Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Z pamiętnika scenarzysty




Nie pierwszy raz w życiu poczułem się samotny i na dodatek uszło ze mnie powietrze. Pomysł rozpadł się na etapie treatmentu i nie mogłem znaleźć dobrego rozwiązania w trzecim akcie. W głowie kłębiły się straszne myśli: Może to jest zły pomysł? Może powinienem pisać o śmierdzących rękach Szopena,zachwyconych swym świądem, które kiedyś dłubały w nosie i błądziły po kobiecych udach, a teraz czym prędzej chcą wydostać się z drewnianej trumienki? Może powinienem podejść do tego filmu bardzo ambitnie? Rozpocząć mocnym akcentem i po rozjaśnieniu dać słabo rozpoznawalną postać w plenerze i narrację w stylu : W RAJU NIE UŻYWA SIĘ BRZYDKICH SŁÓW? Szaleństwo.
Postanowiłem odłożyć to na kilka dni. Ostatnio wygrałem trochę forsy, więc nie muszę się martwić o pieniądze. Doszedłem do wniosku, że nie mogę pisać byleczego. Postanowiłem wrzucić sobie małego brejka i Po raz pierwszy od dwóch miesięcy wyszedłem na dwór. Początkowo błąkałem się po Krakowskim Przedmieściu, szukając natchnienia. Czegokolwiek. Nastał wieczór i jak na złość nikt nikogo nie pobił, nikt nikogo nie okradł. Strata czasu. Wszedłem do pierwszej lepszej knajpy. Luksus. Boksy, Warszafka i ciemne piwo za szesnaście złotych. Usiadłem przy barze, obok śmiesznego typka pod krawatem. Rozmawiał z jakąś lalą. Była śliczna, miała na oko dwadzieścia lat, obcisłe dżinsy i oczy Femke Jensen. Patrzyłem na jej gładką buźkę a w głowie snułem fantazję, jakto niby wypina tyłek a a ja wkładam tam swój palec. Zamówiłem szklaneczkę Jacka. Barman uwinął się błyskawicznie.(liczyłem na niebieskooką brunetkę za barem, ale los okazał się okrutny) Wypiłem go jednym duszkiem. Poprosiłem o kolejną, tym razem, podwójną. Barman zdziwił się trochę, ale spełnił moje życzenie. Wygładziłem szklaneczkę. Obejrzałem ją dookoła i zanurzyłem usta ociupinkę, tak tylko, by nawilżyć wargi. Zapaliłem papierosa i ze świadomym pietyzmem, delektowałem się każdym sztachem. Facet, ten który siedział obok mnie bez przerwy gadał o swojej robocie. Nie mogłem tego słuchać. Bez przerwy nawijał o podatkach, pieniądzach, składkach zus. Nie mogłem dłużej tego znieść. Szanuję ludzi , którzy mają jakąś pasję, ale ten koleś smęcił jak cholera.
- Przepraszam, nie nudzi cię ten facet? - spytałem, laseczka uśmiechnęła się milutko
- Gościu , czy ktoś cię pytał o zdanie? - ospowiedział warszafski finansista, choć wyglądem raczej przypominał studenta ekonomi, finansów albo bankowości. to bardzo popularny kierunek w dzisiejszych czasach. Rzekłbym nawet przyszłościowy. Nie dałbym sobie uciąć ręki, ale wszystko wskazywało na to, że właśnie tak jest. Te całe mżonki o wielkich pieniądzach, są wysnute z palca prawdopodonie koleś odbywa praktyki w zachodniej korporacji i jest pierdolonym szczurem. Na bank, tak właśnie jest.
Przetrawiłem jego ripostę i połowicznie musiałem przyznać mu rację. Mimo wszystko nie lubię jak ktoś odpowiada mi pytaniem na pytanie. Chciałem, już mu przypierdolić, ale się powstrzymałem.
- Pytałem tej cudownej istoty, która musi słuchać twoich wywodów, Nie nudzisz się ślicznotko?
- Trochę - odpowiedziała dziewczyna, po czym objeła słomkę ustami i wciągnęła dużą ilość koka- koli do gardła. Spodobało mi się to. Musialem ją mieć. Natychmiast...

