Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

P.R


Jakaś magiczna siła przerwała mi sen w środku nocy. Obudziłem się ze sterczącym na baczność fiutem. Co za udręka. Nie było w pobliżu nikogo, kto mógłby coś z tym zrobić a sam nie miałem sił na cokolwiek. Nie mogłem tego tak zostawić. Zadzwoniłem do niej, wiedziałem, że śpi z telefonem pod poduszką.

- Kotku, śniłaś mi się przed chwilą.
- Piotr, jest czwarta w nocy, daj mi spokój.
- No, ale mogłabyś mi chociaż pomóc, mów coś do mnie...

Rozłączyła się.
Kilka godzin później otwierałem zimne piwo. Nigdy nie chce mi się czekać na zagotowanie wody w czajniku, ponadto rachunki za prąd skubią mnie ze wszystkich pieniędzy. Kiedyś miałem czajnik na gaz, ale pewnego dnia zasnąłem w fotelu i spalił się doszczętnie.
Piłem więc chłodne piwko, szykowałem kanapkę z konserwą i wtedy do mnie oddzwoniła.

- Opowiedz mi.
- O czym?
- Co robiłam w tym śnie?
- Teraz to się możesz wypchać ty głupia cipo. –
powiedziałem i wyłączyłem telefon.

Około jedenastej zapadłem się w fotelu jak stary, sflaczały Grzyb. Włączyłem Drzyzgę, bo Mundial był jeszcze w przedbiegach. Kury domowe opowiadały o małżeńskich perypetiach i kelnerowaniu przez całe życie swoim mężom, a drugie w tym dniu piwo, traciło wszelkie właściwości orzeźwiające. Zadzwoniła do mnie ponownie.

- Nienawidzę cię, ty stary pierdzielu, za kogo ty się masz ?
- Nie unoś się kotku. Diabeł przez ciebie przemawia. – Uspokoiła się. Nie wiem jak to działa, ale mam na nią duży wpływ. Kiedy już zrzuciła z siebie całą złość, tę młodzieńczą werwę, ponownie odezwała się w niej zwykła kobieca ciekawość.
- Piotr, opowiedz mi ...
- Byłaś bierna, jak na dziewiętnastoletnią dziewicę przystało, a ja ,jak zwykle czyniłem cuda.
- Bierna dziewica? A ja myślałam , że chociaż w tej kwestii nie jesteś stereotypowy.
- Przykro mi, jeśli cię rozczarowałem.
- Muszę uciekać, ogród pielić. Pa Piotruś.
- Pa.
Marysia nie była głupia i to mnie w niej pociągało. Była dziewicą wbrew wszystkim współczesnym trendom. Nie była brzydka, wręcz przeciwnie i wśród rówieśników powinna mieć wzięcie jak nic. Coś mi tu nie pasowało i może właśnie ten paradoks pozwalał mi myśleć o niej w kategoriach seksu i szeroko rozumianej perwersji. Dziewica z dobrego domu, intelektualny zadzior.
Minęła godzina. Zadzwoniłem do niej.

- Cześć. Co robisz?
- Wyrywam chwasty.
- A wypinasz przy tym tyłek?
- Co?
- Nie nic, pytam czy ciężko się wyrywa, chwasty mają to do siebie, że cholernie ciężko się je rwie.
- Daję sobie radę, tylko to słońce mnie przeraża. Gorąco tu w ogrodzie jak cholera.
- Szkoda, że nie mogę ci pomóc. – skłamałem, nie miałem
największej ochoty zginać się w ogrodzie i nawet przez sekundę nie pomyślałem o tym, żeby jechać do niej teraz. O kręgosłup trzeba dbać.
- Piotr, co robisz dziś wieczorem?
- A co? Masz wolną chatę? –spytałem bo tu dopiero tkwił
pies pogrzebany. Nie przejmowałem się faktem flirtowania z dziewicą o dziesięć lat młodszą. Miałem to w dupie, ale jej stary to była granica nie do przebycia. Doskonale go rozumiałem, bo to jest tak: Masz słodziutką, czyściutką córeczkę, a tu nagle, przychodzi trzydziestoletni Grzyb z wielkim fiutem i chce jej zrobić krzywdę. No pozwoliłbyś na to? Nigdy w życiu. Z jej starym miałem już spięcie w tym nieszczęsnym śnie. Otóż, gdy skończyłem już z Marysią usłyszałem jakieś głosy z dołu. Musiałem uciekać. Usiadłem więc na parapecie i chciałem skoczyć ale było za wysoko i cholernie się bałem. Nawet we śnie trudno podjąć odpowiednią decyzję. Marysia chciała schować mnie do szafy, ale postanowiłem pogadać z nim jak mężczyzna z mężczyzną. Stanąłem z nim twarzą w twarz, Podaliśmy sobie ręce zatkało mnie. Nie mogłem z siebie wydobyć ani słowa. Kiedyś już tak miałem ze swoją pierwszą dziewczyną tyle , że było dokładnie na odwrót. To wtedy ja byłem dwudziestojednoletnim prawiczkiem, a ona osiemnastką po dwóch związkach i czterech analach. Gdy sobie to przypominam dostaję gęsiej skórki. Wskoczyłem w garnitur, krawat i zasiedliśmy do rosołu. Byłem tak spięty, że co chwyciłem za łyżkę, to się wylewało. Zjadłem cały makaron a zupa została nietknięta. Z ojcami nie ma lekko.
- Mogę mieć.
- Mów dalej...
- ...przygotuję kolacje, BĘDZIE WINO
- już mi się podoba,
- nie przerywaj mi!...BĘDZIE WINO, lawendowe świece..
- o kurwa! – skwitowałem temat i wybuchnąłem śmiechem.
- Z czego się śmiejesz debilu?
- Z lawendowych świec.
- A ty jak sobie to wyobrażasz?
- Zabrałbym cię do Country baru, postawił hamburgera, piwo , a potem grzmociłbym cię na stojaka w kiblu.
- Też mi coś.
- Nie podoba ci się taka wizja?
- Ostatniego hamburgera zjadłam jak miałam dwanaście lat.
- W takim razie widzimy się wieczorem.

