Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
(sa)Tyra trocheiczna na niewieścizm

Cześć! ach... witaj, cho – kochana
(cmok) więc mów, no... jak tam z rana
albo czekaj! zrób mi baleyage
ja ci powiem coś tak, że aż...
tylko dzisiaj manicure,
nie zapomnij palców... siur –
błysk, na gładki polish,
zresztą – moja droga – jak tam wolisz.
Więc posłuchaj: jutro wpadam,
chociaż... może dzisiaj – lajt mam...
zoostaw podkład, ładuj tusz,
równaj brwi, podkręcaj rzęsy, już –
zaraz przecież depilacja, mądra
się znalazła – tak, to (śmiech)
kto by lubiał tam maszynką, heh...
no bo powiedz wreszcie:
tak czy nie: mam nosić jeszcze
te niemodne od Gabbany?
Gadasz? dobra, szybciej, raany
przed imprezką masaż spa,
potem piwko karmelowe... albo dwa...
co to! nowy puder masz, o lol!
się nie chwalisz, weź nie... któóra jest?
(cmok) to nara, zmykam, cześć!

* * *

Nie od dziś światem rządzą paradoksy dwóch płci.
I rozumiem kobiety w roboczym kostiumie.
Ale dlaczego mdleją i niewieścieją ci,
Co winni zniewalać, ich – zrozumieć nie umiem.

2006-06-17
Opublikowano

Żeby nie było, że ot tak sobie wklejam pierwszy wiersz do forum dla "wprawnych poetów", może zapoznam Was z teoretyczną budową wiersza. Warstwą semantyczną zajmiecie się Wy :-) Liczę, że ktoś wyłapie dwa "kwiatki"...

Pierwsza część wiersza - tok trocheiczny, bazujący na 8zgłoskowcu, ale często hiperkatalektyczny i katalektyczny, z jednym wyjątkiem: wers 4. - emocyjne załamanie toku (zauważalne przy recytacji)

Druga część wiersza - wiersz sylabiczny, nieregularny, 13zgł, choć zestroje akcentowe nie były bez znaczenia (stąd m.in. oksytoneza w wersie 1. i 3.); średniówka po 7. sylabie, załamanie paroksytonezy średniówki w ostatnim wersie w celu "udobitnienia" końcówki wiersza :-)

Opublikowano

Nie wiem czy ktoś będzie się bawił w zgłębianie tajników wersologii. Może znajdzie się jakiś student zauroczony poetyką na tej płaszczyźnie, albo w ogóle amator zagadnień wersyfikacyjnych.
Zastanawiam się czy Twoje objaśnienia miały dodać animuszu, czy tylko uzasadnić Twoją obecnośc w tym dziale. W rzeczywistości wszystkie podręczniki do wersologii bazują na dość ograniczonej terminologii, którą właściwie w komentarzu wyłożyłeś, więc nie ma się czego bać. Chociaż jeżeli ktoś rzeczywiście to lubi, to na co mu słowa laika.
Jakie nagrody za odnalezienie kwiatków, które nota bene, należy odnaleźć na innej chyba niż semantyczna, płaszczyźnie. ;>
Pozdrawiam.

Opublikowano
Wesoły grabarz: a czym jest analiza wiersza? Muszę podać moją odpowiedź na to pytanie, bo wydaje mi się, że niektórzy tutaj mylą wiersz z prozą. Wersologia jest podstawą do analizy wiersza na poziomie dociekania "dlaczego", a nie tylko "jak ładnie/ brzydko". To, że zamieściłem wstępną analizę wersyfikacyjną i dałem wskazówki prozodyczne, oznacza, że chciałem dać znać o moim zamyśle, który mną kierował, pisząc ten wiersz.

Jeśli ktoś nie rozumie słów, których użyłem w opisie parę postów wyżej, polecam słownik terminów literackich. Od biedy, może i wystarczy pwn.pl.

M. Krzywak: oczywiście to sprawa osobistych preferencji, ale nowomowa zawsze porusza poezję do przodu. Język się zmienia, cywilizacja rozwija się (a choćby i w stronę zagłady) i czasem brakuje słów, aby nazwać nowe rzeczy lub postawy. A mi się nie podoba "metroseksualizm", więc wymyśliłem swoje określenie ;-)

M. Krzywak, Stefan Rewiński, SkAzAnA zA dUmĘ: Może nie wszyscy zauważyli, ale pierwsza część wiersza to stylizacja. Być może jest to mowa pozornie zależna, nie wiem. Proszę z góry nie utożsamiać podmiotu lirycznego z autorem wiersza - szkolny błąd :-) Moja polonistka już by ciskała gromami. Ja nie posługuję się takimi słowami, jak podmiot liryczny w pierwszej części wiersza. Po prostu starałem się odwzorować styl mówienia, sposób myślenia i postępowania przedstawiciela zniewieściałej części brzydkiej płci. I, panie Krzywak, ja też dostaję gęsiej skórki na dźwięk tego... wykrzyknienia? Poezja jest takim wspaniałym medium, za pomocą którego każde słowo może stać się idiomatycznym stwierdzeniem i wypowiadane przez różne osoby może pełnić inną funkcję, w zależności od kontekstu. Słowa "lol" użyłem, bo takimi słowami posługują się tacy ludzie, jak opisałem wyżej.