Opublikowano

w trakcie tekstu wyraźnie się rozkręcasz, aczkolwiek mogło być lepiej. Czy powinno być subtelniej? niekoniecznie.
zabrakło rozwinięcia historii, czegoś więcej. idzie nieźle, ale przydałoby się coś dołożyć.

jeżeli chodzi o fakty - sam krytykuję to, o czym piszesz, a chwilę później przypuszczalnie sam staję dokładnie w tej samej roli pajaca, może tylko w nieco lepszej sytuacji niż on, bo niektórych rzeczy nie muszę udawać. nie wszystko więc jest takie, na jakie wygląda.

parę drobnych błędów, aczkolwiek to nie należy do meritum, więc je pomijam. pisz więcej, popraw nieco styl, bo pomysły na pisanie chyba masz. najważniejsze są obserwacje, wzsystko się sprowadza do reality, przelanej na klawiaturę.

pozdrawiam
zm

Opublikowano

Hmm.. tego samego dnia zamieślicliśmy teksty na ten sam praktycznie temat (no - bardzo podobny). Jako że ja tegoż dnia rozpocząłem swoją obecność na tym portalu, nie odważyłbym się napisać w sposób tak... dosłowny (?) jak Ty. Co nie oznacza oczywiście, że Twój tekst mi się nie podoba. Po prostu, po przeczytaniu przyszło mi do głowy, że można by to zrobić subtelniej ;-)

Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




właśnie, w tym sęk drogi kolego, ja nie mogę tego subtelniej napisac, bo ja nie jestem subtelny, delikatny, no może w kontaktach z kobietami tylko i wyłącznie, ale to raczej gentelmeństwo, jedyna zasługa mojej matki, więc gdybym pisał to bardziej subtelnie , było by to zwykłym przekłamaniem, zarówno bohatera , jak i autora... musiałem w końcu to napisac, bo ostatnio, tu na tym, jak to nazywasz portalu, zostałem zbity za wulgarnośc...no po prostu nie mogę...
Więc chyba rozumiesz, nie odważyłbyś się napisac w tak dosłowny spoób, bo w rzeczywistości jesteś pewnie człowiekiem, który nie musi, nie chce, nie lubi być dosłowny,
i nic dziwnego, co do twojego tekstu przeczytałem dwa razy, mojej koleżance, którą bardzo cenie literacko się podoba, ja cały czas się zastanawiam dlaczego?, musze przeczytać parę razy jeszcze, bo to ze sie dobrze czyta nie jest dla mnie wyznacznikiem...cierpliwości timo...

Michale, zabrakło rozwinięcia, bo ona sie rozwija to nie jest koniec..."pisz więcej, popraw nieco styl, bo pomysły na pisanie chyba masz. najważniejsze są obserwacje, wzsystko się sprowadza do reality, przelanej na klawiaturę. " - się rozumie...

Dzięki, czekam aż mnie ktoś zbluzga ...

Pozdrawiam...
"
Opublikowano

"wzsystko się sprowadza do reality, przelanej na klawiaturę." - nie zgadzam się. po pierwsze lepiej nic nie lać na klawiaturę, bo się zepsuje, a po drugie pisarstwo to o wiele więcej niż reality. pozdrawiam

Piotrku, ja zauważyłam jedną rzecz w Twoich tekstach - wymyśliłeś świetnego bohatera (już któryś raz powtarzam Ci, że go cholernie lubię, z resztą wiem, że nie cały jest wymyślony), stwarzasz mu fajne sytuacje (chociaż się dublują, zwłaszcza te w knajpach, kiedy spotyka laskę, którą chce przelecieć i jej faceta, któremu daje w mordę), masz dobry styl, dobrze się czyta to, co piszesz, ALE (bo zawsze mysi być jakieś wredne ale...) mi w tym wszystkim brakuje historii. Chciałabym wreszcie przeczytać Twojego pióra jakąś historię z początkiem, rozwinięciem i końcem. Na razie to są fragmenty, coś wyrwanego, niekompletnego. Trochę te teksty są dla mnie jak charakterystyka bohatera (poprzez sytuacje, w których się znajduje). Cały czas czekam na jakąś zamkniętą całość.

