Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

przyjęłam jako lekki i przyjemny "zapowiednik" wiosny;
i tak będziemy te pierwsze lewe nogi wystawiać, bo będzie
zależało znowu od tego z której strony murarze postawili ścianę i
też będą trzynaste piątki... a więc głowa do góry i aby do maja:)))
Pozdrawiam serdecznie.:)))

Opublikowano

mrówek egipskich w cukrze
i miodu w cudzej gębie
*
to je oki, tę nie, chociaż.... mniód w gębie męskiej jest cacy, a niech tammm,co mi precz męski szowinizm, niech żyje męski babizm.
Inko buzi, za to o czym każda z nas mysli, a nie ma odwagi powiedzieć woczy,,
pa/ Es

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



pojedynek na żądełka? ;)
czemu nie... mogę spróbować tak dla sportu...
chociaż muszę się przyznać, że jak czuję do kogoś sympatię
to mam raczej słabą siłę rażenia... a Pana Orga lubię ;)

kiwam palemką :)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


...moja blondynka zwykle wali między oczy...;)
a potem się zasłania brakiem rozumku ;)))
Stanko - 2 odcinek w skrzynce,
palemką...:)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To jest super super.
A reszta tylko super.
A na poważnie to bardzo ciekawy utwór.
Podoba się mi.
Pozdrawiam
no i fajnie, że super i fajnie, że stworek się podoba...;)))

Tobie też Piotrusiu Panie kiwam palemką :)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


n i c czasem znaczy bardzo wiele ;)
9 syl. (5+4 - znaczy rytm jest), rymiki jako-tako brzmią(-współ).
Tylko mnie martwi pointa: czy to do "życia" pretensja?
:)
pzdr. b
oj, Wielki BZz...
moją irytację przerobiłeś na "daremne żale próżny trud" ;)
p r o t e s t u j ę
zdecydowanie
z pełnym szacunkiem dla Waćpana, ars poetica, rymów, rytmów, etc; a jednak...
w mojej wersji blondynka daje do zrozumienia, że jest już poniekąd wkurzona...
a u blondynki od wkurzenia do działania to ino mrugnięcie rzęs, w każdym razie długo zastanawiać się nie będzie
a jak stworka ulepszę, to blondynce cały impet odbiorę... usiądzie i będzie się mazgaić... no i po co? może lepiej niech zostanie jak jest? stworek przecież się o Nobla nie ubiega...;)
:)))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • czemu żeś smutny tato taki dziś dzień pogodny - byłem świadkiem na mogile synu - krzyż położył cień spojrzał i cichuteńko rzekł wybacz a potem dodał głośniej - jutro też ma być taki jak dziś... przegrał nie kończąc
    • Na przestrzeni wszystkich tych wieków, łączy was tylko ta jedna rzecz. Nazwisko? Posiadłość? Herb? Nieskończona samotność  i objawy destrukcyjnego szaleństwa. Ktoś, kiedyś dawno, przeklął cały ród. Dziwny to ród w którym brak małżeństw, potomstwa czy więzów krwi. Brak drzewa i sagi rodzinnej. Skąd wzięło się tak zepsute nasienie? Kto był praojcem stworzenia  tej genetycznej degeneracji?     Matroną była senna muza. Zwid umysłu, ogarniętego bólem istnienia. Jej ciało było zbezczeszczone przez bluźniercze potrzeby zmysłów. Była blada, gnilna, pobita i gwałcona. Żyła choć jej członki i oczy były martwe. Serce wyrwano jej okrutnie  i zastąpiono klątwą bestii. Niegdyś jeszcze potrafiła  płakać nad swym losem. Łudząc się tym co kłamliwie  materializował jej świat. Pokazywał jej kwiaty na łąkach wiosennych, ogrody i sady pełne krasnego owocu, ludzi beztroskich i wolnych. Serdecznych przyjaciół. Zjednoczone rodziny. Sprawiedliwych ojców  i kochające matki. Taki był świat za szkłem. Granicy bytu.     Ona miała tylko zaświaty. Pełne pyłu, kurzu, czarnych kikutów drzew. Rzeki spienione krwią. Zamiast kwiatów, trupy wzdęte od rozkładu, kwitły słodką wonią śmierci. Wędrowała przez puste, skruszałe wioski. Miasteczka rozpalone ogniem  nie ognisk domowych a pożogą moru. Miasta o olbrzymich murach i wieżach. Czarne jak noc. Zwiewne jak mara. Tam mieszkały demony, które czasami prosiła o pomoc  w starciu z ludźmi z powierzchni.     Krążyły legendy,  że tam za murami twierdzy, za pustynią nieposkromionego wichru, za płaskowyżem zimnego żalu, za oceanem łez niewinnie przelanych. W strażnicy wykutej  z pierworodnego ognia nienawiści. Mieszka ON! Demon, którego nie dotykają myślą Bogowie. O którym nie mówią kroniki i sagi. Ten który przybył tu  przed powstaniem czasu i materii. Kurhan jego usypany  z wyschniętych czaszek niedoszłych herosów, którzy przed eonami  rzucili mu niebacznie wyzwanie. Spoczywa w grobowcu zakopanym  aż do trzewi ziemi. Płytę nagrobną zdobią,  srebrne słońce i złoty księżyc. Nad kurhanem roztoczyła wieczny cień, samotna góra. Martwa i milcząca bazaltową pustką. Śpiewa mu pieśń o zagładzie cywilizacji. Muza wie dobrze.  Czuję to w sobie. On to wszystko stworzył. Wraz z nią. Ona go do tego zmusza. By pisał poezję  z bezdni swego grobu.    
    • @Mitylene Rymowany wiersz ma swoje ramy, staram się zmieścić w jego wymaganiach,  a powyglupiać się - też lubię, szczególnie słowem.  Bardzo lubię deszcz - może mniej ten listopadowy. Za niedługo będzie majowy, ten jest najbardziej poetycki.  Pozdrawiam :)

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Mitylene cudne dwa:)
    • Violetta tak obraz wyglądał przed zachodem słońca:)

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...