macia miszka Opublikowano 25 Lipca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Lipca 2006 Miliony ludzi tłoczyły się jak mrówki. Podróżni czekali na pociąg ostateczny. Żadnych walizek. Żadnych pożegnań. Pragnęli zatrzymać tę jedną chwilę zanim wyruszą w największą przygodę swojego życia. Dzieci były za małe aby zrozumieć. Niecierpliwiły się jednak przestępując z nogi na nogę. Czarny koń zatrzymał się ulatniając parę niczym dym z paierosa rubasznego mężczyzny stojącego tuż obok mnie. Matki, żony, kochanki, mężowie, wujkowie, dziadkowie, transwestyci, hetero i homo zaczęli się wpakowywać w zbyt ciasne drzwiczki. Piec powoli wpuszczał ich do swojego wnętrza. Zwierzęta z oczywistych powodów zostały w domu. Zajmą się nimi sąsiedzi. Mój przedział był zaskakująco wyludniony. Samotnie dzierżył swoje cierpienie. Nawet mysz nie zakotwiczyła się pod miotłą. Było równie cicho i spokojnie jak w amerykańskich horrorach. Polskich zazwyczaj się nie robi. Powietrze bez litości przegryzało moje wargi. Usiadłem na swoim miejscu tuż obok okna. Zawsze mogę obserwować krajobraz, który ono skrywa. Zawsze mogę oprzeć głowę na nocnym stoliku. Nagle drzwi otworzyły się swoim dźwiękiem przypominając poranne brzęcenie much. Dwudziestoletni mężczyzna - wysoki, postawny szatyn wślizgnął się w moje istnienie. - Witam - rzekł wpatrując się we mnie badawczo. - Czy mógłbyś mi pomóc wnieść walizkę na górę ? - Jest dosyć ciężka. - Bagaż doświadczeń trochę ją przerasta. Zaskoczony tą propozycją jak i również samym faktem posiadania jakiegokolwiek bagażu postanowiłem spełnić chrześcijański uczynek i pomóc nieznajomemu. Praktycznie rzecz biorąc opuszki jego palców powinny zahaczyć o moje linie papilarne. Jednak tak się nie stało. - To taka gra - pomyślałem - Zrobił to specjalnie. Obcy usiadł naprzeciwko mnie choć jak dobrze mi się wydawało jego miejsce znajdowało się zupełnie gdzie indziej. W jego badawczych i przenikliwych oczach odbijała się moja twarz. - Dzięki tobie nie potrzebuję zwierciadła. - W rzeczy samej - odpowiedział mi głos. - Pan dokąd zmierza ? - zapytałem tym samym obnażając w niestosowny sposób swoją ciekawość. - Stacja graniczna przed końcem świata.
Piotr Rutkowski Opublikowano 25 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 25 Lipca 2006 łłomatko, a cóż to takiego ?
Oxymoron Opublikowano 26 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 26 Lipca 2006 Inaczej niz dotychczas, całkiem fajnie, choc jak sadze autor ma duzo wieksze mozliwosci. I duzo wiecej wyobrazni, dlatego ostatnia podróz mogła przebiec ciekawiej. Pzdr.
Cfaniara44 Opublikowano 26 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 26 Lipca 2006 Mileś mnie zaskoczył :) Tekst poważny, wreszcie bez tych wszytskich wulgaryzmów (które waliły mnie po oczach jak w nocy światła drogowe samochodu jadącego z naprzeciwka), i chyba na Twój odmienny sposób dojrzały. Są pewne błędy stylistyczne, literówki i źle wstawiony enter, więc warto by jeszcze raz przejrzec tekst i nanieśc stosowne poprawki. Za całośc jednak plusik :) Pozdrawiam Cię cieplutko M.
Piotr Rutkowski Opublikowano 26 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 26 Lipca 2006 ??? przepraszam, czy ja czegoś nie dostrzegam ??? jeszcze trochę i zamkną mnie w wariatkowie , z tymi wszystkimi co piszą, i czytają ...albo to moja wina ? Zmieniam taktykę jak Paweł Janas Bardzo ładnie piszesz... dobry kierunek...mhm zdecydowanie
Brygida Konia Opublikowano 27 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Lipca 2006 biedny Piotruś... nowa taktyka jest bardzo niebiezpieczna, wiesz? A co zrobisz, jak autor Ci odpisze "dziękuję, cieszę się, że ostatecznie się przekonałeś do mojego tekstu :)" ? wiesz, to chyba taka próba fantastyki w sposób poetycki. Znowu. I "zabawa formą", żeby koniecznie było "inaczej". A gdyby to jednak napisać w formie klasycznej PROZY? Ja bym wolała, pozdrawiam.
macia miszka Opublikowano 27 Lipca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Lipca 2006 Po pierwsze autor nigdy tak nie odpisze, po drugie : zabawa formą tak nie musi być inaczej - koniecznie napisałem tak jak czułem a to dopiero początek ........podróży wiem, że są błędy stylistyczne nie bardzo orientuję się jak poprawić literówki itd wiedziałem choć zabrzmi to zbyt pysznie i dumnie i nieco próżnie ale nie zmienia to faktu, że wiedziałem, że wam się spodoba we wtorek część druga a później kolejne na koniec nie, nie zdradzę co będzie na końcu przeznaczenia.