Rower postawiłem przed furtką. Mieszkali w pięknym domu. To taka rodzinka z cyklu Dynastia prawie że. Skoro starego stać było na prywatną , amerykańską szkołę dla Marysi, kosztem trzech tysiąca baksów miesięcznie, szkółkę tenisową i wakacje w Egipcie, to z czystym sumieniem, mogłem uważać ich za bogaczy. Dziwię się tylko, czemu nie stać ich było na ogrodnika. Pewnie mnie okłamała.
Upewniłem się, że starego nie ma w domu. Przywitaliśmy się i zasiedliśmy do kolacji. Po dziesięciu minutach opróżniłem całą butelkę wina i poprosiłem o kolejną.
- Wolisz francuskie czy greckie?
- Obojętnie, możesz przynieść od razu dwie.
Przyniosła dwie butelki Cotes du Rohne
- Dobre to żarcie. Sama gotowałaś?
- Smakuje ci?
- Spoko, może być. – wykrztusiłem przez zaciśnięte zęby, przeżuwając kawałki jedzenia – Co to jest?
- Boeuf Bourguignion, wołowina.
- Niezłe
Stuknęliśmy się kieliszkami. Ja oczywiście przechyliłem go na raz. Marysia spojrzała na mnie mrużąc oczy, odstawiła swój kieliszek i oblizała wargi.
- Rodzice wrócą jutro rano. Mamy dla siebie całą noc Piotrze. – szepnęła namiętnie.
- Boże , Marysiu ty naprawdę chcesz to zrobić?
- Chcę – szeptała czule, - bardzo chcę. Dziś rano, po twoim telefonie tak się podnieciłam, że masturbowałam się dwie godziny. - Co ja narobiłem najlepszego? Cholera. – Musisz mieć powodzenie u kobiet, skoro jesteś taki świetny w łóżku.
Ślepa uliczka, sytuacja bez wyjścia. Patrzyłem na jej młodziutkie ale dosyć duże piersi, wystające spod różowego sweterka i byłem w kropce. Miałem na nią straszną ochotę ale nigdy nie rozdziewiczyłem żadnej panienki. Moje obawy okazały się nieuzasadnione i początkowo poszło jak po maśle. Skończyliśmy wino, przestaliśmy pierdolić o dupie Maryni , poszliśmy na góre i w końcu wziąłem się za to dziecko.
Posuwałem ją powoli i w pewnym momencie poczułem potworny ból.
- To chyba już! – oznajmiłem niepewny
- Co już?
- No tak mi się wydaje, że to już.
Wyjąłem go , był cały we krwi.
- Skąd tyle tej krwi? – zapytała
- A skąd ja mam to niby do kurwy nędzy wiedzieć?
Krew lała się strumieniami, poplamiła całą pościel, kąpaliśmy się we krwi, ból był coraz mocniejszy, nie dawałem już rady. Położyłem się na łóżku , trzymałem się za fiuta i umierałem z bólu.

- Piotr? Co się dzieje?
- N I E W IE M !!! Dzwoń po pogotowie.!
Zadzwoniła. Karetka przyjechała po godzinie. To było najgorsze sześćdziesiąt minut w moim życiu. Ból nie chciał odejść a fiut wciąż krwawił. Zabrali mnie do szpitala, dali coś na ból i pozszywali.
- Pękło panu wiązadełko, stracił pan dużo krwi, rzadki przypadek, ale już wszystko w porządku. Proszę odpoczywać.
- Panie doktorze czy ja jeszcze będę...
- Bez obaw. Wszystko dobrze się skończyło.

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Opowidanie interesujące, kilka smaczków językowych, fajnych:
"To wtedy ja byłem dwudziestojednoletnim prawiczkiem, a ona osiemnastką po dwóch związkach i czterech analach" [po analach mi się spodobało]

I jeszcze

"- A co? Masz wolną chatę? –
[i tutaj długie dywagacje, a po jakimś czasie odpowiedź]
- Mogę mieć.

