Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nie
bardzo powoli się układam
wzory z liczmanków
rozsypałam sobie

nieco bezwładnie
wtapiam się w wysiedziany
fotel
i nie mam ogona

uderzam nerwowo
skrzydłami o ziemię

jestem pomniejszą julią
z zapasem tragedii
codziennie prozaicznych

nie patrzę już nawet
kto nas zmienił w świnie

Opublikowano

uderzam nerwowo
skrzydłami o ziemię

jestem pomniejszą julią
z zapasem tragedii
codziennie prozaicznych

ten fragment wegie mnie najlepszy, ale w strofie:

jestem pomniejszą julią
z zapasem tragedii
codziennie prozaicznych

gryzą się czasy, uważam, że powinno wyglądać tak:

jestem pomniejszą julią
z zapasem prozaicznych tragedii

dlaczego: codzienność to proza (2 grzybki w barszcz) :))

albo:
jestem pomniejszą julią
z zapasem tragedii
co dnia

czy jakoś tak :)
Pozdrawiam. Anape.

Opublikowano

ajajaj....

Jałóweczka, trzy świniaki, naljepiej w całości, z szynkami, (no zostawmy coś na salcesony i kaszankę) i pyszna kiełbaska by była, nie taka jak teraz w sklepach....

Oj jak dawno takiej nie jadłem (teraz nawet jak się coś ubije, to chyba chłopak za drobno mieli i jednak nie przyprawia tak, jak sie to kiedyś robiło samemu, ale czasu nie ma...).

Coś o tej Julii to nawet ciekawe i ładne....

Poczekam, poczytam i pozdrawiam.

Opublikowano

"wzory z liczmanków" :-)
Pierwsza strofa rzuca światło na pozostałe.
Frapuje mnie fotel Twojej peelki, tym razem to nie jest zwyczajny, domowy mebel. :-)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Kirke zdaje się jako pierwsza spróbowała tej sztuczki. Nie wyszła na tym najlepiej.
:-)
Pozdrawiam
Fanaberka
:-)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Nastaje poranek.

       

      Wstajesz.

      Obojętnym wzrokiem oglądasz pokój.

       

      Nie ma go.

       

      Wątpisz, czy odszedł.

       

      Myśl Kartezjusza znów wiedzie prym.
      Niestety jesteś.

       

      Jak co dzień omijasz szkło
      z rozbitych luster i butelek.

       

      Musisz iść do pracy.

       

      Zmuszasz ciało do tych samych
      męczących czynności.

       

      W końcu wychodzisz.

       

      Słońce świeci przepięknie,
      lecz Ty myślisz tylko o jednym.

       

      Z zamkniętymi oczami
      ruszasz do samochodu.

       

      On już tam jest.


      Kątem oka widzisz jego mrok
      w odbiciu lusterka.

       

      Ignorujesz go.


      Jedziesz dalej,
      słuchając głośno muzyki.

       

      Nie masz sił,
      a jednak idziesz do biurowca.

       

      Zwyczajny dzień.

       

      Klikanie.
      Stukanie.
      Dźwięki wysyłanych wiadomości.
      Głośne rozmowy telefoniczne.

       

      Wizja kolejnych ośmiu godzin
      Cię przeraża.

       

      Co jakiś czas pytasz sam siebie:
      ,,Czy on wciąż tu jest?"

       

      Znasz odpowiedź.

       

      Jego cisza
      dudni w Twoim umyśle.

       

      Ucisk w gardle
      staje się nie do wytrzymania.

      Wymykasz się z pracy.

       

      Miałeś spotkać się z dziewczyną.
      Boisz się, że nie dasz rady.

       

      Mimo zmęczenia prosisz
      o wcześniejszą godzinę.

       

      Jedziesz.

       

      Spędzasz najlepszy czas od miesiąca.
      A jednak
      nie potrafisz być szczęśliwy.

       

      Z każdą godziną
      On skraca dystans.

       

      Bezszelestnie

      zbliża się do Ciebie.

       

      Próbujesz skupić się na chwili.
      Zapominasz o najważniejszej zasadzie.

       

      Wracasz do samochodu.

       

      Nagle przeszywa Cię
      nieopisany niepokój.

       

      Stoisz na środku placu
      i patrzysz w górę.

       

      Słońce jest idealnie nad Tobą.

       

      Panikujesz.
      Szukasz go wzrokiem.

      Ale już go nie ma.

       

      Nastało południe.

       

      Zapomniałeś o czasie.

       

      Wiesz, że to koniec.

       

      On nie zniknął.

       

      On tylko zmienił miejsce.

       

      On jest w Tobie

       

      I zrobi to,
      do czego został stworzony.

       

      Nie władasz już swoim ciałem.
      Możesz tylko patrzeć.

       

      Twoja ręka
      powoli sięga do aktówki.

       

      Dobrze wiesz,
      co to oznacza.

       

      Czujesz chłód metalu.

       

      Wyciąga broń.

       

      I...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...