Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Człowieku, przypominam, że to jest forum piszacych haiku, to co napisałeś niewatpliwie jest ciekawą introspekcją, ale z formą haiku nie ma nic wspólnego. Trzymajmy się zasad, tym bardziej, że nikt nie każe nam tutaj umieszczać swoich tekstów.

Pozwale sobie na powtórzenie refleksji, którą wyraziłem na stronie Ewy Kos:

Mam taka refleksję: testem na prawdziwość haiku może być próba narysowania jego treści (szkic, np.: ołówkiem). Wówczas autor haiku musi wykazac się maksymalną koncentracją na opisie tego co widzi, pozostawiając przy tym miejsce na wyobraźnię czytelnika, z kolei czytelnik nie może fantazjować dowolnie, ale w granicach narzuconych mu przez "szkic" haiku. W ten sposób powstaje autentyczny dialog autor - czytelnik. Ogladałem kilka dni temu szkice Zbigniewa Herberta (prawdziwe graficzne haiku!). Chyba w drugą stronę też może to działać, tzn. pisanie haiku do szkicu.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Człowieku, poczytaj troszkę więcej i wyciągaj jakieś mądre wnioski, a potem się dopiero wypowiadaj, bo się ośmieszasz tylko.
Jest taka jedna strona, gdzie Cię przyjmą z tymi zasadami, ale mówię Ci (z serca) szybko przepadniesz i zabłądzisz.
To co piszesz o haiku, świadczy,że w dalszym ciągu nie kumasz - i mówię prawdę!
Poczytaj dużo angielskojęzycznych - może w końcu coś dotrze. Nie wiem jak długo się interesujesz, bo to co piszesz, świadczy, że to początek. Ale nie przejmuj się, prawie każdy miał ciężkie.
Opublikowano

Dzieki za kolejne mądre rady. Teraz ja podzielę się z Tobą moją: haiku to o wiele więcej niż 15 sylab, to przede wszystkim sposób zycia - patrzenia na ludzi, na zwierzęta, na trawę, na ptaki, itd - w którym intencjonalnie pozbywamy się oceny, interpretacji, własnych emocji - po to aby zrobić miejce, w którym dojdzie do spotkania z DRUGIM (stołem, drzewem, ptakiem, człowiekiem); nie można tego zrobić inaczej jak poprzez czysty opis, w którym zblizamy się bardziej do istoty (esencji) rzeczy (to ideał haiku, filozofii zen, fenomenologii); teraz obiecana rada: żyj w ten sposób, a bedziesz o wiele bardziej szczęśliwy. Powodzienia.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ładnie to przedstawiłeś i prawie się z Tobą zgadzam. To właśnie klasyczny sposób i nie mam nic przeciwko niemu, jeśli taki Cię uszczęśliwia, to w porządku.
Dla mnie, haiku - to właśnie poezja emocji, tylko wyrażanych nie w sposób bezpośredni. Dawno wyszedłem już ze sztywnych, przestarzałych reguł m.in. 5-7-5 itd. Spójrz w jakim kierunku podążają haiku współczesne na świecie, jeśli przejrzysz różne strony. Zdecydowanie odbiegają od klasychnych reguł, a jednak są PRAWDZIWYMI HAIKU. Spójrz obiektywnie, a przekonasz się. Pisane tradycyjnie, umierają szybko śmiercią naturalną. A to forum nie jest po to, aby się kłócić, tylko po to, żeby każdy mogł przedstawiać własne wizje i sposób patrzenia na życie. Tu każdy ma wybór - klasycznie albo modern.
Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego (szczerze) - Orston
Opublikowano

