Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Z pamiętnika scenarzysty




Nie pierwszy raz w życiu poczułem się samotny i na dodatek uszło ze mnie powietrze. Pomysł rozpadł się na etapie treatmentu i nie mogłem znaleźć dobrego rozwiązania w trzecim akcie. W głowie kłębiły się straszne myśli: Może to jest zły pomysł? Może powinienem pisać o śmierdzących rękach Szopena,zachwyconych swym świądem, które kiedyś dłubały w nosie i błądziły po kobiecych udach, a teraz czym prędzej chcą wydostać się z drewnianej trumienki? Może powinienem podejść do tego filmu bardzo ambitnie? Rozpocząć mocnym akcentem i po rozjaśnieniu dać słabo rozpoznawalną postać w plenerze i narrację w stylu : W RAJU NIE UŻYWA SIĘ BRZYDKICH SŁÓW? Szaleństwo.
Postanowiłem odłożyć to na kilka dni. Ostatnio wygrałem trochę forsy, więc nie muszę się martwić o pieniądze. Doszedłem do wniosku, że nie mogę pisać byleczego. Postanowiłem wrzucić sobie małego brejka i Po raz pierwszy od dwóch miesięcy wyszedłem na dwór. Początkowo błąkałem się po Krakowskim Przedmieściu, szukając natchnienia. Czegokolwiek. Nastał wieczór i jak na złość nikt nikogo nie pobił, nikt nikogo nie okradł. Strata czasu. Wszedłem do pierwszej lepszej knajpy. Luksus. Boksy, Warszafka i ciemne piwo za szesnaście złotych. Usiadłem przy barze, obok śmiesznego typka pod krawatem. Rozmawiał z jakąś lalą. Była śliczna, miała na oko dwadzieścia lat, obcisłe dżinsy i oczy Femke Jensen. Patrzyłem na jej gładką buźkę a w głowie snułem fantazję, jakto niby wypina tyłek a a ja wkładam tam swój palec. Zamówiłem szklaneczkę Jacka. Barman uwinął się błyskawicznie.(liczyłem na niebieskooką brunetkę za barem, ale los okazał się okrutny) Wypiłem go jednym duszkiem. Poprosiłem o kolejną, tym razem, podwójną. Barman zdziwił się trochę, ale spełnił moje życzenie. Wygładziłem szklaneczkę. Obejrzałem ją dookoła i zanurzyłem usta ociupinkę, tak tylko, by nawilżyć wargi. Zapaliłem papierosa i ze świadomym pietyzmem, delektowałem się każdym sztachem. Facet, ten który siedział obok mnie bez przerwy gadał o swojej robocie. Nie mogłem tego słuchać. Bez przerwy nawijał o podatkach, pieniądzach, składkach zus. Nie mogłem dłużej tego znieść. Szanuję ludzi , którzy mają jakąś pasję, ale ten koleś smęcił jak cholera.
- Przepraszam, nie nudzi cię ten facet? - spytałem, laseczka uśmiechnęła się milutko
- Gościu , czy ktoś cię pytał o zdanie? - ospowiedział warszafski finansista, choć wyglądem raczej przypominał studenta ekonomi, finansów albo bankowości. to bardzo popularny kierunek w dzisiejszych czasach. Rzekłbym nawet przyszłościowy. Nie dałbym sobie uciąć ręki, ale wszystko wskazywało na to, że właśnie tak jest. Te całe mżonki o wielkich pieniądzach, są wysnute z palca prawdopodonie koleś odbywa praktyki w zachodniej korporacji i jest pierdolonym szczurem. Na bank, tak właśnie jest.
Przetrawiłem jego ripostę i połowicznie musiałem przyznać mu rację. Mimo wszystko nie lubię jak ktoś odpowiada mi pytaniem na pytanie. Chciałem, już mu przypierdolić, ale się powstrzymałem.
- Pytałem tej cudownej istoty, która musi słuchać twoich wywodów, Nie nudzisz się ślicznotko?
- Trochę - odpowiedziała dziewczyna, po czym objeła słomkę ustami i wciągnęła dużą ilość koka- koli do gardła. Spodobało mi się to. Musialem ją mieć. Natychmiast...

