Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 40
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

treść...
ciężka
ogromna
i pot z niej spływa ;)

być może to celowe, dla spotęgowania chaosu, ale mnie osobiście przeszkadza, kiedy napawam się przyspieszeniem - to raz już pełna moc, to raz sto-oop - i dalej z kopyta... tu i tam - uszczknąłbym, dorzucił - tory wyrównał... choć - tak jak jest - to bardziej życiowe.

"czarne myśli – pająki na ścianach" - ech, te same kamienie, które ja rzuciłem w fundament...

pozdrawiam

i wracam do tańca...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Pani sny - Pani sprawa.
Zachowuje się Pani jak Lepper pomówiony o ojcostwo - a najprościej: nie publikować chłamu ;)
pzdr. b
A najprościej - obrzucać innych chamstwem zamiast rozmawiać. No nie? Pan mi znacznie bardziej przypomina tutaj Leppera niż ja. No nic. może "leppiej" zacząć pana ignorować, bo nie ma o czym gadać, jak widzę.
Opublikowano

Maroon - dzięki za koment. Cieszę się, że "treść ciężka, ogromna i pot z niej spływa". I że jest życiowa. Bardzo mi miło.
Przeszkadzają Ci zmiany tempa - czy dobrze Cię rozumiem? Ale to tak jak w życiu, którym porusza forsa: raz hossa, raz bessa. Zresztą gdy się rodzimy, to jeszcze powoli się kręcimy, no a potem coraz szybciej, a zaś na emeryturze - znów zahamowanie... ;-)
Pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Przeczytaj uważnie, mądralo. Pod negatywnymi komentarzami odpowiedziałam kilka razy grzecznie i kulturalnie. Dopiero kiedy zostałam arogancko zaatakowana, bo śmiałam nie zgodzić się z krytyką Romana Bezeta, dopiero wtedy też odpowiedziałam arogancko. A zaś Ty na ogół bywasz impertynencki bez powodu.


Proszę bardzo, można to rapować, można śpiewać na melodię IX Symfonii Beethovena, można na melodię Marsylianki czy innego muzycznego manifestu, albo jeszcze inaczej - jak kto chce. Dla mnie ma to pobrzmiewanie walca, ale to indywidualne odczucie i nie zamierzam go nikomu narzucać. Co kto lubi - Ty akurat czujesz w tym rap, i dobra.

Bo ja jestem gaduła. I lubię śpiewać. Powtórzenia są dla spotęgowania muzyczności wiersza. Stereotypowe zwroty są dlatego, że wiersz jest o stereotypie - o wspólnej gonitwie w rytmie narzucanym przez forsę - jak zagra mamona, tak Ty tańczysz, a wyrwać się z tego nie możesz, bo umrzesz. Taki stereotyp każdego niemal życia. :-)

Tu już znowu wyłazi z Ciebie choroba chamstwa i nieumiejętności porozumiewania się z ludźmi, więc na to nie odpowiem, bo jestem nastrojona o wiele tonów wyżej.

Na ten temat zdania są podzielone. Ale przy pisaniu następnych wierszy "muzycznych" wezmę pod uwagę Twoją uwagę... ;-)

Tak, częściowo. Bo chodziło o podkreślenie pewnej konwencji. Do tego już się ustosunkowałam. Ja jestem z tych "staroświeckich jak przecinek", z pełną premedytacją.

Nie wymagam, żeby to było koniecznie w Twoim guście. Bynajmniej.
Dzięki za gościnę, przeczytanie i komentarz. Pozdrawiam również.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Przekracza Pani wszystkie granice, nie tylko zdrowego rozsądku. Nie interesuje mnie Pani mniemanie o sobie, a tym bardziej na mój temat. Zjechałem pani utwór, bo uważam, że jest kiepski, wtórny i na nic zda się podpieranie go "nastrojeniem o wiele tonów wyżej".
Jeżeli Panim uważa ten tekst:

