Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

znów
ktoś zapamiętale
przelicza Twoje kości nazywa
skalpelem duszę mechaniczną
proteiną układa klatkę
kruchą jak farbowany włos

martwy nie będziesz śpiewał

pamiętasz zwykły chleb
w dłoniach babci znaczony
krzyżem przeszywany
w ustach gorzki a sycący
łkaniem ziaren

można poczuć ten smak
raz jeszcze

Opublikowano

Tytul zupelnie nijak sie ma do wiersza. Wiesz ja czytalam, np. Pismo SW. i ono tez otwiera wiele drzwi i spojrzen na rozne tematy i tutaj symbolika owszem.
W przypadku utworu trduno wpasc na symbolike tytulu, poniewaz nie wiadomo o jaka ksiazke chodzi i ze w ogole chodzi o ksiazke(!), moja droga trzeba byc jesnowidzem, zeby to odgadnac. I w tym momencie symbolika tytulu umiera, nie ma jej.
Ostatnie dwa wersy nie potrzebne.
Reszta ok.

Pozdrawiam, Chanah.

Opublikowano

Chanah - własnie udowodniłaś intuicję , która nie wymaga nawet symboli.Książka ma
powiązania z Pismem św.-tak właśnie-co czytelnik wyczuwa jakby pozawerbalnie.A jeśli komuś
przyjedzie inna interpretacja na myśl- po co Mu symboliczny tytuł?I tak przemieli na swoje, z samej mysli nie tracąc chyba jednak. A może się mylę...nie wiem.Ostatni wers ma sens- uparcie
Są takie momenty w życiu ,które przerabia się raz jeszcze, po to by już do nich nie wracać(?).Heheh zamotałam? Dzięki.A książkę polecam .Bardzo.

Opublikowano

Amelijo, wybralam pismo jako przyklad, poniewaz jest najbardziej znane i poprzez jego pryzmat najlatwiej odebrac symbolike jako taka, sama w sobie. Ten tytul nie ma z nim nic wspolnego. A tytul dla utworu jest bardzo istotny, wiele nam moze powiedziec, pomoc w interpretacji, naprowadzic itd. Twoj tytul raczej rozmywa wiersz bo wprowadza zamieszanie interpretacyjne.
Moze pod wierszem warto wyjasnic tytul, do czego sie odnosi(?) Czytelnik pewnie z checia siegnie po lekture, kto wie(?)
Podobno nic dwa razy sie nie zdarza. Ale co ja tam wiem..
Utwor mi sie podoba.

Pozdrawiam, Chanah.

Opublikowano

znów

ktoś zapamiętale
przelicza Twoje kości nazywa
skalpelem duszę mechaniczną
proteiną układa klatkę
kruchą jak farbowany włos

martwy nie będziesz śpiewał

pamiętasz zwykły chleb
w dłoniach babci znaczony
krzyżem przeszywany
w ustach gorzki a sycący
łkaniem ziaren

można poczuć ten smak
raz jeszcze

/

tylko odpoczynek między znów a kolejnymi wersami
wolę zwyczajnie niż tak z boku
bardziej widoczne i w głosie dźwięczne

tak poza tym
nie mam nic do tekstu

Opublikowano

a tak z boku -wyjasnię dlaczego w formie pytania: zawsze wpisując tekst muszę zrobić
3 enterki i 5 spacji? inaczej właśnie lata wszystko gdzie chce.z boku. na prawo.i lewo.
p.s.dziwak ma dziwaczne problemy?Dzięki.Chętnie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Proszalny To co płynie nas napędza. O tym myślę po lekturze.
    • @leszek piotr laskowski Czasem szklany sufit, czasem pustka czterech ścian.
    • Zmierzyłem bezkres oceanu  Ja tułacz, ja wygnaniec  Nieprzyjaciel, nietrwałego Edenu    Całuję ziemię ojczystą,  Choć ją przeklnąłem, rzekomo nieczystą….   Ja tułacz, ja wygnaniec wieczny  Moja przystań z tego samego prochu  Ulotna jak to ciało Więc, czy gdyby w proch wreszcie się przemieniło…. Czy ten tułacz, ten wygnaniec Zamknął na raz spokojnie w szkatułce czystego Eteru!   Gdyby tylko tak się stało….  Ale inną mi dało fatum Mojrę Czy też długa jej nić?  Czy krótka zatem? Nie odgadnę tego zawczasu, drżę jeszcze przed grobem!  Bogowie!    Głupi tułacz i wygnaniec,  Więc padnę na kolana wam!  Splotłem dawno białe ręce   Zmierzyłem bezkres oceanu  Ja tułacz, ja wygnaniec  Nieprzyjaciel, nietrwałego Edenu   Błagałem o pomyślną nić dla tej prządki  By mi plotła same cuda,  I wtedy gdy się niebo z chmurami ciemne rozszalało  Bure, mocną łzą o szybę uderzało    Ja tułacz, ja wygnaniec  Wieczny nieprzyjaciel nietrwałego Edenu    Tedy czułem twą opatrzność!  I wiedziałem, i wiedziało moje głupie serce!    Gdy się niebo rozszalało… złapałem was za ręce, Bogowie  A w te wiosnę ptaki latały nisko, samoloty latały nisko, nuciłem tę samą tkliwą piosnkę    O, Bogowie!  Rąk wam jeszcze nie składam do grobu,  Ani nóg, ani serca nie dam wam jeszcze w aloesowy liść!   Tylko nucę, nucę i nucę  Patrzę na niebo szukam - znak  Jeżeli powiesz, że tak…  To tak!    Ja wieczny tułacz Wieczny wygnaniec    Nie puściłem waszych rąk W głowie mam tą samą piosnkę Z dokładnością szła ona tak…   Zmierzyłem bezkres oceanu  Ja tułacz, ja wygnaniec  Nieprzyjaciel, nietrwałego Edenu   
    • @Migrena   Ukazujesz miłość jako potężny, kosmiczny i biologiczny żywioł. Balansujesz między czułą intymnością a obezwładniającą, spalającą obsesją, w której pragnienie drugiego człowieka staje się warunkiem przetrwania. To anatomia głodu, która daje życie, ale jednocześnie trawi je od środka.  Mocny i wspaniały tekst. Pozdrawiam. 
    • @A.Between Obraz świata wyśnionego, nie ma go, ale czujemy, że taki mógłby być.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...