Opublikowano

w trakcie tekstu wyraźnie się rozkręcasz, aczkolwiek mogło być lepiej. Czy powinno być subtelniej? niekoniecznie.
zabrakło rozwinięcia historii, czegoś więcej. idzie nieźle, ale przydałoby się coś dołożyć.

jeżeli chodzi o fakty - sam krytykuję to, o czym piszesz, a chwilę później przypuszczalnie sam staję dokładnie w tej samej roli pajaca, może tylko w nieco lepszej sytuacji niż on, bo niektórych rzeczy nie muszę udawać. nie wszystko więc jest takie, na jakie wygląda.

parę drobnych błędów, aczkolwiek to nie należy do meritum, więc je pomijam. pisz więcej, popraw nieco styl, bo pomysły na pisanie chyba masz. najważniejsze są obserwacje, wzsystko się sprowadza do reality, przelanej na klawiaturę.

pozdrawiam
zm

Opublikowano

Hmm.. tego samego dnia zamieślicliśmy teksty na ten sam praktycznie temat (no - bardzo podobny). Jako że ja tegoż dnia rozpocząłem swoją obecność na tym portalu, nie odważyłbym się napisać w sposób tak... dosłowny (?) jak Ty. Co nie oznacza oczywiście, że Twój tekst mi się nie podoba. Po prostu, po przeczytaniu przyszło mi do głowy, że można by to zrobić subtelniej ;-)

Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




właśnie, w tym sęk drogi kolego, ja nie mogę tego subtelniej napisac, bo ja nie jestem subtelny, delikatny, no może w kontaktach z kobietami tylko i wyłącznie, ale to raczej gentelmeństwo, jedyna zasługa mojej matki, więc gdybym pisał to bardziej subtelnie , było by to zwykłym przekłamaniem, zarówno bohatera , jak i autora... musiałem w końcu to napisac, bo ostatnio, tu na tym, jak to nazywasz portalu, zostałem zbity za wulgarnośc...no po prostu nie mogę...
Więc chyba rozumiesz, nie odważyłbyś się napisac w tak dosłowny spoób, bo w rzeczywistości jesteś pewnie człowiekiem, który nie musi, nie chce, nie lubi być dosłowny,
i nic dziwnego, co do twojego tekstu przeczytałem dwa razy, mojej koleżance, którą bardzo cenie literacko się podoba, ja cały czas się zastanawiam dlaczego?, musze przeczytać parę razy jeszcze, bo to ze sie dobrze czyta nie jest dla mnie wyznacznikiem...cierpliwości timo...

Michale, zabrakło rozwinięcia, bo ona sie rozwija to nie jest koniec..."pisz więcej, popraw nieco styl, bo pomysły na pisanie chyba masz. najważniejsze są obserwacje, wzsystko się sprowadza do reality, przelanej na klawiaturę. " - się rozumie...

Dzięki, czekam aż mnie ktoś zbluzga ...

Pozdrawiam...
"
Opublikowano

"wzsystko się sprowadza do reality, przelanej na klawiaturę." - nie zgadzam się. po pierwsze lepiej nic nie lać na klawiaturę, bo się zepsuje, a po drugie pisarstwo to o wiele więcej niż reality. pozdrawiam

Piotrku, ja zauważyłam jedną rzecz w Twoich tekstach - wymyśliłeś świetnego bohatera (już któryś raz powtarzam Ci, że go cholernie lubię, z resztą wiem, że nie cały jest wymyślony), stwarzasz mu fajne sytuacje (chociaż się dublują, zwłaszcza te w knajpach, kiedy spotyka laskę, którą chce przelecieć i jej faceta, któremu daje w mordę), masz dobry styl, dobrze się czyta to, co piszesz, ALE (bo zawsze mysi być jakieś wredne ale...) mi w tym wszystkim brakuje historii. Chciałabym wreszcie przeczytać Twojego pióra jakąś historię z początkiem, rozwinięciem i końcem. Na razie to są fragmenty, coś wyrwanego, niekompletnego. Trochę te teksty są dla mnie jak charakterystyka bohatera (poprzez sytuacje, w których się znajduje). Cały czas czekam na jakąś zamkniętą całość.