- za kulturalną odpowiedź, to gratuluję Pani dobrego samopoczucia.
Temat zamykam.
Oxygen jest niezauważalny, przynajmniej dla mnie ;)
Opublikowano

widzę że trzeba to bardzo wyraźnie zaznaczyć, otóż
to co za chwilę napiszę, to jest moja subiektywna opinia czytelnika o wierszu, do której mam prawo bez wzgledu na to jakimi "argumentami" ad persona zechce(?) zaatakować mnie autorka

wiersz jest nudny,
czysta grafomania, dłużyzny nie znajdują uzasadnienia, rymy banalne, tematyka ograna
bardzo kiepski wiersz, przeczytałam tylko dlatego żeby wiedzieć, co jest powodem tak ostrej reakcji na krytykę tekstu (moim zdaniem uzasadnioną)
pozdrawiam
(bez odbioru)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Naturalnie. Każdy ma prawo do własnych osądów i własnej argumentacji. I Ty, i ja. Często zaznaczam to bardzo wyraźnie.


Dlaczego bez odbioru? Nie wolno mi mówić? Z jakiego powodu? Jeśli nie chcesz ze mną dyskutować, to po co do mnie napisałaś?...
Krytykę przyjmuję i jeszcze raz napiszę, że nie zmuszam nikogo, aby wiersz był w jego guście. Naprawdę nie. Natomiast mam prawo do własnego zdania. A moje zdanie jest oczywiście inne, bo gdybym nie chciała zrobić tu powtórzeń czy wybrać inną tematykę, to tak bym uczyniła. I ja też mam prawo do własnego zdania.
Ty zaznaczyłaś w swoim sądzie własną subiektywność słowami : "moim zdaniem". To bardzo Ci się chwali. Natomiast większość negatywnych krytyków (tu i nie tylko tu0 rości sobie prawo do jakiejś obiektywności, uniwersalizmu, co mnie wkurza. Mnie też nie wszystkie wiersze się podobają, ale - podobnie jak Ty - zaznaczam zawsze, że to moje zdanie i że autor ma prawo uważać inaczej, a także dyskutować i bronić swojego zdania.
Co mnie wkurza u i_e oraz Romana Bezeta? Nie krytyka, bynajmniej, bo na argumenty krytyczne odpowiedziałam im grzecznie (czego chyba nawet nie zauważyli). Wkurza mnie ich impertynencja i chamstwo. I tylko na grubiańskie wyjazdy pod moim adresem odpowiadam również niegrzecznie. Stąd atakliwe pytanie Bezeta, czy moją odpowiedź dla niego uważam za kulturalną i że gratuluje mi... itd. - jest bez sensu. Facet, który w taki sposób zwraca się do kobiet (np. "Myślałem też trochę o ambicji twórczej, ale sorry za na wyrost ;)", " a najprościej nie publikować chłamu", "zachowuje się pani jak Lepper posądzony o ojcostwo", itd. - jest dla mnie nie tylko chamski, jest wręcz tzw. "babskim bokserem", wykorzystującym przewagę swojej brutalności, gruboskórności i siły. Takie odazywki to słowna przemoc. Gdyby ktokolwiek zwrócił się do mnie w ten sposób bezpośrednio, oberwałby w pysk.
Powtarzam raz jeszcze: co innego kulturalna krytyka. Nigdy się nie obraziłamo nią. utaj też nie. Ale mam prawo do własnego zdania. A polemiki (grzeczne!!!) bardzo cenię i lubię, i od dyskutantów (kulturalnych!!!) zawsze uczę się czegoś ciekawego.
Pozdrawiam.
Opublikowano

O, jest Pan? Dziwne, bo powyżej zachował się Pan jak przedszkolaczek, który krzyczy na całe gardło do koloeżanki: "A ty nic nie umiesz, ty jesteś głupia!", zaś gdy koleżanka odpala: "Sam jesteś głupi!", to przedszkolak zatyka uszy i wrzeszczy tak, żeby ją zagłuszyć: "Nic nie słyszę!!! Nic nie słyszę!!!" U Pana wygląda to tak (żeby nie było, że zmyślam):

