Michał Kowalski Opublikowano 7 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 7 Lutego 2007 na początku tego wątku nie ma poezji panie grabarz
wesoły grabarz Opublikowano 8 Lutego 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Lutego 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. wiem wiem - czytałem o tym podobnie jak literatura i bóg - umarła
Dorma Opublikowano 8 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 8 Lutego 2007 Bardzo mi się podoba. Pragnę też zauważyć, że Pan grabarz prawie każdego ktomu da komentarz całuje, czy to kobieta czy facet. Mam nadzieję, że i mi sie cos dostanie. Podlizując się dalej powiem: bardzo lubię czytać Pana trafne komentarze ( serio). P.s. I wyciełabym jedno " spierdalaj" - to na końcu wersu :)
wesoły grabarz Opublikowano 8 Lutego 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Lutego 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. dziękuję bardzo za miły i zaskakująco pozytywny komentarz dziękuję także za sugestie co do drugiego spierdalaj - oczywiście treściowo wiele w wierszu nie zmienia, natomiast urytmicznia ten fragment, powtórzenie zwraca także uwagę na większa irytację, i jest to "melodyjna" prośba o spierdalanie - proszę przeczytać na głos - dużo zmienia nie mógłbym z niego zrezygnować :) co do całusów czy mają mieć coś wspólnego z owym podlizywaniem się, o którym Pani pisze, czy tylko w policzek ? pozdrawiam ;p
Michał Kowalski Opublikowano 8 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 8 Lutego 2007 mam wreszcie coś dla Ciebie skarbie lećmy se prosto od początku pierwszy dwuwers – sam wiesz, dobra elipsa, fajny; zwyczajnie i bez padania na kolana ‘fajny’ to najlepsze dlań określenie (głównie o tem oblewaniu mówię) następne dwa: ciut mi zgrzyta, że tak niby dwa podmioty rzucasz – z tej pary starzec/kloszard postarałbym się jednego pozbyć (chyba, że nie rozumiem ukrytego celu) potem jest świetne kilka wersów… i nagle przychodzi mi do głowy taki ambaras, żeby nie pisać, że ‘ma dla mnie’ – tylko, że ‘ma’ generalnie… i idąc tym tropem wyrzucić ‘jakem autor’ i zrobiłoby się zajebiste poplątanie kto tak naprawdę autor, kto narrator itd. to rozmycie i teraz istnieje ale tylko przez chwilę (chociaż nawet gdy usunąć to o czym mówię to i tak początek ‘autobusem do innych art.’ wywołuje skojarzenie, że mówisz o sobie i innych Tobie podobnych – ale nie szkodzi) stosujesz powtórzenie ‘znakomitą’ – nie sądzę by było niezbędne erotyka retoryka – super i wiele skojarzeń i pojemne i w ogóle w poincie widać to zadęcie, tę chmurną wyższość (komiczną) i tak ma być – namacalnie, sugestywnie (chciałoby się rzec ‘syntetycznie’ ale się nie rzeknie;) ) tekst jawi się zatem sympatycznie blisko człeka… że to picie, że wulgaryzm, że łikendowe wspominki a jednocześnie podsuwa rozkminy (roskminy? – nie wiem nie ma w słowniku;)) podoba się, co będę wodę lał:) zpas wukłonikiem po izdrówką Twoja misia
wesoły grabarz Opublikowano 8 Lutego 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Lutego 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. pogadaliśmy prywatnie, więc się nie muszę odnosić tutaj już, chyba, że ktoś z czytelników by chciał bo nurtowałaby go moja odpowiedz (na pewno będzie takich wielu, całe hordy ;d) dzięki Michalino za rozskmine głębszą pzd