[i dalsza część dialogu, bardzo wyrazista]

- Mów dalej...
- ...przygotuję kolacje, BĘDZIE WINO
- już mi się podoba,
- nie przerywaj mi!...BĘDZIE WINO, lawendowe świece..
- o kurwa! – skwitowałem temat i wybuchnąłem śmiechem.
- Z czego się śmiejesz debilu?
- Z lawendowych świec.
- A ty jak sobie to wyobrażasz?
- Zabrałbym cię do Country baru, postawił hamburgera, piwo , a potem grzmociłbym cię na stojaka w kiblu.
- Też mi coś.
- Nie podoba ci się taka wizja?
- Ostatniego hamburgera zjadłam jak miałam dwanaście lat.
- W takim razie widzimy się wieczorem."

Coś z Hłaski tutaj widziałem...

Później ciekawie snuje się ta opowieść, pojawia się w czytelniku napięcie co się stanie:
Ten fragment także jest fajny, tego się domyślamymy, żę będzie krew, pierwsz krew, ale nie sądzimy że po jego stronie.

" To chyba już! – oznajmiłem niepewny
- Co już?
- No tak mi się wydaje, że to już.
Wyjąłem go , był cały we krwi.
- Skąd tyle tej krwi? – zapytała
- A skąd ja mam to niby do kurwy nędzy wiedzieć?
Krew lała się strumieniami, poplamiła całą pościel, kąpaliśmy się we krwi, ból był coraz mocniejszy, nie dawałem już rady. Położyłem się na łóżku , trzymałem się za fiuta i umierałem z bólu."

Ale trochę mnie zakończenie zawiodło, według mnie powinieneś nad nim popracować... Pasowałoby jakieś zdanie inteligenstne, dialog między doktorem a nim, co zostawiłby pewien niedosyt, że nie cała tajemnica została ukazana:

"- Piotr? Co się dzieje?
- N I E W IE M !!! Dzwoń po pogotowie.!
Zadzwoniła. Karetka przyjechała po godzinie. To było najgorsze sześćdziesiąt minut w moim życiu. Ból nie chciał odejść a fiut wciąż krwawił. Zabrali mnie do szpitala, dali coś na ból i pozszywali.
- Pękło panu wiązadełko, stracił pan dużo krwi, rzadki przypadek, ale już wszystko w porządku. Proszę odpoczywać.
- Panie doktorze czy ja jeszcze będę...
- Bez obaw. Wszystko dobrze się skończyło."

Opublikowano

witam chciałam napisac do pana tu wyżej wymienionego; Piotra Rutkowskiego.Może są pewne granice, które pana umysł nie potrafi przebrnąć... dlatego nie potrafił pan doczytać do końce.. a może to tylko moja wrażliwość jest odpychająca, ponieważ nie jest ona taka bezpośrednia jak pana słowa... Zapraszam pana do innych tekstów i niech tak szybko nie przychodzi zniechęcenie, niech wyzwanie będzie celem, a zrozumienie spełnieniem.... :)

Opublikowano

Przepraszam? Czy ktos moze mi wyjasnic/ przetłumaczyc/ przełożyc na język polski powyzszy komentarz? Zwlaszcza to zdanie - "Może są pewne granice, które pana umysł nie potrafi przebrnąć... dlatego nie potrafił pan doczytać do końce.. a może to tylko moja wrażliwość jest odpychająca, ponieważ nie jest ona taka bezpośrednia jak pana słowa..."
Lilko? Piotrze?

Opublikowano

Tekst z dobrym pomysłem, napisany żywym językiem, jednak z błędami, które zdyskredytowałyby nawet noblistę. Cała fura interpunkcyjnych, jeden frazeologiczny (mówi się: "tu JEST pies pogrzebany", nie "TKWI") oraz jeden rzeczowy, bardzo ciężki.

Panie specjalisto od pisania o fiutach, na Boga, ta część, która czasami pęka, to WĘDZIDEŁKO, nie żadne WIĄZADEŁKO! W obliczu takiego błędu czytelnik pęka ze śmiechu, ale nie z sytuacji, lecz z autora :/

Jakby poprawiać błędy, to można spokojnie wysyłać do jakiejś porno gazetki. Wydrukują. Być może nawet za przyzwoite pieniądze.

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

dla mnie czad=). i nawet dosłowność mi nie przeszkadzała, bo tu chyba jest jak najbardziej na miejscu=). skutecznie poprawiło mi humor po odpadnięciu z Mundialu mojej Angli...;(. znów sędzia wygrał mecz. ale ja nie o tym: dobre. jak - nie przymierzając - cholera=)
pozdr