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A co do tego zawiniętego w celofan, czego lepiej nie dotykać - a coś Pan myślał: że ja nie umiem pyskować? Że tylko Pan potrafisz? Że tylko Pan masz gębę jak stodoła? Ano nie - ja też umiem ją szeroko rozewrzeć, ja też w dzieciństwie chodziłam z mamą na bazar i słuchałam przekupek! A że rzadko posługuję się Waszym językiem, to nie dlatego, żebym nie umiała, a dlatego, że wolę kulturalne środowiska i rozmowy. Zaś co do smrodu - to najpierw Pan go puścił ze swojej gę... pardon: ze swoich "ust korali" w mym kierunku, a dopiero potem ja się wkurzyłam na Pana. I bynajmniej nie chodzi tu o krytykę wiersza, ale o SPOSÓB jej wyrażenia. Nie życzę sobie na przyszłość takich wyjazdów pod moim adresem, jak: "straszne", "częstochowa", "myślałem też trochę o ambicji twórczej, ale sorry za na wyrost", "Zachowuje się Pani jak Lepper pomówiony o ojcostwo - a najprościej: nie publikować chłamu". Takie "uwagi" (zwłaszcza to porównanie do Leppera), szczególnie pod adresem kobiety, to jest właśnie ten smród z..., ta słowna przemoc, ten "damski boks", za który bym trzepnęła, gdybyś mi Pan to wrzasnął w oczy.
Co to znaczy, że pozdrawiasz Pan moje dobre samopoczucie? Jak można pozdrawiać czyjeś samopoczucie? Znasz Pan choć bazarowy język polski (nie mówiąc o literackim czy choćby uprzejmym)?
A dobre samopoczucie mam, owszem, i nie widzę w tym nic złego. Zawsze Pana drażni cudze dobre samopoczucie? Zawsze usiłujesz je Pan zniszczyć w ludziach? Zazdrościsz go Pan tym, co są zadowoleni z życia i z tego, co robią? O to idzie? Na to wygląda. No to idź Pan do psychologa, tam Panu pomogą odzyskać dobre zdanie o sobie.
Pozdrawiam Pana złe samopoczucie, mówiąc Pana językiem (to znaczy: życzę Panu zdrowia emocjonalnego i dobrego samopoczucia).
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bez odbioru znaczy tyle, że nie chcę z Panią dyskutować, chciałam wyrazić tylko swoją opinię na publicznym forum. Oczywiście, że wolno Pani mówić. Proszę sobie mówić do woli.
O, dziękuję. Ulżyło mi.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Niezamaco. ;)
Insynuacje, bo zrozumiałam, że Messalin tu nam związek sugeruje... ;)

Pozdrawiam, R.

P.S. Nie przejmuj się napastnikami. W końcu każdy musi się jakoś dowartościować. A że nie mogą z płcią przeciwną twarzą w twarz, to przynajmniej przez komputer próbują. Nie wychodzi normalnie - po ludzku, kulturalnie - to próbują nawymyślać. Sprawdzają, czy to zadziała. I chyba trochę działa, skoro napadają. Ale nie jakoś bardzo, skoro są coraz ostrzejsi w swych jakże elokwentnych wypowiedziach i nie chcą się odczepić...
Cóż... Niektórzy potrzebują "tego czegoś", żeby móc. Dla jednych to jest fryzura, dla drugich strój, a dla jeszcze innych lżenie ludzi "po drugiej stronie".
Nie odpowiadaj mu. Zepsuj mu miłą zabawę z samym sobą. Nie dostarczaj mu przyjemności. Spraw, by w ogóle nie mógł. ;)
Opublikowano