Trochę dokładniejsza analiza: wiersz różnosylabiczny, bazujący na 8zgł, o toku trocheicznym (czyli dwie sylaby z pierwszą akcentowaną, drugą nie: | _), użyty wielokrotnie, wpada w monotonię. Równie monotonne jest miarowe, pozbawione znaczenia trajkotanie takich ludzi w salonie kosmetycznym (gdzie przypuszczalnie odbywa się ten monolog). W tymże monologu występują dwa niedopowiedzenia - te kwiatki, za które nie ma nagrody, może prócz zadowolenia z głębszego zrozumienia tekstu - podpowiem: nie mają rymu, bo rym sam się nasuwa przy czytaniu kolejnego wersu, metodą rubasznych skojarzeń. Jednak słowa do rymu nie ma, jest inne, które rymuje się z następnym wersem. Taka rymowa elipsa. NB: wiersz 8zgł bywał formatem stylizacji ludowej, sporadycznie używany w oświeceniu, wyzyskany do cna przez romantyzm, z pierwszeństwem dla Mickiewicza ("Dziady" drezdeńskie). Specjalnie użyłem tego formatu, żeby "zwieśniaczyć" wypowiedź.

Druga część wiersza to klasyczny, klasycystyczny 13zgł z załamaniami, o których wspomniałem parę postów wyżej, mające "udobitniającą" właściwość. 13zgł, jako format długi, średniówkowy, jest niejako głosem "rozumu". I tu już można się pokusić o utożsamienie podmiotu lirycznego z autorem :-) 13zgł bywał wierszem epickim, używanym do objaśniania, bywał głosem ludzi bardziej oczytanych, głosem przemyślanym, stonowanym, głosem głebszej refleksji.

Jeszcze słowo o rymach. W pierwszej części są one przemieszane rodzajowo: żeńskie i męskie, w żeńskich pełno odchyleń spółgłoskowych i samogłoskowych, rymy niedokładne (nie wspomnę o przerzutniach -> wszystko to podkreśla niejednostajność toku wypowiedzi, nieskładność). W drugiej części - rymy dokładne, bez żadnych odchyleń (-> efekt odwrotny).

Sam więc widzisz, Grabarz, że wersologia jest niezbędna, by zrozumieć wiersz w kwestii: "dlaczego" :-) A znajomość kwestii "dlaczego" rzutuje na kwestię "jak ładnie/brzydko". Nieznajomość - quod erat demonstrandum - też rzutuje... W przyszłości bardzo bym prosił o dokładniejsze pochylanie się nad tekstem.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przepraszam.. A Pan to tak na poważnie..


Po przeczytaniu wiersza myślałam, że to jakiś żart.. ale po tym dopisku zdałam sobie sprawę, że Pan tak na poważnie.

Ten wiersz to jedna wielka tragedia:
-wymuszone rymy na zasadzie: wstawie jakieś słówko typu "siur ,"lajt mam... ", "już – ,"heh... ", "o lol! " i nie sądze by było to specjalnie, poprostu inaczej nie znalazłaby Pani rymów.
-treść podporządkowana formie
- przekaz praktycznie żaden

Na więcej już nie mam siły. I jeszcze ta wnikliwa analiza. Uśmiałam się.Nie ma nawet czego analizować.
Czy wie Pan, że wiersz jest dobry, kiedy nic nikomu nie trzeba tłumaczyć? Dobry wiersz wybroni się sam.
Opublikowano

Prosiłbym o zwracanie się do mnie na "Ty" :-)

Odpowiem na te cztery punkty:
-wymuszone rymy na zasadzie: wstawie jakieś słówko typu "siur ,"lajt mam... ", "już – ,"heh... ", "o lol! " i nie sądze by było to specjalnie, poprostu inaczej nie znalazłaby Pani rymów. Pisałem, że jest to stylizacja. Rymy nie są wymuszone, tylko "naciągane", niedokładne, niedbałe, od niechcenia, bo takim też językiem posluguje się podmiot liryczny.
-treść podporządkowana formie Nie, treść warunkuje formę.
- przekaz praktycznie żaden Pisałem wyżej, że o to chodzi. Paplanina-monolog zniewieściałego faceta w salonie kosmetycznym. Wiersz nie zawsze musi być pisany pięknym językiem z samego szczytu Parnasu - to jest przecież STYLIZACJA. Przekaz jest w drugiej części wiersza.

Dobry wiersz wybroni się sam. Nie zawsze. Wiele zależy od Czytelnika. W liceum wielu wierszy nie rozumiałem i wcale nie uważałem, że są zle, bo nie bronią się same. Nie zakładam z góry, że mój wiersz jest dobry, ale gdy widzę brak zrozumienia intencji autora, muszę zareagować, stąd podałem analizę.