  • 4 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Piszę te wersy dla Was
      Każdy jest najlepszy ale paradoks życia sprawia, że tyle samo zła co dobra w nas. 
      Zapamietasz Nas, pokolenie wysłuchało co podświadomości lodowa góra ukryła pod powierzchnią fal morza.
      Zimna pustynia arktyki i podróż w stronę horyzontu, banita opusza stada brać by na samobójczej misji zamienić lód na kosmicznej próżni jeszcze większy chłód i brak gwiazd wokół które życiodajne ciepło chcą nam dać i w kolory ubrać dla Nas świat.
      To dla Was wszystko, to tylko moje litery, ułożone spółgłoskami w słowa, które w szaleństwie nazwanym dnem przyszło mi bezczelnie i niestety Wam podarować, mieć anioła, który brał co diabeł opętany w wersów kilka ubrał i w nieświadomości nawet nie przemyśłał, dziw brał ale uszy zatkał na własne krzyki skrzeczącego głosu z gardła które mu służy chyba jedynie tylko by łykać flaszka i flaszka mocne twarde trunki aż do dna za ostatni hajs, nie zapracowany ze swojego tronu który dostał by złorzeczyczyć temu który na srebrnej tacy podał mu widelec którym najpierw karmił a potem ostry nóż którym zabił brać i braci jakimi ich chciał mieć jak kosz pomarańczy mu podarowanych których na stole nie zauważył w złotym czepku który mu spadł na oczy i zamknął wzrok tak że tylko własny nos tam widział z czubkiem którym się stawał z kolejną flaszką za pieniądz wyżebrany lub ukradziony bo nie ma w nim kołaczy do pracy. Niezrozumiał nic z życia, którym szedł jak w ciemny las z tą czapką którą niewiadomo czemu urodzony Bóg go wybrał na los jak banany są tacy wiecie dziecie które ma lepiej a niewdzięcznie umie tylko być dla siebie bez wdzięczności i pokory wobec chamów którymi ich nazwał a życie mu z górki obaj w miłości dla jego jestejstwa przyszło stworzyć. 
      Ludzie są chorzy niby wszyscy tylko niezdiagnozowani, chcieliby każdego dziś leczyć tabletkami psychiatrzy byśmy byli posłusznie na smyczy w kagańcach posłusznie poddani.
      Nowy porządek świata. Oni mogą samolotami latać dla nas zielony ład i ograniczenie w cenie diesla i benzyny. Bunt zabity przez ich (Ich z dużej litery bo to nazwa własna tych iluminantów winnych nam spokój i miłość raj na ziemi i wymiatanie ludzi tego świata (światu ale wyrzygana mi w mgle licencja poetica pozwala mi przekręcić słowo albo słowa zmyślać (osobowość ksobna może to nie moja osoba zadedykowana tam nie wiem już sam (dziś nic nie wiem) (czwarty nawias liczę tym razem po piątym zamknę choć nie mam pomysłu co w nim wpisać podpowiedź by się przydała ale w samotności sięgam dna jak dna flaszki i dna jak upadam (według demokratycznego osądu ludzkości ale jednak się przydało to szaleństwo czasem nawet jako bandaż (ha mam piąty nawias myślę i się dzielę tym i piszę w szóstym niestety (może koniec tych w nawiasach dygresji) (po siódmym miałem skończyć bo to blisko Boskości w matematycznej interpretacji Biblijnej narracji) (ale skońćze po ósmym który nie wiem jak się interpretuje jak cztery któtre znaczy śmierć jak u Wieszcza cztery i cztery bo dwa razy zabije) (i zabiłem) (wiem dziewięć) (i dziesieść będzie bo jeszcze myślę że interpunkcję miałem w dupie i nie zamykałęm nawiasów otwieranych a może tak się nie robi nie wiem) (grafomani we mnie wiem piszę by pisać wyżyję się na tle białego tła na forum w internetach ściana tekstu żaden ze mnie pisarz żaden dziś poeta po prostu klikam te litery jak małpa i powstają teksty jak ta ściana która przeraża która oznacza szaleństwo, miałem nie robić tego więcej ale skasowany ef be i insta nic nie dał znalazłęm fora jak socjal media gdzie się piszą wiersze z prawdziwego zdarzenia a nie moje rymowane bardziej lub mniej teksty do czego się jutro nie będe chciał sam przed sobą przyznać i wstydem się spalę żem to wysłał w świat) (ale o czym to ja, jaka była główna myśl, trzeba wrócić myśle sobie przed pierwszzy nawias i nie wiem sam czy po tym chyba dwunastym już do zamknięcia chaosu dygresji nie do przełknięcia oczyma przez czytelnika którego wiem że tu ni ma i nie będzie bo skazany na zapomnienie jak w wizji mistycznej na substancji otwirajającej świat na ten niematerialny na codzień schowany gdzie został mi los pokazany grubasa klikającego w klawiaturę przez życie przechodzącego bez ruchu i bez rozejrzenia się by umrzeć w ogniu słońca bez sensu żył i niezauważony znikł samsara go wyrzuca ale to kara a nie nagorda na ciemnej materii zimnej drodze skończy się jego los tam a to ja bo to moja głowa i na własnych oczach to zobaczyłem a wszystko co widzę dotyczy mnie a wszystko co słyszę mnie dotyczy a świat jakim jest jakim się go widzi to tylko ty w tym to tylko ja widzę świat który goni hajs i pogrąża się w dramatach jak widzi smutek i zło, rój szerszeni zauważam w cywilizacjach jak nasza a to w senniku oznacza wroga (chyba) (i chyba był to trzynbasty nawiast a ten jest czternasty wracam do tego co mówił dwunasty a potem czas wrócić na początek gdzie otworzyłem pierwsze nawiasy (pierwszy nawias ale do ryma myśla mi się tak układać przyszła więc ryma żem ja napisał nie w myśl języka którym żem zaczął władać od rodziców nauczon gdziem urodzon jako Polak za co wdzięczni powinni być czytający wierszów wersów przekaz metafor mgłów rozwiewających umięjący poeci i interpretatorzy bo to język najlepszy do skłądania w rymy metaforów i przekazów dla pokoleń zapowiedzianych przez wieszczów bytów podróżnych wbrew linii śmiertelnych niewybranych dla 27 skrzydlatych z armii Boskiej Trójcy dających możliwości wbrew uczynkom ich i ich podłości piękność nad piękności (a za to co uczynił niech szczerznie w bezimmienym grobie no może z tabliczką tu spoczywa pojeb) (i przestałęm liczyć nawiasy i tylko pamiętam że miałęm wrócić z zapowiedzianych słow do tego co przed pierwszym a potem przed dwunastym ale chuj z tym) (niby ludzie inteligentni mają skłonność do używania przekleństw ale mi się wydaje (a tam mi się to może wydawać a to pewno nieprawda ja kłamca najgorszy zły dla Ciebie CIebie i świata byt) że jednak inteligentniejsze jest powstrzymać się od rzucania kurew i chujów pojebanych popierdolców ze słów nawet w przypadkach najgorszych napotkanych przeszkód zazwyczaj z ludzkich słów myśli i czynów wobec nas)))))))))))))) (to za mało nawiasów ale kto wie ile ich było może ktoś policzy ale nie ma tu odbiorców dla moich szaleńćzych słów wieć cóż wracam do tego co na początku)
      To dla Was
      Pamiętając o paradoksie naszego miasta wiedz że mieszka w nas anioł ale na wadze stojąc równoważy go ciężar diabła na szali 
      Wiem to szaleństwo ale tramwaje i autobusy jeżdżą tu jak chaos bez rozkładu jednocześnie przywożąc pasażerów na miejsce na czas i na miejsce (że się powtórze ale obiecuje jednej nawias i wracam do tego co dla Was)
      Spokój w oku cyklony choć w około wszystko lata jak chaos ponad definicję chaosu
      To jest w nas
      Słońce które daje życie, ciepłem promieni osiem minut drogi stąd w największej prędkości znanej w cyfrach ludzkośći na dziś i w odwrotnej drodze by zabrać życie i kolory które pryzmatem rozbitego w granicy atmosfery naszej Planet Ziemi Matki (nie jedynej wbrew przeszłości która dopiero niby ma być dla pewnych, n ie jedynej matki za co wybacz mi która była przy mnie zanim pierwszy oddech przyszedł, karmiącej i trwającej mi spokojem oceanicznej jedności zanim pierwszy krzyk i płacz i męki dla jej poświęcenia która wciąż jest przy mnie co nie jest dla mnie wbrew czynom i braku słowa Kocham którego się boje moim bez znaczenia (kończę nawias i wracam do Was)
      Gai której odległość od gwiazdy w centrum układu siedmiu czy tam ośmiu planet w tej Galaktyce na Drodze Mlekiem (i miodem oby Wam płynącej) usłanej 
      Gai której czas i miejsce we wszechświecie zauważ dało wyjątek wobec tego co wiemy o kosmosie, wyjątek cudem zauważ jest jakim jest człowiek
      Was pozdrawiam ludzie w tym momencie i zachwyciłbym się życiem gdybym nie był kim jestem kto je niszczył strachem i złem