Szanowna Pani Kowalska!
Skoro nie życzy sobie Pani "postów na privie", to odpowiadam "postem na publicu". I mam do tego prawo - przynajmniej to proszę uznać.
Na "privie" napisała Pani tak: "(...) z każdym Pani postem przekonuję się coraz bardziej, że nie potrafi Pani odróznic krytyki tekstu od krytyki osoby i atakuje Pani, nawet wtedy gdy nie ma do tego podstaw".
A na jakiej podstawie Pani tak uważa? Czy nie wkurzyłaby się Pani, gdyby ktoś zaczął komentarz do Pani wiersza od wyrazu: "straszne"? Czy Pani nie czułaby się urażona (delikatnie mówiąc), gdyby ktoś napisał, że - broniąc swego wiersza - "zachowuje się Pani jak Lepper pomówiony o ojcostwo"? I że: "najprościej: nie publikować chłamu"? Czy to nie chamstwo? Dla mnie - TAK. Szczególnie ze strony mężczyzny w kierunku kobiety - bo to my ponoć jesteśmy delikatniejsze, wrażliwsze i bardziej chwiejne, więc potrzebujemy ich wsparcia, siły, obrony itd. Tu niestety facet okazał się zniewieściały i przez to chamski, a Pani go poparła.
Ja natomiast odróżniam jak najbardziej krytykę tekstu od krytyki osoby. Przypomnę, co już do Pani napisałam, a czego Pani chyba nie zauważyła: "Krytykę przyjmuję i jeszcze raz napiszę, że nie zmuszam nikogo, aby wiersz był w jego guście. Naprawdę nie. Natomiast mam prawo do własnego zdania. A moje zdanie jest oczywiście inne, bo gdybym nie chciała zrobić tu powtórzeń czy wybrać inną tematykę, to tak bym uczyniła. I ja też mam prawo do własnego zdania.
Ty zaznaczyłaś w swoim sądzie własną subiektywność słowami : "moim zdaniem". To bardzo Ci się chwali. Natomiast większość negatywnych krytyków (tu i nie tylko tu) rości sobie prawo do jakiejś obiektywności, uniwersalizmu, co mnie wkurza. Mnie też nie wszystkie wiersze się podobają, ale - podobnie jak Ty - zaznaczam zawsze, że to moje zdanie i że autor ma prawo uważać inaczej, a także dyskutować i bronić swojego zdania.
Co mnie wkurza u i_e oraz Romana Bezeta? Nie krytyka, bynajmniej, bo na argumenty krytyczne odpowiedziałam im grzecznie (czego chyba nawet nie zauważyli). Wkurza mnie ich impertynencja i chamstwo. I tylko na grubiańskie wyjazdy pod moim adresem odpowiadam również niegrzecznie. (...)
Powtarzam raz jeszcze: co innego kulturalna krytyka. Nigdy się nie obraziłam o nią. Tutaj też nie. Ale mam prawo do własnego zdania. A polemiki (grzeczne!!!) bardzo cenię i lubię, i od dyskutantów (kulturalnych!!!) zawsze uczę się czegoś ciekawego."
Przeczytaj to wreszcie. I możesz na to odpowiedzieć. A jeśli znowu to zignorujesz, to znów Ci to wydrukuję jak komu... dobremu - w privie lub pod Twoim komentarzem jakiegoś wiersza, lub pod Twoim wierszem... Nie godzę się na ignorowanie moich argumentów. Podobnie jak na chamstwo pod adresem moim i innych osób. Jak też na zamykanie mi ust w dyskusji o moich (i nie tylko ) wierszach. NIE GODZĘ SIĘ. I już.

Opublikowano

W wierszu dużo emocji i widać, że autorka chce coś powiedzieć, ale sam wiersz do przerobienia zdecydowanie. Chociaż podoba mi sie i z powdu tego ładunku emocji i z powodu formy, która choć niedoskonała to bardzo ciekawa.
Nie ma co bronić rymów częstochowskich, w wierszu stanowczo ich za dużo i w dodatku dodane jakby na siłę dla rymu a nie po to by coś znaczyły. Sama treść wiersza też dosyć problematyczna, bo jeśli to porównanie do zawirowań w życiu realnym, to skąd mumie, upiory, to pobrzękiwanie i na dodatek pijany tłum. Takie trochę poplątanie z pomieszaniem. Jeśli tytuł traktowac dosłownie, to nie jest dobrze i mam nadzieję że nie o to tylko autorce chodziło. Można założyć, że to sen, ale i wtedy też w wielu miejscach trzeba wiersz poprawić. Całość dla mnie ma odniesienia do obłąkanej rzeczywistości, która nas otacza.
Wracając do rymów, mają wpływ na odbiór wiersza, czy to się autorowi podoba czy nie.
wiruje - upiornie pobrzękuje, straszliwiej- fałszywiej, stratują-wirują, sił-żył
i tak niemal przez cały wiersz, który jest w dodatku nierytmiczny.
W ogóle całość jest za długa i z wielu wersów można śmiało zrezygnować, bo nic nie wnoszą do treści
Mam nadzieję, że autorka się nie obrazi za przeróbkę (do przemyślenia oczywiście).
Po to tu przychodzimy aby słuchać uwag, nawet takich, które nam się nie podobają.
.............
tańcz! bo zadepcze cię, tłum nieprzytomny
ciągle wirując natychmiast zapomni
nikt nie usłyszy i nikt nie odpowie
oczy mgłą zaszły i kręci się w głowie
twarz czyjaś błyszczy w ciemności pół-strachem
tłum pcha cię dalej wiruje z rozmachem