Opublikowano

Czy to jakieś żarty drogi Panie?

"Muszę podać moją odpowiedź na to pytanie, bo wydaje mi się, że niektórzy tutaj mylą wiersz z prozą. "- co to w ogóle jest. Prowadzimy dialog na temat zagadnień wersyfikacyjnych i ich roli w interpretacji utworu, a Pan nagle jakieś śmieszne zarzuty przedstawia. Zupełnie bezpodstawne - spowodowane zapewne negatywnym odbiorem zamysłu dotyczącego Pańskiego utworu.

> - Pan raczy żartować. Wersologia podstawą do analizy wiersza na poziomie dociekań "dlaczego? To z pewnością jakiś dowcip. Czy na pewno obaj mówimy o poezji współczesnej? Wersyfikacja to jedna z płaszczyzn, na których utór należy analizować, nie żadna podstawa, a na pewno nie do rozważań "dlaczego".

"To, że zamieściłem wstępną analizę wersyfikacyjną i dałem wskazówki prozodyczne, oznacza, że chciałem dać znać o moim zamyśle, który mną kierował, pisząc ten wiersz." - skoro tak wyśmienicie zna się Pan na interpretacji poezji, skąd idiotyczny pomysł "wyjaśniania" innym swoich zamysłów? Nikt pod swoim tekstem nie wypisuje "obrony częstochowy", żeby tekst przypadkiem sam się nie bronił. Bał sie Pan, że nikt nie dostrzeże Pańskich filuternych zamysłów? Przykro mi, ale Pańska Częstochowa legła niestety. To budujące, że są osoby, które przeczytały jeden z podręczników do wersologii i do tego bawią się na podastawie uzyskanych w nim informacji. Ale wie Pan, niektórzy lubią wersologię, inni koty, jeszcze inni niebo nocą. Ja lubię wiersze bez odautorskiej analizy.
Samego utworu, za pozwoleniem, nie poddaję ocenie, bo nie zagłębiłem się dotychczas wystarczająco.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • JAK ŚPIEWAĆ WAŚĆ MAĆ: 1. Część pierwsza: Klasyczny,punk / cold wave psychodeliczny Zwrotki o „Przygodzie” i „Przybłędzie” (aż Do słów „...a dla Uszatka, w tramwaju tłok”) Mają idealny, parzysty rytm. Jak śpiewASZ: Wokal powinien być monotonny, chłodny (jak mrok) 1. Część druga:   Nagłe tąpnięcie i destrukcja (Glitch / Noise) Moment, w którym wklejasz interfejs (sino voice) Cyfrowy („Strona główna Szukaj więcej...”), to muzyczny punkt zwro... 1. Część trzecia:   Melorecytacja / Teatr Dramatyczny. Końcówka od słów „W Zagłębieniach ulic...” traci piosenkowy (geriatr -Yczny) rytm i staje się wierszem w [SYSTEM ERROR: 0x0000001F] Proces "DOROSŁOŚĆ. EXE" napotkał nieoczekiwany błąd Pamięci. Bufor tożsamośc I został przepełniony (Stack Overflow). Lokalizacja błędu: między Naszym ratuszem a naszym kościołem, w zagłębieni A wszystkie, bez ciemnia ląku. Stan urządzenia: [X] Pysk sprany (Klamka_v2 [X] Gardło obmyłje (Denaturat_Premi Um) [X] Kształty zbadane (Prze Dszkolanka_Dżin) Próba odzy   Skania danych... Niepowod zenie.Resztę znam: Przemija, p RzemiNęŁoliśmyŁA! Naciśnij dowol Ny klawisz, aby odwrócić się i od Wrócić się znów. Naciśnij [RE SET], aby nałożyć ręce w go   Dzinie złej.......... [Dźwięk: Trza Sk bezpiecznika. Głośny, kró tki pisk cyfrowego sprzęż Enia.][Wizua Lizacja: Ekran miga na nie Biesko, po czym gaśnie ca łkowicie.][CISZ A.] ─── Teraz twoja kolej, daj się