      Anioł na przeciwwadze diabła może zrezygnować i zostawić miejsce dla kogoś kogo nazwiesz osobą jaka jest podła
      Jesteś miastem w którym rządzi paradoks pamiętaj
      Wszystko ma swój początek w jednym miejscu 
      Jak od jednego słowa 
      Jak od jednej liczby 
      Jak jedność która jest w Trzech Osobach która mogła zachwycić się Sobą i na tym pozostać a jednak postanowiła wykorzystać moc i tchnąć wszystko byś się znalazł, byśmy się znaleźli tu i teraz
      Jest jeden punkt wyjścia dla wszystko co na przeciwnych stronach 
      Dobro i zło wyszło z jednego miejsca więc tworzy jedność jak Yin i Yang tylko bardziej bo czerń i biel zanim powstały były jednym kolorem 
      Dla nas niezrozumiałym
      Jak miłość i strach które pozornie są sobie obce tworzyły jedną całość co może być niezrozumiałe jak jest dla mnie
      Jak czas który nie istniał a potem zaczął zmierzać ku granicom nieskończonym
      A musiałobyć coś wcześniej przecież
      I ten byt jest nie do pomyślenia dla nas jak coś może trwać bez początku i końca i jeszcze się rozszerzać
      Wpadnij w zachwyt pod kopułą nieba 
      Pod opieką słońca
      Pod okiem księżyca i odległych gwiazd ułożonych w horoskopy 
      Pod opieką się miej samego siebie
      I miej innych za tych którzy opieką obdarzeni przez Ciebie będzie Ci oddane w szczęściu niepoznanym jeszcze
      O czym ja pieprze
      Bluźnię
      Mieszam Boga z Diabłem
      Chcę by drugie przyjście Syna na świat ten skońćzyło się porozumieniem z piekłem na chwałę ludzkich dusz na chwałę życia 
      By nie było walki Jezusa z Szatanem
      Tylko (potocznie ale wybacz rym to rym rymowanie mi dziś na zgubę przyszło choć nie wyszło) żeby zbili sztamę
      By zapowiedziane ponowne przyjście na świat Syna było ku porozumieniu i zjednoczeniu ponownym piekieł z niebiosem
      szatanie zrozum proszę że i Tobie będzie lepiej że i Ciebie Bóg wysłucha w modlitwie choćby najprostszymi słowami to Ci się dotrzeć uda do Jego czekającego ucha
      Wiem że Bóg może wszystko i chce dla swoich istot i dla swojego stworzenia spokoju i szczęścia
      szatanie wróć do nieba
      Nie graj fałszywej nuty na skrzypkach
      Nie nieś sztucznego światła gdzie zimna lampa nie daje ciepła
      Zgaś czarny płomień ogniska
      I zobacz ogień Ducha który rozpala w Nas gdy na słowa hymnu odpowiada czynem nam