Brygida Konia Opublikowano 27 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Lipca 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. mhm, o tym mówiłam, ale widzę, że Ty też normalnie piszesz w ten dziwny sposób, w porządku, jak uważasz. Mnie by się spodobało, gdyby zostało napisane konwencjonalnie. Nie umiem się wczytać, kiedy jest tak jak w tej chwili. Bo sam pomysł jest w porządku, nawet ciekawy, jak na fantastykę. Czuję, że jest w sumie fajna historia, ale jakoś nie mogę jej przeczytać kiedy każde zdanie jest w nowej linijce... jak w wierszu, a przecież to jest dział "proza". Czemu akurat tak piszesz? To ma jakiś cel? pozdrawiam.
Sanestis_Hombre Opublikowano 28 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 28 Lipca 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dołączam się i też pytam?? 1. Dla mnie w Twoje twórczości szanowny macia miszko nie ma zabawy z formą, to raczej jakaś kpina z czytelnika, bo jeśli ktoś sie decyduje na eksperyment, to ma bardzo specyzowane wszelkie wytyczne jak takowy zabieg poprowadzić. Zatem jesli "bawisz się z formą" to udowodnij mi, że nie jest zwyczajne klikanie w enter po każdej kropce. 2. Jakoś nie mogę się przekonać do twojego pisania (czasami mam wrażenie, że bazujesz na takim efekciarstwie - napiszę coś o seksie, jakąś nazwę narkotyku wstawię, wcisnę coś o pederastach i już, ale ja poszukując głębi czuję niedosyt; częściej odczuwam zawód). 3. Wstawiasz krótki tekst, którego nie potrafię ani skomentować ani ocenić, bo jest tu mało rzeczy - brak rozwinięcia, nie ma na czym zaczepić oka, więc jak ja mam "powędrować" do następnych tekstów. 4. Przemyśl dokładniej o czym chcesz pisać, w jaki sposób to robić itp.
Oxymoron Opublikowano 28 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 28 Lipca 2006 Polemizowałabym. Zeby pisac o seksie, narkotykach czy pederastach wypadałoby miec o tym jakies pojecie. A wiesz mi Sanestis, jesli ktos faktycznie zyje na krawędzi, to malo kto, potrafi to opisac. Oddac. Przedstawic rzeczywistosc taką, jaka jest naprawde. Wielu czytelników "Łyka" te wszystkie "brudne historie", odbiera jako rzeczywisyty fakt, ale dopiero ktos, kto wie czym jest owy "bród" dostrzega niescislosci i załosne bledy, zalosne pojmowanie autentyzmu. Za duzo kryminalnych i w11. Troche nagmatwalam:) Sorry, nie jestem dzis w formie.
Sanestis_Hombre Opublikowano 28 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 28 Lipca 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. No a o czym ja - szukam głębi i również autentyzmu (jażesz się tu wszyscy w tym rozumieniu intencji komentarzy rozmijamy). Odniosę się do własnego przypadku (bo nie wiem jak autor tekstu - nie znam go, więc nie mogę stawiać sądów typu - ma pojęcie o tym lub go nie ma). 80% zagadnien o których pisze dotyka mnie lub moich znajomych, a część jest polemiką z danym problemem (bo np. trudno jest doświadczyć kabinalizmu). Jednak pozostaje te 20% (na szczęście nie wyjęte z telewizji tylko z wyobraźni). Poza tym nie trzeba żyć na krawędzi, żeby pewne rzeczy dobrze opisać - literatura nie składa się z samych pijaków, narkomanów, pederastów, wariatów itp (jest i było wielu takich, ale niektórzy widzieli pewne zjawiska bądź studiowali dane zagadnienie i na podstawie zebranego materiału tworzyli cos swojego). Choć oczywiście masz rację - czasami trzeba posiedzieć z głową w muszli wymiotując jak kot, aby móc opisac to realistycznie i właściwie (tylko trzeba też mieć umiejętności - warsztat techniczny)...
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się