porwać Przygodzie Jacques'a Brela Bo całe jego życie było cudowną  Burzliwą przygodą. Przybłęda: Jego przygoda (zaczyna się...) MAM NA TO ŚWIT... Przygoda, przygoda Przygoda zaczyna się o poranku Przygoda wstaje skoro świt Ona zaczyna się w rannym słonku Przychodzi, by nam rączki myć Przybłęda, przybłęda, Przybłęda warczy na poranki Przybłęda w nocy idzie w karty grać Woli kolegów niż koleżanki, Przychodzi, z klamką , by nam pysk sprać " Pankracy to przybłęda, sam się przypętał Zaczyna pić już o poranku..." Przygoda zaczyna się o świcie A świt prowadzi nas przez drogę na szlak Przygoda naszym skarbem życia Który odkrywamy w ranka błask Przybłęda zaczyna chlać o świcie Bo w świt Przybłędę trafia szlag Przybłędzie wóda wchodzi znakomicie Bynajmniej ranka błask mu nie w smak (Właściwie: "łapką / klamkę tknąć", W zależności od wersji zwrotki obficie Najpopularniejsza to: "A Pankracy to równy gość.") Dla Martina to żelazo na kowadle Dla Cezara, wino, co go wprawia w śpiew Dla Yvona - morze, kto jego dal odgadnie? To ten, co właśnie wschodzi, dzień... Dla Pankracego to świeże mięso w imadle Dla Reksia, kość, co go pije w krok Dla Kolargola, biała Śmierć w spirali, na dnie A dla Uszatka, w tramwaju tłok... To pszenica, którą wspólnie młócimy Robota zaczyna wcześnie się O świcie każdym wciąż walczymy Wcześnie zaczyna się karat ten... Bo, kasa co ją młóci Pankracy Sama nie zarobi się W tym świecie o który walczymy Dniem Pracy Czy jak tam nazywa się bardak ten.. Niech światło obmyje nasze ręce Wszystko, czego szukamy, aby odkryć ją i dać Kwitnie każdego dnia w tydzień, czy odświętnie Wielka przygoda musi zostać, trwać Niech tylko denaturatęm obmyłję gardło spragnione Wszystko, czego nam trzeba, to kwestia Być czy Mać? Szybciej nalewaj bo ledwię widzę swój kóniec Wielka Bezbłędna wiecznie musi ma, mieć, trwać Między naszym ratuszem a naszym kościołem Między bramą dziadka Dey Strona główna Szukaj więcej Twoja biblioteka Premium Kopiuj Wklej Koperta dla mera, dwie dla wikariera Kwiatki dla babki, że Hey! Sterta główna Szukaj więc! Twoja biblioteka czeka Premium wóda gotuj klej Szukaj Zaznacz wszystko O świcie każdego poranka Wtedy zaczyna dorosłość się Niech nasze kształty zbada przedszkolanka... Nie szukej znasz wszystko O świcie! Giń! Wtedy zaczynia się taki Dżin.,. Niech kształt O! Tej Flaszy nie doczeka poranka Ci co nas naprawdę kochają nałożą na nas ręce w godzinie złej Ci kochają dać se w dłoń szable doń! W zagłębieniach ulic, w cieniach łąk Na końcu drogi, pośrodku pól Stojąc na wietrze, siejąc swąd Pochylając się ku ziemi, nie wychodząc z ról W zagłębienia wszystkie, bez ciemnia ląku Lej, w końcu drogi, choć pól Trwa... Jąc w wierze, czuję swąd dźwięków Ujchylam się ku ziem, wchodze w to, z góry na dół! Siedząc obok starców, tkając wiklinę Leżąc w słońcu, chłonąc światło-cień Resztę znam: Nie przeminie! Leżem se wtem korcu, żułjąc strychninę Leżąc w słońcu, chołnąc światło- w sień... Resztę znam: Przemija, przeminęłoliśmyŁA! Który świetło zgaś ... ─── KRAM SZRAM DLA DAM DAM WAM