Pozdrawiam serdecznie, Twoja "koleżanka, którą bardzo..." no z resztą nie ważne ;) i dziękuję :)

Opublikowano

Nie do końca jasno się wyraziłem. Subtelniej = nie wprost (w mojej wypowiedzi się znaczy). I to wcale nie znaczy, że ma być niedelikatnie. Wprost przeciwnie. Dobrze, że jest ostro. Mnie jednak chodzi o stwierdzenia typu - "...o śmierdzących rękach Szopena...", czy "...jakto niby wypina tyłek ..." Lepiej bym się bawił gdyby było bardziej nie wprost :)

Zwłaszcza, ze przeglądając teksty i komentarze na forum, odniosłem wrażenie, że należysz do tej mniejszości, która potrafi znaleźć dystans do tego co robi w ramach www.
"duza historię Brysiu to nie tu..." - piszesz i ja Cię całkowicie rozumiem :)

Co do mnie - po tych paru komentarzach i dwóch stronach tekstu, ciężko stwierdzić czy jestem "subtelny i delikatny" (Boże, jak to brzmi...). Wydaje mi się, że wprost przeciwnie. Dlaczego tak a nie inacczej? Na to dałem odpowiedź w Wystawie, chyba sformułowaną wystarczająco "dosłownie".

Pozdrawiam.

Opublikowano

Początek miał stanowić prowokację, czyż nie? Jak dla mnie trochę zbyt słabą. Jeśli chcesz komuś przywalić, to powinieneś z grubej rury. Chyba zbytnio ulegasz emocjom i dajesz się wplątywać w orgowe gierki.

technikalia:
W głowie kłębiły się straszne myśli: Może to jest zły pomysł? - z małej litery

że nie mogę pisać byleczego - byle czego albo zapis kursywą

[u]jakto[/u] niby wypina tyłek a a ja wkładam tam swój palec. - to "a a" - to jakiś przekaz podprogowy;p? bohater należy do tej organizacji?;), a tak serio - to proponuję - jak to niby wypina tyłek, a ja wkładam tam swój palec.

ospowiedział warszafski finansista - odpowiedział

to bardzo popularny kierunek w dzisiejszych czasach. - To

są wysnute z palca, prawdopodonie koleś odbywa praktyki w zachodniej korporacji i jest pierdolonym szczurem. - prawdopodobnie

Pytałem tej cudownej istoty, która musi słuchać twoich wywodów, Nie nudzisz się ślicznotko? - dałbym kropkę

Facet, ten który siedział obok mnie, bez przerwy gadał o swojej robocie - przecinek ułatwi czytanie


Trudno oceniać tak krótki fragment. Warto nieco zagęścić. Opisać szczurka - jak wygląda, jak reaguje na jego zachowanie laseczka. Chyba, że preferujesz minimalizm.
...niski, dobrze ogolony, z żelem na włosach, w snobistycznym fraku... tak go sobie wyobrażam. Piwo za 16zł? czizas!!! drogo.

pomysł rozpadł się na etapie treatmentu
Oby te słowa nie były prorocze. Musisz mieć jakąś zagwózdkę, bo co się stanie jak już wyląduje z lalunią w pokoju i ją przeleci? Weźmie prysznic, zje coś. Ona wyjdzie i już nie wróci? Znam was Rutkowski z narracji sex and violence wiec jedź ostro nie patrząc na innych. trochę celnych spostrzeżeń i jakaś tajemnica... Gdyby tak laseczka miała hiva? Wiem wiem, bzdety, takie moje sugestie. Postaraj się czymś zaskoczyć.

Ostatnio zastanawiam się czy w polskiej literaturze i kinie musi być scena z papierosem i szklaneczką dobrego trunku. Przypominam sobie polskie filmy biało-czarne. Zbyszek Cybulski palił z pietyzmem. Ponoć ta moda na takie sceny przyszła z kina amerykańskiego. Wobec tego typu zabiegów jestem sceptycznie nastawiony. Co innego gdy Maklak z Himilsbachem popijają czystą. To jest to.
Dobra nie będę się zbytnio rozpisywał. Technikalia możesz przejrzeć, a do reszty się odniesiesz lub nie:)

Opublikowano

witam:) wiesz tekst mi się podoba:), nareszcie coś "o sobie samym"( Gawliński). W raj to ja nie wierzę, ale myślę, że znajdą się tam tacy co przeklinają:). Ja tu widzę Ciebie i Twoje przemyślenia i to mi się podoba. Pozdrowienia:)