Zastanawiam się po co niektórzy ludzie zmieniają reguły postępowania (których nie są autorami) - takich tutaj na forum jest wielu i nadal nazywają to co powstaje w stary sposób, albo dodają przedrostek -modern, i już gotowe. W haiku nie trzeba szukać nowych rozwiązań, one już są, otrzymaliśmy je gotowe, naszym zadaniem jest tylko je stosować. A jeśli dla kogoś są nie wygodne, zbyt ograniczają jego wyobraźnię, czy inną ekspresję, to przecież jest tyle innych form poetyckich, literackich, plastycznych, muzycznych - może bardziej otwartch na zmiany. Haiku jest piękne poprzez swoją prostotę, ale także przez tradycję swojej JEDYNEJ formy, w której możemy odnaleźć łaczność z tymi którzy już przeminęli. Też nie ominęła mnie pokusa zmiany, ale teraz wiem, że to błąd i brak szacunku dla Mistrzów - Nauczycieli Haiku. Haiku jest haiku. Nie ma klasycznych, nie klasycznych, modern i nie - modern. Parafrazując: haiku jakie jest - kazdy widzi. Kropka.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wszystko się zmienia i podlega ewolucji. Istnym szaleństwem jest tkwić w czymś, co już dawno pokrył kurz i upierać się przy tym.
To nie jest szukanie nowych rozwiązań, my tylko staramy się tchnąć w niego ducha naszych czasów, naszą mentalność, sposób postrzegania świata, rzeczy, własną wrażliwość itp.. Nie jesteśmy buddyjskimi mnichami czy samurajami, to już historia i taką stają się szybko haiku pisane w starym stylu przez już nielicznych autorów, bo do ich wierszy prawie nikt drugi raz nie chce już wrócić. Na szczęście wielu się o tym przekonało i wybrali właściwą drogę. Taki stan to nie nowość, bo świat poszedł już dawno w tym kierunku i już nieliczni-oporni tylko kwestionują tę drogę. Poezja jest po to, żeby była przez innych czytana, bo po co "martwa", no chyba, że tylko dla własnej satysfakcji. Tyle!
Opublikowano

Rozumiem, że jedną z intencji kierującą Twoim pisaniem jest odciśnięcie śladu własnej, niepowtarzalnej myśli na skrawku rzeczywistości, w której jest Ci dane obecnie przebywać. Uznałeś również, że używanie metody z XVII wieku jest kiepskim pomysłem i postanowiłeś z niej zrezygnować. To jest dla mnie jasne. Natomiast mniej zrozumiałe jest dla mnie używanie przez Ciebie - XVII wiecznej nazwy w stosunku do czegoś co już nie jest (z założenia), ponieważ nie spełnia podstawowych kryteriów formalnych - ową XVII wieczną metodą. Jeśli nazwiesz to co piszesz: "sziku", "kukuryku", "KBC/56-6578/d2" itp. , o.k., nie będę się czepiał, ale nie nazywaj tego - Haiku - skoro otwarcie odrzegnujesz się od zasad, które "już dawno pokrył kurz", a postawę osób starających się nieudolnie byc wiernymi tamtym zasadom - określasz "szaleństwem".
Po drugie, nie mogę nadziwić się stwierdzeniu, że "Poezja jest po to, żeby była przez innych czytana". Poezja, jak ja ją rozumię, to nie towar, który musi spełniać oczekiwania klienta (czytelnika) bo wtedy będzie żywa, a nie "martwa", ale metoda dzięki której, możemy zbliżyć się do poznania świata duchwego. Nie ma co ukrywać, że to wymagająca metoda, poddająca rozum ogromnym naprężeniom, lecz na końcu tej drogi spodziewać się można przewyższającej wszystko nagrody. Jakiej? Ogladania Rzeczywistości "twarzą w twarz". Bez wątpienia jedną z tych metod jest Haiku, a dokładnie mówiąc wierność jego pierwszym-ostatecznym zasadom. Podkreślam słowo "wierność", bowiem zasady mogły być zupełnie inne, to nie ma znaczenia, ponieważ bez wiernego im rozumu, poznanie i tak nie byłoby możliwe.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeżeli decydujesz się na publikację swojej poezji, to nie po to, żeby traktować ją jako towar, ale żeby podzielić się z innymi cząstką swojej wrażliwości i duchowości, i chyba bardzo ważne jest dla poety jak ona jest przez nich odbierana. No, chyba, że chcesz to zachować tylko dla siebie - to wtedy po co wyciągać ją na światło dzienne. Jeśli widzisz, że nie znajduje ona uznania w oczach innych, to prędzej, czy później zginie wraz z autorem śmiercią naturalną w archiwach.
Twierdząc, że większość z nas piszących w ten sposób nie ma prawa używać określenia "haiku" dla swoich utworów, mylisz się, bo właśnie Ci autorzy (nie mówię o sobie) znajdują potwierdzenie i uznanie w wielu renomowanych magazynach i konkursach poezji haiku (!) na całym świecie, podczas gdy tradycjonaliści nie znajdują ani odrobiny zainteresowania.
Nie jesteś pierwszy i nie ostatni na tym forum, który się czepia. Pewna osoba, pewną osobę chciała nawet wywalić z tego forum. Z tej drogi jednak nie ma odwrotu i mamy pewność, co do słuszności jej wyboru, bo fakty mówią za siebie. Ale cóż, każdy ma prawo do własnych opinii nawet błędnych, a my wolne prawo do niewyprowadzania ich z błędu, jeśli są oporni. Ale o tym już każda taka osoba musi się z czasem sama przekonać.
Życzę światła na tej trudnej drodze - Orston
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeżeli decydujesz się na publikację swojej poezji, to nie po to, żeby traktować ją jako towar, ale żeby podzielić się z innymi cząstką swojej wrażliwości i duchowości, i chyba bardzo ważne jest dla poety jak ona jest przez nich odbierana. No, chyba, że chcesz to zachować tylko dla siebie - to wtedy po co wyciągać ją na światło dzienne. Jeśli widzisz, że nie znajduje ona uznania w oczach innych, to prędzej, czy później zginie wraz z autorem śmiercią naturalną w archiwach.
Twierdząc, że większość z nas piszących w ten sposób nie ma prawa używać określenia "haiku" dla swoich utworów, mylisz się, bo właśnie Ci autorzy (nie mówię o sobie) znajdują potwierdzenie i uznanie w wielu renomowanych magazynach i konkursach poezji haiku (!) na całym świecie, podczas gdy tradycjonaliści nie znajdują ani odrobiny zainteresowania.
Nie jesteś pierwszy i nie ostatni na tym forum, który się czepia. Pewna osoba, pewną osobę chciała nawet wywalić z tego forum. Z tej drogi jednak nie ma odwrotu i mamy pewność, co do słuszności jej wyboru, bo fakty mówią za siebie. Ale cóż, każdy ma prawo do własnych opinii nawet błędnych, a my wolne prawo do niewyprowadzania ich z błędu, jeśli są oporni. Ale o tym już każda taka osoba musi się z czasem sama przekonać.
Życzę światła na tej trudnej drodze - Orston