i gra orkiestra wciąż szybciej i głośniej
parkiet już pełen a tłum ciągle rośnie
tu żadne słowo nie trafia do celu
w kółko tak w kółko tańczących jest wielu
szybciej i szybciej bo zdepczą cię bliscy
wciąż musisz tańczyć gdy tańczą już wszyscy

i nie uciekniesz! nikt uciec nie zdoła
choć drzwi otwarte ty pędzisz dokoła
nie możesz dotknąć nieruchomej ściany
tłum coraz szybciej wiruje pijany
obłęd i zamęt strach wkoło zmęczenie
upiorny taniec lęk i nieistnienie

prędzej i prędzej chmara obłąkana
myśli – pająki wędrują po ścianach
nikt nic nie słyszy i nikt nie odpowie
oczy mgłą zaszły i kręci się w głowie
za chwilę padną wszyscy z wyczerpania
taniec wariatów bez opamiętania

Nawiasem mówiąc komentarze niektóre zadziwiają. Zupełnie jakby komentator nie przeczytał wiersza i pisał co mu do głowy przyjdzie, by sobie pogadać. Natomiast zarówno krytyka jak i reakcja na nią też powinny mieć jakąś formę.
Na miejscu autorki zastanowiłabym się jednak nad tym co napisała Pani Kowalska i starała się wyciagnąć z tego wnioski. Oburzenie i takie nerwowe reakcje, to ślepa uliczka.
Pozdrawiam autorkę serdecznie.

Opublikowano

Dzięki za komentarze. Miałam przez tydzień nieczynny komputer, dlatego odpowiadam dopiero teraz.
Joanna Soroka: dziękuję za uwagi. Z tym rytmem... osobiście po prostu wolę wiersze nietoniczne, bardziej urozmaicone wersyfikacynie. Wiem, że są trudniejsze zarówno w tworzeniu, jak i w odbiorze. Cóż, po to się tworzy, żeby się czegoś uczyć. Każdy wiersz to trening językowy.
A rymy częstochowskie - one naprawdę są tu celowe i mają za zadanie wprowadzać wrażenie pewnej katarynkowości, karuzelowatości, mdłości...
Wymowa wiersza? Ano, jest on wieloznaczny. Oczywiście, że - najogólniej mówiąc - dotyczy niepokojących zjawisk wokół nas. Światem rządzi mamona i wszycy jesteśmy od niej zależnie, bez względu na to, czy tego chcemy, czy nie, i czy poddajemy się jej bezpośrednio i świadomie, czy za pośrednictwem innych ludzi, na zasadzie "wyścigu szczurów" - kto nie biegnie, ten nie żyje. Ale sam tytuł jest trochę z przymrużeniem oka, na wpół żartobliwy - żeby było wiadomo, że peelka zachowała dystans do siebie i nie jest dosłowną wariatką ani histeryczką. ;-)
Jeszcze raz przeczytałam krytykę Kowalskiej i jeszcze raz nie widzę w niej nic konstruktywnego. Nie podoba jej się wiersz - OK., nie mam pretensji. Ale po co robi mi niegrzeczne uwagi, jakbym to ja zaatakowała biednego żuczka Bezeta oraz niewinne dzieciątko i_e, a nie odwrotnie? To niemiłe i niesprawiedliwe ze strony Kowalskiej!
Dorma: Dzięki. Jak rozumiem, udzieliłaś mi swojego poparcia w całej awanturze? Bardzo, bardzo dzięki raz jeszcze. :-)
Pozdrawiam obie Czytelniczki.