      KONIEC
      BARDZO PROSIŁEM BY TAK SIĘ STAŁO

      BY TEN TEKST PRZESTAŁ SIĘ PISAĆ

      I SIĘ UDAŁO

      POSTAWIŁEM SŁOWO KONIEC I OTO

      BARDZO PROSZĘ JAK KOŃCZĘ TO 

      NA ZGUBĘ ZACZĄŁEM POST TEN

      MOŻE GDY SKOŃĆZĘ TO...

       

      PS

      TO MIAŁO BYĆ DLA WAS A JEDYNIE BYŁO DLA MNIE 
      I TO JEDYNIE W TRAKCIE BO POTEM I MI TO NIE DANE BĘDZIE

      CHCIAŁEM BYĆ WSZĘDZIE

      JESTEM NIGDZIE
      NISZCZĘ I ZNIKNĘ JAK ZAPADNĘ SIĘ SAM W SOBIE

      ZABRANE ŚWIATŁO ODDANE TOBIE

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ja również za pokój. W poniedziałek wrzucę taki wiersz-modlitwę antywojenną, skierowaną tym razem do mężczyzn, nie do Boga... Zauważyłem, że Twoje wiersze to modlitwy o miłość. Są łagodne, bardzo kobiece -a  moje brr bywają wrzaskliwe i heretyckie, ale żyję w stałej przyjaźni z Bogiem, to fantastyczna przygoda. Dobranoc