Opublikowano

Nad treścią dyskutować mi nie wypada, bo to wersja męska spojrzenia na rzecz samą.Skoro przeczytałam, to:wykropkować przekleństwa w tekście -z punktu widzenia damskiego- i poprawić te parę błędów, poproszę, skoro jest to możliwe: byle czego, jak to, ZUS, Warszawka ( Warszafka), mrzonki, objęła, musiałem, i poprawnie zastosować interpunkcję w zdaniu: "Pytałem tej cudownej istoty, która musi słuchać twoich wywodów, Nie nudzisz się ślicznotko". W tekście brakuje jeszcze kilku przecinków. Kto wie, czy nie poradziłabym sobie ze sprawdzaniem dyktanda, prawda?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Piszę te wersy dla Was
      Każdy jest najlepszy ale paradoks życia sprawia, że tyle samo zła co dobra w nas. 
      Zapamietasz Nas, pokolenie wysłuchało co podświadomości lodowa góra ukryła pod powierzchnią fal morza.
      Zimna pustynia arktyki i podróż w stronę horyzontu, banita opusza stada brać by na samobójczej misji zamienić lód na kosmicznej próżni jeszcze większy chłód i brak gwiazd wokół które życiodajne ciepło chcą nam dać i w kolory ubrać dla Nas świat.
      To dla Was wszystko, to tylko moje litery, ułożone spółgłoskami w słowa, które w szaleństwie nazwanym dnem przyszło mi bezczelnie i niestety Wam podarować, mieć anioła, który brał co diabeł opętany w wersów kilka ubrał i w nieświadomości nawet nie przemyśłał, dziw brał ale uszy zatkał na własne krzyki skrzeczącego głosu z gardła które mu służy chyba jedynie tylko by łykać flaszka i flaszka mocne twarde trunki aż do dna za ostatni hajs, nie zapracowany ze swojego tronu który dostał by złorzeczyczyć temu który na srebrnej tacy podał mu widelec którym najpierw karmił a potem ostry nóż którym zabił brać i braci jakimi ich chciał mieć jak kosz pomarańczy mu podarowanych których na stole nie zauważył w złotym czepku który mu spadł na oczy i zamknął wzrok tak że tylko własny nos tam widział z czubkiem którym się stawał z kolejną flaszką za pieniądz wyżebrany lub ukradziony bo nie ma w nim kołaczy do pracy. Niezrozumiał nic z życia, którym szedł jak w ciemny las z tą czapką którą niewiadomo czemu urodzony Bóg go wybrał na los jak banany są tacy wiecie dziecie które ma lepiej a niewdzięcznie umie tylko być dla siebie bez wdzięczności i pokory wobec chamów którymi ich nazwał a życie mu z górki obaj w miłości dla jego jestejstwa przyszło stworzyć. 
      Ludzie są chorzy niby wszyscy tylko niezdiagnozowani, chcieliby każdego dziś leczyć tabletkami psychiatrzy byśmy byli posłusznie na smyczy w kagańcach posłusznie poddani.
      Nowy porządek świata. Oni mogą samolotami latać dla nas zielony ład i ograniczenie w cenie diesla i benzyny. Bunt zabity przez ich (Ich z dużej litery bo to nazwa własna tych iluminantów winnych nam spokój i miłość raj na ziemi i wymiatanie ludzi tego świata (światu ale wyrzygana mi w mgle licencja poetica pozwala mi przekręcić słowo albo słowa zmyślać (osobowość ksobna może to nie moja osoba zadedykowana tam nie wiem już sam (dziś nic nie wiem) (czwarty nawias liczę tym razem po piątym zamknę choć nie mam pomysłu co w nim wpisać podpowiedź by się przydała ale w samotności sięgam dna jak dna flaszki i dna jak upadam (według demokratycznego osądu ludzkości ale jednak się przydało to szaleństwo czasem nawet jako bandaż (ha mam piąty nawias myślę i się dzielę tym i piszę w szóstym niestety (może koniec tych w nawiasach dygresji) (po siódmym miałem skończyć bo to blisko Boskości w matematycznej interpretacji Biblijnej narracji) (ale skońćze po ósmym który nie wiem jak się interpretuje jak cztery któtre znaczy śmierć jak u Wieszcza cztery i cztery bo dwa razy zabije) (i zabiłem) (wiem dziewięć) (i dziesieść będzie bo jeszcze myślę że interpunkcję miałem w dupie i nie zamykałęm nawiasów otwieranych a może tak się nie robi nie wiem) (grafomani we mnie wiem piszę by pisać wyżyję się na tle białego tła na forum w internetach ściana tekstu żaden ze mnie pisarz żaden dziś poeta po prostu klikam te litery jak małpa i powstają teksty jak ta ściana która przeraża która oznacza szaleństwo, miałem nie robić tego więcej ale skasowany ef be i insta nic nie dał znalazłęm fora jak socjal media gdzie się piszą wiersze z prawdziwego zdarzenia a nie moje rymowane bardziej lub mniej teksty do