Pozdrawiam serdecznie, Twoja "koleżanka, którą bardzo..." no z resztą nie ważne ;) i dziękuję :)

Opublikowano

Nie do końca jasno się wyraziłem. Subtelniej = nie wprost (w mojej wypowiedzi się znaczy). I to wcale nie znaczy, że ma być niedelikatnie. Wprost przeciwnie. Dobrze, że jest ostro. Mnie jednak chodzi o stwierdzenia typu - "...o śmierdzących rękach Szopena...", czy "...jakto niby wypina tyłek ..." Lepiej bym się bawił gdyby było bardziej nie wprost :)

Zwłaszcza, ze przeglądając teksty i komentarze na forum, odniosłem wrażenie, że należysz do tej mniejszości, która potrafi znaleźć dystans do tego co robi w ramach www.
"duza historię Brysiu to nie tu..." - piszesz i ja Cię całkowicie rozumiem :)

Co do mnie - po tych paru komentarzach i dwóch stronach tekstu, ciężko stwierdzić czy jestem "subtelny i delikatny" (Boże, jak to brzmi...). Wydaje mi się, że wprost przeciwnie. Dlaczego tak a nie inacczej? Na to dałem odpowiedź w Wystawie, chyba sformułowaną wystarczająco "dosłownie".

Pozdrawiam.

Opublikowano

Początek miał stanowić prowokację, czyż nie? Jak dla mnie trochę zbyt słabą. Jeśli chcesz komuś przywalić, to powinieneś z grubej rury. Chyba zbytnio ulegasz emocjom i dajesz się wplątywać w orgowe gierki.

technikalia:
W głowie kłębiły się straszne myśli: Może to jest zły pomysł? - z małej litery

że nie mogę pisać byleczego - byle czego albo zapis kursywą

[u]jakto[/u] niby wypina tyłek a a ja wkładam tam swój palec. - to "a a" - to jakiś przekaz podprogowy;p? bohater należy do tej organizacji?;), a tak serio - to proponuję - jak to niby wypina tyłek, a ja wkładam tam swój palec.

ospowiedział warszafski finansista - odpowiedział

to bardzo popularny kierunek w dzisiejszych czasach. - To

są wysnute z palca, prawdopodonie koleś odbywa praktyki w zachodniej korporacji i jest pierdolonym szczurem. - prawdopodobnie

Pytałem tej cudownej istoty, która musi słuchać twoich wywodów, Nie nudzisz się ślicznotko? - dałbym kropkę

Facet, ten który siedział obok mnie, bez przerwy gadał o swojej robocie - przecinek ułatwi czytanie


Trudno oceniać tak krótki fragment. Warto nieco zagęścić. Opisać szczurka - jak wygląda, jak reaguje na jego zachowanie laseczka. Chyba, że preferujesz minimalizm.
...niski, dobrze ogolony, z żelem na włosach, w snobistycznym fraku... tak go sobie wyobrażam. Piwo za 16zł? czizas!!! drogo.

pomysł rozpadł się na etapie treatmentu
Oby te słowa nie były prorocze. Musisz mieć jakąś zagwózdkę, bo co się stanie jak już wyląduje z lalunią w pokoju i ją przeleci? Weźmie prysznic, zje coś. Ona wyjdzie i już nie wróci? Znam was Rutkowski z narracji sex and violence wiec jedź ostro nie patrząc na innych. trochę celnych spostrzeżeń i jakaś tajemnica... Gdyby tak laseczka miała hiva? Wiem wiem, bzdety, takie moje sugestie. Postaraj się czymś zaskoczyć.