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Ja jeszcze wskoczę do geopolityki, kursów walut, BTC, a dopiero później do łazienki.    
    • Pokazali jej śmierć Nie bała się jej Pokazali jej życie Była przerażona Ona
    • Piszę te wersy dla Was Każdy jest najlepszy ale paradoks życia sprawia, że tyle samo zła co dobra w nas.  Zapamietasz Nas, pokolenie wysłuchało co podświadomości lodowa góra ukryła pod powierzchnią fal morza. Zimna pustynia arktyki i podróż w stronę horyzontu, banita opusza stada brać by na samobójczej misji zamienić lód na kosmicznej próżni jeszcze większy chłód i brak gwiazd wokół które życiodajne ciepło chcą nam dać i w kolory ubrać dla Nas świat. To dla Was wszystko, to tylko moje litery, ułożone spółgłoskami w słowa, które w szaleństwie nazwanym dnem przyszło mi bezczelnie i niestety Wam podarować, mieć anioła, który brał co diabeł opętany w wersów kilka ubrał i w nieświadomości nawet nie przemyśłał, dziw brał ale uszy zatkał na własne krzyki skrzeczącego głosu z gardła które mu służy chyba jedynie tylko by łykać flaszka i flaszka mocne twarde trunki aż do dna za ostatni hajs, nie zapracowany ze swojego tronu który dostał by złorzeczyczyć temu który na srebrnej tacy podał mu widelec którym najpierw karmił a potem ostry nóż którym zabił brać i braci jakimi ich chciał mieć jak kosz pomarańczy mu podarowanych których na stole nie zauważył w złotym czepku który mu spadł na oczy i zamknął wzrok tak że tylko własny nos tam widział z czubkiem którym się stawał z kolejną flaszką za pieniądz wyżebrany lub ukradziony bo nie ma w nim kołaczy do pracy. Niezrozumiał nic z życia, którym szedł jak w ciemny las z tą czapką którą niewiadomo czemu urodzony Bóg go wybrał na los jak banany są tacy wiecie dziecie które ma lepiej a niewdzięcznie umie tylko być dla siebie bez wdzięczności i pokory wobec chamów którymi ich nazwał a życie mu z górki obaj w miłości dla jego jestejstwa przyszło stworzyć.  Ludzie są chorzy niby wszyscy tylko niezdiagnozowani, chcieliby każdego dziś leczyć tabletkami psychiatrzy byśmy byli posłusznie na smyczy w kagańcach posłusznie poddani. Nowy porządek świata. Oni mogą samolotami latać dla nas zielony ład i ograniczenie w cenie diesla i benzyny. Bunt zabity przez ich (Ich z dużej litery bo to nazwa własna tych iluminantów winnych nam spokój i miłość raj na ziemi i wymiatanie ludzi tego świata (światu ale wyrzygana mi w mgle licencja poetica pozwala mi przekręcić słowo albo słowa zmyślać (osobowość ksobna może to nie moja osoba zadedykowana tam nie wiem już sam (dziś nic nie wiem) (czwarty nawias liczę tym razem po piątym zamknę choć nie mam pomysłu co w nim wpisać podpowiedź by się przydała ale w samotności sięgam dna jak dna flaszki i dna jak upadam (według demokratycznego osądu ludzkości ale jednak się przydało to szaleństwo czasem nawet jako bandaż (ha mam piąty nawias myślę i się dzielę tym i piszę w szóstym niestety (może koniec tych w nawiasach dygresji) (po siódmym miałem skończyć bo to blisko Boskości w matematycznej interpretacji Biblijnej narracji) (ale skońćze po ósmym który nie wiem jak się interpretuje jak cztery któtre znaczy śmierć jak u Wieszcza cztery i cztery bo dwa razy zabije) (i zabiłem) (wiem dziewięć) (i dziesieść będzie bo jeszcze myślę że interpunkcję miałem w dupie i nie zamykałęm nawiasów otwieranych a może tak się nie robi nie wiem) (grafomani we mnie wiem piszę by pisać wyżyję się na tle białego tła na forum w internetach ściana tekstu żaden ze mnie pisarz żaden dziś poeta po prostu klikam te litery jak małpa i powstają teksty jak ta ściana która przeraża która oznacza szaleństwo, miałem nie robić tego więcej ale skasowany ef be i insta nic nie dał znalazłęm fora jak socjal media gdzie się piszą wiersze z prawdziwego zdarzenia a nie moje rymowane bardziej lub mniej teksty do czego się jutro nie będe chciał sam przed sobą przyznać i wstydem się spalę żem to wysłał w świat) (ale o czym to ja, jaka była główna myśl, trzeba wrócić myśle sobie przed pierwszzy nawias i nie wiem sam czy po tym chyba dwunastym już do zamknięcia chaosu dygresji nie do przełknięcia oczyma przez czytelnika którego wiem że tu ni ma i nie będzie bo skazany na zapomnienie jak w wizji mistycznej na substancji otwirajającej świat na ten niematerialny na codzień schowany gdzie został mi los pokazany grubasa klikającego w klawiaturę przez życie przechodzącego bez ruchu i bez rozejrzenia się by umrzeć w ogniu słońca bez sensu żył i niezauważony znikł samsara go wyrzuca ale to kara a nie nagorda na ciemnej materii zimnej drodze skończy się jego los tam a to ja bo to moja głowa i na własnych oczach to zobaczyłem a wszystko co widzę dotyczy mnie a wszystko co słyszę mnie dotyczy a świat jakim jest jakim się go widzi to tylko ty w tym to tylko ja widzę świat który goni hajs i pogrąża się w dramatach jak widzi smutek i zło, rój szerszeni zauważam w cywilizacjach jak nasza a to w senniku oznacza wroga (chyba) (i chyba był to trzynbasty nawiast a ten jest czternasty wracam do tego co mówił dwunasty a potem czas wrócić na początek gdzie otworzyłem pierwsze nawiasy (pierwszy nawias ale do ryma myśla mi się tak układać przyszła więc ryma żem ja napisał nie w myśl języka którym żem zaczął władać od rodziców nauczon gdziem urodzon jako Polak za co wdzięczni powinni być czytający wierszów wersów przekaz metafor mgłów rozwiewających umięjący poeci i interpretatorzy bo to język najlepszy do skłądania w rymy