jacek_sojan Opublikowano 8 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 8 Lutego 2007 wesoły grabarz z owym "spierdalaj" mało wesoły; to jest kopanie grobów pod artystami, Yoriku; subtelność zawsze była u mnie w cenie, a dosadność odstręcza - także w poezji, w życiu takoż...bo to takie chodzenie z trąbą, kiedy nie wiadomo - kto tą trąbą, czy to dwie trąby...masz ciągle tą samą gombrowiczowską manierę - przedrzeźniania, czas wyrosnąć, czas! J.S
wesoły grabarz Opublikowano 8 Lutego 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Lutego 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Jacku Drogi! Nie mów o manierach, subtelnościach, dosadnościach (o Gombrowiczu lepiej też nie, zostań przy Krasińskim :)) - o treści ni słowa nie rzekniesz? A może treści zwyczajnie w tym nie ma - jesli tak mniemasz - proszę napisz. To kwestia poetyki i pokolenia. Poetyki - bo skrajnie innej od Twojej. Pokolenia - bo ja (mimo, że obca) potrafię na Twoją się otworzyć, Ty zaś na moją już nie. Nachodzi mnie myśl smutna - nie pierwszy raz o Gombrowicza zahaczasz Jacku - a rozumiesz z niego tyle co z mojego wiersza. Który nota bene m. innymi o Twoim rozumieniu poezji mówi. Pozdrawiam serdecznie i zaznaczam, że w tym co napisałem nie ma ani krzty złoścliwości czy jadu - poważnie. ps., wyrosnąć? z tego? nigdy w życiu.
Dorma Opublikowano 9 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 9 Lutego 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ja tam lubię miłość francuską ;)
wesoły grabarz Opublikowano 9 Lutego 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Lutego 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ja tam lubię miłość francuską ;) czy mam rozumieć, że na oczach milionów uprawiamy jawny flirt, w wykonaniu co najmniej odważnym? ;>
Dorma Opublikowano 9 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 9 Lutego 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ja tam lubię miłość francuską ;) czy mam rozumieć, że na oczach milionów uprawiamy jawny flirt, w wykonaniu co najmniej odważnym? ;> hehehe A co wolałby Pan na privie? :) Niech Pan to rozumie jak chce. Głodnemu chleb na myśli :) Ja tylko Panu odpowiedziałam na pytanie, że lubię miłość francuską. :) A Pan? I nie przesadzałabym z tymi milionami.. :) Swoją drogą niektórym to podobno dodaje adrenaliny.. :)
Michał Kowalski Opublikowano 10 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 10 Lutego 2007 Dormo... błagam Cię... nie zadawaj się z grabarzem bo będę musiał Cię całować...
Dorma Opublikowano 12 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Nie ma się czego bać, taka straszna nie jestem :) Dlaczego Ty? Dzielicie się dziewczynami? ;)
wesoły grabarz Opublikowano 12 Lutego 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Nie ma się czego bać, taka straszna nie jestem :) Dlaczego Ty? Dzielicie się dziewczynami? ;) dziewczynami - nigdy ale Kowalsky zawsze zazdrości mi atrakcyjnych i inteligentnych dam które mają do mnie słabość w swej pyszałkowatości Pan Miś sądzi, że po swoim marnym pocałunku z pewnością damę mi odbije to mu się rzecz jasna nie uda prawda Pani Dormo? ;>
Dorma Opublikowano 12 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Nie ma się czego bać, taka straszna nie jestem :) Dlaczego Ty? Dzielicie się dziewczynami? ;) dziewczynami - nigdy ale Kowalsky zawsze zazdrości mi atrakcyjnych i inteligentnych dam które mają do mnie słabość w swej pyszałkowatości Pan Miś sądzi, że po swoim marnym pocałunku z pewnością damę mi odbije to mu się rzecz jasna nie uda prawda Pani Dormo? ;> Zależy od tego, który z was będzie pierwszy, hehe :) A to po najprostrzej linii oporu idzie Pan Kowalski :)