czego się jutro nie będe chciał sam przed sobą przyznać i wstydem się spalę żem to wysłał w świat) (ale o czym to ja, jaka była główna myśl, trzeba wrócić myśle sobie przed pierwszzy nawias i nie wiem sam czy po tym chyba dwunastym już do zamknięcia chaosu dygresji nie do przełknięcia oczyma przez czytelnika którego wiem że tu ni ma i nie będzie bo skazany na zapomnienie jak w wizji mistycznej na substancji otwirajającej świat na ten niematerialny na codzień schowany gdzie został mi los pokazany grubasa klikającego w klawiaturę przez życie przechodzącego bez ruchu i bez rozejrzenia się by umrzeć w ogniu słońca bez sensu żył i niezauważony znikł samsara go wyrzuca ale to kara a nie nagorda na ciemnej materii zimnej drodze skończy się jego los tam a to ja bo to moja głowa i na własnych oczach to zobaczyłem a wszystko co widzę dotyczy mnie a wszystko co słyszę mnie dotyczy a świat jakim jest jakim się go widzi to tylko ty w tym to tylko ja widzę świat który goni hajs i pogrąża się w dramatach jak widzi smutek i zło, rój szerszeni zauważam w cywilizacjach jak nasza a to w senniku oznacza wroga (chyba) (i chyba był to trzynbasty nawiast a ten jest czternasty wracam do tego co mówił dwunasty a potem czas wrócić na początek gdzie otworzyłem pierwsze nawiasy (pierwszy nawias ale do ryma myśla mi się tak układać przyszła więc ryma żem ja napisał nie w myśl języka którym żem zaczął władać od rodziców nauczon gdziem urodzon jako Polak za co wdzięczni powinni być czytający wierszów wersów przekaz metafor mgłów rozwiewających umięjący poeci i interpretatorzy bo to język najlepszy do skłądania w rymy metaforów i przekazów dla pokoleń zapowiedzianych przez wieszczów bytów podróżnych wbrew linii śmiertelnych niewybranych dla 27 skrzydlatych z armii Boskiej Trójcy dających możliwości wbrew uczynkom ich i ich podłości piękność nad piękności (a za to co uczynił niech szczerznie w bezimmienym grobie no może z tabliczką tu spoczywa pojeb) (i przestałęm liczyć nawiasy i tylko pamiętam że miałęm wrócić z zapowiedzianych słow do tego co przed pierwszym a potem przed dwunastym ale chuj z tym) (niby ludzie inteligentni mają skłonność do używania przekleństw ale mi się wydaje (a tam mi się to może wydawać a to pewno nieprawda ja kłamca najgorszy zły dla Ciebie CIebie i świata byt) że jednak inteligentniejsze jest powstrzymać się od rzucania kurew i chujów pojebanych popierdolców ze słów nawet w przypadkach najgorszych napotkanych przeszkód zazwyczaj z ludzkich słów myśli i czynów wobec nas)))))))))))))) (to za mało nawiasów ale kto wie ile ich było może ktoś policzy ale nie ma tu odbiorców dla moich szaleńćzych słów wieć cóż wracam do tego co na początku)
      To dla Was
      Pamiętając o paradoksie naszego miasta wiedz że mieszka w nas anioł ale na wadze stojąc równoważy go ciężar diabła na szali 
      Wiem to szaleństwo ale tramwaje i autobusy jeżdżą tu jak chaos bez rozkładu jednocześnie przywożąc pasażerów na miejsce na czas i na miejsce (że się powtórze ale obiecuje jednej nawias i wracam do tego co dla Was)
      Spokój w oku cyklony choć w około wszystko lata jak chaos ponad definicję chaosu
      To jest w nas
      Słońce które daje życie, ciepłem promieni osiem minut drogi stąd w największej prędkości znanej w cyfrach ludzkośći na dziś i w odwrotnej drodze by zabrać życie i kolory które pryzmatem rozbitego w granicy atmosfery naszej Planet Ziemi Matki (nie jedynej wbrew przeszłości która dopiero niby ma być dla pewnych, n ie jedynej matki za co wybacz mi która była przy mnie zanim pierwszy oddech przyszedł, karmiącej i trwającej mi spokojem oceanicznej jedności zanim pierwszy krzyk i płacz i męki dla jej poświęcenia która wciąż jest przy mnie co nie jest dla mnie wbrew czynom i braku słowa Kocham którego się boje moim bez znaczenia (kończę nawias i wracam do Was)
      Gai której odległość od gwiazdy w centrum układu siedmiu czy tam ośmiu planet w tej Galaktyce na Drodze Mlekiem (i miodem oby Wam płynącej) usłanej 
      Gai której czas i miejsce we wszechświecie zauważ dało wyjątek wobec tego co wiemy o kosmosie, wyjątek cudem zauważ jest jakim jest człowiek
      Was pozdrawiam ludzie w tym momencie i zachwyciłbym się życiem gdybym nie był kim jestem kto je niszczył strachem i złem

