Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
w drodze na land's end

tak się jakoś składa. kierunki
po swojej stronie. głowa skręcona
zgodnie z ruchem wskazówek.

nie u końca lecz w drodze
po prostej równoległej do poziomu
najpiękniejsze są widoki
na przeszłość i inne czasy konieczne
tryby czy odmiany osób
po myśli.

po słowie.


land's end

chce się wracać. od dawna wiadomo
że nie czyta się ostatniej strony. zwodzi
wszerz i wzdłuż.

podobno jestem teraz na samym skraju
wyspy. oddalony na zachód.
że już tylko klify i rekiny. koniec
jak okiem zasiał. cisza na zabój.

najpiękniejsze są widoki
nie u końca lecz w drodze.
chce się wracać.


perranporth. 21:19

czekamy na sygnał. słońce zdycha
za wzburzoną kołdrą. ostatnie deski
szukają ratunku na wietrze.

rafał zgubił aparat. zdecydował że wróci
śladem spamiętanych zdjęć
wiosek i plaż. zaczynam rozumieć
jak ważne są przystanki
po drodze. utrwala się miejsce
w życiu. film się urywa.

czekamy już całkiem po ciemku.
co minutę wieczór przecinają szable
świateł cudzych cabrioletów.
szukamy ratunku na wietrze.


lion rock house. po sezonie

załatwia się w biegu. machnięcia ręką
kontrole pustych szafek z bielizną.

po swoim czasie wszystko przestaje
mieć jakiekolwiek miejsce. urywa się
film. podobno jestem teraz na samym skraju
wyspy. z widokiem na czas i odmianę losu
przez przypadki.
Opublikowano

Ogólnie nieźle, ale parę rzeczy zgrzyta mi osobiście np:

rym - kierunek, wskazówek

"nie u końca lecz w drodze" nie u końca - dziwnie mi to brzmi w dodatku dwa razy się powtarza, może lepiej tak:
nie przy końcu? albo jakimiś innymi słowami to napisać.

No i to, że los odmienia się przez przypadki to już gdzieś słyszałem.
Ja osobiście bym to bez interpunkcji potraktował.
Reszta w porządku.

Pozdrawiam
Tomek

Opublikowano

nie uważam by 'u końca' brzmiało dziwnie. zastąpienie jakimkolwiek przyimkiem wprowadziłoby albo powtórzenie gramatyczne, albo zmianę semantyczną. już ten temat przerabiałem. powtórzenia są, jak na pewno widać, jedną z podstawowych części utworu. znajdzie ich tu przynajmniej kilka. do rymu się przyznaję. wkleiłem ze starego pliku, który był nie zaktualizowany od dawna - dzięki.

żaden wcześniejszy wiersz nie sprawił mi tyle frajdy, dlatego potrzeba czołgu, żeby go przesunąć. ;)

masz rację, Mess, podróże zawsze są subiektywne.



dokładam pozdrowienia i podziękowania za przeczytanie.

Opublikowano

rafał zgubił aparat. zdecydował że wróci
śladem spamiętanych zdjęć
wiosek i plaż. zaczynam rozumieć
jak ważne są przystanki
po drodze. utrwala się miejsce -------> to bym wytła
w życiu. film się urywa.


najpiękniejsze są widoki
nie u końca lecz w drodze. -------> to jest piękne

I piękne są kadry, i retrospekcje (chociaż nie wszystkie i nie zawsze ;).

Słońca!

Opublikowano

nie pierwszy raz tu zaglądam. wkońcu spróbuję coś napisać [w miare konstruktywnego, kompetentnego i w ogóle:)]
ciekawie budowane strofy. bardzo spodobał mi się wersy najpiękniejsze widoki... - szkoda, że nie kontynuowałeś w dalszych częściach utworu. ale to zdychające słońce niezbyt trafia. może coś bardziej subtelnego? ;)
poza tym konsekwentnie utrzymujesz klimat, styl. wciąż niezmienny. wciąż tak miło czytany.
kolejny plus.

pozdrawiam
kal.

Opublikowano

cześć, Michał,
przepraszam, że tak późno piszę, ale nie miałem okazji pojawić się tutaj przez dwa dni. Wg mnie zmiana jest dobra (kierunek jest jeden, kierunki takie bardziej niezdecydowane, tak myślę). Co do wiersza, napiszę banalne - jestem za. Jak zwykle u ciebie - wiele wartościowych momentów, miejsc na refleksję. Lubię, jak kombinujesz ze słowami. Niezły efekt.

pozdr.

Opublikowano

Su, dzięki. pewnie, że nie wszystkie kadry są ładne. ;)

Kall, ja Ci jak zawsze dziękuję z całego serducha. miara kompetencji jest jak dla mnie wystarczająca. od jednej 'czytelniczki' też usłyszałem, że zdychanie jest zbyt mocne; pewnie coś w tym musi być.

