenit.
Bo zenit to najwyższy punkt na sferze niebieskiej w pionie nad obserwatorem i nie może się oddalać
no chyba, że jako metafora w poezji :))))
a to przepraszam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Hej, uczony mądralo ;)
powiem Ci tak,
Twój wiersz wywołuje we mnie mieszane uczucia (znowu wyczytałam sobie memento;)
klamra - nie ma przeszłości--------nie ma przyszłości - powoduje, że
stwierdzenie "dojrzałość cieszy się każdym dniem" ma dla mnie wydźwięk jakieś desperacji,
to bardzo mocne akcenty - trzy
i może dlatego, że aż tak mocne - nie potrzeba ich bardziej podkreślać enterami?
może to wprowadza patos?
najbardziej smakuje mi esencjonalne "pragnienia chcą być tylko duże"
(gra w tym cała arogancja i beztroska młodości;))
podoba mi się, nawet z tym... hipopotamem ;)
:)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



INko
cieszę się, że mieszane, a z dalszych wywodów - że i niezrozumienie
bo - jak już przytaczałem sygnaturkę Ateny -
"Zrozumienie jest śmiercią wiersza". I dobrze byłoby mu tak :))

patosu nie widzę :)

"pragnienia chcą być tylko duże"- Kalina trafnie skonkretyzowała te pragnienia nazywając je po imieniu
bo to dzieci,
dzieci zawsze chcą być duże -------> poprzez to patrzą w przyszłość
Ty INko odczytałaś jako -
"gra w tym cała arogancja i beztroska młodości" --------> nic z tych rzeczy...chociaż..
...niech i tak będzie :)
bo młodość też, a może jeszcze bardziej patrzy w przyszłość,
dopiero starość patrzy wstecz.

Inspiracją do napisania tego utworu jest moja pierwsza kompozycja
-celowo unikam wiersza, gdyż daleko mu do wiersza - :)

zatytułowana "Nie zgadzam się z tobą Marku"
gdyż Grechuta śpiewa:
"ważne są te dni, których jeszcze nie znamy"

a dlatego się nie zgadzam, że gdy kroczy się rześko ku 70-tce życia
to niestety, a może stety - ważne są te dni - przepiękne dni - które są za nami.
Przynajmniej dla mnie i dla mojej najdroższej na świecie Bożenki

dlatego to, co piszę może się nie podobać,
może być dziwne
ale dla nas obojga ważne jest wszystko, co za nami.

Dziekuję Ci za ciekawą interpretację
i pozdrawiam serdecznie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @beta_b Beatko bardzo Ci dziękuję za miłe słowa