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      W mieście Amsterdam jest taki port Jest czarci zaułek ten Są żeglarze, co idą w tan jak w sport I sny, co na zawsze kradną sen U wrót, gdzie Amsterdamu port. W porcie Amsterdam pociąg kończy bieg Jak żeglarze, którzy tu sen swój śnią O sztandarach, co wciąż jeszcze lśnią A za rogiem czeka już świtu brzeg. Tam, gdzie czai się portu Amsterdam cień Są żeglarze, pijani w sztok od absyntu i złych snów, Co stoją wciąż, lecz umierają dzień w dzień O świcie, tam u portu Amsterdam wrót. Lecz w porcie Amsterdam jest nie tylko mord: Są też żeglarze, co dzień w dzień rodzą się W ciężkim upale i nie lżejszej mgle Co pianą płoną, gdzie Amsterdam ma port. ─── W porcie Amsterdam zawsze jesteś sam, Jak żeglarze ci, co wciąż. chcą jeść Na obrusach białych jak ich życia treść Co ociekają od ryb – ten port nie dla dam! I pokazują ci zęby, zgniłe tak, Że życia ci odbierają chęć Chęć by wgryźć się w jablka Fortuny smak Aby księżyc żałował, że całuny chcą żreć, I pachnie dorszem ich żołądka treść... Po samo jądro frytki, którą chcą brać Jak kurwę w swą wielką dłoń, Potem, wstają, gotowi do bitki ... idą srać I wracają, z rozporkiem rozpiętym, niosąc moczu woń. W porcie Amsterdam zawsze tak już jest: Tańczą marynarze nim pójdą w rejs Pocierają brzuchy, jak w rui pies, O brzuchy kobiet co nawiną się Ich tępy ryk jestjak do księżyca wycie psa Wzrok jak przeżuty słońca blask Rozdarty akordeon ich życie wyplute gra Jak krew z żyły przekłutej wypływa czas. Grubych uszu nadstawiają, by słyszeć swój ciężki śmiech, Aż akordeon gaśnie, bo przyszedł świt Wtedy poważnie, dumnie, jak gdyby to był grzech Wyciągają swych bękartów znów w świata wir I piszą testament w synaptycznego atramentu szept. W mieście Amsterdam szyki plącze nam Ten port Amsterdam wiecznie ten sam I żeglarze, co w drogę weszli wam, I na zawsze skradli sen tysiącu dam U wybrzeży portu Amsterdam. W mieście Amsterdam Jest port wieczny tak, Jak żeglarze, co pół miastu pół-dam Całkiem obrzydzili pozycję na wznak Zastrzeżoną dla złych pań z portu Amsterdam. W mieście Amsterdam Jest port odwieczny tak, Jak ten zawód, co z półświatka dram Miastu Amsterdam tyle dam szram, Co o brzeg świtu rozbiły się tam. Uczyń Krzyża znak... ─── ŁÓDŹ K... ŚLISKA Jest ich chyba ze stu lecz Widzę tylko dwoje: ich Przykuł ich do siebie deszcz I jedno tylko w drugim jest Chyba więcej niż tysiąc was jest Lecz ja widzę tylko ich Wiem są tacy, co powierdzą, że Musi "Kocham cię" powiedzieć jej A ona odpowiedzieć: "Ja też" Myślę, że w chwili tej Nie obiecują sobie nic Są wychudzeni zbyt By z ich ust kłamstwo mogło wyjść Jest ich chyba z tysiące dwa Lecz ja widzę tylko ich I nagle on wpada w płacz Toczy jak złota grudki łzy A wokół widzowie, jak ja Pracujący po siódmy pot I pełni nadziei zjadający chleb Wskazuje na nich wasz nos Ale te połówki rozdarte na dwie Przepiękne, całe w żal Rzucone psom Weź osądź jego i ją [Powstrzymaj się] A teraz oboje w łzach To znaczy i ona i on Bo wcześniej to on łkal Tak powiedziałem, czy co? Wszyscy są w pułapce, że są Nie słyszą już nic Tylko drugiego szloch A potem to A potem to nieskończenie to Jak dwa ciała modlące się Nieskończenie powolny marsz To rozdzielenie dwóch ciał A poprzez oddzielenie to Te dwa rozrywają się na ciał strzęp I przysięgam, że krzyczą jak... A potem ogarniają się Zgarniają się w jedność ciał Przygarniają ognia żar A potem znów rozgarniają się w strzęp Za oczy trzymają się A potem cofają się wstecz Jak morza fal pływ On rozstanie połyka jak małż Wyślinia kilka słów W mdłym falowaniu rąk I wycofuje się jak zbieg Zacofuje się na pozycje bez... I znika w dali, choć Schody nim krztuszą się [Proszę powstrzymaj się] Życie to nie darmowy lunch Na Boga, to smutne tak: Wielki Piątek, na stacji Łódź Nawet, gdy gra Żak I znika w dali, choć Schody nim dławią się A ona, ona zostaje, gdzie był Serce na krzyż, głód ust Bez krzyku, bez słów Zna swoją śmierć Jest na skrzyżowaniu jej dróg Patrzcie, odwraca się I odwraca się znów Ramiona do ziemi ma To już, ma tysiąc lat Jej los zderzył się z drzwiami