Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

otuleni rozmarynowym śniegiem
wiatru
mgnineniem a pośród
tańczących słów
niezbyt szczelnie
głucho

otuleni rozpaczy chłodem
otuleni rozmowy znakiem

a spadającej gwiazdy nie było.

Opublikowano

a mi nie,
bo:
po pierwsze - jaki to śnieg "rozmarynowy"?
po drugie - "mgnineniem" - literówka,
po trzecie - w jakim celu użyte "a" przed pośród?
po czwarte - inwersje: "rozpaczy chłodem", "rozmowy znakiem",
po piąte - nie dość, że inwersje, to jedna banalna, a druga niezrozumiała - otuleni rozmowy znakiem?
po szóste - niezrozumiała wersyfikacja i przerzutnie ,
po siódme - w ogóle nie widzę sensu utworu,
po ósme - wg mnie.

to minie ;)

Słońca!

Opublikowano

jak to jaki jest śnieg rozmarynowy?no rozmarynowy,tak samo jak śnieg komputerowy,bleblowy śnieg,śnieg ladyowo supayowy jest mój ulubiony.To tylko słowa,to nie podręcznik.A sens?cały świat nie ma sensu,Bóg nie ma sensu?nawet piłka nożna nie ma sensu.eeeh
sens jest bez sensu.
a z reszty nie wiele rozumię w komentarzu twoim,i prawde mówiąc nic mnie to nie obchodzi,nie studiuje filologii polskiej i nie chcę zostać poetą zawodowym.
poeta zawodowy,to jak papież zwolennik seksu przed małżeńskiego,to chore.
pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ale mogę wyjaśnic dlaczego - wiersz jest zbyt barokowy, zbyt rozbudowany i tak ciekawa myśl zostaje zniszczona przez całą nadbudowę. Niech pan/pani spojrzy:

otuleni rozmarynowym śniegiem wiatru mgnineniem

(pomijam literówkę, bo zdarza się)

a pośród tańczących słów niezbyt szczelnie głucho

(słowa tańczące, niezbyt głucho - to abstrakcja i nie ma znaczeniowego sensu w ich połączenianiach, także wychodzi katachreza)

otuleni rozmowy znakiem -

(w tak krotkim wierszu powtórzenie pomysło ze słowem - był wyżej)

Takie zostawiam uwagi :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • codzienność  często przepada  w nicości  gdy próbujemy  zobaczyć mijający czas  przez pryzmat  gdzie kolory  mijają się z realem  zachwyt nie zamiera    ekranik z nami  delektuje się  wygenerowaną fikcją  przebraną za ...   przechodzi  bez względu na pogodę  z jednej perspektywy  do drugiej suchą stopą    malowane emocje  są prawdziwe  mimo ... że nie zaistniały    umysł zarejestrował  je jako fakt  nie weryfikujemy  żyjemy nimi    po długim pobycie  powrót do siebie  bywa brutalny    4.2026 andrew  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witam - miło mi że tak pozytywnie widzisz ten wiersz - dziękuję -                                                                                                            Pzdr.serdecznie. Witaj - dziękuje ci bardzo za te tak - miło że czytasz -                                                                                                 Pzdr.
    • @wiedźma - @Lidia Maria Concertina - @Leszek Piotr Laskowski - dzięki - 
    • @Leszek Piotr Laskowski Też kiedyś napisałam o żołędziach, ale bardziej lekko. Twój wiersz jest majestatyczny, ale tak pięknie pochylający się nad tym co małe, zwyczajne, a piękne.  Tyle tu wrażliwości i miłości do natury. Bardzo mi się podoba. Pozdrawiam.
    • "Czas żołędzi nad Utratą " Czas żołędzi pluskających, dojrzałych – tego nie znałem. Ze starych i pięknych dębów spadają i pluskają, więc się zatrzymałem. Rzek rzadka to ozdoba; tajemniczy dźwięk ich plusku mnie zawołał. Jak kamieniem ciskanym spadają na wodę, tworząc lustrzane koła. Lekko falami płynące w dorzeczu dębów szumiących, podkreślają ich urodę. Widzę las kaczych kuprów, w wodzie na wpół zanurzonych, w dnie rzeczki buszujących. Bezwstydnie nad wodą, zadkami wystawione, nas, przechodzących, ironicznie traktują. Dęby masywne, dęby piękne, książęcym dworem pachnące. Dzieci – żołędzie Utraty – z miłości gniazd wypadające, ruszają podbijać te światy. Płyną z nurtem matki rzeki niby żaglowce odkrycia, po nowych pokoleń aprobatę. I tak w podróży bez końca  niesione prądem I cieniem, szukają żyznej przystani. By kiedyś, w słońca promieniach, stać się znów dębów koroną – rzeki wiernymi strażnikami. Leszek Piotr Laskowski.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...