Michał Kowalski Opublikowano 12 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2007 przy panu kowalskim kobietom w ogóle ucieka z głów pojęcie oporu Pani Dormo:)
jacek_sojan Opublikowano 12 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Jacku Drogi! Nie mów o manierach, subtelnościach, dosadnościach (o Gombrowiczu lepiej też nie, zostań przy Krasińskim :)) - o treści ni słowa nie rzekniesz? A może treści zwyczajnie w tym nie ma - jesli tak mniemasz - proszę napisz. To kwestia poetyki i pokolenia. Poetyki - bo skrajnie innej od Twojej. Pokolenia - bo ja (mimo, że obca) potrafię na Twoją się otworzyć, Ty zaś na moją już nie. Nachodzi mnie myśl smutna - nie pierwszy raz o Gombrowicza zahaczasz Jacku - a rozumiesz z niego tyle co z mojego wiersza. Który nota bene m. innymi o Twoim rozumieniu poezji mówi. Pozdrawiam serdecznie i zaznaczam, że w tym co napisałem nie ma ani krzty złoścliwości czy jadu - poważnie. ps., wyrosnąć? z tego? nigdy w życiu. popatrz na swoje didaskalia w wierszu, na jego choreografię, jakiż to schematyzm! na takim sobie ostrzył ząbki Gombrowicz: starzec, śmierdzący pijany kloszard (to można spotkać wykąpanego i pachnącego perfumami?), artyści, autor, narrator - peel się dystansuje, peel ironizuje i pokpiwa ("...jeszcze coś o życiu śmierci bezwieczności i gwiazdach"); peel wskazuje na zewnętrzną, formalną stronę krytyki, która pomija najważniejsze - autentyzm; tak w odbiorze jak i tworzeniu; rozdział na peela i autora ("spierdalaj podmiocie sperdalaj"), na podmiot i przedmiot okazuje się zawodny - nie można wyabstrachować z utworu autora, z myśli emocji; z pewnością jest to wiersz o klęsce pewnej optyki, sposoby odbierania (przyjmowania?) dzieła, dobry temat na artykuł, esej, pracę krytyczno-literacką, bo autor wiersza jest bardzo niekonsekwentny pisząc wiersz w którym przyjmuje wszystkie możliwe opcje widzenia rzeczy - czytelnika i artysty, krytyka i poety; nie - w tworzeniu trzeba umieć być po swojej stronie, ale tylko po swojej - inaczej grozi schizofrenia katatoniczna bo są to sprzeczności nie do pogodzenia, jak każdy totalizm ; J.S
vacker_flickan Opublikowano 12 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. nie zgadzam się z głosem js. Zapewne do tego opisu posłużyła autentyczna sytuacja. Od strony czysto powierzchownej zacznę, od samej sytuacji i jej opisu. Myślę, że niemal każdemu zdarzało się paść "ofiarą" niezwykle familiarnego rzęcha. Patrząc ze strony "ofiary", mamy wszystko, co wypisał autor: obrzydzenie związane z wrażeniami sensorycznymi, złość ("spierdalaj"), zmieszanie wywołane nienaturalnym zmniejszeniem strefy intymnej ("i tak ramię w ramię jak autor i narrator"). Nie ma może tylko współczucia/litości, ale ono nie w każdym człowieku się pojawia. Nie musi. I autor nie jest od tego, żeby przedstawiać rzewne i stające w gardle scenki społeczne - w tym świetni są dziennikarze, ale raczej powierzchownie. I co w tym złego? Jeśli wydźwięk jest pogardliwy, to co? Nie wolno? Czy mamy z tego tytułu potępiać autora, bo nie wykazał "słusznej wrażliwości"? Nie o to chodzi. Nie od tego jest autor, żeby pokazywać, co jest słuszne. Być może są poeci pretendujący do bycia czyimś sumieniem, ale ja takim z