Ostatnio zastanawiam się czy w polskiej literaturze i kinie musi być scena z papierosem i szklaneczką dobrego trunku. Przypominam sobie polskie filmy biało-czarne. Zbyszek Cybulski palił z pietyzmem. Ponoć ta moda na takie sceny przyszła z kina amerykańskiego. Wobec tego typu zabiegów jestem sceptycznie nastawiony. Co innego gdy Maklak z Himilsbachem popijają czystą. To jest to.
Dobra nie będę się zbytnio rozpisywał. Technikalia możesz przejrzeć, a do reszty się odniesiesz lub nie:)

Opublikowano

witam:) wiesz tekst mi się podoba:), nareszcie coś "o sobie samym"( Gawliński). W raj to ja nie wierzę, ale myślę, że znajdą się tam tacy co przeklinają:). Ja tu widzę Ciebie i Twoje przemyślenia i to mi się podoba. Pozdrowienia:)

Opublikowano

Nad treścią dyskutować mi nie wypada, bo to wersja męska spojrzenia na rzecz samą.Skoro przeczytałam, to:wykropkować przekleństwa w tekście -z punktu widzenia damskiego- i poprawić te parę błędów, poproszę, skoro jest to możliwe: byle czego, jak to, ZUS, Warszawka ( Warszafka), mrzonki, objęła, musiałem, i poprawnie zastosować interpunkcję w zdaniu: "Pytałem tej cudownej istoty, która musi słuchać twoich wywodów, Nie nudzisz się ślicznotko". W tekście brakuje jeszcze kilku przecinków. Kto wie, czy nie poradziłabym sobie ze sprawdzaniem dyktanda, prawda?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Lisowczycy nie są prekurorami Służb Specjalnych. Raczej gangsterki...
    • Wstęp             Żyjemy w dobie cywilizacji obrazkowej zdominowanej przez elektroniczne środki masowej informacji (film, telewizja, internet), co nie zawsze sprzyja obcowaniu z literaturą w jej tradycyjnej formie. Tymczasem dzieło literackie odgrywało przez stulecia i nadal odgrywa w życiu człowieka bardzo ważną rolę. Uczy go poznawania świata w jego najrozmaitszych przejawach, kształtuje charakter i wolę, rozwija umysł i myślenie oraz sferę uczuć etycznych i estetycznych, sprzyja zadumie nad własnym życiem i życiem innych ludzi w powiązaniu z dokonywanymi przez nich wyborami zachowań, postaw czy wartości.           Szczególne miejsce może ponadto mieć literatura w życiu człowieka z uszkodzonym słuchem, zwłaszcza wówczas, kiedy sam próbuje ją tworzyć, co sprzyja rozbudzeniu i pobudzeniu własnych sił i możliwości, a co z kolei przyczynia się do poczucia własnej wartości i motywuje do samorozwoju.           Przykładem takiego "obcowania" z literaturą jest prezentowany tu tomik wierszy "Kowal i podkowa" Łukasza Jasińskiego, młodego niesłyszącego poety.           Wizja świata prezentowana w tych wierszach jest dość ponura. Światu temu daleko do biblijnego Edenu czy greckiej Arkadii. "Wyrwano mu starożytne korzenie", toteż jest bliski zagłady. Podmiot liryczny operuje takimi symbolicznymi akcesoriami upadku, jak: "płonący zielony las", "spróchniałe liście płynące w przestrzeni jak śmierć", a także "wyblakły kamyczek", "oszalały potok", "żółtoczerwone pożary", "stary materac" czy "pustka pokoju". W świecie wierszy Łukasza Jasińskiego "skatowany Bóg umarł", toteż trudno mieć nadzieję na zmiany, co potwierdza expressis verbis apostrofa skierowana do łososia w końcowej strofie wiersza "Nadzieja": "łososiu/nie bądź pazerny/unikaj jak czarnej dżumy/fontanny nadziei!".           Podmiot literacki wierszy Łukasza Jasińskiego nie przynależy do kreowanego świata. Jest kimś z zewnątrz, jest więcej obserwatorem i komentatorem własnych obserwacji, przy czym jego bezpośredni komentarz pojawia się bardzo rzadko. Komentują go symbole przypominające czasami - przy różnicy skali artyzmu - elementy świata zawartego w "Hymnach" Jana Kasprowicza.           