Opublikowano

Oxywio piszesz:
"...A rymy częstochowskie - one naprawdę są tu celowe i mają za zadanie wprowadzać wrażenie pewnej katarynkowości, karuzelowatości, mdłości..."

Oxywio, rymy gramatyczne to nie są dobre rymy, czy się to autorowi podoba czy nie. Zawsze będą miały wpływ na odbiór i jakość wiersza. Mówisz, że one miały sprawiać wrażenie katarynkowości, a jednocześnie uważasz, że wiersz nie musi być rytmiczny. To sprzeczność przecież. Jeśli tego nie widzisz to nie ma sensu niczego więcej tłumaczyć.
Wiersz jest ciekawy, o tym napisałam w komentarzu, ale właśnie sposób w jaki go napisałaś spowodował komentarze krytyczne. Możesz ich nie przyjmować do wiadomości, ale one są i będą, jeśli zła rytmika i złe rymy są Twoimi ulubionymi środkami wyrazu.

Napisałas też: ".... osobiście po prostu wolę wiersze nietoniczne, bardziej urozmaicone wersyfikacynie. Wiem, że są trudniejsze zarówno w tworzeniu, jak i w odbiorze..."

Czy dobrze rozumiem, że uważasz, że pisać rytmicznie, dobierając odpowiednie słowa jest łatwiej, niż układać wiersz w przypadkowe wersy, nie zważając na rymy ????

Komentarze piszą osoby, które same piszą . To inna ocena niż zwykłego czytelnika, który lubi czytać wiersze. (Nie wiem nawet czy tacy w ogóle jeszcze są :) )
Często przeszli już przez etap sascynacji tym, że udało im się coś napisać i się zrymowało. Ale masz rację, krytykować trzeba umieć, ale trzeba także umieć tę krytykę przyjmować.