nos w nos To już, światła brak Zwraca się ku swemu ja I teraz już wie, że Zawsze będzie obracać się Odchodzili od niej przedtem już Lecz teraz odchodzi miłość, a Miłość powiedziała jej „Znowu jestes po nic” Będzie żyła z planów na Co będą czekać wciąż To już, jest "Ostrożnie, szkło!" Zanim będzie "Dobrą cenę dam" Jestem tu, jestem tu-i-tam Nic jej nie mogę dać Niech częstuje się tłum Jej brzoskwinią klasy B. Niech częstują się, jeśli chcą Jej dziewictwem en solde. Jej cnotą z wyprzedaży w budzie tej ZDESPEROWANE TEKSTY Za rękę trzymają się Lecz mają ciche dni W wymarłych miastach tych, Gdzie jak w kieleckim... dżdży Dzwonią tylko kroki ich, gdy Krok po kroczku nucą, lecz Ciszy trzymają się Zrozpaczeni po.... Ten deszcz... Skrzydła ogień strawił im Gałęzie wyrwał wiatr Tyle razy im statek rozbił się, Że śmierć ma odcień brudna biel Każdy z miłości bilet w jedną stronę ma Obudzili się tu, i tak.. Mają cichy rok Zrozpaczeni po.... Ten pusty krok... A ja ich drogę znam Bo też szedłem nią Już razy więcej niż sto Sto to więcej niż pół Tego, jak starzy, półmartwi są Przejdą ją, jak Pawłowa pies Mają cichości sto lat Zrozpaczeni po.... Miłości kres Powoli płynie spod tych przęsł Woda miękka i głęboka tak, Jak hostessa Aerofłot "Jaka piękna katastrofa znów"... Wypłakują imiona swe Jak nowo nowożeńcy, i Topnieją w ciszy tysiąca lat Zrozpaczeni po.... Psa cienia ślad Niech podniesie dłoń, Kto rzuca w nich głaz Niech wie o miłości to, Że na moście tym "kochać się" Waży mniej jeszcze niż nic Nawet ta kielecka mgła... Przechodzimy w ciszy nad losem tych Co nadzieję śmieli mieć. ŁACINA  (WERSJA KINDER KIRCHE KUCHE) To najstarsze świata tango, to ton, Który śpiewa główka w kolorze blond. Wciąż i w krąg, łaciny ucząc się. To tango naszych szkół, Co marzenia łapie w pół. Z tanga kwadratów i kół Wręcz wstyd bez szwanku wyjść. To tango ojców wprawia w szok, Gdy ich surowy wzrok Śledzi Stasia i Nel, którzy już za rok Kraju przejmą ster. Rosa rosa rosam rosae Rosae rosae rosarum rosis roSIS! Tango jest tego, co wszystkie rozumy zjadł, Co miał dokładnie zero pał. Który trądzik zżarł, lico przeorał jego ślad, Który otula swe zimne serce w gruby szal. To tango tego, co żaden mistrz, Który odmienia wciąż nic, I będzie jak życia widz, Bo życie Papa, to też nie był szał ciał... To czas, gdy byłem ostatni leń, W tym tangu podmieniałem smak Rosé I w cioci Rózi bujałem się... Rosa rosa rosam, Rosae Rosae Rosarum rosAE... To tango spacerów przez noc, W parku dwoje: zer razy sto, Pod okiem wron i mera, co Zabraniał pytać o „przed” i „po”. To tango to na boisku ciągle deszcz, Ta smętna kałuża, w której odbicie me Pewnego pięknego dnia mi wyznało, że Na Einsteina to raczej nie mam kart. Lecz to tango to też jutrzenki blask, Czas, gdy w czwartek zatrzymał się czas, Gdy na nieśmiały głask, Na polanie, gdzie kołysał nas las, Cioci Róży rumieńcem spłonął kark. Rosa rosa rosam Rosae rosae rosa Rosae rosae rosas Rosarum rosis rosAS... To tango czasów zer. Miałem ich tyle, co dziur ser, A nogi miały niespokojne, jak kler, Przed oczyma tańczyły jak Fred Astaire, Jak tiara ta, co ją na głowie Franciszek ma... To tango na awans szans dla tych, co wejdą w ten trans, Tych, co za małego nauczyli się nie robić ans, Tylko zasuwać jak w Le Mans, Choć przecież nie pójdą w lans, ten makabryczny danse... Ale to tango, którego mi żal, Gdy już mam z jedwabiu szal, Lecz czuję, że wszystko uleciało w dal, Że babcia Róża kolce ma, Że się już skończył bal... Ale to tango, którego wsio-taki żał, Gdy już nas stać na to, by kupić ostatni szał, Lecz nagle widzimy, że nieważne, ile zgromadziliśmy ciał, Że Różewicz rację miał... Rosa rosa rosam Rosae rosae rosa Rosae rosae rosas Rosarum rosis, Styks ciał...     