Kunszt poetycki Łukasza Jasińskiego "nie powala" czytelnika. Sporo jest tu niedociągnięć, zwykłych pomyłek i czasami pustosłowia, szczególnie w tych partiach tekstów, w których autor próbuje tworzyć swe metafory z górnego "C". Zawarte w tomiku wiersze i opowiadanie "Statek" powstawały w okresie sześciu lat (2003-2009). Ich chronologiczny układ pozwala śledzić postęp autora w dziedzinie "sztuki rymotwórczej" i z tego też powodu zasługuje na uznanie.           Na koniec należałoby postawić pytanie: czy wiersze Łukasza Jasińskiego są na tyle "dojrzałe", że zasługują na edycję książkową? Odpowiedzią niech tu będzie zdarzenie, jakie miało miejsce w połowie lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Na Rynku Starego Miasta w Warszawie wybitny malarz kupuje za 100 zł lichy obraz młodego "artysty" amatora. Na uwagę przyjaciela, dlaczego tak drogo zapłacił za to "arcydzieło", odrzekł: trzeba młodego artystę wesprzeć, bo może przecież w przyszłości wyrosnąć z niego wielki malarz.           Kierując się tym przeświadczeniem i biorąc pod uwagę niedociągnięcia i osiągnięcia młodego autora wierszy, życzę mu, by wyrósł na wielkiego poetę.   (z tomiku: Kowal i Podkowa)   dr. Jan Paluszewski (Warszawa: 2010 - rok)                                            Posłowie* **             W październiku 2010 roku Nasza Placówka (Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Głuchych w Warszawie)* ** będzie obchodziła Czterdziestolecie swojego istnienia. Wśród wielu osiągnięć, jakimi możemy się pochwalić, jest dorastanie naszych wychowanków do pełnego uczestnictwa w życiu zawodowym i społecznym oraz realizowanie przez nich własnych pasji i ambicji, stania się kimś więcej niż tylko zwykłymi zjadaczami chleba.           Jednym z takich wychowanków jest Łukasz Jasiński, który około czwartego roku życia stracił słuch (aktualnie utrata jego słuchu na obydwa uszy wynosi około 100 dB). Do przedszkola i pierwszej klasy szkoły podstawowej chodził razem z dziećmi słyszącymi. Dopiero od klasy drugiej uczył się dziećmi słabosłyszącymi (klasa wydzielona w normalnej szkole), a od klasy czwartej do zakończenia szkoły podstawowej był uczniem Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Słabosłyszących w Warszawie (ul. Zakroczymska). W latach 1998-2003 byłam jego wychowawczynią i nauczycielką języka polskiego w 5-letnim Liceum Zawodowym działającym w naszym Ośrodku. Nie należał on wówczas do wyróżniających się uczniów tak pod względem nauki, jak i zachowania. Był jednak ambitny i uparty w dowodzeniu własnych racji, choć bywało i tak, że w rozmowach i dyskusjach stawiał w jednej wypowiedzi tezę, by w drugiej jej zaprzeczyć. W zespole klasowym wyróżniał się dość dobrą umiejętnością posługiwania się językiem polskim w piśmie i wypowiedziach ustnych oraz bogatą wyobraźnią i wrażliwością na piękno sztuki, szczególnie piękno zawarte w literaturze i malarstwie. Pamiętam jego interpretacje utworów omawianych na lekcji, zwłaszcza wierszy: "Żołnierz polski" Władysława Broniewskiego i "Elegia o chłopcu polskim" Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Były to dwa barwne obrazy "namalowane słowem" przez niesłyszącego ucznia przedstawiające polską, wojenną rzeczywistość. Jest to swoistego rodzaju fenomen, gdy człowiek z głębokim ubytkiem słuchu potrafi posługiwać się słowem w taki sposób, aby wyczarować obraz w pełni oddający treść przeczytanego utworu.           