Jay, nie ma znaczenia, że późno. jak widać, ja też późno odpisuję. dobrze mieć Cię ZA wierszem. dzięki wielkie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Chodź. Pójdźmy jeszcze raz. Jeszcze… Zagrajmy. Idziesz? Chodź. Przez brudną szybę zamkniętego okna wpada szare światło. Świt albo podwieczorny zmierzch. Byliśmy tu jeszcze przed chwilą. A teraz…   Twoje milczenie. Twoja kamienna twarz. Nieruchome usta...   Weź mnie za rękę i przytul. Zatańczmy. Jeszcze raz. Choć raz jeszcze. Będę ci mówił do ucha i szeptał słowa ostatniego wiersza.   Wiesz? Przegrałem. Będę umierać jesienią. Późnym listopadowym popołudniem. W chwilę. W jedną, tylko. W krótkim momencie, który będzie jak błysk.   Olśniewający błysk na szybie zamykanego z trzaskiem okna.   Ale jeszcze nie teraz…   Muszę ci powiedzieć, że byłem na cmentarzu o zachodzie słońca. Wróciłem dopiero, co. Deptałem wilgotną ziemię skiba po skibie, idąc śladem glinianego fauna. I matkę widziałem pod kamiennym wiekiem. I ojca. Leżeli w szarym grobie. Z zastygłymi słowami na bladych ustach…   Boże, co ja mówię. Po co ci to szepczę…   Zniechęciłaś się. I dobrze. Masz rację. Ale byłem tam. I sam już nie wiem. Czy po to, aby zobaczyć ich, czy zachód słońca…   Albo jedno i drugie…   Choć może bardziej… Nie. Już nic… Niczego nie powiem, bo znowu się na mnie obrazisz. I obrzucisz wzrokiem złośnicy. Więc już nie będę. Ale to we mnie pozostanie…   Usiądź przy mnie na chwilę. Usiądziesz? Odsunę tylko ten pusty futerał po skrzypcach.   Zagrać ci coś? Nauczyłem się niedawno. Albo i dawno. Nie pamiętam. Pamiętam jedynie kilka ostatnich nut większej całości.   Lecz i one idą jakoś tak nie po kolei.   Zagram ci a potem najwyżej sobie pójdziesz. Dobrze? Ale poczekaj! Nie odchodź jeszcze… Czemu mi to robisz?   O! Już wiem. Pójdziemy sobie na ten spacer, na który namawiałem cie tyle razy. Nazbieramy liści. Kolorowych. Jesiennych…   Będzie ci z tym bukietem ładnie, mimo że bez czerwonych róż, takich, co zawsze ci dawałem w dzień i w noc.   A potem sobie wrócimy do swoich miejsc.   (Włodzimierz Zastawniak, 2025-08-30)    
    • Trochę w zamkniętym kręgu, ale poza tym podoba mi się, że oba i ten dla Ali też, są takie z uśmiechem. Chyba bez cienia przykrości. Tak mi się wydaje.  Pzdr

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • Spójrz na ekran mojej duszy nie jest mały ani duży ale za to energooszczędny piksel po pikselu odczytuj słowa z pilotem w ręku nie zmieniaj kanału oglądaj uważnie pora na reklamy sprzedam używaną duszę stan idealny prawie jak nowa gratis dorzucam opony do opla pyszna dusza dla każdego wiele smaków do wyboru tylko za kilka słów zapłaty zabawkowa dusza dla dzieci i nie tylko poczuj w sobie dziecko kupisz ją już za zwykłe dziękuję najlepszy lek na smutki dusza z uśmiechem w syropie i tabletkach koniec reklam wracasz do programu ale to już napisy końcowe patrzyłeś na ekran mojej duszy był za mały i za duży ale za to full HD  
    • Ratownik - Ile za ratunek?! ja umieram! Błagam pomocy! (tutaj pada kwota) wypowiedziana bez emocji … Nareszcie przybyłeś tyle czekałem, karetki przyjeżdżają szybciej potrzebuje pomocy szybko dawaj działkę! Najpierw pieniądze bez wyrazu powiedział ratownik. Pacjent wcisnął mu je w rękę. Nastąpiła wymiana śmierć za życie. Spanikowany człowiek szybko zażył „remedium” i krzyknął dzięki ratujesz mi życie! Widzimy się jutro tylko przyjedź szybciej niż dzisiaj cały dygoczący pacjent zniknął w mroku ciemnej ulicy miasta. Ratownik odjechał czarną karetką na sygnale banknotów które dzwoniły mu w głowie. Dojdzie przeliczy nocny zysk. Gdy patrzy na podobizny królów sam czuje się królem. Już w domu tuż po przekroczeniu progu podbiega do kasetki i wyciąga duży plik banknotów - przelicza myśląc że to ciągle mało a stać go na trzy nowe mieszkania oraz kilka wypasionych samochodów. Nagle telefon wybija go niezadowolenia. - Świetnie kolejne będę mieć więcej. W innym domu pacjent chory czeka na doktora który współpracuje ze śmiercią. Kolejne spotkanie. I tak dzień za dniem a raczej noc za nocą. Pacjenci umierają a inny żyć chcą w kolorowym świecie – ślepnącym od świateł.
    • Dziękuję Bereniko :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...