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Staram się w tych moich wiersz ach przemycić odrobinę swojskości ale też niepokoju  Chyba się czasami udaje Przytulam Cię mocno
    • @Konrad Koper Mi się to wydaje mądrą przestrogą, w końcu nie wiemy co spotkamy na drugiej planecie, czy księżycu. Lepiej zawsze podchodzić do takich rzeczy z dystansem. Tak też jest w życiu, jeśli ktoś jest nieznajomy, musimy go najpierw poznać, nim mu zaufamy.  
    • "In uno corpore duo reges perpetuo bellant."   "Errare Humanum Est"   Dawno temu, to miejsce  było skrawkiem ziemskiego Edenu. Malowniczy krajobraz, skaziły cienie flag, proporców i włóczni. Końskie kopyta zryły świeżą trawę  a blaszane stopy rycerzy zgniotły opór powojów, ostów i maków. Lecz ta bitwa była  niezwykle ważna i potrzebna. Decydowała o  strategicznej pozycji hegemona. O nowym kierunku rozwoju. O życiu w dostatku  lub niewoli w kajdanach.     Umysł był tym który się bronił. Zimny, analityczny, szczegółowy  i do bólu drobiazgowy. Każda strategia. Każdy plan. Był przemyślany i doprowadzony do perfekcji. Musztra wojsk, trwała nieustannie. Bez względu na pogodę czy porę dnia. Jego wojska były znane  z okrucieństwa,  braku litości  i walki do ostatniej kropli krwi. Cyborgi a nie ludzie  o wyłączonych uczuciach. Na godłach chorągwi jazdy ich sentecja. Quidquid agis,  prudenter agas et respice finem. Każda lekkość bytu czy obyczaju, karana jest tu śmiercią. Kat jest ich ramieniem sprawiedliwości  a kostucha najbliższym przybocznym. Jest to kraj filozofów, myślicieli, mistrzów duchowych, rojalistów  i twardych, pozbawionych złudzeń osób.     Serce było agresorem. Jak zawsze. Dzikie to wojska a raczej zgraja. Zagony tubylców, wychowanych na  złotej wolności, czystym powietrzu  i życiu chwilą. Żyli w namiotach. Małych otoczonych ostrokołem wioskach gdzie jedynym panteonem  była indywidualna fantazja. Czcili bezbożne praktyki. Co dzień inna kobieta,  inna potrzeba, zachcianka. Amor vincit omnia. Tak zwykli powtarzać między sobą. Byli nieobliczalni, nieodgadnieni w czynach. Zabijali w imię miłości  i za nią gotowi byli ponieść ofiarę. Kochali ich bogowie, aniołowie, artyści i poeci. Lecieli zawsze  jak na niewidzialnych skrzydłach. Robili rzeczy wielkie acz głupie. Rozsądek był u nich karany wygnaniem. Wstrzemięźliwość pomijana milczeniem. Kochali po równo. Wino, śmiech i kobiety.     Starli się w tym miejscu. Komórki umysłu i serca. Bitwa była krwawa  i pozbawiona nawet krzty  honoru czy miłosierdzia. Dobijano rannych,  tratowano pozbawionych broni. Rozsieczono wielu dumnych bohaterów. Trwało to wiele dni i nocy. Gdy krzyki, pieśni i rozkazy ucichły. Ciała rozognione rozkładem, utworzyły doczesny kobierzec.     Nie wygrał nikt. Choć to obrońcy ponieśli dotkliwsze straty. W ramach rozejmu,  najeźdźcy wymusili na władcy umysłu, niesamowitą zniewagę. Przyjęcie do swego pałacu  najpiękniejszej córki króla serc. Umysł bronił się zaciekle. Ale musiał pojąć ją za żonę. Uległ temu koniowi trojańskiemu, wprowadzonemu zdradliwie do pałacu. I wreszcie pokochał ją tak  jak kochał swą dumę.     A to miejsce bitwy. Jak widzisz teraz jest tutaj las. Cichy i mroczny. Wyrosły tu przedziwne gatunki drzew. Niektórzy twierdzą, że wykiełkowały wprost  z ciał martwych wojowników. Ich liście ronią perłowe, słone łzy. Szmer wichru zdaje się krzykiem poległych. Kory ich pomarszczone nie czasem  a słowami miłosnych wierszy. W świetlistych koronach, połyskują złote freski. Aniołowie tańczą z mędrcami. Śmierć gra w kości z Bogiem. Nocami płoną tu błędne ogniki dusz. To pozostawieni na wieczną wartę trubadurzy. Okaleczeni, kalecy, ślepi. Snują się po dukcie jak dziki gon. Śpiewają głośno  to o miłości to znów o śmierci. Raz straszą to znów pocieszają, poetów i kochanków  którzy stracili rozum przez serce. I snują się wraz z trupą po lesie. Szukając sensu  w wiecznej, ludzkiej sprzeczności.            
    • @Poet Ka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • na saksofon, bas i tęsknotę   Z tęsknoty budzę się. Z tęsknoty kradnę czas. Z tęsknoty widzę cię, jak korytarzem gnasz.   Z tęsknoty do ciebie łbem o parapet walę. Jest jakiś kres miłosnych scen… jest jakiś kres.   Z tęsknoty buduję zamek, poskramiam czas. Z tęsknoty widzę cię, jak korytarzem gnasz.   Z tęsknoty cię zamknę, uwiężę cię w nim. Z tęsknoty do ciebie już nawet nie będę pił.   Ile razy w samotności sam byłem… Ile razy w samotności sam byłem.   Z tęsknoty do ciebie łbem o parapet walę. Jest jakiś kres miłosnych scen… jest jakiś kres.        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...