Zainteresowania literackie Łukasza Jasińskiego zauważyłam także w jego pracach domowych z języka polskiego, które zazwyczaj zadawałam w dwóch-trzech wersjach, przy czym jedna z nich polegała na napisaniu własnego utworu w omawianym na lekcji gatunku literackim, np: przy analizie fraszek Jana Kochanowskiego albo bajek Ignacego Krasickiego można było napisać własną fraszkę czy bajkę. Dobrze pamiętam, że Łukasz Jasiński zawsze wybierał takie właśnie formy pracy domowej i na lekcje przynosił własne "dzieło".           Prezentowany tomik "Kowal i podkowa" zawiera kilkanaście wierszy i jedno opowiadanie Łukasza Jasińskiego. Do utworów tych celowo nie wnosiłam żadnych poprawek, aby w pełni zachować oryginalność jego własnych prób radzenia sobie ze słowem w tworzeniu wierszy i prozy. Nie są to szczyty kunsztu literackiego, bo są to zaledwie początki.           Jednak literatura jest przykładem, że człowiek niesłyszący może poza pracą realizować swoje pasje i zamiłowania, dowodząc w pełni swojego człowieczeństwa.           Nie wiem, czy Łukasz Jasiński w niedalekiej przyszłości zostanie uznanym pisarzem niesłyszącym, czego mu serdecznie życzę, lecz mam nadzieję, że ambicja i upór nie pozwolą mu spocząć na "dotychczasowych laurach".   (z tomiku: Kowal i Podkowa)   Helena Sieńkowska (Warszawa: 2010 - rok)   *tak naprawdę to miałem iść do szkoły zawodowej na artystycznego stolarza, jeśli chodzi o ten ośrodek, to: to nic innego jak szkoła specjalna, jasne: jak służby specjalne i jak?   **to była tylko i wyłącznie systemowa edukacja, jednakże: istnieje coś takiego jak samoedukacja - poza systemową edukacją (można również tak: pozasystemowa edukacja - tak też jest poprawnie), otóż to: skradziony księgozbiór pogańskiego racjonalisty: Stanisław Orzełowski - "Historia rodu Jasińskich", Adam Zamojski - "Opowieść o dziejach niezwykłego narodu", Henryk Pająk - "Nowotwory Watykanu", "Ponura prawda o Piłsudskim", "Rosja we krwi i nafcie", "Piąty rozbiór Polski", "Dyktatura nietykalnych", Jan Legowicz - "Zarys historii filozofii", Waldemar Łysiak - "Cena", "Talleyrand", "Asfaltowy saloon", "Moja wyobraźnia", "Cesarski poker", "Lider", "Statek", "Kielich", "Czwórka", "Karawana literatury", "Kolebka", "Satynowy magik", "Flet z mandragory", "Najgorszy", Daniel Beauvais - "Trójkąt ukraiński", Jerzy Besala - "Tajemnice historii Polski", Filipe Armesto - "Cywilizacje", Edward Kołodziej - "Zarys dziejów Archiwum Akt Nowych", Alain Decaux - "Sekrety historii", Janusz Tazbir - "Polska przedmurzem Europy", "Protokoły mędrców Syjonu", "Zarys historii Polski", Zbigniew Herbert - "Utwory rozproszone", "Osiemdziesiąt dziewięć wierszy", "Barbarzyńca w ogrodzie", Jakub Czarnowski - "Kraków i Lwów w pocztówkach", Robert Bielecki - "Wielka Armia", Tamara Lewińska - "Złota księga miasta Warszawy", Antoni Czubiński - "Historia Polski dwudziestego wieku", Elżbieta Cherezińska - "Legion", Tadeusz Kisielewski - "Zdrajcy", Aleksander Krawczuk - "Polska za Nerona", Zbigniew Wendland - "Historia filozofii", Colm Tobin - "Mistrz", Władimir Abarinow - "Oprawcy z Katynia", Marek Barański - "Historia Polski średniowiecznej", Bartosz Awianowicz - "Sentencje i chreje greckie", Wiesław Szymański - "Uroki dworku", Władysław Szlengel - "Poeta nieznany", Zygmunt Krasiński - "Nie boska komedia", Andrzej Nowak - "Od Polski do post polityki", Sergiusz Piasecki - "Bogom nocy równi", "Zapiski