Pogodnych Świąt życzę i samych dobrych wierszy w Nowym Roku

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • BRUKSELKA, CZYLI NOCNE NOTATKI Z NIEUDANYCH REKOLEKCJI PARYSKICH      AKT I: BRUKSELKA NA SEN   [Powstrzymaj się] To był czas gdy Bruksela śniła sen Czas, gdy królował niemy film Gdy Bruksela tańczyła śpiew Bruksela sobie śniła się   [Couplet 1] Na place Broukère był sklep, co miał szyld W panów panie w krynolinach po pas Na Broukère był omnibus do Gstaad Z żonami dżentelmenów w Geschilde,   A na na kinie l'Impériale Serce w otoczce gwiazd Był tam mój dziad Była i jedna z babć On żołeniem był One robiła w municipale On nie sądził, a ona nie myślała nic I skąd mam mądry być?   [Powstrzymaj się] To był czas gdy Bruksela żyła jak pan Niemego kina czas Gdy Bruksela śpiewała w tan Bruksela śniła w was   [Couplet 2] Na moście Place Sainte-Catherine Panowie tańczyli panie w krynolinach z lin Pod mostem tańczył na niby bus Z żonami dżentelmenów z Shaolin   A na Fédéral Serce całe z gwiazd Był tam mój dziad I którąś z babć Był w stanie nie robić nic Pozwalała mu na byle co Oboje zrobili to I chcecie, bym był femme fatale?   [Powstrzymaj się] To był czas gdy Bruksela zapadła w sen Czas, gdy grali mierny film Gdy Bruksela tańczyła bez cen Bruksela siebie śniła sobie, nie im   [Couplet 3] W bistro koło Place Sainte-Justine Faceci śpiewali babom w krynolin ślin Pod latarnią tańczył mniej niż bus Z dżentelmenami żon w Totus Tuus A na Local Serce, z pół gwiazd Był tam mój dziad Była chyba z babć On chciał wojny już Ona oczekiwała na grób Radośni byli jak ten, co go gorzki żal... I jak mam mieć morale?   [Powstrzymaj się] To był czas, gdy Brukseli utknął w gardle śpiew Gdy Bruksela otrząsnęła się z drzew Gdy Bruksela przestała śnić Czas, gdy się urwał film   AKT II: TELEGRAM ZIMMERMANA Cue: Znasz tajniki piosnki tej? &A: Rzuć coś z wiedzy swej O, USA   Słońce otrząsa z powiek sen I muska domów dach Oto Paryż w dzień Sekwana przechadza się I prowadzi mnie palcem po snach To Paryż wiecznie ten   A serce me nagle bije jak dzwon Gdy twe śmiechem daje znak I wita mnie Paryż, Paris jak sen I w mej dłoni twa dłoń, Co już mówi „tak”   A to Paryż, miłości szlak Pierwszy miłosny list Na Wyspie Saint Louis To Paryż wybija takt Pod pierwszy czuły gest I pocałunek w Tuileries   I to Paryż, szczęścia łut I pocałunku smak Skradzony pod Arc de Triomphe I to Paryż, romansów cud I dwie głowy, co jak na znak Patrzą na Wersal, wciąż drżąc A Paryż i Francja płyną jak miód   Te, których zapominamy, dni Co zapominają odwiedzić nas I to Paryż, nadziei czas Godzin, gdy spojrzeń blask Tańczy w to samo pas   A to Paryż, lustr czar Nic tylko noc wciąż trwa Rozdzielając nasz pieśni snem A to Paris, bon soir I wreszcie ten dzień Kiedy już nie mówisz nie...   A to Paryż w lata skwar I pokój smutny tak, Gdy przestaje grać walc A to Paryż, i my jak we śnie Spojrzenie, co bierze jak dar Czułość, którą ofiaruje świat   A to Paryż, oczy twe I przysięgi, przez które ronię łzę Zamiast wypowiedzieć je To Paryż, jeśli chcesz I świadomość, że Jutro będzie jak dziś, tylko że.. Tak cudowny Paryż jest Lecz to podróży kres Tu kończy się pieśń A to Paryż, w szarej mgle Godziny skończyły się Wyschły łzy To Paryż, idący w deszcz Te ogrody przemierzone wzdłuż i wszerz Gdzie spadł ostatni liść A to Paryż, jesieni dreszcz Dworzec, gdzie dopełnia się Gron smutku kiść   A to Paryż, odarty po życia treść Poza zasięgiem serca już jest Wypędzony z raju za złą wieść To Paryż jak bezpański pies   Lecz przyszedł od Ciebie list List, który mówi „tak” Więc jutro Paryż nasz jest Miasta i wioski też Koła kreślą szczęścia znak Paryż jutro idzie w tan A Ty czekasz na mnie w Paryżu tym Co znów wszedł na dobry szlak To "Paryżu wracam!" Stop brak   Lecz przyszedł właśnie tekst Telegram ci krzyczy „Krieg!” Więc Paryż verloren jest Miasta i wioski spłoną w mig.. Butów równy krok W hinduski szczęścia znak Paryż jutro wejdzie w mrok, W pickelhaub zygzaku szlak Co kończy się Paukenschlag, Co grzmi: "Paryżu raus!" NonStop !   