gruntu nie dowierzam. Dalej mamy pomieszanie, o którym napisałeś, Jacku. Ponownie się nie zgodzę, nie widzę tego pomieszania, tak samo jak nie widzę uzasadnienia dla jednej jedynej optyki w poezji, którą zdajesz się lansować. W tym wypadku kłócę się co do zasady, bo inna to rzecz, czy autorowi wielowymiarowe spojrzenie wyszło. Ale nie o tym chciałem. Fragment "i tak ramię w ramię jak autor i narrator" moim zdaniem wskazuje na zbytnią familiarność nieznajomego. Wykazuje on nadmierną poufałość. W imię czego? Zwykle raczej nie w imię miłości do bliźnich, lecz w imię partykularnego interesu, którym są symboliczne dwa złote. To budzi niechęć i sprzeciw: jakim prawem? I stąd odpór być może: spierdalaj. Peel właściwy mógłby powiedzieć: "idź sobie". Lecz nie jest Chrystusem. Jest człowiekiem, któremu czasem puszczają nerwy. Mówi, że jest jego podmiotem lirycznym: podlizuje się, bo wiadomo, czego chce. Do mnie zwykle mówią "kierowniku", widocznie wyglądam na takiego, na którego to wystarcza. Moim zdaniem ten wiersz porusza tematykę ludzkiej słabości, która jest główną przeszkodą w osiągnięciu wszechpanującej miłości do bliźniego, bez względu na to, jaki jest. Co do schematyzmu. Prawdopodobnie tak. Tyle że sytuacja będąca rdzeniem konceptu jest sama w sobie schematyczna. To inna dyskusja, czy warto pisać opierając się na schematach życia codziennego. Ten rzęch jest schematyczny, choć wzniósł się na wyżyny swojej inwencji, to też swego rodzaju dramat;). Moim zdaniem peel właściwy nie przyjmuje tutaj wielu ról, to jest tylko manipulacja pojęciami, przy wczytaniu się w tekst widać, że służą one jedynie metaforyce i grom słownym. To były uwagi ogólne, mk się już wypowiedział szczegółowo odnośnie warsztatu, chyba nie ma co tutaj dodawać. Na koniec napiszę, że chciało mi się ten wiersz przeczytać kilka razy. Tak samo, jak chciało mi się nieraz przeczytać twój wiersz, Jacku. Różnicie się, ale jesteście ludźmi. Dogadujcie się.;)
Bogdan Zdanowicz Opublikowano 12 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2007 Nie pamiętam... ale - czy dedykacja nie jest dopisana ex post? To by wiele wyjaśniało... bo najbliższy rozgryzienia wiersza był właśnie Miś (to oczywiście tylko - moim skromnym zdaniem ;) Pomimo pozorów - wiersz nie jest dopracowany (czyt. domyślany). Zwłaszcza początek, opis sytuacyjny, nakreślenie postaci występujących w "dramacie" (artysta? :P do innych artystów? - po egzaminach; hehe - Rimbaud rzucił naukę w liceum, gdy postanowił zostać artystą!); (ten drugi - obcy: nie dość, że starzec, to oczywiście śmierdzi, bo kloszard, więc musi być pijany i śmierdzieć, i być stary...? - bzdura, panie G.). Ten początkowy zapis równoważnikowy ma oddać niby autentyzm sytuacji - ale to narracja zewnętrzna, prozatorska, czy nawet gazetowa. To nic nie znaczy w wierszu. Zatem już początek wzbudza w czytaczu irytację i podejrzenie "fałszu" - schematyzmu obserwacji, podziału ról.jeszcze coś o życiu śmierci bezwieczności i gwiazdach - czy autor może wytłumaczyć jaką funkcję w wierszu pełni ten fragment? (pomijamy, że może był to zapis prawie automatyczny z realu). Sprzeczność widzę też w zestawieniu: "jak autor i narrator" (są "ramię w ramię") - "mówi że jest moim / lirycznym podmiotem" Chyba poloniście nie muszę tłumaczyć, że coś tu zgrzyta (nie przyjmuję do wiadomości, że monolog po alkoholu - to za proste wytłumaczenie, a nie widzę