ŁÓDŹ K... ŚLISKA Jest was chyba ze stu lecz Widzę tylko dwoje: ich Przykuł ich do siebie deszcz I jedno tylko w drugim jest Chyba więcej niż tysiąc was jest Lecz ja widzę tylko ich Wiem są tacy, co powierdzą, że Musi "Kocham cię" powiedzieć jej A ona odpowiedzieć: "Ja też" Myślę, że w chwili tej Nie obiecują sobie nic Są wychudzeni zbyt By z ich ust kłamstwo mogło wyjść Jest was chyba z tysiące dwa Lecz ja widzę tylko ich I nagle on wpada w płacz Toczy jak złota grudki łzy A wokół widzowie, jak ja Pracujący po siódmy pot I pełni nadziei zjadający chleb Wskazuje na nich wasz nos Ale te połówki rozdarte na dwie Przepiękne, całe w żal Rzucone psom Weź osądź jego i ją [Powstrzymaj się] A teraz oboje w łzach To znaczy i ona i on Bo wcześniej to on łkal Tak powiedziałem, czy co? Wszyscy są w pułapce, że są Nie słyszą już nic Tylko drugiego szloch A potem to A potem to nieskończenie to Jak dwa ciała modlące się Nieskończenie powolny marsz To rozdzielenie dwóch ciał A poprzez oddzielenie to Te dwa rozrywają się na ciał strzęp I przysięgam, że krzyczą jak... A potem ogarniają się Zgarniają się w jedność ciał Przygarniają ognia żar A potem znów rozgarniają się w strzęp Za oczy trzymają się A potem cofają się wstecz Jak morza fal pływ On rozstanie połyka jak małż Wyślinia kilka słów W mdłym falowaniu rąk I wycofuje się jak zbieg Zacofuje się na pozycje bez... I znika w dali, choć Schody nim krztuszą się [Proszę powstrzymaj się] Życie to nie darmowy lunch Na Boga, to smutne tak: Wielki Piątek, na stacji Łódź Nawet, gdy gra Żak I znika w dali, choć Schody nim dławią się A ona, ona zostaje, gdzie on był Serce na krzyż, głód ust Bez krzyku, bez słów Zna swoją śmierć Jest na skrzyżowaniu jej dróg Patrzcie, odwraca się I odwraca się znów Ramiona do ziemi ma To już, ma tysiąc lat Jej los zderzył się z drzwiami nos w nos To już, światła brak Zwraca się ku swemu ja I teraz już wie, że Zawsze będzie obracać się... Odchodzili od niej przedtem już Lecz teraz odchodzi miłość, a Miłość powiedziała jej „Znowu jestes po nic” Będzie żyła z planów na Co będą czekać wciąż.. To już, jest "Ostrożnie, szkło!" Zanim będzie "Dobrą cenę dam"... Jestem tu, jestem tu-i-tam Nic jej nie mogę dać Niech częstuje się tłum Jej brzoskwinią klasy B. Niech częstują się, jeśli chcą Jej dziewictwem en solde. Jej cnotą z wyprzedaży w budzie tej ZDESPEROWANE TEKSTY Za rękę trzymają się Lecz mają ciche dni W wymarłych miastach tych, Gdzie jak w kieleckim... dżdży Dzwonią tylko kroki ich, gdy Krok po kroczku nucą, lecz Ciszy trzymają się Zrozpaczeni po.... Ten deszcz Skrzydła ogień strawił im Gałęzie wyrwał wiatr Tyle razy im statek rozbił się, Że śmierć ma odcień brudna biel Każdy z miłości bilet w jedną stronę ma Obudzili się tu, i tak.. Mają cichy rok Zrozpaczeni po.... Ten pusty krok A ja ich drogę znam Bo też szedłem nią Już razy więcej niż sto Sto to więcej niż pół Tego, jak starzy, półmartwi są Przejdą ją, jak Pawłowa pies Mają cichości sto lat Zrozpaczeni po.... Miłości kres Powoli płynie spod tych przęsł Woda miękka i głęboka tak, Jak hostessa Aerofłot "Jaka piękna katastrofa znów" Wypłakują imiona swe Jak nowo nowożeńcy , i Topnieją w ciszy tysiąca lat Zrozpaczeni po.... Psa cienia ślad Niech podniesie dłoń, Kto rzuca w nich głaz Niech wie o miłości to, Że na moście tym "kochać się" Waży mniej jeszcze niż nic Nawet ta kielecka mgła.. Przechodzimy w ciszy nad losem tych Co nadzieję śmieli mieć ─── W BRUGGES JUŻ, GANDAW SŁAWĘ SŁAW... Ay Marieke Marieke Je t'aimais tant Entre les tours De Bruges et Gand Ay Marieke Marieke Il y a longtemps Entre les tours De Bruges et Gand Aj Marieke, Marieke, Kochałem cię tak Wśród wież, gdzie Gandawy szlak. [3, 4] Aj Marieke, dawno już, Złudnie tak wciąż, Wśród wież, co nikną co rusz W Brugii i Gandaw gąszcz. [2] Bez miłości cudnej twej, Wiatr Brugii niesie żal. Bez pełnej miłości tej, Łka morza dal... [4, 5] Gdy ciebie brak, smutek wrze Światło zmienia w cień, A piasek ziemię trze, Mą ziemię, mój flamandzki sen. Aj Marieke, Marieke, Farba flandryjskich nieb, Barw wież, co jak nikt Schodzą w Gandawy żleb. [3, 4] Aj Marieke, Marieke, Niebo powierzam ci. Wsłysz się w mój krzyk, Który z Gandawy przyniosłaś mi. [3] Bez cudnej miłości tej, Wciąż od morza wiatr. Bez miłości pięknej twej, Morze łka, kończy się świat. [4, 6] Ach, gdzie cudna miłość twa? Światło cierpieniem weszło w cień, A niebo rani ziemia ta... Co skryła mój o Flandrii sen. [4] Aj Marieke, tyś