oficera Armii Czerwonej", Renao Allegri - "Cuda ojca Pio", Cyprian Norwid - "Poezje", Jerzy Michalski - "Sarmacki republikanizm w oczach francuza", Jan Dobraczyński - "Najeźdźcy", Marek Stępień - "Kodeks Hammurabiego", Krzysztof Baczyński - "Utwory wybrane", Jan Twardowski - "Wiersze z szuflady", Jerzy Topolski - "Historia Polski", Franco Coumo - "Wielkie proroctwa", Adam Mickiewicz - "Pan Tadeusz", Jill Gregory - "Księga imion", Henryk Sienkiewicz - "Quo Vadis", Nex Arnor - "Całun turyński jest prawdziwy", Friedrich Nietzsche - "To rzekł Zachariasz", Józef Bałutewicz - "Wybór myśli i aforyzmów", Jose Sermago - "Miasto ślepców", Gall Anonim - "Kronika Polska", Jan Lechoń - "W mym sercu jak w bursztynie", Marian Zacharski - "Wbrew regułom", Michał Tymiński - "Historia Polski", Jane Bulster - "Zwierzęta wypoczywają", Juliusz Gromulski - "Warszawa", Ewa Wielańska - "Zamki i pałace", Paweł Loroch - "Warszawa w obiektywie" i "Poczet królów i książąt polskich", "Rozbiórka", "Skarby najbardziej niezwykłych miejsc na świecie", "Warszawa", "Cuda świata", "Atlas Polski", "Powszechna Encyklopedia Popularna", "Tysiąc lat pięknych dziejów", "Wielki słownik języka polskiego", "Tysiąc cudów architektury", "Poland", "Religie świata", "Atlas historii Polski", "Ballada o okaleczonym mieście", "Sto cudów architektury w Polsce", "Europa", "Historia architektury", "Polska", "Tablice historyczne", "Tablice geograficzne", "Polska w starej fotografii", "Warszawa w starej fotografii", "Antologia poezji polskiej", "Konstytucje Rzeczypospolitej Polskiej", "Słownik filozofii", "Polska poetów i malarzy", "Biblia humanisty" i "Polska to jest wielka rzecz!" Wiem, każda systemowa edukacja uwielbia przywłaszczać sobie ludzkie umysły, jakby inaczej: cudze - osiągnięcia, jeśli mi w życiu wyszło jak wyszło: nie muszę pracować - jestem po trzech legalnych pracach (Zakład Pracy Chronionej, Archiwum Akt Nowych i Narodowy Klub Libertyński) i ona myśli, że to jej wszystko zawdzięczam, a to jest kompletną nieprawdą - sami Państwo mogą sprawdzić rzeczywiste fakty na Polskim Portalu Literackim i wystawić - ocenę: hierarchicznej edukacji i wolnomyślicielskiej samoedukacji, jeśli to za mało, to: serdecznie zapraszam do mojej loży - Akademii Wolnego Seksu (Świątyni Wiedzy), słowem: wszystko posiadam w torbie podróżnej - Czarnej Teczce.   Pułkownik: Tajnego Ruchu Oporu - Hrabia Łukasz Wiesław Jan Jasiński Herbu Topór (Warszawa: 2023 - rok)
    • @Annna2 Dziękuję za komentarz. Po pierwsze: bardzo dobrze pamiętam tamte czasy, ponieważ byłem wówczas na ukończeniu szkoły podstawowej (niestety nie miałem jeszcze prawa głosu w wyborach), więc DOSKONALE wiem jaką tematykę w tym wierszu poruszam. Po drugie: polecam posłuchać słów z archiwum IPN'u (historia mówiona) różnych osób (tak z bardziej lewej, centrum i prawej strony politycznej), a następnie wyciągnąć wnioski. Ja twierdzę -podobnie jak pan mgr inż. Andrzej Gwiazda- że była to zdrada ideałów (delikatnie rzecz ujmując). Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński ----------------------- Prośba do komentujących powyższy wiersz użytkowników niniejszego Forum Literackiego: Jeżeli ktoś z Was zna link gdzie jest dział tzw. wierszy politycznych (którego mnie nie udało się znaleźć) to BARDZO PROSZĘ o podzielenie się nim tutaj w komentarzach. Z góry BARDZO MOCNO dziękuję. J. J. Zieleziński  
    • @Magdalena to żeby nie jeść surowego
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...