Karol Samsel Opublikowano 15 Września 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 15 Września 2006 wbrew wrażeniom to nie jest szpital taczka do przewożenia sierści wydaje się być Wielkim Wozem lub niedopałkiem którejś z galaktyk akcesoria są nieczynne całodobowo powód jakaś choroba zakaźna bez nich czuję się zupełnie nagi brak piłki lub topora drażni jak przepuklina ciekawe kiedy nastąpi drugi potop to że rozmiłowuję się w kolorze cynobru i zapachu jabłoni nie znaczy że jestem bez winy rzężenie kolejnej ciężarówki transportu odczytuję jako monodram zapisany Braille'em przemień się w jubilera koniecznie w jubilera opraw jeszcze jedną skórę heliotropu 12.09.2006r.
Nata_Kruk Opublikowano 16 Września 2006 Zgłoś Opublikowano 16 Września 2006 Kiedyś przeczytałam sporo na temat tamtego czasu i bardzo dobrze, że są jeszcze ludzie, którzy w jakiś spoóśb przypominają o tym okresie. Wiersz pozwalający cofnąć się w czasie. Ciekawie ująłeś temat, tytułowa ubojnia, o której piszesz w pierwszej strofce, akcesoria drażniące jak przepuklina, poczucie winy połączone z cynobrem i zapachem jabłoni, piękne połączenie kolejnego transportu z zapisem Braill'a, no i ten heliotrop w zakończeniu. Wiersz, jak dla mnie, bardzo przemyślany, zdecydowanie plus. Pozdrawiam... :)
Karol Samsel Opublikowano 17 Września 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 17 Września 2006 Dziękuję z całego serca za opinię, Nato i zapraszam następnym razem. Pozdrawiam serdecznie:).
Tomasz Obłuda Opublikowano 17 Września 2006 Zgłoś Opublikowano 17 Września 2006 zadużo myslenia nie jest zdrowe, trza przypominać tamte rzeczy, się wzruszyłem cholernie.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się