Pięknie się sprzeczacie...
Tyle ładnych myśli...

Przychylam się bardziej do podejścia prezentowanego przez Orstonka,
zwłaszcza, że kilka jego haiku mnie zachwyciło. Ale faktycznie ten wiersz
nie jest najlepszym przykładem jeśli chodzi o trzymanie się zasad.

Tylko, że...
Bartku nie zapominaj, że czytanie haiku nie ma na celu stwierdzania jego
"prawdziwości" lub nie, samej klasyfikacji utworu. Tu chodzi o coś więcej...
o kontemplację piękna, o zachwycenie się czyimś spotrzeżeniem,
które jest czasem zupełnie inne od tych jakie sami posiadaliśmy.

Twoje haiku, które tu zamieszczasz, chętnie czytam, i będę je komentować
jeśli coś mądrego przyjdzie mi do głowy na ich temat, jednak nie wywołują
we mnie jak dotąd wielkiego zadziwienia.

Pozdrowienia dla Was obu.
:o)
Opublikowano

Orston, to że jacyś inni ludzie coś robia, albo nie robią - nie jest dla mnie kryterium prawdziwości czy słuszności działania. W swojej pracy zawodowej co prawda czesto posługuję sie podobnym kryterium (tzw. kryterium statystycznym), ale w dziedzinie twórczości czy kreacji (rozumianej jako ekspresja osobistego punktu widzenia, czucia, rozumienia świata duchowego, podkreślam duchowego, bo do poznania świata fizycznego służy zdecydownie poznanie naukowe z całym warsztatem metodologicznym) preferuje kryterium indywidualistyczne - polegające w głównej mierze na wierności jednej drodze. I wcale nie oznacza to, że jestem zamknięty na zmiany, przeciwnie, twierzdę, że są potrzebne, ale powinny mieć stałe, niezmienne centrum. Rdzeń - wokół którego przyrastają słoje nowego. Takie "Drzewo sztuki" ma sznasę przetrwać i dać schronienie setkom pokoleń. Spójrz na tradycyjne szkoły Haiku, jest ich przynajmniej kilka, ale wszytkie one koncentruja się na przyrodzie, utwory mają przynieść refleksję i ukojenie poprzez obrazy drzew, kwiatów, ptaków, dzikich zwierząt, zmieniających się pór roku; programowo usuwają autora wraz z jego emocjami na trzeci plan; ograniczają fizyczność do części ciała. A to co Ty (i Tobie podobni) proponujecie (z żalem stwierdzam, że sam tego nie uniknąłem), jest odrzuceniem tego rdzenia stanowiącego o trwaniu sztuki haiku przez setki lat.