metaforów i przekazów dla pokoleń zapowiedzianych przez wieszczów bytów podróżnych wbrew linii śmiertelnych niewybranych dla 27 skrzydlatych z armii Boskiej Trójcy dających możliwości wbrew uczynkom ich i ich podłości piękność nad piękności (a za to co uczynił niech szczerznie w bezimmienym grobie no może z tabliczką tu spoczywa pojeb) (i przestałęm liczyć nawiasy i tylko pamiętam że miałęm wrócić z zapowiedzianych słow do tego co przed pierwszym a potem przed dwunastym ale chuj z tym) (niby ludzie inteligentni mają skłonność do używania przekleństw ale mi się wydaje (a tam mi się to może wydawać a to pewno nieprawda ja kłamca najgorszy zły dla Ciebie CIebie i świata byt) że jednak inteligentniejsze jest powstrzymać się od rzucania kurew i chujów pojebanych popierdolców ze słów nawet w przypadkach najgorszych napotkanych przeszkód zazwyczaj z ludzkich słów myśli i czynów wobec nas)))))))))))))) (to za mało nawiasów ale kto wie ile ich było może ktoś policzy ale nie ma tu odbiorców dla moich szaleńćzych słów wieć cóż wracam do tego co na początku) To dla Was Pamiętając o paradoksie naszego miasta wiedz że mieszka w nas anioł ale na wadze stojąc równoważy go ciężar diabła na szali  Wiem to szaleństwo ale tramwaje i autobusy jeżdżą tu jak chaos bez rozkładu jednocześnie przywożąc pasażerów na miejsce na czas i na miejsce (że się powtórze ale obiecuje jednej nawias i wracam do tego co dla Was) Spokój w oku cyklony choć w około wszystko lata jak chaos ponad definicję chaosu To jest w nas Słońce które daje życie, ciepłem promieni osiem minut drogi stąd w największej prędkości znanej w cyfrach ludzkośći na dziś i w odwrotnej drodze by zabrać życie i kolory które pryzmatem rozbitego w granicy atmosfery naszej Planet Ziemi Matki (nie jedynej wbrew przeszłości która dopiero niby ma być dla pewnych, n ie jedynej matki za co wybacz mi która była przy mnie zanim pierwszy oddech przyszedł, karmiącej i trwającej mi spokojem oceanicznej jedności zanim pierwszy krzyk i płacz i męki dla jej poświęcenia która wciąż jest przy mnie co nie jest dla mnie wbrew czynom i braku słowa Kocham którego się boje moim bez znaczenia (kończę nawias i wracam do Was) Gai której odległość od gwiazdy w centrum układu siedmiu czy tam ośmiu planet w tej Galaktyce na Drodze Mlekiem (i miodem oby Wam płynącej) usłanej  Gai której czas i miejsce we wszechświecie zauważ dało wyjątek wobec tego co wiemy o kosmosie, wyjątek cudem zauważ jest jakim jest człowiek Was pozdrawiam ludzie w tym momencie i zachwyciłbym się życiem gdybym nie był kim jestem kto je niszczył strachem i złem Anioł na przeciwwadze diabła może zrezygnować i zostawić miejsce dla kogoś kogo nazwiesz osobą jaka jest podła Jesteś miastem w którym rządzi paradoks pamiętaj Wszystko ma swój początek w jednym miejscu  Jak od jednego słowa  Jak od jednej liczby  Jak jedność która jest w Trzech Osobach która mogła zachwycić się Sobą i na tym pozostać a jednak postanowiła wykorzystać moc i tchnąć wszystko byś się znalazł, byśmy się znaleźli tu i teraz Jest jeden punkt wyjścia dla wszystko co na przeciwnych stronach  Dobro i zło wyszło z jednego miejsca więc tworzy jedność jak Yin i Yang tylko bardziej bo czerń i biel zanim powstały były jednym kolorem  Dla nas niezrozumiałym Jak miłość i strach które pozornie są sobie obce tworzyły jedną całość co może być niezrozumiałe jak jest dla mnie Jak czas który nie istniał a potem zaczął zmierzać ku granicom nieskończonym A musiałobyć coś wcześniej przecież I ten byt jest nie do pomyślenia dla nas jak coś może trwać bez początku i końca i jeszcze się rozszerzać Wpadnij w zachwyt pod kopułą nieba  Pod opieką słońca Pod okiem księżyca i odległych gwiazd ułożonych w horoskopy  Pod opieką się miej samego siebie I miej innych za tych którzy opieką obdarzeni przez Ciebie będzie Ci oddane w szczęściu niepoznanym jeszcze O czym ja pieprze Bluźnię Mieszam Boga z Diabłem Chcę by drugie przyjście Syna na świat ten skońćzyło się porozumieniem z piekłem na chwałę ludzkich dusz na chwałę życia  By nie było walki Jezusa z Szatanem Tylko (potocznie ale wybacz rym to rym rymowanie mi dziś na zgubę przyszło choć nie wyszło) żeby zbili sztamę By zapowiedziane ponowne przyjście na świat Syna było ku porozumieniu i zjednoczeniu ponownym piekieł z niebiosem szatanie zrozum proszę że i Tobie będzie lepiej że i Ciebie Bóg wysłucha w modlitwie choćby najprostszymi słowami to Ci się dotrzeć uda do Jego czekającego ucha Wiem że Bóg może wszystko i chce dla swoich istot i dla swojego stworzenia spokoju i szczęścia szatanie wróć do nieba Nie graj fałszywej nuty na skrzypkach Nie nieś sztucznego światła gdzie zimna lampa nie daje ciepła Zgaś czarny płomień ogniska I zobacz ogień Ducha który rozpala w Nas gdy na słowa hymnu odpowiada czynem nam KONIEC BARDZO PROSIŁEM BY TAK SIĘ STAŁO BY TEN TEKST PRZESTAŁ SIĘ PISAĆ I SIĘ UDAŁO POSTAWIŁEM SŁOWO KONIEC I OTO BARDZO PROSZĘ JAK KOŃCZĘ TO  NA ZGUBĘ ZACZĄŁEM POST TEN MOŻE GDY SKOŃĆZĘ TO...   PS TO MIAŁO BYĆ DLA WAS A JEDYNIE BYŁO DLA MNIE  I TO JEDYNIE W TRAKCIE BO POTEM I MI TO NIE DANE BĘDZIE CHCIAŁEM BYĆ WSZĘDZIE JESTEM NIGDZIE NISZCZĘ I ZNIKNĘ JAK ZAPADNĘ SIĘ SAM W SOBIE ZABRANE ŚWIATŁO ODDANE TOBIE
    • świeca która nie boi się nocy... choć przecież czasem drży...  (ale to wina wiatru ;))   spolt - literówka?   Serdeczności     
    • @LessLovemodlę się za pokój, za siebie i za miłość:) pozdrawiam:)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...