mój mit, Flamandzkie niebo nieb. Czy był twardy zbyt Gandawy chleb? Aj Marieke, Marieke, Czar twych dwudziestu lat Jak cień gdzieś znikł, Do Brugii wciąż drogi szmat. [3, 4] Gdy twej miłości cudnej brak, Czarny czort nam śmieje się w twarz. Bez tej miłości ginie życia smak I płonie serca związek nasz. Daj mi znów cudną miłość swą, Lato umiera, płacze czas. Piasek pożera ziemię mą, Płaską ziemię mą, Flandrię w nas. [1, 4, 6] Ach, daj mi znów tę miłość, co Wróci lata dni, zawróci czas I wiatr, co głaszcze ziemię mą, Flandrię mą, ten Brugii głaz. [1, 4] Aj Marieke, już w nas Wracać czas, Odwrócić czas, Gandawy czas wciąż żyje w nas. Aj Marieke, Marieke, Niech wróci czas, Gdy w czasu wierzyłaś szyk, Z Brugią wraz. [3] . Aj, Marieke, smutków chór W ten wieczór sam, Entre les tours De Bruges à Gand. [1, 7] Aj, Marieke, teraz nam Każda myśl, każda chęć Otwiera wrota nieba bram. Aj, Marieke, przeminął żal W poranek ten, Ijn het Dal Jouw Kloof tussen Brugge en Gent Aj, Marieke, teraz nam Każda myśl, każdy wtręt Otwiera wrota piekła bram. Van Brugge naar Gent Van Brugge naar Gent Zonder liefde warme liefde Waait de wind de stomme wind Zonder liefde warme liefde Weent de zee de grijze zee Want in de liefde, harde liefde, Waait de wind een woeste storm, Maar zonder liefde, tedere liefde, Huilt de zee haar grijze traan. Bo w miłości, twardej miłości Wiatru wieje szalony sztorm Lecz bez czułości, czułej miłości Morze wypłakuje swą szarą toń [SINGIEL NO.1] A. Śnić sen niewyobrażony B. Nosić żal po tym, który znikł  C. Płonąć wciąż żarem gorączkowym D. Odejść tam, gdzie nie odchodzi nikt 1. Kochać tak, by się stargać niepokojem  2. Kochać, nawet za bardzo, choćby źle  3. Starać się, choć sił brak i  zbroi 4. Sięgnąć niedosięgłej Gwiazdy tej ... Takie zadanie mam:  • Iść za Gwiazdą. • Nie liczyć ile szans mi dano.  • Nie mierzyć czasu ani rozpaczy. • Tylko bić się wciąż, i ciągle walczyć.  • Nie stawać, by wejść w pytań tłum. • Duszę postradać, by zobaczyć, • Usłyszeć choć ułomek z Twych słów... Czy będzien mi dane być herosem? Jeśli tak, me serce jest spokojne  A miasto te zrosi błękitu deszcz Bo nowy nieszczęśnik płonie Snem Choć wszystko już mój ogień strawił Choć nazbyt znów, nawet nie tak  Idę sięgnąć szczeliny w otchłani Dotrzeć do najbardziej niedostępnej z gwiazd 3. Kocham  tak, że się przeistoczę 2. Kocham nawet za bardzo, może źle 1. Staram się, choć sił brak mi, krwią broczę 0. Sięgnąć niedosiegłej gwiazdy Twej...        
    • "Pieluszkowy glob"   Jesteś jak groszek maleńki, namiastką życia zaledwie, w ogromie nieskończoności, gdzieś zagubioną bezwiednie.   Gdzieś – ale gdzie? Nie wiesz sama, nie posiadasz takiej mocy, by czarne przejrzeć zakątki kosmosu tej wiecznej nocy.   A wydaje ci się częstokroć, że wszechświata jesteś pępkiem, w bajkach o bogach w niebiosach, a nie ledwie jego strzępkiem.   Bo wciąż ty w pieluchach jeszcze, a już przyszłość swoją niszczysz i zamiast wpierw wydorośleć, narzekasz, klniesz oraz pyszczysz.   Masz jeszcze drogę daleką w nauce i zrozumieniu, by ruszyć w dobrym kierunku, a nie ku samozniszczeniu!   I pamiętaj, mały groszku, pośród gwiazd i ich bezmiaru, mądrość nie rodzi się z pychy, lecz z pokory i morałów.   Leszek Piotr Laskowski
    • znów się namiestnik rozpanoszył z bandą usłużnych sprzedawczyków to nic że ludzie połamani lecz po co komu tyle krzyku   jeżeli prawdę chcesz przekazać to tylko służysz Putinowi a faszystowska dziś zaraza swe dzieła już legalnie mnoży   nowe umowy przez usłużnych są utajnione przed narodem durnie działają nielegalnie więc nic nie ważne tyle powiem   czyżby wyczuli rychły koniec bo kradną wszystko co możliwe lecz dni już mają policzone i rozliczenie wkrótce przyjdzie
    • Mu i pomadka jak dam opium
    • Które z Was pokusi się o nagranie ... Pana Tadeusza (A. Mickiewicza). W mojej ocenie publikowanie na portalu dokonań obcych autorów, przeradza go w bibliotekę. Portal winien służyć jedynie jego użytkownikom, a nie reklamowaniu cudzych dokonań. Kiedy wreszcie to zrozumiecie?!!!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...