Opublikowano

Bartku,ależ nikt nie zamierza niszczyć tego rdzenia, bo na nim wszytkie utwory się opierają i on jest podstawą. A że, co autor, to inna wizja, to tylko świadczy o bogactwie tej formy i bardzo dobrze, że się rozwija w różnych kierunkach, a nie dusi się tylko w jednej ciasnej skorupie sztywnych reguł.A co do trzeciego planu dotyczącego emocji, to spróbój załgłębić się w dzieła Mistrzów, zwłaszcza Issy, przecież w nich aż "wrze" od EMOCJI!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • CZARNE ŚWIATŁO

       

      Michał spojrzał na tablicę informacyjną przed największym centrum handlowym w jego mieście.

      Miejsc parkingowych 450

      Miejsc wolnych 0.

      Idą święta!

       

      Michał z ławki ustawionej przy wejściu patrzył na tłum klientów centrum osiągający  stan wrzenia. Pełen wózek - to chwila poczucia spełnienia.

      Bo być to kupić!

       

      W te święta rodzina wyznaczyła ich spotykanie w jego domu. Tak będzie też brat z jego bliskimi. Michał rozmawiał z nim o nadchodzących świętach. Brat wspomniał, że bardzo wiele zmieniło się w jego rodzinie od poprzednich świąt. Mówił o braku porozumienia ze swoim najmłodszym synem.

       

      Michał trzyma w dłoniach kupiony w centrum 1000 elementowy zestaw puzzli. Jest to dla niego najważniejszy tegoroczny jego zakup świąteczny.

       

      Przyszedł je tu kupić po tym, gdy wczoraj przypomniał sobie już odległy czasem obraz, kiedy patrzył na swoją żonę i ich córki bawiące się latem na nadmorskiej plaży. Budowały wtedy zamek z piasku. Obok piaskowego zamku usypały wysoki kopczyk ze znalezionych tu kamyków. Zamek stał u podnóża wielkiej góry. Popatrzył wtedy na usypany przez dziewczynki kopiec kamyków. Były tam kamyki jasne i ciemne.

       

      Na wspomnienie rozmowy z bratem, powróciła do niego tamta myśl:

      Czy można podzielić ten kopiec kamyków na dwa kopce? W jednym miałyby być tylko te jasne a w drugim tylko te ciemne. Pytanie śmieszne. Oczywiście, że tak. Ale jest jeden warunek, że zaprzęgniemy do tego materię i myśl. Myśl może mieć różną postać. Może to być myśl córeczek bawiących się kamyczkami albo myśl mechaniczna, zaprogramowana w czujniku, który potrafi rozpoznać jasny lub ciemny przedmiot i zaprogramowanego, sprzężonego z nim manipulatora, który chwyci i przeniesie kamyk na właściwe miejsce. Jest to myśl mechaniczna będąca jednak owocem myśli człowieka inżyniera, konstruktora robota.

       

      A czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą? Wykorzystując na to dowolną ilość czasu, dowolną ilość i postać energii czy zmiany takich parametrów jak ciśnienie, temperatura, wilgotność i temu podobne.

       

      Tamtego dnia snuł dalej swoje rozważania.

      A teraz masz stworzyć strukturę DNA – nośnik informacji genetycznej organizmów żywych. Czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą?

       

       Michał zamierza zadać takie pytania swojemu bratankowi, studentowi renomowanej uczelni.

      Planuje tą właśnie kwestię uczynić zasadniczą osią ich świątecznego dyskursu. Dla niego samego, jego osobiste przekonania w tej kwestii, stanowią fundament jego światopoglądu.

