Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

jest jeszcze jedna płaszczyzna mnie
czarna płaska bakelitowa
zapis rowków trwały lecz tymczasowy
szukam igły chociaż jest passè
ale bardziej realna niż strumień fotonów
przez który pękam na krawężnikach

ta forma nie wzdryga się przed dotykiem
obcej płaszczyzny potrafi zniknąć ją całą
twarzy i tak nie ma nikt poza banknotami
a te zdarzają się nieczęsto smutni outsiderzy
sponiewierane ćwiczą zapasy z wiatrem

dla niego jestem nietykalna w tym wymiarze
tu zawsze jest oko cyklonu wsypane do komór gazowych
z których się składam i rozkładam codziennie jak origami
tyle że zaczynam się przecierać na krawędziach
i zapominam wzoru

z muzyki zostały tylko trzaski
nie do zniesienia dla takiego melomana jak ty
przestałeś rozumieć słowa
i patrzysz z żalem że nic już ze mnie nie będzie
więc szukam sobie miejsca w archiwum
bo świat już się nie zakręci



[sub]Tekst był edytowany przez joaxii dnia 04-02-2004 09:09.[/sub]

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


oyey, słyszałeś kiedyś takie słowo jak: "ewolucja"? A poza tym kobieta zmienną jest. Jeżeli chodzi o zawartość mnie - to jest zbyt osobiste pytanie. A jeśli chodzi o mody - to ile w tobie jest rozumienia poezji, a ile udawania, że ją rozumiesz?
Z "uronicznym" pozdrowieniem, j. :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ciemność zapada bardzo szybko. Nagle jestem gdzie indziej. Zdążyłem uciec, lub raczej to coś mi pozwoliło. Widzę znowu ten sam cień. Jego źródło zostawiłem na zamglonym horyzoncie. Skrawki mroku krążą między drzewami, by po chwili zniknąć   Co za ładny sad, rześkie powietrze, nasycone zapachem słodkich owoców, pomarańcz, śliwek i jabłek.    Nieopodal wirują dźwięcznie, tancerki na łąkowej scenie. Upleciona z porannej mgły, gdzie krople rosy, niczym kryształowe latarnie, migoczą cicho szeptane lśnienia.   Oświetlona poświatą w kształcie pięciolinii oraz dźwięcznych nut, sama w sobie jest dziełem sztuki.    Pszczoły w kolorowych sukienkach, nakładają łyżeczkami wyrzeźbionymi z wosku, odrobinki miodu do maleńkich kubeczków, wyżłobionych w mroźnych sopelkach.   Strumyk przezroczysty tak bardzo, że widać przez niego myśli ryb, unosi wilgotną ożywczą wstęgę ukośnie do zielonej falującej trawy. Srebrzysty wąż pląsa na wszystkie strony, opłukuje drzewa i mnie, z cuchnącego brudu.    Jestem wewnątrz, lecz mogę oddychać. Nawet lepiej niż powietrzem. Słyszę skowronka. Siedzi na fali wznoszącej. Dosięga śpiewem daleki brzeg. Klucz wiolinowy z armią nut, drąży tunel do błękitnego brzmienia muzyki. Kapią stamtąd, odrobinki słodkiego, do nieprzytomności piołunu.   Po drugiej stronie horyzontu widzę następny. Muszę sprawdzić, co jest za nim. Pod sklepieniem umysłu szybują niewiadome. Obijają niewidoczne ścianki, niczym fruwające ćmy. Żeby tylko nie przylgnęły wygodnie do światła, zgłębiając złudną istotę sensu    
    • @wiedźma   ja Ciebie też pozdrawiam i bardzo serdecznie dziękuję:)   wszystkiego dobrego:)    
    • @Poet Ka marzą się krągłości co owiną:)
    • @Charismafilos bardzo udane akrobacje:)
    • @Wochen karuzela uczuć i emocji przeplata się w wersach.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...