      Anioł na przeciwwadze diabła może zrezygnować i zostawić miejsce dla kogoś kogo nazwiesz osobą jaka jest podła
      Jesteś miastem w którym rządzi paradoks pamiętaj
      Wszystko ma swój początek w jednym miejscu 
      Jak od jednego słowa 
      Jak od jednej liczby 
      Jak jedność która jest w Trzech Osobach która mogła zachwycić się Sobą i na tym pozostać a jednak postanowiła wykorzystać moc i tchnąć wszystko byś się znalazł, byśmy się znaleźli tu i teraz
      Jest jeden punkt wyjścia dla wszystko co na przeciwnych stronach 
      Dobro i zło wyszło z jednego miejsca więc tworzy jedność jak Yin i Yang tylko bardziej bo czerń i biel zanim powstały były jednym kolorem 
      Dla nas niezrozumiałym
      Jak miłość i strach które pozornie są sobie obce tworzyły jedną całość co może być niezrozumiałe jak jest dla mnie
      Jak czas który nie istniał a potem zaczął zmierzać ku granicom nieskończonym
      A musiałobyć coś wcześniej przecież
      I ten byt jest nie do pomyślenia dla nas jak coś może trwać bez początku i końca i jeszcze się rozszerzać
      Wpadnij w zachwyt pod kopułą nieba 
      Pod opieką słońca
      Pod okiem księżyca i odległych gwiazd ułożonych w horoskopy 
      Pod opieką się miej samego siebie
      I miej innych za tych którzy opieką obdarzeni przez Ciebie będzie Ci oddane w szczęściu niepoznanym jeszcze
      O czym ja pieprze
      Bluźnię
      Mieszam Boga z Diabłem
      Chcę by drugie przyjście Syna na świat ten skońćzyło się porozumieniem z piekłem na chwałę ludzkich dusz na chwałę życia 
      By nie było walki Jezusa z Szatanem
      Tylko (potocznie ale wybacz rym to rym rymowanie mi dziś na zgubę przyszło choć nie wyszło) żeby zbili sztamę
      By zapowiedziane ponowne przyjście na świat Syna było ku porozumieniu i zjednoczeniu ponownym piekieł z niebiosem
      szatanie zrozum proszę że i Tobie będzie lepiej że i Ciebie Bóg wysłucha w modlitwie choćby najprostszymi słowami to Ci się dotrzeć uda do Jego czekającego ucha
      Wiem że Bóg może wszystko i chce dla swoich istot i dla swojego stworzenia spokoju i szczęścia
      szatanie wróć do nieba
      Nie graj fałszywej nuty na skrzypkach
      Nie nieś sztucznego światła gdzie zimna lampa nie daje ciepła
      Zgaś czarny płomień ogniska
      I zobacz ogień Ducha który rozpala w Nas gdy na słowa hymnu odpowiada czynem nam


      KONIEC
      BARDZO PROSIŁEM BY TAK SIĘ STAŁO

      BY TEN TEKST PRZESTAŁ SIĘ PISAĆ

      I SIĘ UDAŁO

      POSTAWIŁEM SŁOWO KONIEC I OTO

      BARDZO PROSZĘ JAK KOŃCZĘ TO 

      NA ZGUBĘ ZACZĄŁEM POST TEN

      MOŻE GDY SKOŃĆZĘ TO...

       

      PS

      TO MIAŁO BYĆ DLA WAS A JEDYNIE BYŁO DLA MNIE 
      I TO JEDYNIE W TRAKCIE BO POTEM I MI TO NIE DANE BĘDZIE

      CHCIAŁEM BYĆ WSZĘDZIE

      JESTEM NIGDZIE
      NISZCZĘ I ZNIKNĘ JAK ZAPADNĘ SIĘ SAM W SOBIE

      ZABRANE ŚWIATŁO ODDANE TOBIE

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...