       

      Z informacji przekazanych przez brata wie, że codzienne drogi jego syna nie wiodą go już do kościoła, dołączył do wyznawców teorii o nie istnieniu Boga, wyznawców bankructwa wiary i głosicieli potrzeby wyzwolenia się z jej pęt.

       

      Zestaw puzzli jest Michałowi niezbędny ku temu, by bratankowi pokazać przez porównanie z czymś, czego poziom trudności jest sobie w stanie wyimaginować, poziomu złożoności, jaką niósł w sobie proces powstawania na naszej planecie pierwszych struktur DNA – nośników informacji genetycznej organizmów żywych.  Zestaw puzzli jest mu potrzebny po to, by pomóc bratankowi odpowiedzieć na pytanie, czy zadanie ich ułożenia można wykonać przy wykorzystaniu wszystkiego, co jest dostępne, za wyjątkiem myśli? Tak w zamyśle Michała puzzle mają wspomóc wyobraźnię jego bratanka.

       

      Michał wie, że nie musi objaśniać mu różnicy w poziomach skomplikowania pomiędzy tworzeniem struktury DNA – nośnika informacji genetycznej
      a ułożeniem 1000 elementowych puzzli. Michał wymyślił, jak go zapytać o szansę ułożenia puzzli bez wsparcia  ze strony procesu myślenia.

       

      Michał położy je przed bratankiem, poprosi o ułożenie ich a potem wyłączy światło w pokoju. Bratanek ma to wykonać w całkowitej ciemności. W podobnych realiach prawdopodobieństwa zapewne mogły powstawać kiedyś pierwsze struktury DNA, przy uczynionym założeniu o ich powstawaniu bez udziału myśli stwórczej.

       

      Michał patrząc na nie podlegające zasadom zdrowego rozsądku reguły zachowania przedświątecznego tłumu, problemy brata z jego synem, a także zjawiska społeczne, których doświadczał w ostatnim okresie, nabiera przekonania, iż świat jest spowity w strumieniach czarnego światła.

       

      W strumieniach tego fałszywego światła , to co przez wieki było czarnym dziś staje się białym.

       

      Jego optymizmu nie budują oferowane z regałów galerii najnowszej generacji 50 calowe ekrany czarnego światła.

       

      Czeka nas jeszcze finał. A w nim dotrą do nas rachunki latarników czarnego światła, wystawione za chwile iluzji, które nieuchronnie prowadzą nas ku zgubie – pomyślał Michał.