Słońce na zawsze wchodzi w cień I mrok domy kryje strach Oto Paryża ostatni dzień Sekwana w Kraft durch Macht A kruki kraczą po snach Skończył się o Paryżu sen...   AKT III: MAM NA TO ŚWIT...   Przygoda, przygoda Przygoda zaczyna się o poranku Przygoda wstaje skoro świt Ona zaczyna się w rannym słonku Przychodzi, by nam rączki myć   Przybłęda, przybłęda, Przybłęda warczy na poranki Przybłęda w nocy idzie w karty grać Woli kolegów niż koleżanki, Przychodzi, z klamką, by nam pysk sprać "Pankracy to przybłęda, sam się przypętał Zaczyna pić już o poranku..."   Przygoda zaczyna się o świcie A świt prowadzi nas przez drogę w szlak Przygoda naszym skarbem życia Który odkrywamy w ranka blask   Przybłęda zaczyna chlać o świcie Bo w świt Przybłędę trafia szlag Przybłędzie wóda wchodzi wręcz znakomicie Bynajmniej ranka blask mu nie w smak   (Właściwie: "łapką / klamkę tknąć", W zależności od wersji zwrotki... Obficie. Najpopularniejsza to: "A Pankracy to równy gość.")   Dla Martina to żelazo na kowadle Dla Cezara, wino, co go wprawia w śpiew Dla Yvona - morze, kto jego dal odgadnie? To ten, co właśnie wschodzi, dzień...   Dla Pankracego to świeże mięso w imadle Dla Reksia, kość, co go pije w krok Dla Kolargola, biała Śmierć w spirali, na dnie A dla Uszatka, w tramwaju tłok...   To pszenica, którą wspólnie młócimy Robota zaczyna wcześnie się O świcie każdym wciąż walczymy Wcześnie zaczyna się karat ten...   Bo, kasa co ją młóci Pankracy Sama nie zarobi się W tym świecie o który walczymy Dniem Pracy Czy jak tam nazywa się bardak ten..   Niech światło obmyje nasze ręce Wszystko, czego szukamy, aby odkryć je i dać Kwitnie każdego dnia w tydzień, czy odświętnie Wielka przygoda musi zostać, trwać   Niech tylko denaturatem obmyję gardło spragnione Wszystko, czego nam trzeba, to kwestia Być czy Mać? Szybciej nalewaj, bo ledwie widzę swój koniec Wielka Bezbłędna wiecznie musi ma, mieć, trwać   Między naszym ratuszem a naszym kościołem Między bramą dziadka Dey Strona główna Szukaj więcej Twoja biblioteka Premium Kopiuj Wklej   Koperta dla mera, dwie dla wikariera Kwiatki dla babki, że Hey! Sterta główna Szukaj więc! Twoja biblioteka czeka Premium wóda gotuj klej   Szukaj Zaznacz wszystko O świcie każdego ranka Wtedy zaczyna dorosłość się Niech nasze kształty zbada przedszkolanka... Nie szukaj: znasz wszystko O świcie! Giń! Wtedy zaczyna się taki Dżin.,. Niech kształt O! Tej Flaszy nie doczeka poranka... Ci co nas naprawdę kochają nałożą na nas ręce w godzinie złej Ci, co kochają dać se w dłoń szable doń!   W zagłębieniach ulic, w cieniach łąk Na końcu drogi, pośrodku pól Stojąc na wietrze, siejąc swąd Pochylamy się do ziem, nie wychodząc z ról   W zagłębienia wszystkie, bez ciemna w łąku Lej, w końcu drogi, choć pól Trwa... Jąc w wierze, czuję swąd dźwięków Uchylam się ku ziem, wchodzę w to, z góry na dół!   Siedząc obok starców, tkając wiklinę Leżąc w słońcu, chłonąc światło-cień Resztę znam: Nie przeminie!   Leżę se wtem korcu, żując strychninę Leżąc w słońcu, chłonąc światło- w sień... Resztę znam: Przemija, przeminęliśmyŁA! Który światło zgaś ..   ZASŁONA MILCZENIA  
    • @Poet Ka Dziękuję bardzo. Pozdrawiam. 
    • @Mel666 Takie klimatyczne. Ten niosący światło to chyba Lucyfer, albo ja źle odczytałem. Nie wiem co więcej napisać, ale wiersz ciekawy. Może to walka o dobry sen, który zakłóca diabeł. Zastanawia mnie tylko, dlaczego akurat sen. Jakby nie chciał, żeby człowiek odpoczął po ciężkim dniu.  A może to jego zazdrość, że człowiek śni o dobrych rzeczach, a sam tego nie doświadczył. 
    • @Posem wiersz jest poruszający 
    • Schrödingerowie   Wrzucam kamyki do twego ogródka. Wrzucasz kamyki do mego ogródka.   A one są i nie ma ich.   Kot biega tu, kot biega tam. Raz go nie ma, raz jest.   Nie mówię wprost, nie mówisz wprost.   Bo kiedy powiem wprost, bo kiedy powiesz wprost –   to ogródka nie ma, to nie ma kamyków, to nie ma ciebie, to nie ma mnie.   I kota nie ma.   @Posem dziękuję serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...