potrzeby/konieczności zaplątania dwóch różnych działów pisania, jeśli już konsekwentnie ma być autotematycznie, niech zostanie wiersz i jego atrybuty). I jeśli byś WG przyjął taką optykę - sam zobaczysz, że wiersz zaczyna się od "mówi..." (powiedzmy, że jest przedtem wers wprowadzający). Wtedy byłby to essay o niemożliwościach w poezji. Oraz o heroicznej postawie Autora ;) Ale nie innego artysty! Kloszarda, nb. skąd to francuskie określenie nagle się tu wpina?, mamy swojskie: "król życia" czy też zwykłe "dziad" utrwalone już w 'spieprzaj dziadu' ;) Końcowa gra słowna jest może i zabawna, tylko co daje drugi uzyskany sens? Wytłumaczysz mi z łaski swojej? b PS. bardzo dobry tytuł i to pointowe "retoryka" (w tym wierszu więcej jest formy, niż "życia" ;) PS 2 - ironii musisz się jednak jeszcze uczyć od Misi ;) PS 3 co nie zmienia faktu, że to Twój najlepszy wiersz, jaki czytałem - grabka ;)
wesoły grabarz Opublikowano 13 Lutego 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 13 Lutego 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Jacku Drogi! Nie mów o manierach, subtelnościach, dosadnościach (o Gombrowiczu lepiej też nie, zostań przy Krasińskim :)) - o treści ni słowa nie rzekniesz? A może treści zwyczajnie w tym nie ma - jesli tak mniemasz - proszę napisz. To kwestia poetyki i pokolenia. Poetyki - bo skrajnie innej od Twojej. Pokolenia - bo ja (mimo, że obca) potrafię na Twoją się otworzyć, Ty zaś na moją już nie. Nachodzi mnie myśl smutna - nie pierwszy raz o Gombrowicza zahaczasz Jacku - a rozumiesz z niego tyle co z mojego wiersza. Który nota bene m. innymi o Twoim rozumieniu poezji mówi. Pozdrawiam serdecznie i zaznaczam, że w tym co napisałem nie ma ani krzty złoścliwości czy jadu - poważnie. ps., wyrosnąć? z tego? nigdy w życiu. popatrz na swoje didaskalia w wierszu, na jego choreografię, jakiż to schematyzm! na takim sobie ostrzył ząbki Gombrowicz: starzec, śmierdzący pijany kloszard (to można spotkać wykąpanego i pachnącego perfumami?), artyści, autor, narrator - peel się dystansuje, peel ironizuje i pokpiwa ("...jeszcze coś o życiu śmierci bezwieczności i gwiazdach"); peel wskazuje na zewnętrzną, formalną stronę krytyki, która pomija najważniejsze - autentyzm; tak w odbiorze jak i tworzeniu; rozdział na peela i autora ("spierdalaj podmiocie sperdalaj"), na podmiot i przedmiot okazuje się zawodny - nie można wyabstrachować z utworu autora, z myśli emocji; z pewnością jest to wiersz o klęsce pewnej optyki, sposoby odbierania (przyjmowania?) dzieła, dobry temat na artykuł, esej, pracę krytyczno-literacką, bo autor wiersza jest bardzo niekonsekwentny pisząc wiersz w którym przyjmuje wszystkie możliwe opcje widzenia rzeczy - czytelnika i artysty, krytyka i poety; nie - w tworzeniu trzeba umieć być po swojej stronie, ale tylko po swojej - inaczej grozi schizofrenia katatoniczna bo są to sprzeczności nie do pogodzenia, jak każdy totalizm ; J.S didaskalia i choreografia - dobrze się czujesz? :) kloszard wcale nie musi śmierdzieć i być pijany (to jest w ogóle problem drugorzędny - ale te perfumy to przechodzenie w skrajność - b. powszechny i niezwykle mało wyszukany zabieg retoryczny) ja w wierszu nie stoję pożadnej stronie a pomieszania z poplątaniem nie ma piszę z JEDNEJ perspektywy cóż, zupełnie nie czujesz tego wiersza Jacku i nie chcesz czuć trudno pozdrawiam
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się