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @DawidMotyka Super  Nie wiem dlaczego nie lubimy pokoju i wybieramy Hitlera, Putina i innych...   Pozdrawiam serdecznie  Miłego dnia  ... gdyby tak ktoś  zwyczajnie przytulił  uśmiechnął się  bez powodu  kotu otworzył  drzwi na wybieg    wojna szukająca łupu by posmutniała    pomyślała  lepiej rozruby szukać  w innym wymiarze nie na ziemi  ...  
    • A Maja jeno z siksą! woła i białowąs. Kiszone jaja ma
    • CZARNE ŚWIATŁO   Michał spojrzał na tablicę informacyjną przed największym centrum handlowym w jego mieście. Miejsc parkingowych 450 Miejsc wolnych 0. Idą święta!   Michał z ławki ustawionej przy wejściu patrzył na tłum klientów centrum osiągający  stan wrzenia. Pełen wózek - to chwila poczucia spełnienia. Bo być to kupić!   W te święta rodzina wyznaczyła ich spotykanie w jego domu. Tak będzie też brat z jego bliskimi. Michał rozmawiał z nim o nadchodzących świętach. Brat wspomniał, że bardzo wiele zmieniło się w jego rodzinie od poprzednich świąt. Mówił o braku porozumienia ze swoim najmłodszym synem.   Michał trzyma w dłoniach kupiony w centrum 1000 elementowy zestaw puzzli. Jest to dla niego najważniejszy tegoroczny jego zakup świąteczny.   Przyszedł je tu kupić po tym, gdy wczoraj przypomniał sobie już odległy czasem obraz, kiedy patrzył na swoją żonę i ich córki bawiące się latem na nadmorskiej plaży. Budowały wtedy zamek z piasku. Obok piaskowego zamku usypały wysoki kopczyk ze znalezionych tu kamyków. Zamek stał u podnóża wielkiej góry. Popatrzył wtedy na usypany przez dziewczynki kopiec kamyków. Były tam kamyki jasne i ciemne.   Na wspomnienie rozmowy z bratem, powróciła do niego tamta myśl: Czy można podzielić ten kopiec kamyków na dwa kopce? W jednym miałyby być tylko te jasne a w drugim tylko te ciemne. Pytanie śmieszne. Oczywiście, że tak. Ale jest jeden warunek, że zaprzęgniemy do tego materię i myśl. Myśl może mieć różną postać. Może to być myśl córeczek bawiących się kamyczkami albo myśl mechaniczna, zaprogramowana w czujniku, który potrafi rozpoznać jasny lub ciemny przedmiot i zaprogramowanego, sprzężonego z nim manipulatora, który chwyci i przeniesie kamyk na właściwe miejsce. Jest to myśl mechaniczna będąca jednak owocem myśli człowieka inżyniera, konstruktora robota.   A czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą? Wykorzystując na to dowolną ilość czasu, dowolną ilość i postać energii czy zmiany takich parametrów jak ciśnienie, temperatura, wilgotność i temu podobne.   Tamtego dnia snuł dalej swoje rozważania. A teraz masz stworzyć strukturę DNA – nośnik informacji genetycznej organizmów żywych. Czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą?    Michał zamierza zadać takie pytania swojemu bratankowi, studentowi renomowanej uczelni. Planuje tą właśnie kwestię uczynić zasadniczą osią ich świątecznego dyskursu. Dla niego samego, jego osobiste przekonania w tej kwestii, stanowią fundament jego światopoglądu.   Z informacji przekazanych przez brata wie, że codzienne drogi jego syna nie wiodą go już do kościoła, dołączył do wyznawców teorii o nie istnieniu Boga, wyznawców bankructwa wiary i głosicieli potrzeby wyzwolenia się z jej pęt.   Zestaw puzzli jest Michałowi niezbędny ku temu, by bratankowi pokazać przez porównanie z czymś, czego poziom trudności jest sobie w stanie wyimaginować, poziomu złożoności, jaką niósł w sobie proces powstawania na naszej planecie pierwszych struktur DNA – nośników informacji genetycznej organizmów żywych.  Zestaw puzzli jest mu potrzebny po to, by pomóc bratankowi odpowiedzieć na pytanie, czy zadanie ich ułożenia można wykonać przy wykorzystaniu wszystkiego, co jest dostępne, za wyjątkiem myśli? Tak w zamyśle Michała puzzle mają wspomóc wyobraźnię jego bratanka.   Michał wie, że nie musi objaśniać mu różnicy w poziomach skomplikowania pomiędzy tworzeniem struktury DNA – nośnika informacji genetycznej a ułożeniem 1000 elementowych puzzli. Michał wymyślił, jak go zapytać o szansę ułożenia puzzli bez wsparcia  ze strony procesu myślenia.   Michał położy je przed bratankiem, poprosi o ułożenie ich a potem wyłączy światło w pokoju. Bratanek ma to wykonać w całkowitej ciemności. W podobnych realiach prawdopodobieństwa zapewne mogły powstawać kiedyś pierwsze struktury DNA, przy uczynionym założeniu o ich powstawaniu bez udziału myśli stwórczej.   Michał patrząc na nie podlegające zasadom zdrowego rozsądku reguły zachowania przedświątecznego tłumu, problemy brata z jego synem, a także zjawiska społeczne, których doświadczał w ostatnim okresie, nabiera przekonania, iż świat jest spowity w strumieniach czarnego światła.   W strumieniach tego fałszywego światła , to co przez wieki było czarnym dziś staje się białym.   Jego optymizmu nie budują oferowane z regałów galerii najnowszej generacji 50 calowe ekrany czarnego światła.   Czeka nas jeszcze finał. A w nim dotrą do nas rachunki latarników czarnego światła, wystawione za chwile iluzji, które nieuchronnie prowadzą nas ku zgubie – pomyślał Michał.  
    • @Annie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Annie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...